1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Hau, czyli miau

Nasz syn w wieku 14 miesięcy strasznie się rozgadał. - E - powiedział Pitu. - Nie ma mowy - pokręciłem głową. - Ee - zagroził Pitu.
- W życiu! - wzruszyłem ramionami. - Wybij to sobie z głowy.

- Mmmm - zabuczał groźnie Pitulek.

- Jak myślisz, że się przestraszę, to jesteś w błędzie - ostrzegłem.

- Yyyy - ryknął Pitu na dobre rozeźlony.

- Trudno synu, jeśli musisz, to twoja sprawa - rozłożyłem ręce.

Pitu jeszcze raz spojrzał, czy się nie poddaję, nadął się, zrobił się odpowiednio siny i wydał z siebie wrzask. Rozsiadłem się na kanapie i zachęcająco pokiwałem głową. Pitu teatralnie postąpił kilka kroków przed siebie, zachwiał się i kątem oka spojrzał, czy patrzę.

- Widzę, widzę - zamachałem zachęcająco.

Pitu zachybotał się i malowniczo runął na podłogę, nie przestając zalewać się łzami. Leżąc, bardzo udatnie wykonywał konwulsyjne ruchy i zaczynał się dławić.

- Uuuu - ryczał - zerkając od czasu do czasu, czy przedstawienie odnosi pożądany efekt.

- Brawo! - Monika zaczęła klaskać w ręce. - Było super.

Pitu przestał ryczeć i rozejrzał się niepewnie. Czy zrobiłem coś nie tak? - mówiła jego mina. Płakałem za mało przekonująco?

- Byłeś świetny - pospieszyłem z wyjaśnieniem. Buzia Pitulka rozjaśniła się w nieśmiałym uśmiechu. - Och, to nic wielkiego - mówiła jego mina. - Cóż, mam pewne zdolności aktorskie, to prawda, nic na to nie poradzę.

Rozmowa, którą przeprowadziłem z Pitulkiem, stojąc nad zmywarką i usiłując włożyć do niej noże i widelce (podczas gdy Pitu usiłował je wszystkie wyjąć), była tylko jedną z wielu podobnych rozmów, które prowadzaliśmy z Pitulkiem dzień w dzień. Pitu w wieku 14 miesięcy strasznie się rozgadał. Wstawał rano i jeszcze zanim zdążyłem wyjąć go z łóżka, zasypywał mnie potokiem słów, z których, niestety, nic nie rozumiałem. Przyjąłem, że opowiada, co mu się śniło, lub też roztacza przede mną wizję dzisiejszego dnia (ta zresztą od jakiegoś miesiąca była co dzień ta sama). - Uuuu, buaaa, eti eti, ee, buba mu aaaa - mówi Pitu. Na wypadek, gdybyśmy nie zrozumieli, łapie w jedną rękę łopatkę, w drugą wiaderko i jeszcze w piżamce ustawia się przed drzwiami wyjściowymi, zachęcająco wykrzykując: - uaa, uaaaa i kopiąc w drzwi. - No chodźcie wreszcie do tej piaskownicy! Ile jeszcze mam czekać?!

Trudniej poszło nam z "au". - Popatrz, jaki duży "hau" - wskazywaliśmy Pitu w piaskownicy przechodzącego wilczura.

- Au - Pitu bezbłędnie rozpoznał ratlerka spacerującego ze starszą panią.

- Brawo - ucieszyłem się.

- Au - Pitu wskazał na kota.

- Nie, nie, to "miau", a to "hau" - pospieszyłem z wyjaśnieniem.

- Au - upierał się Pitu, pokazując na kota Ptiszona.

- Niech będzie - machnąłem zrezygnowany ręką.

Do szczęścia brakowało tylko jednego - nazywania rodziców.

Wczoraj Pitu wrzasnął rano: Mamii, tatooo.

- Nauczył się - cieszyła się Monika. - Mój syn - powtarzałem wzruszony.

Wzięliśmy Pitu na ręce, mimo że się wyrywał.

- Tatoo - wołał, pokazując na szafkę. Otworzyłem szafkę, a Pitu szczupakiem chwycił biszkopta i uciekł.

- Tatoo, tatoo - przemawiał czule do biszkopta. Potem zażądał "mamy". Nie wiem, dlaczego, ale mami to szynka z indyka. No cóż, każdy ma taką mamę i tatę, jakich sobie wybierze.

Krótki słownik pitulkowo-polski

e - daj

ee - daj, bo się wkurzę.

mmm - jeśli mi tego zaraz nie dasz, to zacznę wrzeszczeć i padać na ziemię

yyy - teraz to ci pokażę, pożałujesz, że mi nie dałeś!

uuuu - patrzcie, umieram, musicie mi to natychmiast dać