1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Gremliny

Każdy, kto poważnie myśli o dzieciach, powinien zobaczyć film o Gremlinach. To były śliczne misiaczkowate przytulaśne stworki o wielkich łagodnych oczach ocienionych długimi rzęsami.
Kochane stworzonka - niestety, do chwili, kiedy ktoś niebacznie nakarmił je po północy. Wtedy zamieniały się w krwiożercze stwory. Nie inaczej jest z dziećmi - czekają na dogodny moment, patrzą wielkimi oczami i przytulają się do rodziców. Pitu składa kolejkę, wymyślając coraz bardziej niezwykłe kształty, a Kudłata koloruje książeczkę. Po prostu idylla. Gremliny czekają. I wreszcie dzwoni telefon. To ważny telefon, czekam na niego od rana, więc mówię:

- Dzieci, będę przez kilka minut rozmawiał w drugim pokoju, nie przeszkadzajcie, bardzo proszę.

To poważny błąd. Kiedy ma się do czynienia z Gremlinem, nigdy nie można wspominać, że coś jest ważne, i prosić o chwilę spokoju.

Głos w słuchawce należał do pewnej znanej osoby, która właśnie składała mi ważną propozycję.

- Tato, chcę pić - Pitu wetknął głowę przez drzwi.

- A ja chcę kabanosa - ryknęła Kudłata.

- Za chwilę, proszę o spokój, potem znajdę ci kabanosa. Nie, to nie do pana, to do dzieci.

- Ale tato, on mnie walnął - wrzasnęła rozpaczliwie Kudłata

- Normalnie, wariatko jedna, wcale cię nie walnąłem. - Pitulek wpadł za Kudłatą do pokoju, ta się zręcznie ukryła pod moimi nogami, a Pitu nas staranował i wszyscy wylądowaliśmy na podłodze. Koty siedzące pod krzesłem przerażone z wrzaskiem uciekły.

- To ciekawa propozycja - nie wypuszczałem słuchawki z ręki. - A więc mówi pan, że również opłacalna finansowo.

- Tato, bawimy się w piratów, no chodź, szybko. - Pitu ciągnął za jedną nogawkę, podczas gdy Kudłata uwiesiła się drugiej, wrzeszcząc, że chce pisać na komputerze.

- Czy mam czas? - mówiłem do telefonu. - Jasne, że tak. Dzieci, proszę was bardzo. Pobawimy się w piratów za kilka minut.

- Nie chcę w piratów, chcę rysować - ryknęła Kudłata.

- Dobrze już, dobrze, ale za chwilę - wrzasnąłem, żeby przekrzyczeć harmider. - Nie, nie. To nie do pana. Mógłby pan powtórzyć?

Cóż, wolę nie wspominać, co było dalej. W każdym razie kiedy ważny rozmówca rozłączył się, mówiąc coś, czego nie usłyszałem, dzieci ucichły.

- Bajkę sobie obejrzę - ziewnął Pitu i klapnął na kanapę.

- A ja jeszcze porysuję - sapnęła Kudłata i cichutko siadła do rysowania.

Wtedy znowu zadzwonił telefon. To był mój przyjaciel Henio, który chciał mi opowiedzieć coś niezmiernie ciekawego. Zapewne wszyscy chcieliby wiedzieć co. Ja też. Wiem tylko, że właśnie jechał samochodem i wiózł dwójkę swoich dzieci: cudownych małych Gremlinów. Usłyszałem jedynie: "Koniecznie muszę ci coś opowiedzieć". Potem już z offu dobiegały mnie krzyki: "Tata, daj soczku!", "Tata, kiedy dojedziemy?", "Tata, powiedz, zapomniałem, co miałeś powiedzieć". Moje dzieci rzecz jasna też nie próżnowały.

- Dzwonił ktoś - zainteresowała się moja żona, kiedy wróciła ze sklepu.

No cóż. W pewnym sensie.