1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Drobne różnice

Każde dziecko jest inne. Nie uwierzyliśmy w tę złotą myśl rodem z poradników i postanowiliśmy ją zignorować. Mądry Polak po szkodzie...
Pamiętaliśmy dobrze wyczyny Pitulka sprzed dwóch lat i postanowiliśmy się zabezpieczyć. Skoro 15-miesięczny Pitulek sforsował szafkę z winami i rozbił butelkę porto - to my, nauczeni doświadczeniem, zabezpieczymy lepiej szafkę, żeby Kudłata nie zrobiła nam tego numeru. Jeśli Pitulek aż się ślinił, żeby wepchnąć banana do wideo - to teraz zamkniemy je tak, że sami będziemy mieli trudności z dostaniem się do płyt i kaset.

Zabezpieczyliśmy się, jakby właśnie nadano komunikat o nadchodzącym huraganie, i czekaliśmy na efekty.

Wtedy okazało się, że dzieci jednak są różne - dokładnie tak, jak pisali w poradnikach. Kudłata z pogardą ominęła szafkę z winami i nie skusiła jej nawet otwarta butelka stojąca na stole. W ogóle nie interesowały jej urządzenia elektroniczne i nasz świetny pomysł zakupienia pancernej szafki i powieszenia kluczyka pod sufitem, żeby mogła go dosięgnąć najwcześniej za 15 lat, poszedł na marne.

Kudłata uderzyła tam, gdzie się tego zupełnie nie spodziewaliśmy.

- Uważaj - krzyknęła Monika. Kątem oka zauważyłem, że coś leci, i wyciągnąłem się jak długi, by to coś złapać. Jak słusznie przewidziałem, była to moja córka, najwyraźniej zachwycona, że tatuś tak fajnie się z nią bawi i łapie trzy centymetry nad podłogą.

Zagulgotała radośnie i ruszyła do swojego małego krzesełka. Podstawiła je pod stół, wdrapała się, a stamtąd weszła na półkę mniej więcej półtora metra nad podłogą. Zamachała łapkami, szczerząc się do widowni, i zrobiła krok naprzód.

Kiedy znowu złapałem ją trzy centymetry nad ziemią, była wniebowzięta.

- Skąd jej to przyszło do głowy - wydyszałem kilka dni później. - Pitu był niezłym łobuziakiem, ale do przesady dbał o własne bezpieczeństwo. Końmi by się go nie wciągnęło na taką chybotliwą półkę, a już na pewno nie zrobiłby kroku naprzód. Tymczasem Kudłata znajdowała na to sposoby nawet po skonfiskowaniu krzesełka.

- Uważaj - zawołała Monika.

Człowiek nabiera wprawy, więc odruchowo złapałem Kudłatą trzy centymetry nad ziemią. Tym razem zrobiła piramidę z poduszek, po której wspięła się na kanapę, a z stamtąd dostała się na pianino i wyjąc ze szczęścia, rzuciła się w dół.

Orientujemy się, że popełniliśmy błąd, zupełnie jak Francuzi, którzy schowali się za linią Maginota tylko po to, żeby odkryć, że Niemcy ich zaszli od tyłu. Gorączkowo usiłujemy zbudować nową linię umocnień, ale oczywiście jest za późno. Chowamy krzesła, krzesełka i fotele. Kudłata wspina się na kanapę. Chowamy kanapę, łapię Kudłatą trzy centymetry nad ziemią. Weszła na stos książek, które przytargała z gabinetu, i po nich dostała się na parapet. Co teraz? Nie wyrwę przecież parapetu. Idziemy na spacer.

Przez chwilę jest bosko. Ale dochodzimy do placu zabaw. Pitulek tarza się z psem sąsiadów. Kudłata wyje, że boi się psa i nie chce do niego podejść. Pitu wyje, kiedy odchodzimy od psa, bo jest taki fajny i włochaty.

Kudłata skacze ze zjeżdżalni, na którą Pitu wejdzie dopiero po wielokrotnych zapewnieniach, że zjeżdżalnia nagle się nie zawali. Kudłata leci w prawo - bo tam jedzie taki fajny tramwaj i trzeba sprawdzić, czy uda się położyć na szynach i co będzie dalej. Pitu leci w lewo, żeby poobserwować tramwaj z bezpiecznej odległości - a nuż tramwaj zboczy i wjedzie nagle na plac zabaw? Kudłata wyje, że ją łapię i nie pozwalam położyć się na tych fajnych torach. Pitu wyje, że za bardzo się zbliżamy do tych torów.

Co ja ostatnio czytałem? Że dzieci się od siebie różnią - i to bardzo dobrze? Zgadzam się z pierwszą częścią tego zdania.

Więcej o: