1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mikołajki

Dzieci to najdoskonalsza znana nam komisja śledcza. Gdyby w naszym mieszkaniu kryli się jacyś agenci, bez wątpienia zostaliby znalezieni w ciągu pół minuty.
Nie wiem, jak dzieci tego dokonują - ale fakt jest faktem - nic się przed nimi nie ukryje. A przecież czasem ukryć trzeba - zwłaszcza przed świętami.

Od świąt dzieliły nas jeszcze całe miesiące, kiedy Pitu z Kudłatą zaczęli napomykać o zbliżającej się Gwiazdce i Mikołaju.

- Tata, a to mi kupisz? - Pitu ciągnął mnie za nogawkę w kierunku czegoś, co wyglądało na samochód, tyle że pomniejszony.

- Kupisz mi? Kupisz?

Zerknąłem na metkę. Samochód osiągał prędkość 25 kilometrów na godzinę. Osiągnął też całkiem przyzwoitą cenę 5 tysięcy złotych.

- Hmmm, nie kupię - zdecydowałem szybko.

- A Mikołaj mi kupi?

- Mikołaj też raczej nie kupi.

- A kupisz mi klocki? - Pitu pociągnął mnie w drugą stronę. - O takie.

- To zdecydowanie największe i najdroższe klocki, jakie widziałem - westchnąłem. Kto by pomyślał, że są klocki kosztujące prawie tysiąc złotych.

- A robota? On chodzi i gada - cieszył się Pitu.

- Mikołaj zobaczy - odparłem dyplomatycznie.

- No to co właściwie kupi mi ten Mikołaj - zirytował się Pitu.

- A ja też chcę klocki i samochód - włączyła się Kudłata. - I lalę chcę, i zamek dla lali.

Wieczorem podliczyliśmy, że dzieci, lekko licząc, chciały naciągnąć Mikołaja na 10 tysięcy.

- I to też chcę, żeby Mikołaj przyniósł - wołał Pitu, mijając wystawę.

- A co konkretnie? - zapytałem podstępnie.

- Wszystko - uznał po chwili zastanowienia.

Wieczorem naradziliśmy się z Moniką. Wybór padł na gadającego po angielsku robota i domek dla lalek. W końcu mikołajki są tylko raz w roku. Prezenty wylądowały zapakowane na najwyższej półce najrzadziej otwieranej szafy i zostały oczywiście odkryte następnego dnia.

- Co tam jest na górze - zapytał Pitu.

Rodzic powinien być przygotowany na takie pytania, ale, rzecz jasna, ja nie byłem.

- A to takie pudła, jest w nich... - zamilkłem.

- No co jest?

- No proszek do prania i takie tam - zakończyłem.

- Pokaż - zażądał Pitu.

- Nie mogę.... za wysoko - wykręcałem się.

- Przynieś sobie krzesło - poradził Pitu.

Na szczęście zadzwonił telefon, a Monika błyskawicznie podmieniła pudła.

- Mówiłem, że to proszek - tłumaczyłem podejrzliwemu Pitulkowi po chwili.

Prezenty zostały ukryte w szafie w pracy, a mikołajki nadchodziły wielkimi krokami.

W nocy podrzuciliśmy dzieciom prezenty i rano pognaliśmy do ich pokoju ciekawi efektów.

- Był Mikołaj, był - uspokoił mnie Pitu i machnął ręką w stronę kąta. - Przyniósł robota.

- Ale fajny robot - ciągnąłem rozmowę.

- No, niezły - zgodził się Pitu. - Ale jakie przyniósł super latarki.

- I one się świecą - zwróciła uwagę Kudłata, wymachując małą latarką.

- Latarki? - zdziwiliśmy się.

- No, ale są fajowe - cieszył się Pitu, pokazując minilatareczki, które jakieś pismo dodało za darmo do numeru i trafiły jakimś cudem do pokoju dzieci. - Lubię Mikołaja.

Nasza reputacja rodziców, którzy dają dzieciom darmowe gadżety z gazety, jest już ugruntowana. Pitu i Kudłata nie rozstają się z nimi i pokazują je każdemu. Jeśli zaś chodzi o robota i domek - kurzą się w kącie.



Więcej o: