1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Monolog

Wiedziałem, że kobiety są bardziej gadatliwe, ale żeby aż tak?
Kudłata skończyła dwa i pół roku. Pitulek był w tym wieku człowiekiem małomównym. Rzadko zdobywał się na szerszy opis rzeczywistości typu: "Popatrz, traktor jedzie". Zostało mu to do dziś. Powinien pracować w tajnych służbach. Próby wyciągnięcia od niego zeznań spalają na panewce. Wzrusza ramionami i komunikuje: "Nie chce mi się teraz gadać". Kudłata to zupełnie inna para kaloszy. Zaczyna od szóstej rano.

- Popatrz, to się zepsuło, może nie zepsuło. Napraw to. O, gąska robi "gę gę". A piesek babci robi "hau hau", a tato, jak robi kotek? "Miau" robi - budzi nas rano jej przydługi monolog.

Zwlekamy się z łóżka. Kudłata krąży między nami a Pitulkiem, który rano też wygląda, jakby potrzebował espresso.

- Opowiem ci, co było wczoraj. Bawiłam się foremkami i był wiatr, i miałam czapeczkę. To czerwona czapeczka. Ojejku, gdzie ta czapeczka? Idź szukać czapeczki, o jest czapeczka. I piłam picie. Gdzie moje picie? Ojejku, gdzie ono jest?

Podaję jej picie przyzwyczajony już do tego, że Kudłata ma pamięć jak słoń i nie opuszcza niczego. Niestety, kiedy dojdzie w relacji do momentu, kiedy coś je albo pije, to żąda, żeby podać jej niezbędne rekwizyty.

- O, jest już picie - kontynuowała Kudłata. - I biegałam, i się wspinałam, a potem się bawiłam z dziewczynką i babki robiłam, i śpiewałam, o tak śpiewałam: "Sto lat, sto lat...".

Usiłuję się wymknąć na espresso, ale mi się nie udaje. Pitu siedzi naburmuszony.

- Chcę jeść - rzuca, jak to chłop. A Kudłata tymczasem rozwija repertuar.

- I skakałam, i poszliśmy do sklepu, i kupiłam cukiereczka. Ojejku, gdzie cukiereczek?

- Zjadłaś - rzuca Pitu.

- Nie zjadłam, nie zjadłam, ojejku, gdzie jest?

Wyciągam jakiegoś cukiereczka, bo wiem, że następuje moment kryzysowy, i opowieść trwa dalej. W tym czasie wymieniamy się z Moniką i myjemy, a potem idziemy na spacer. Kudłata ani na chwilę nie przestaje relacjonować.

- O, tu jedzie autobus. Jaki duży ten autobus, wczoraj jechałam autobusem, to był duży autobus. A może trochę mały? Nie, duży. Tato pojedziemy autobusem? - pyta Kudłata.

- Nie dzisiaj - mówię.

- Może jutro? Z babcią jechałam autobusem, to był duży autobus, do cioci pojechałam i długo jechaliśmy, i babcia dała mi bilet, a ty masz bilet?

- Nie mam.

- Babcia ma bilet, ja chcę do babci. Babcia ma kurki, kurki mają jajka, wiesz? Chcę jajo, dwa jaja. Zjeść jajo. Ty masz jajo?

- Jak wrócimy do domu - zaczynam.

- Nie, teraz jaja - buzia Kudłatej się wykrzywia. Na szczęście wiem, co robić dalej.

- A dziadek? - podrzucam.

- Dziadek ma samochód i jechałam samochodem. Do sklepu jechałam. I śpiewałam. I babcia śpiewała, i dziadek też. "Sto lat, sto lat...". A potem kupiłam cukierka. Ojejku, gdzie jest cukierek?

W tym momencie zobaczyłem, że przygląda mi się ze współczuciem jakiś starszy pan.

- Ona tak długo może? - zapytał.

- Kupimy jajo, nie, dwa jaja, i zjem jaja, i Pitu zje jaja. I kot też zje jaja. A potem pójdziemy się bawić. Zrobię babki. I Pitu też zrobi. I tata zrobi. A potem tata zje. I będziemy śpiewać "Sto lat, sto lat...".

- Non stop - westchnąłem.