1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nowy gatunek

Całkiem niepostrzeżenie stałem się nowym gatunkiem człowieka. Normalni ludzie mają nazwiska, zawody, hobby. Ja mam dziecko.
- O, pewnie ma już półtora roku - witają nas przygodnie spotkani inni rodzice na widok Pitulka.

- Nie, dopiero skończył 15 miesięcy - odpowiadamy.

- Ja jestem tatą Zosi, a to jest mama Zosi - przedstawiają się ci inni rodzice.

- Bardzo nam miło - mówię. - Ja jestem tata Pitulka, a to jest mama Pitulka. - A Zosia to już ma pewnie ze dwa latka? - ciągnę dalej, choć swoim sprawnym ojcowskim okiem widzę, że ma najwyżej półtora.

- Nie, nie - rozpromienia się tata Zosi - ale rzeczywiście duża nam rośnie. Dopiero co skończyła 17 miesięcy.

- Jak na swój wiek znakomicie chodzi - zauważa mama Pitulka, to jest, przepraszam, Monika. - Pewnie już coś mówi?

- E, tylko kilka słów: daj, pić. Ale Pitulek, choć młodszy, to znacznie szybciej biega - rewanżuje się mama Zosi.

- O, to Zosia wspaniale się rozwija: żeby Pitulek chciał coś po ludzku powiedzieć. Ale gdzie tam, tylko gulgocze - mówię.

- Na pewno wkrótce zacznie mówić. Chłopcy później zaczynają - twierdzi z przekonaniem mama Zosi.

- Zosia już zaczyna jeździć na rowerku - informuje z dumą tata Zosi.

- Naprawdę? A Pitulek też - cieszę się, jakbym właśnie odkrył teorię względności. - A czy jest alergikiem? Bo Pitulek to kiedyś nawet na ziemniaka był uczulony i to ja to zauważyłem.

- A ja odkryłam, że był uczulony na gluten - dorzuca swoje trzy grosze mama Pitulka.

- A Zosia była uczulona na mleko - potwierdza tata Zosi.

- O, a jakieś kłopoty z kupką były? - troszczę się (czy jeszcze półtora roku temu przyszłoby mi do głowy pytać dopiero co poznanych ludzi o kupki?).

- Oj tak, bardzo były luźne - tłumaczy mama Zosi. - Ale sami zresztą wiecie.

Kiwamy głowami: no pewnie, że wiemy.

Pitulek tymczasem zabrał Zosi łopatkę, która wydała mu się o wiele ładniejsza od jego własnej, i daje do zrozumienia, że jeśli chodzi o niego, to on się trochę nudzi, ale ponieważ my bawimy się świetnie, więc wzdycha ciężko i z miną "no dobra, skoro to lubicie, to ja trochę pocierpię", wraca do ciężarówki, do której wsypuje piasek.

- A jak ze spaniem? - pada sakramentalne pytanie.

- Pitulek jest rewelacyjny - zaklinamy się. - Śpi do 8 rano.

- Naprawdę? - mama Zosi aż podskakuje. - Bo Zosia to niestety wstaje o 6.

Kiwamy współczująco głowami. Pitu też kiwa i robi coraz bardziej nieszczęśliwą minę, która oznacza: "Tato, chodu, nudzę się".

- Wcale się nie nudzisz, przecież rozmawiamy o tobie cały czas -przekonuje go Monika i Pitu zdaje się na chwilę w to wierzyć i wraca do łopatki.

- A wiecie, znaleźliśmy świetny komis - mówi Monika. - Uwierzycie, że ta koszulka kosztowała 2 zł?

- Nie może być - dziwi się mama Zosi. - Dacie adres?

Dajemy adres, a Pitu, już na serio zniecierpliwiony, gryzie mnie w nogę, co zwykle oznacza, że rodzice przeginają.

Machamy na pożegnanie rodzicom Zosi, a oni machają nam, wołając, że się jeszcze musimy spotkać i goniąc Zosię, która też ma dosyć i zamierza wrzucić swoje zabawki, a potem siebie do jeziorka.

- Cudowni ludzie, tacy sympatyczni i bezpośredni - mówi Monika.

- Tak, i jacy inteligentni i obyci - potwierdzam.

Moglibyśmy rozmawiać godzinami?

Wczoraj przypadkiem w pracy rozpoznałem mamę i tatę Zosi w telewizorze.

- O, rodzice Zosi - powiedziałem.

- Naprawdę ich znasz? - koledzy aż usiedli z wrażenia. - Tych sławnych aktorów?

Znam to mało powiedziane. Wiem, o której wstają i co jedzą, i gdzie jadą na wakacje. Nie wiedziałem tylko, jak się nazywają. No cóż, ponieważ wychowujemy dziecko, nie mamy czasu na oglądanie telewizji. Ale od razu wiedziałem, że oni są kulturalni.

Więcej o: