1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Precedens

Jako rodzic nie wiedziałem, że wszystko, co mówię, zostanie zapamiętane i wykorzystane przeciwko mnie.
Jako zapalony widz amerykańskich dramatów sądowych wiedziałem, że precedens to rzecz ważna.

Mamy, powiedzmy, nieszczęsną dziewczynę, która w obronie własnej zabiła strasznego napastnika przy okazji szkolnego wyjazdu nad morze i pieczenia ziemniaków. Już, już wydaje się, że ambitny prokurator zapuszkuje biedne dziewczę na 99 lat z możliwością przedterminowego zwolnienia po 75, gdy pojawia się Precedens.

- Stop, stop - woła młody, zdolny adwokat.

- W sprawie Smith kontra MacArthur w 1879 r. mieliśmy precedens. Nie można sądzić dziewcząt do 21. roku życia, które zamordowały napastnika przy pieczeniu ziemniaków.

W Polsce, niestety, precedensów sądowych nie mamy. Nie wiedzą o tym jednak dzieci. Jako rodzic czuję się codziennie jak prokurator na sali sądowej, kilkanaście razy dziennie ośmieszany i zaganiany do kąta przez parę bezczelnych młodych adwokatów obdarzonych fenomenalną pamięcią.

- Tatusiu, tak bardzo chce mi się pić, kup mi soczku - prosi grzecznie Pitulek. Ha, człowiek bezdzietny nie zobaczyłby w tej prośbie żadnego podstępu. Ja też długo nie widziałem; nie wiem, że właśnie tworzę Precedens, więc kupuję soczek.

- Uuuuu, daj! - wyrywa się przy następnym sklepie Kudłata i wali w szybę, za którą jest batonik.

Kupujemy tego batonika i idziemy dalej, do fontanny, gdzie Pitu pyta słodkim głosikiem: - Tata, a mogę włożyć paluszek?

Sprytnie to sobie wymyślił, jak już włoży jeden paluszek, to za nim pójdzie cała ręka. Dzieci są w końcu mistrzami manipulacji.

- A mogę włożyć nogę? - pyta Pitu.

- Zwariowałeś? - dziwię się uprzejmie.

- Ale tylko trochę - upiera się Pitu.

A co tam, jest ciepło, niech włoży nogę.

- W porządku, ale zdejmij sandałki i podciągnij spodnie - mówię.

Gdybym wiedział, że wszystko, co mówię, zostanie zapamiętane i w odpowiednim czasie wykorzystane przeciwko mnie...

Wracamy. Dzieci truchtają chodnikiem, a my jeszcze nie wiemy, że to sala sądowa i za chwilę nasza strategia wychowywania legnie w gruzach.

- Daj ciasto, ciasto daj - ciągnie mnie za nogawkę Kudłata.

- Daj jej ciasto - kiwa głową Pitu. - Mama kupiła jej tu już ciasto.

- Kupiłaś? - zerkam na Monikę.

- No, kiedyś, chyba ze trzy miesiące temu - tłumaczy się moja żona.

- A mi kup mały samochodzik. Zawsze tu kupujesz Pitulkowi mały samochodzik - monologuje mój syn.

- Kiedyś kupiłem - bronię się. Jak on to zapamiętał? To było rok temu. - Ale tylko raz.

- Nie raz - zawsze - marszczy brwi Pitu.

Próbujemy negocjacji, ale Kudłata pada na ziemię, zalewając się łzami, a Pitu zawodzi: - Tylko jeden mały samochodzik daj.

Poddajemy się.

Ruszamy do domu. Po drodze kupujemy jeszcze soczki, cukiereczki, bułeczkę i krakersy oraz taplamy się w fontannie, wycieramy o stare liście i przytulamy do rodziców. Na wszystko miały precedens.

Wieczorem próbuję zastosować zasadę precedensu do położenia dzieci spać.

- Myjemy ząbki - nawołuję na puszczy. - Wczoraj myłeś.

- Nie myłem - Pitu patrzy na mnie jak na głupiego.

- I idziemy spać. Zawsze o tej porze byliście już w łóżkach.

Pitu, który właśnie goni wrzeszczącą Kudłatą, staje na chwilę i patrzy na mnie z politowaniem.

- Mama pozwoliła mi się bawić wieczorem i nie myć ząbków.

Patrzę na Monikę i już wiem.

- Kiedyś, jak był chory, ale tylko raz - mówi Monika.

Precedens.