1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Tata w poczekalni

Trzech przyszłych ojców, trzy trymestry, trzy różne historie... Jak odnajdują się w roli "oczekujących" i jak wyobrażają sobie swoje życie "po"?
U kobiet wszystko jest jasne: coraz bardziej zaokrąglony brzuch zwykle nie pozostawia wątpliwości, że mamy do czynienia z przyszłą mamą. Ale po czym rozpoznać przyszłego tatę? Mądrość ludowa podpowiada, że po intensywnym poszukiwaniu pracy. Jednak mądrość ludowa może się mylić w czasach, kiedy ojcem nie zostaje się już - jak jeszcze ćwierć wieku temu - przed 25. rokiem życia. Dzisiejszy świeżo upieczony tata to najczęściej facet tuż przed trzydziestką, trochę już otrzaskany w świecie i - jak to się mówi - ustabilizowany życiowo. Coraz trudniej też znaleźć tatę "z wpadki" (mnie się nie udało): duża w tym zasługa coraz popularniejszych środków antykoncepcyjnych, ale także tego, co dzieje się w głowach przyszłych rodziców, którzy chcą być po prostu jak najlepiej przygotowani do tego nowego etapu.

SAGA SIĘ ZACZYNA

"Jestem w ciąży", "Będziemy mieli dziecko", "Zostaniesz tatą" - możliwości powiedzenia "tego" jest całkiem sporo. Każdy ojciec - przyszły czy obecny - pamięta chwilę, kiedy usłyszał jedną z tych kwestii z ust ukochanej (oby) kobiety. No, może prawie każdy.

- Nie pamiętam, po prostu nie pamiętam - zarzeka się Tomek Ziółkowski.

Tomek, operator w trakcie studiów na łódzkiej filmówce, jest akurat jednym z tych "młodszych" ojców (ma 24 lata). Jego dziewczyna Ania (3. miesiąc ciąży, office manager w firmie producenckiej) wygląda jeszcze młodziej od niego, chociaż w rzeczywistości jest starsza o cztery lata.

- Byłem wtedy po uszy w robocie, pracowałem przy spektaklu w Warszawie, a Ania siedziała w Łodzi - przypomina sobie Tomek. - Powiedziała mi przez telefon, że coś mi powie; od razu wiedziałem co. Przyjechałem do niej, ale mieliśmy tylko kilka godzin dla siebie, bo zaraz musiałem wracać do Warszawy. To nie było dla mnie jakieś zaskoczenie, bo staraliśmy się o dziecko od dłuższego czasu. Po prostu ucieszyłem się, że tym razem się udało.

Podobnie, chociaż w pewnym sensie odwrotnie, wyglądało to u Tomka Kordka i jego żony Beaty (8. miesiąc; on - 34 lata, fotograf, ona - 32, coach, trenerka i psychoterapeutka). Odwrotnie, bo tym razem "na wyjeździe" była żeńska połowa pary.

Beata: - Byłam akurat na szkoleniu, zrobiłam test i zadzwoniłam do niego.

Tomek: - Ja sam kupowałem te testy. To nie było zaskoczenie, tylko determinacja i ciężka praca. Co prawda jesteśmy świeżym małżeństwem, ale parą już od ponad dwunastu lat. Pierwsza myśl? Fajnie, że się udało!

Wariant trzeci, klasyczny, twarzą w twarz: Bartek i Magda (6. miesiąc, będą mieli syna), para dziennikarzy, oboje po 28 lat. Bartek, tak jak Tomek Ziółkowski, nie pamięta dokładnie samej godziny "0": - Na pewno było to rano i na pewno była to wiadomość, która mnie obudziła. Ale ponieważ wcześniej mieliśmy kilka niepewnych sygnałów, mój uśmiech rósł bardzo długo, przez kilka dni - do pierwszych badań krwi. Wtedy poczułem ulgę, bo słyszałem sporo o tym, jak trudno dzisiaj zajść w ciążę.

SILNE RAMIĘ POTRZEBNE OD ZARAZ?

Bycie przyszłym tatą, a właściwie partnerem przyszłej mamy, to dosyć niewdzięczna rola: cała gloria, zachwyty i troska otoczenia spływa na nią, a on schodzi trochę na boczny tor. Co mu zostaje? Bycie tą przysłowiową opoką - o ile jego kobieta faktycznie tego potrzebuje. Sytuacji, w których może potrzebować, jest całkiem sporo.

Tomek Kordek: - W internecie jest hardkor, jeżeli chodzi o wyniki badań. Wszystkie normy są tak zróżnicowane, że nie wiadomo, co jest jeszcze w normie. Przy jednych naszych badaniach pani się pomyliła i dała nam wynik z przesuniętym przecinkiem. Beata straszliwie się przejęła. Ja uspokajałem, mówiłem, że to literówka, że to niemożliwe. Bo jak jedna strona panikuje, to druga nie może. Więc walnę ręką w ścianę, ale nie pokażę tego po sobie, żeby Beata wiedziała, że może się na mnie wesprzeć.

Ania na razie wyżywa się w pracy ("Chcę zrobić wszystko na zapas") i nie odczuwa braku silnego męskiego ramienia - na szczęście, bo praca Tomka skutecznie trzyma go z dala od domu. Z kolei Bartek i Magda pracują w jednej redakcji, ale jeżdżenia i pisania jest tyle, że trudno w tym wszystkim znaleźć chwilę dla siebie.

Bartek: - Właściwie to nie robię niczego specjalnego. Staram się pilnować, żeby Magda nie czuła się zaniedbywana, co przy moim trybie pracy nie jest najłatwiejsze. Jednak wydaje mi się, że sporo rozmawiamy, więc gdybym był jakoś potrzebny, szybko bym się o tym dowiedział.

CZUŁOŚĆ W 3D

Dziewięć miesięcy ciąży to nie tylko egzamin z dostrajania się do partnerki, ale też pierwszy etap "wżywania się" w całkiem nową relację - z niewidocznym na razie trzecim (a czasem od razu także czwartym albo i piątym) członkiem rodziny.

Tomek Kordek: - Na pierwsze USG poszliśmy razem w 20. tygodniu. Wtedy dowiedziałem się, że to dziewczynka. Nie było za bardzo widać, co tam jest może buźka. Lekarz śmiał się, że w 20. tygodniu dzieci nie wyglądają najlepiej. Dopiero ostatnio w 3D można było zauważyć dokładniejsze kontury twarzy, nosek

Bartek też przywiązuje wagę do kontaktu wzrokowego (na razie jednostronnego): - Najciekawsze było oglądanie poruszającego się na ekranie syna, który z każdym słowem lekarza okazywał się coraz bardziej zdrowy - chociaż bardziej interesował mnie przepływ krwi w jego sercu niż rozmazany obraz jego twarzy.

Ania i Tomek też są już po pierwszym USG - na razie na sonogramie widać tylko szarą "bułkę". Tomkowi trudno uczestniczyć w tym, co dzieje się na bieżąco, dlatego zastanawia się, jak to będzie za jakiś czas, po porodzie. - Myślę o tym codziennie. Nie za bardzo wiem, jak działa ta psychiczna przestawka, że to dziecko już jest, że będzie zawsze.

RODZIĆ PO MĘSKU

Wszyscy nasi "oczekujący" ojcowie deklarują gotowość do wzięcia udziału w operacji "poród". W rozmowie z Tomkiem i Anią udało mi się nawet niechcący wywołać ten temat.

Ania: - No właśnie, będziesz tam? Bo w sumie jeszcze o tym nie gadaliśmy.

Tomek: - Nie ma o czym rozmawiać, dla mnie to jest zupełnie naturalne.

Bartek nie wie jeszcze dokładnie, co będzie robił podczas porodu, ale swoją rolę ma już całkiem dobrze przemyślaną.

- Wychodzę z założenia, że najważniejsi będą Magda i nasz syn. Jeżeli będzie potrzebować, bym trzymał ją za rękę, to będę stał przy niej; jeżeli lekarz mi powie, że mam odebrać poród, to pewnie nie odbiorę, bo nie jestem lekarzem. Wydaje mi się, że powinienem być po prostu kolejnym narzędziem służącym do tego, by wszystko poszło jak najlepiej.

U Tomka i Beaty - ze względu na jej cesarkę - wizyta w szpitalu będzie miała nieco inny przebieg. Mimo to Tomek ma nadzieję, że nie będzie musiał wychodzić w najważniejszej chwili:

- Przygotowuję się na to, że jednak będę na miejscu. Nie muszę odcinać pępowiny, ale jeżeli to będzie możliwe, chciałbym być po "czystej" stronie sali porodowej.

Beata: - Ja już dwa razy byłam przy cięciu i mam pełne przekonanie, że Tomek to zniesie.

NAJLEPSZE PRZED NAMI

Dla Tomka i Beaty poród to prawie już; Bartek i Magda zdążą jeszcze zaliczyć wakacje, a Tomek i Ania zostaną rodzicami "w realu" dopiero w okolicach Bożego Narodzenia. Jak nasi przyszli ojcowie wyobrażają sobie te pierwsze tygodnie i miesiące rodzicielstwa?

Tomek Ziółkowski: - Wiem, że na początku będzie ciężko. Nie wiem, z ilu rzeczy będę musiał zrezygnować - przypuszczam, że przez jakiś czas trzeba będzie być w domu, a to oznacza rezygnację z wszystkiego innego. Ale pewnie nie będzie to jakiś długi czas.

Bartek: - Ja na razie nie czuję się przygotowany, ale nie ma chyba żadnej szkoły, która by w tym pomagała. Po prostu się cieszę i jestem dumny z naszego dziecka, chociaż go jeszcze nie ma. Dużo pomagają rozmowy ze znajomymi, którzy mają dzieci - te rozmowy pozwalają odetchnąć z ulgą.

Tomek Kordek: - Nie rozpatruję tego tak, że muszę się poświęcić, bo będę musiał zostać z dzieckiem. Wiadomo, że będą problemy, ale jak ma się rodzinę, wszystko jest do załatwienia. Z Beatą zawsze dużo podróżowaliśmy - po Indiach, Bliskim Wschodzie. Myślę, że damy sobie z rok i znowu zaczniemy jeździć, na początek po Europie Południowej. Może uda mi się zrobić trochę zdjęć; w ten sposób połączylibyśmy podróże, pracę i bycie razem.

GŁOS MAJĄ PANIE

Czułbym niedosyt, gdybym chociaż nie spróbował spytać kobiet naszych bohaterów, dlaczego to właśnie w nich dostrzegły przyszłych ojców swoich dzieci. Kiedy pytam o to Anię, przez chwilę wykręca się od odpowiedzi, ale tylko przez chwilę.

- Jesteśmy ze sobą już 7 lat, ale zaczynaliśmy być ze sobą bardzo wcześnie, Tomek był jeszcze w liceum. W takiej sytuacji trudno w ogóle zastanawiać się nad dzieckiem. Był już taki moment, kiedy wydawało mi się, że jak nie wpadniemy, to się już nigdy nie zdecydujemy. Ale myślałam o tym już sporo wcześniej - na zasadzie, że jeszcze nie teraz, ale że to jest ten facet, z którym mogłabym mieć dziecko.

Beata: - Tomek dla mnie jest nie-typowym okazem ssaka, który ma mocny, prosty kręgosłup. To taki przysłowiowy facet z zasadami, facet przewidywalny, na którym można się oprzeć. Dlatego od zawsze wiedziałam - najpierw intuicyjnie, potem świadomie - że będzie najlepszym ojcem dla moich dzieci.

Dla Magdy to wszystko jest bardziej skomplikowane: - Nie wiem, dlaczego wybrałam właśnie Bartka. Mogłabym powiedzieć, że jest dobrym człowiekiem, że go kocham, ale to dalej ociera się o banał - jak jest się razem tyle czasu, po prostu nie zadaje się sobie takich pytań. W każdym razie wiem, że to był dobry wybór. Już na etapie zachodzenia w ciążę miałam z jego strony pełne zrozumienie dla moich lekkich histerii w terminach, kiedy na teście powinny już pokazać się te dwie kreski. Teraz jest podobnie - cierpliwość, spokój i wsparcie. Jestem dopiero w 23. tygodniu ciąży, więc pewnie duże próby jeszcze przed nami.

KIEDY MĘŻCZYZNA STAJE SIĘ OJCEM?

Czy jest taki moment, uniwersalny dla wszystkich mężczyzn? Rzecz jasna prócz tego najbardziej oczywistego momentu poczęcia... Myślę, że najczęściej jest to wydarzenie pozostające poza świadomością rodziców. O swoim istnieniu dziecko dość dobitnie informuje kobietę - ona odczuwa bardzo namacalnie, że stała się mamą. U ojca na akceptację tego faktu potrzeba zwykle nieco czasu. Dziecko schowane głęboko w brzuchu jest dla swojego taty najczęściej czymś kompletnie abstrakcyjnym - niby się wie o jego istnieniu, ale się nie czuje. Gromem z jasnego nieba bywa zwykle pierwsze USG, na którym widać coś więcej, niż tylko bijące serduszko. Drugi ważny moment to zobaczenie dziecka po porodzie - to zwykle chwile zupełnie niespodziewanych męskich łez wzruszenia. Bywa jednak, że przełomowy moment następuje później, wtedy gdy maluch robi się kontaktowy i np. zaczyna się uśmiechać na widok taty.

Katarzyna Oleś, położna niezależna

PROMUJEMY AKTYWNE RODZICIELSTWO

Wspólnie z marką LOVI organizujemy akcję, której celem jest zachęcanie rodziców do aktywnego życia wraz z dziećmi. Gdy w rodzinie pojawia się dziecko, wszystko się zmienia. Maleńki człowiek sprawia, że zaczynamy inaczej myśleć o życiu, sobie, rodzinie. Jesteśmy wszak rodzicami. I to my będziemy przez najbliższych kilkanaście lat najważniejszymi przewodnikami dziecka w poznawaniu świata. W tym cyklu pokazujemy, że można wspierać rozwój dziecka, ciekawie spędzając z nim czas. Można uczyć samodzielności i jednocześnie być tuż obok. Przeczytajcie o rodzicach, którzy dzięki swoim dzieciom lepiej poznali samych siebie, zdobyli niezwykłe doświadczenia, otworzyli się na świat. Bo nic lepiej nie buduje więzi rodzinnych jak wspólne, aktywne spędzanie czasu.

Akcja w internecie

www.edziecko.pl/aktywnerodzicielstwo

Więcej o: