1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Money, money...

Zostałem tatą najpopularniejszych dzieci w szkole. Popularności, jak wiadomo, nie zdobywa się już tym, że się jest najmądrzejszym czy najszybszym. Ma się za to wielkie pudło.
Wiesz, tato, inne dzieci mają pieniądze - rzucił od niechcenia Pitu w drodze do szkoły.

- No, i mogą sobie coś kupić, jak są bardzo głodne - wtrąciła solidarnie Kudłata ze swojego fotelika.

Teraz ja westchnąłem. Jasne, kiedyś musiało dojść do tej rozmowy.

- Inne dzieci dostają tygodniówkę - podkreślił Pitu.

- Jaka szkoda, że my nie dostajemy, i nie możemy sobie kupić czegoś do jedzenia, gdy jesteśmy bardzo głodni - zachlipała Kudłata.

Czy dzieci potajemnie uczęszczają na jakąś uczelnię, gdzie wykładają tanie chwyty psychologiczne - zastanowiłem się. Nie dane mi było długo czekać, bo dojechaliśmy do szkoły i dzieci postanowiły przyspieszyć negocjacje.

- Tato, to dasz nam tygodniówkę? - wypalił Pitu.

- Daj forsę - uprościła sprawę Kudłata.

- Porozmawiamy o tym w domu - powiedziałem ostrożnie.

- Ale tato, jak będziemy dostawali tygodniówkę, to nauczymy się oszczędzać - powiedziała Kudłata poważnie.

- Właśnie. A poza tym poznamy wartość pieniądza.

Przetarłem oczy i spojrzałem na dzieci. Siedziały, wpatrując się we mnie. Czyżby naprawdę były na kursach psychologicznych? A może po prostu dorosły.

- To co, tato? - wyrwał mnie z zamyślenia głos Kudłatej.

- Jak nie dasz, to będziemy wycieńczeni. - Pitu westchnął, co upewniło mnie, że moja hipoteza była słuszna i przeczytały książkę "Tania psychologia dla każdego".

- Macie kanapki i jecie w szkole obiad - wskazałem błąd logiczny.

- Ale ja czasem zjem kanapki i robię się taki głodny, a obiad nie zawsze jest pyszny. Często całkiem niesmaczny. - W oczach dzieci ukazały się łzy.

Poddałem się. Sięgnąłem do portfela, a co tam. Może to rzeczywiście ma sens? Nauczą się obchodzić z pieniędzmi, będą wiedziały, jak planować wydatki. I w końcu może rzeczywiście będzie im miło kupić drożdżówkę na przerwie? Zwłaszcza jeśli koledzy też mają pieniądze i kupują sobie pączka lub jagodziankę.

W portfelu znalazłem tylko dwie dziesiątki. Przez głowę przeleciała mi wizja dzieci szarpiących jeden banknot.

- No dobra, to dostaniecie po 10 złotych - powiedziałem.

- Mamy papierowe, mamy papierowe! - wrzasnęli oboje i z banknotami w dłoni pognali do klas.

Kiedy przyjechałem po lekcjach, w korytarzu kłębił się tłum. Z tłumu wyłoniły się moje dzieci, trzymając wielkie pudło.

- Ej, no dajcie coś - błagały dzieci, a Pitu i Kudłata rzucali w tłum kolorowe opakowania, o które zaczynała się walka.

Wsadziłem ich do samochodu i zajrzałem do pudła. Na dnie zostały dwie paczki chipsów.

- Kupiliśmy 20 - wyjaśniły. - Połowę zjedliśmy sami, a resztę rozdaliśmy. Dasz jutro następną tygodniówkę?

Więcej o: