1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Zabawa

Jest taka chwila w życiu rodzica, gdy kocha swe dzieci najbardziej na świecie.
Nadchodzi ta chwila wieczorem, kiedy rodzic, opierając się ze zmęczenia o ścianę, patrzy na główki swych uśpionych dzieci i myśli, że ma moment dla siebie i ma jeszcze tak dużo czasu do szóstej rano, kiedy dostanie poduszką po głowie, a ktoś wrzaśnie mu prosto do ucha; TATA, daj AM!

Ta niezwykła chwila przychodziła do niedawna o 19.30 i nagle bez uprzedzenia przeniosła się na 21.30.

- Dlaczego, dlaczego? - powtarzała z rozpaczą Monika o 21.30, próbując zagnać Kudłatą do łóżka, podczas gdy ta zwiewała, znacząc trasę ucieczki wylewanym soczkiem.

Ja usiłowałem przekonać Pitu, że wszystko śpi, co całkowicie zignorował, stwierdzając, że teraz będzie skakał z parapetu, a ja mam go łapać.

- Musimy ich bardziej zmęczyć w ciągu dnia - westchnąłem ledwo żywy godzinę później, kiedy wreszcie spali po zabawie w chowanego, grze w piłkę i robieniu baniek mydlanych. - Mają za dużo energii.

- Tak, żadnego rysowania, oglądania telewizji, spacerków - potwierdziła Monika. - Damy im szkołę przetrwania. Padną do łóżek o 19.

- Pójdziemy pograć w piłkę? - zaproponowałem następnego dnia.

-Tak, tak! - wrzasnął Pitu uszczęśliwiony. - Idziemy, będziemy grali!

- Uuuuuuuu - buczała rozradowana Kudłata, przynosząc piłkę i buty.

- No to gramy - powiedziałem, kiedy dotarliśmy na plac. - Tu mamy bramkę i strzelamy gola.

- Nie, ja się pobawię w piasku - zadecydował Pitu i usiedli z Kudłatą jak dwie kwoki, oszczędnymi ruchami sypiąc piasek.

- Może jakoś ich zachęcimy - zaproponowała Monika

Na placu zabaw byli już Tomek i Krzysio - trochę starsi od Pitu i patrzyli się łakomie na piłkę.

- Zagramy - zaproponowałem?

Przez następne pół godziny toczyliśmy heroiczny mecz z chłopakami, od czasu do czasu pokrzykując na nasze dzieci.

- Ale fajnie się gra, chodźcie, strzelimy gola.

- Nie, dziękuję - krzywił się Pitu ze swojego stanowiska w piaskownicy. - Ja sobie posiedzę.

- Może zabawimy się w zbijaka - zaproponowałem. - To taka fajna gra, którą wszyscy lubią.

- Tak, tak - wrzasnęli Tomek i Krzyś.

- Ja sobie babkę zrobię - wymamrotał Pitu.

Pół godziny później sytuacja była patowa. Nasze dzieci w zwolnionym tempie robiły babki, a my byliśmy ledwo żywi.

- To może w policjantów i złodziei albo chowanego? - wydyszała Monika.

- Dobrze - zgodził się łaskawie Pitu. - Ja się schowam o tu, za drzewem - wskazał na metrowe drzewko tuż obok piaskownicy. - A wy szukajcie.

- A my będziemy złodziejami, gońcie nas - wrzasnął Tomek.

- Jestem schowany, nie można znajdować Pitulka - wrzasnął rozzłoszczony Pitu, gdy Monika usiłowała go znaleźć. - Idźcie się bawić.

Nie jest łatwo gonić dwóch pięcioletnich złodziei, więc po kolejnej półgodzinnej rundzie byliśmy całkiem wykończeni.

- Idziemy do domku - zakomenderował Pitu z piaskownicy. - Jestem zmęczony.

O 19.30 wsadziliśmy dzieci do łóżeczek i padliśmy bez życia na kanapę.

- Niełatwo mieć dzieci - sapnęła Monika. - Chyba pójdę spać, jestem wykończona. Ale przynajmniej je zmęczyliśmy!

Ja chciałem obejrzeć film, ale zdrzemnąłem się na kanapie. Obudziłem się o 21. Monika spała jak dziecko, wszedłem do pokoju dzieci, z którego dochodziły stuki, ryki i trzaski.

Pitu stał na komodzie i rzucał w Kudłatą książeczkami. Kudłata rozebrana do rosołu wrzeszczała ze szczęścia, obrywając zasłony, a w końcu cały karnisz.

- Nie spać, nie spać - ryczał Pitu. - Nie jestem zmęczony, bawimy się, tato, bawimy! Ja uciekam, a ty mnie gonisz.

Więcej o: