Moja Mama jest osobą samotną. Ojciec odszedł od nas, rodzeństwa nie mam. Zawsze bardzo się przyjaźniłyśmy, ale ostatnio jest mi trudno. Dwa lata temu wyszłam za mąż, rok temu urodziłam Emilkę i przeprowadziliśmy się od Mamy do własnego mieszkania na drugim końcu miasta. Mama dzwoni do mnie codziennie - często skarży się, że jej smutno, że się źle czuje. Chyba ma do mnie żal, że się nią nie interesuję. Chciałabym, żeby częściej u nas bywała (mogłaby mi trochę pomóc), ale Mama tłumaczy, że jest zmęczona, że to dla niej za daleko albo ma jakieś inne sprawy - a to lekarza, a to spotkanie pań w parafii, a to wizytę ciotki. Odwiedza nas raz w miesiącu. Ja staram się przyjeżdżać do niej co najmniej raz w tygodniu, chociaż to trudne - bo przesiadki, ponad pół godziny w autobusach, wózek ciężki. Mama chyba lubi Emilkę, ale rzadko ją bierze na kolana, bo boli ją kręgosłup. Przykro mi, że tak się nam z Mamą ostatnio nie układa, że ona chyba ciągle jest ze mnie niezadowolona. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby było tak jak dawniej, kiedy miałyśmy tyle wspólnych spraw. (Patrycja)
Rady czytelniczek
Nowe role w nowej sytuacji
Nie napisałaś, jak układają się stosunki między Twoją mamą a Twoim mężem, a to ważne. Mąż musi rozumieć i akceptować waszą bliskość. Twoja mama ma tylko Ciebie. Powinna wiedzieć, zaopiekujecie się nią na starość. A może czuje się niepotrzebna? Spróbujcie gdzieś razem wyjechać - na neutralnym gruncie łatwiej będzie zdefiniować na nowo Waszą relację.
Najważniejsze wydaje mi się szczere postawienie sprawy. Mama musi wiedzieć, że zależy Ci na niej, mimo że sytuacja uległa zmianie. Być może zachowuje się z rezerwą, bo nie jest pewna, czy w pełni akceptujesz ją w roli babci. Pierwszy rok po urodzeniu dziecka jest zawsze trudny. Niełatwo przychodzi osadzenie siebie w nowej roli oraz zgranie z innymi członkami rodziny, którzy również w swoich rolach debiutują. Zobaczysz, że z każdym miesiącem będzie lepiej. (Kinga)
Twardy orzech do zgryzienia
Mama zawsze mogła liczyć na rozmowę lub pomoc. W tej chwili spędza całe dnie sama (dlatego dzwoni). Jeśli nie pracujesz, miłym gestem byłoby umawianie się z mamą w ciągu dnia (np. wspólny spacer z mamą i córeczką). Staraj się też pierwsza dzwonić do mamy i odwiedzać ją przynajmniej raz, dwa razy w tygodniu. Spróbuj zaproponować mamie jakieś rozwiązanie na stałe, np. umówcie się, że będziecie się spotykały na zmianę - raz u niej, raz u Ciebie. Być może dojazdy są dla niej uciążliwe i dlatego tak rzadko Cię odwiedza? Możesz też zaproponować mamie, żeby została u Ciebie na dwa-trzy dni. Wtedy na pewno wieczorem znajdziecie czas na rozmowę. (Renata)
Komentarz psychoterapeutki Zofii Milskiej-Wrzosińskiej
Pani Patrycja zauważa z żalem, że od czasu, kiedy urodziła dziecko i wyprowadziła się z domu, jej stosunki z mamą się ochłodziły.
Nasza czytelniczka nie rozumie, co się stało. Sądzi, że mama nie jest z niej zadowolona, choć nie wie dlaczego. Boli ją jej dystans i powściągliwość. Z dużą nostalgią wspomina dawną bliskość i zastanawia się, co zrobić, żeby było tak jak dawniej.
Wydaje się, że więź pani Patrycji z matką była dotychczas bardzo silna. Jak wynika z listu, po rozstaniu z mężem mama nie związała się z nikim, nie miała więcej dzieci. Być może - jak często bywa w takiej konfiguracji rodzinnej - wszelkie swoje uczucia i nadzieje zainwestowała w córkę i uważała, niekoniecznie świadomie, że będą zawsze dla siebie najważniejsze. Pani Patrycja pisze: "Bardzo się przyjaźniłyśmy". To może być jedna z przyczyn obecnych problemów.
Dwie kobiety z różnych pokoleń mogą być bardzo blisko, ale różnica pokolenia w naturalny sposób powoduje, że gdy jedna z nich wchodzi w dorosłe życie, druga zaczyna żegnać się z młodością. Gdy córka staje się matką, czyni swoją matkę babcią. Dobry, stabilny układ matka - córka potrafi amortyzować te zmiany (choć nie obywa się bez wstrząsów), ale przesłonięcie "przyjaźnią" naturalnych różnic wieku i sytuacji utrudnia uznawanie ich naturalnych konsekwencji. Wyprowadzenie się córki z domu, a zwłaszcza to, że ona sama stała się matką, mogło naruszyć utrwaloną strukturę relacji.
Matka broni się przed zredukowaniem do roli babci - może obawia się, że wtedy pozostanie dla córki już tylko źródłem wygodnej bezpłatnej pomocy, a nie najbliższą przyjaciółką.
Zmęczenie, bolący kręgosłup to zapewne sygnały dla córki: zajmij się mną, jestem w potrzebie, nie odchodź do swojego życia, ale też nie próbuj mnie do niego wciągnąć, bo tam nie jesteś już nastawiona przede wszystkim na mnie. Tymczasem Patrycja ma męża i córeczkę. Związek z mamą musi ewoluować, ale aby tak się stało, najpierw sama Patrycja musi uznać, że jej najważniejsze sprawy będą na ogół dotyczyć już nie przede wszystkim mamy. Może sytuację da się naprawić przez rozmowę czy próbę wprowadzenia nowych form rodzinnych kontaktów. Trzeba jednak liczyć się z tym, że nie wszystko w życiu ma charakter racjonalny, więc nie każdą trudność można rozwiązać konstruktywnie ku ogólnemu zadowoleniu.
Relacje matka - córka często mają ukryty emocjonalny aspekt. Dlatego, choć to trudne, pani Patrycja musi przyzwyczajać się do myśli, że to, co było dawniej, odeszło bezpowrotnie. Relacja z mamą przestała być wyjątkowa. Może mama już zdała sobie z tego sprawę i stąd jej wycofanie.
Z całej tej historii płynie też morał dla młodych matek. Nie jest dobrze, gdy tworzymy z dzieckiem tak ścisłą i wyjątkową więź, że dominuje ona nad całym naszym życiem. Warto, by pani Patrycja pamiętała o tym doświadczeniu, budując swoją relację z - na razie malutką - Emilką.