1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mam prawo

Wszyscy chcemy równego traktowania. Walczymy o swoje prawa. Czy pamiętamy o tym, że dzieci też je mają?
Urzędowo o prawa dziecka dba UNICEF. Jest konwencja praw dziecka obowiązująca niemal we wszystkich państwach świata, w Polsce jest nawet rzecznik praw dziecka i dziecięcy telefon zaufania.

W domu na straży praw malucha powinni stać rodzice. Zróbmy krótki rachunek sumienia na przykładzie kilku codziennych sytuacji i sprawdźmy, czy rzeczywiście przestrzegamy podstawowych praw naszego dziecka. Czy w maleństwie trzymanym przy piersi, a później w drepczącym obok nas dziecku dostrzegamy odrębną jednostkę, samodzielnego człowieka, którym niedługo się stanie? Czy pamiętamy, że mamy je nie tylko kochać, ale także szanować. Razem z przysługującymi mu prawami:

...do odrębności

Krew z krwi, kość z kości. Wydawałoby się, że dziecko powinno być podobne do rodziców nie tylko fizycznie. A jednak często trudno uwierzyć i jeszcze trudniej zaakceptować to, że może mieć inny charakter i temperament. Energicznemu, wysportowanemu ojcu ciężko przychodzi zabawa z synem, który zamiast ochoczo wspinać się po drabinkach i biegać za piłką, woli budować babki z piasku. Spokojnej małomównej mamie trudno zaś zrozumieć rozgadaną i ekstrawertyczną pięciolatkę.

Można się temu dziwić ze złością albo dziwić z radością. Bo gdy uznamy i zaakceptujemy inność naszego dziecka, spojrzymy na świat z nieznanej nam strony i zdecydowanie szerszej perspektywy.

...do intymności

Przewijamy, kąpiemy, ubieramy. Jesteśmy tak bardzo oswojeni z ciałem naszego dziecka, że możemy zapomnieć o jego potrzebie intymności. I choć zmiana pieluszki przy gościach może jeszcze niemowlaka nie wprawiać w zakłopotanie, to już wysadzanie przy obcych czterolatka pewnie zawstydzi. Podobnie jak przymierzanie spodni w niedomkniętej przymierzalni czy mycie pod prysznicem na basenie w obecności innych - dzieci lub dorosłych.

...do swojego zdania

"Za mały urosłeś", "Dzieci i ryby głosu nie mają" - takie zdania, nawet jeśli nie przechodzą przez usta, czasem przychodzą do głowy, gdy maluch wyraża swoje zdanie. I gdy jest ono odmienne od zdania dorosłego. Nawet jeśli się z czymś nie zgadzamy, lepiej spokojnie wy-słuchać, co maluch ma do powiedzenia, zamiast odsyłać go z niczym, nie dopuszczając do głosu. W ten sposób pokazujemy, że się z nim liczymy, że ma prawo mieć własne zdanie, nawet jeśli nie możemy przyznać mu racji ani na coś pozwolić.

...do decydowania

Są sprawy, o których muszą decydować rodzice. Są jednak i takie, o których warto i trzeba pozwolić dziecku decydować. "Którą bluzę dziś zakładasz? Żółtą czy niebieską?", "Gdzie dziś pójdziemy na spacer? Na plac zabaw czy do parku?", "Na co masz ochotę? Na kotlet z kaszą czy z ryżem?". Możliwość podejmowania takich decyzji daje dziecku satysfakcję, poczucie, że jest na tyle duże, iż rodzice biorą jego zdanie pod uwagę. Sprawia również, że dziecko staje się bardziej świadome swoich wyborów.

Maluchowi lepiej jednak ograniczyć wybór do dwóch możliwości - w ten sposób ułatwimy zadanie zarówno dziecku, jaki i sobie.

...do wyrażania emocji

Wściekłość, smutek, radość, podekscytowanie może przybierać u dziecka niewyobrażalne rozmiary. Wielkie emocje w małym ciele. My, choć więksi, także czasami sobie z nimi nie radzimy. Jednak to od nas dziecko musi się dowiedzieć, że można być nieraz smutnym, że trzeba się czasami wypłakać, że niekiedy złość jest tak wielka, że trzeba ją wykrzyczeć, a radość tak ogromna, że trzeba ją wyskakać.

...do odpoczynku

Angielski, judo, basen, zajęcia taneczne, plastyczne, z kreatywnego myślenia... - tak wygląda tygodniowy kalendarz niejed-nego przedszkolaka. Natomiat często brakuje w nim innych ważnych pozycji: zajęć z relaksu, z nudy stosowanej, z marzeń o niebieskich migdałach i rozmyślań o sobie tylko znanych sprawach. Dziecko ma do nich prawo, tak jak każdy z nas. Tyle tylko, że my, dorośli, zwykle nie możemy sobie na taki luksus pozwolić. I z jednej strony, zazdrościmy dzieciom chwil beztroski, a z drugiej - ograniczamy ich czas wolny do minimum. Pora przyznać dzieciom prawo do nudy - pół godziny dziennie codziennie!

...do uwagi

"Zaraz", "Teraz nie mam czasu", "Za chwilę, nie widzisz, że mamusia jest bardzo zmęczona?". Oj, często mamy ochotę tak odpowiedzieć dopominającemu się uwagi dziecku. Do czasu, aż uświadomimy sobie, że znajomemu dorosłemu, który chciałby nam coś opowiedzieć albo pokazać, tak byśmy nie odpowiedzieli. Z grzeczności, z szacunku dla niego i jego spraw. Dlaczego zatem inną miarę przykładać do dziecka? I to własnego dziecka? Opowieść o Zuzi, która miała dziś w przedszkolu piękną lalkę, czy rysunek potwora, którego trzeba się doszukać wśród kolorowych bazgrołów, to dla dziecka równie ważne sprawy jak te "dorosłe".

...do złego samopoczucia

Malec wyje całą drogę w samochodzie. O co mu chodzi? Uciszyć go smoczkiem, zatkać butelką? Komu przyjdzie do głowy, że maluch źle się czuję? Że go mdli? Że boli go głowa? Że może zamiast przemierzać drogę na drugi koniec Polski samochodem, można pojechać na wakacje pociągiem?

Dzieci, zwłaszcza tak małe, nie potrafią sprecyzować powodów złego samopoczucia. Gdy boli je brzuch, gardło czy głowa, stają się marudne i płaczliwe. A my często nie domyślamy się prawdziwych powodów i zachowanie malucha interpretujemy jako grymasy. Gdy starsze dziecko skarży się na złe samopoczucie, traktujemy to jako wykręt przed szkołą, sprzątaniem czy spacerem z psem.

...do odmowy

"Nie!". Nie pójdę na spacer, nie chcę tej zupy, nie założę tych butów... Odmowę dziecka dorośli traktują jak wyzwanie, próbę sił. "A właśnie, że pójdziesz, zjesz, włożysz!". Nie przychodzi nam w ogóle do głowy, że dziecko ma prawo czegoś nie chcieć. Albo chcieć coś innego. Czy bierzemy pod uwagę kompromis? Złoty środek? Żeby wilk był syty i owca cała? To dobre wyjście z sytuacji, które zamiast konfliktu tworzy pole do rozmowy i negocjacji.

Więcej o: