1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Czapka dziadka Władka

Chłopak musi mieć wzorzec mężczyzny
Dziadek Władek to jest ktoś. Ma czapkę z daszkiem, własny mały traktor, kosiarkę i sąsiada, który czarodziejsko parkuje swój autobus pod domem. Pitu odkrył dziadka Władka tej wiosny w czasie wakacji pod gruszą i oszalał na jego punkcie.

- Mój dziadzia - wołał.

- Komu, Pitulku dasz banana, może mnie? - pytała podchwytliwie babcia zwana przez Pitula Nini, ale Pitul tylko kręcił głową:

- Bananka dać dziadek, bo dziadek mój.

Nie powiem, zakłuło mnie.

- A tatusiowi nie dasz? - włączyłem się do gry.

Pitul popatrzył na mnie z politowaniem: no jasne, nie mam czapki, traktora i tego sąsiada, który daje Pitulkowi posiedzieć na miejscu kierowcy.

I tak oto zostałem zdegradowany. Przestałem być Ulubiony Mężczyzna Pitula.

Za to dziadek szalał ze szczęścia. Był karmiony banankami, głaskany i tarmoszony za nogawkę. Miłość Pitula ma oczywiście swoją cenę, ale w wypadku dziadka była to cena umiarkowana: ot, raz włączył kosiarkę, raz uruchomił traktor, no i prowadzał do autobusu. Wszystkie te czynności Pitul podsumowywał okrzykiem: - Ojejku, dziadek no, no!

- Chłopak musi mieć wzorzec mężczyzny - puszył się dziadek.

Ja zaś, porzucony przez syna, leżałem pod gruszą. Zawsze wydawało mi się, że uczucia porzucenia doznać może jedynie mama Pitulka, a i to za dobrych dwadzieścia lat, gdy młody przyprowadzi jakąś urodziwą kandydatkę na żonę. Ja na zawsze zostanę świetnym tatusiem, tym od gry w piłkę, robienia jajecznicy i wypadów na rowery.

A tymczasem moje nieśmiałe nagabywania: synu, a może pogramy w gola, kończyły się okrzykami Pitula: - Nie gola. Z dziadkiem kosić!

Po tygodniu dziadek oświadczył rodzinie, że jest za gorąco, by wystawić nos z tarasu.

- Nie! - ryknął Pitul - Kosić, kosić!

Dziadek przystąpił do negocjacji, że gorąco, że już jest zmęczony i że rączka go boli.

- Nie boli - podsumował go Pitul. - Kosić.

- Dobra - złamał się dziadek.

Po półgodzinie zastałem dziadka zlanego potem, z kosiarką w dłoni. Nad nim stał Pitul, wrzeszcząc: - Nie koniec, kosić.

- Chłopak musi mieć wzorzec mężczyzny - powiedziałem mściwie.

Dopiero w południe Pitul uznał, że dziadek dość się już nakosił, ale na hasło: Pójdziemy do domu i coś wypijemy podnosił wrzask: Nie do domu, traktor, wozić drzewo!

- O - ucieszyła się Nini. - Właśnie, drzewo trzeba zwieźć. Ależ ten mój wnuczek jest pracowity.

- Ale ja jestem zmęczony - cierpiał dziadek.

- Nie zmęczony, nie zmęczony, traktor! - wrzeszczał Pitulek.

Dwie godziny później drzewo zostało zwiezione, a dziadek został zagnany do plewienia ogródka.

- Ojejku! - wołał zachwycony Pitul, gdy dziadek machał kopaczką. Jednak gdy tylko przestawał:

- Nie, ojejku, nie, ojejku, klepać ziemię! Dziadek!

Następnego dnia dziadek usiłował wymigać się od robót, oddając Pitulowi na własność swoją słynną czapkę z daszkiem. Bycie Ulubionym Mężczyzną Pitula ma swoją cenę i nie jest nią czapka. - Kosić, traktor, ziemię klepać, na grzybki pójść, do autobusa, kamyki nosić! - darł się Pitul. - I nie do domu, nie odpocząć, nie pić herbatę.

Tak, tak, Pitul zamienił się w prawdziwego ekonoma. Już coraz mniej nagradzał dziadka pochwałami "ojejku", a coraz bardziej go poganiał.

Po czterech dniach skapitulowany dziadek przyszedł do mnie na poważną męską rozmowę.

- Ten mały mnie wykończy - powiedział.

Wiedziałem, o co mu chodzi. Już nie chciał być liderem.

Wstałem spod gruszy.

- Dobra, Pitul - powiedziałem. - Idziemy grać w gola!

Ja byłem Brazylią, a Pitul Włochami. Obaj trochę faulowaliśmy, ale ja strzeliłem gola z karnego i wygrałem. Pitul w uznaniu zasług dał mi ponosić czapkę dziadka.

- Ojejku - cieszył się Pitul, parząc na mnie z zachwytem. Znów byłem Ulubionym Mężczyzną Pitula.

Dziadek też był z tego zadowolony.