1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Tata - mój idol

Jestem z pokolenia, które wychowało się z kluczem na szyi i z ojcem schowanym za gazetą. Wtedy podział ról w rodzinie był tak naturalny, jak brak mięsa w mięsnym: od dzieci była mama, tata od cieknącego kranu. Kto więc był moim wzorem?
Jednocześnie w moim świecie aż roiło się od ojców - prawdziwych, fikcyjnych i animowanych. Kiedy wyobrażałem sobie, jakim tatą będę w przyszłości, czerpałem pełnymi garściami z tej skarbnicy wzorów - i w jakiś sposób czerpię do dzisiaj.

Oto lista ojców (kolejność nie ma znaczenia), którzy zostawili we mnie najtrwalszy ślad. Niektórzy z nich byli moimi prywatnymi bohaterami, innych wolałbym nie spotkać, a co dopiero być ich synem. Większość z nich poznałem w nastoletnim czasie burzy i naporu, kiedy relacje na linii tata-dziecko były szczególnie rozhuśtane. Teraz gram już po drugiej stronie boiska, ale większość podbramkowych sytuacji jeszcze przede mną. Kiedy do nich dojdzie, zdecydowanie nie będę sam - Wielcy Ojcowie będą spoglądać na mnie z góry.

Ojciec Kevina Arnolda

To on najbardziej nałożył mi się na postać mojego własnego ojca - może dlatego, że "Cudowne lata" oglądałem, będąc (z grubsza) rówieśnikiem Kevina Arnolda i stawiając czoło podobnym (z grubsza) problemom. Jack Arnold był klasycznym ojcem typu "włączam się, kiedy muszę", ale od czasu do czasu próbował nawiązać ze swoim synem męskie porozumienie, zwykle w sposób najbardziej nieporadny z możliwych. Gdyby istniał naprawdę, byłby członkiem pierwszego chyba pokolenia ojców, które przekonało się boleśnie, że umiejętność naprawy samochodu albo kosiarki nie wystarczy już do zaimponowania nastolatkowi.

Ojciec Wergiliusz

Jeden z pierwszych znaczących ojców, jakich dane mi było poznać. Zapamiętałem go na długo, nawet nie ze względu na liczbę potomstwa, tylko przez to, że "uczył dzieci swoje". Wyobrażałem sobie to absolutne i bezapelacyjne połączenie autorytetu rodzicielskiego z nauczycielskim i nie mogłem z tym dojść do ładu (mój ojciec też był nauczycielem). Nie dość, że w domu, to jeszcze w szkole? A może, co gorsza, szkoła przeniesiona do domu? Dla sześciolatka to naprawdę przerażająca perspektywa.

Ojciec Prać

Stary Kiemlicz z "Potopu" to klasyczny przykład ojca tłamsząco-nakazowego. Potrafił krzykiem i podstępem utrzymać psychiczną przewagę nad synami nawet wtedy, kiedy jego przewaga fizyczna była już tylko wspomnieniem. Przykre memento dla wszystkich chłopców, którzy marzą o chwili, kiedy będą silniejsi od własnego ojca. W nowej Polsce "Ojciec Prać" zrobił karierę w reklamie, stając się żywym dowodem na skuteczność reklamowanego przez siebie proszku: "Pollena 2000" wybieliła go na cacy i z cholerycznego manipulatora zrobiła nobliwego starszego pana w kontuszu.

Papcio Chmiel

Jest przykładem ojcostwa skrajnie nieodpowiedzialnego: najpierw "zmalował" Tytusa, a potem beztrosko oddał go na wychowanie dwóm nieletnim harcerzom. Jednak taki model wychowawczy jest bardziej realistyczny niż ten, który większość z nas układa sobie

w głowie: tak naprawdę tracimy zasadniczy wpływ na nasze dzieci już po kilku latach ich życia, i to inni zaczynają je "uczłowieczać". Może lepiej przygotować się na to zawczasu i już teraz sprawdzić, czy w naszym mieście jest drużyna harcerska?

Kronos/Saturn

Ten fragment mitologii poznałem zdecydowanie za wcześnie. Postać zjadająca własne dzieci, żeby przypadkiem go nie przerosły, powinna dać do myślenia każdemu tacie. Jak pamiętamy, kiedy urodził się Zeus, jego matka Rea podała Kronosowi kamień zawinięty w pieluszkę i ocaliła w ten sposób życie syna. Dzięki temu Kronos stał się archetypem ojca, który kompletnie nie zna się na dzieciach i któremu nigdy nie przychodzi do głowy, żeby sprawdzić zawartość pieluszki.

Rumcajs

Mój ideał. Nie tylko nigdy nie zawiódł swojego syna, ale też wprowadzał go od najmłodszych lat w tajniki własnego fachu - coś, o czym większość dzisiejszych dzieciaków może tylko marzyć. Nie bez znaczenia był też jego pistolet na żołędzie, okazjonalne przejażdżki na zaprzyjaźnionym jeleniu oraz ogólny powab szlachetnego zbójectwa. Ponieważ Janosik i Robin Hood nie doczekali się potomstwa, Rumcajs do dziś pozostaje dla mnie najlepszym przykładem tego, jak można łączyć walkę o lepszy świat z udanym życiem rodzinnym.

Ojciec Chrzestny

Ojciec rodzony dla gromadki własnych dzieci plus jeszcze chrzestny dla dzieci wszystkich swoich "podopiecznych". Takich ojców władających całymi klanami, niekoniecznie despotycznych, ale uzyskujących posłuch samą chrypką w głosie, można dziś szukać ze świecą. Kiedyś wydawał mi się ojcem z innej galaktyki. Teraz widzę, że nie różnił się tak bardzo od innych znanych mi ojców: chcących dobrze dla swoich dzieci i przekonanych, że ich dobro jest po prostu przypadającą na nie cząstką dobra całej rodziny. Być może w każdym z nas jest trochę Vita Corleone.

Tata, a Marcin powiedział

Dzieci zadają pytania. Rodzice mają na nie odpowiadać. Tak to wygląda w teorii. Ale w praktyce rzadko komu udaje się wywiązać z tego zadania bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym. Tym bardziej podziwiam serialowego Tatę granego przez Piotra Fronczewskiego, który dzielnie stawiał czoło kłopotliwym pytaniom syna. Ponieważ mój własny ojciec nie należał do gatunku "objaśniających", zrobiłem w myślach mocne postanowienie, że kiedy sam zostanę ojcem, będę cierpliwie prostował ścieżki moich dzieci do wiedzy. Dzięki temu jestem dzisiaj w stanie dojść nawet do piątego pytania z rzędu i nie eksplodować.

Tata Kazika

Muszę od razu się przyznać: zupełnie nic nie wiem o Stanisławie Staszewskim. Wiem natomiast, że słuchając piosenek z kasety pt. "Tata Kazika", myślałem o tym jako o najfajniejszej rzeczy, jaką syn może zrobić dla ojca. Dzisiaj patrzę na to nieco inaczej: nie chciałbym, żeby mój syn poszedł "w moje ślady", ale chciałbym, żeby jego własna droga skrzyżowała się z moją - tak jak Kazika i jego Taty.

Więcej o: