1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Witaj gniewie!

Twoje dziecko kończy rok i jest już naprawdę odrębnym człowiekiem. Co to oznacza dla ciebie? Dumę i radość, że doszliście razem do tego etapu, ale też nowe problemy. Zarówno z utrzymaniem malca w ryzach, jak i z własnymi negatywnymi emocjami, kiedy coś idzie nie tak.
Kiedy twoje dziecko miało kilka miesięcy, mogło ci się wydawać że jest istotą składającą się wyłącznie z emocji i potrzeb, od której trudno czegokolwiek wymagać, a jeszcze trudniej - przypisywać jej jakiekolwiek intencje czy dążenia. Nawet jeżeli było płaczliwe, uparte czy zupełnie niezainteresowane twoimi wysiłkami, nawet jeśli jego nastawienie nieraz przyprawiało cię o rozpacz, to i tak przez cały czas miałeś poczucie jego bezbronności i absolutnej zależności od ciebie.

Teraz sytuacja się zmienia. Około pierwszego roku życia dziecko uzyskuje już wystarczająco duży stopień "oddzielności", żeby móc zacząć na serio podbijać świat. Ponieważ nie wie jeszcze, gdzie kończy się jego wolność i władza, konflikty pomiędzy nim a tobą są w zasadzie nieuniknione. Od ciebie zależy, jak sobie z nimi poradzisz.

Skąd ta złość?

Jednym z najmniej przyjemnych objawów "dojrzewania" twojego dziecka mogą być napady złości. Nie zawsze będą one przybierać postać z koszmarnego snu rodzica (dziecko zanosi się rykiem i rzuca się na podłodze/ziemi w obecności uważnie przyglądających się obcych ludzi). Jednak nawet umiarkowany napad (sam ryk i - powiedzmy - tupanie w podłogę) może szybko wyczerpać twoje zasoby dobrego samopoczucia. Jak to przetrwać i nie zwariować?

Przede wszystkim trzeba zlokalizować przyczynę złości. Zwykle wybuch następuje wtedy, kiedy zabronisz lub uniemożliwisz dziecku zrobienie czegoś, na co miało wielką ochotę. Jednak nie zawsze. To, co dla ciebie wygląda jak bezzasadna złość, może być objawem zmęczenia, pragnienia albo głodu. Czasem przyczyną może być trudno zauważalne otarcie na skórze albo zbyt ciasne ubranko.

Pokojowe negocjacje

Kiedy frustracja wynika z twojej odmowy, a ty nie możesz (albo nie chcesz) jej cofnąć, pozostaje ci odpowiednie zarządzanie złością twojego dziecka. Możesz spróbować metody "coś za coś" i zaproponować mu alternatywny obiekt zainteresowania. Licz się jednak z możliwością porażki - ta sztuczka nie jest już tak skuteczna, jak bywała jeszcze kilka miesięcy temu.

Jeżeli wszystkie próby odciągnięcia uwagi zawiodą, upewnij się, czy dziecko w złości nie wyrządzi sobie krzywdy i zostaw je w spokoju. Nie ma innego sposobu na skrócenie i wyciszenie napadów złości. Pamiętaj, że są one nie tylko wyrazem rozpaczy, ale też próbą osiągnięcia celu różnymi środkami. Dlatego jeżeli ugniesz się pod presją złości dziecka (np. w miejscu publicznym), możesz spodziewać się kolejnych ataków przy najlżejszej próbie narzucenia dziecku własnej woli.

Dyscyplina raz jeszcze

O ile dla półrocznego dziecka jakiekolwiek próby "uregulowania" jego życia przez zakazy i nakazy były całkowicie niezrozumiałe i mijały się z celem, o tyle dla roczniaka dyscyplina jest niesłychanie ważna. Chodzi bowiem o "testowanie granic": twoje dziecko nie wie jeszcze, na co może sobie pozwolić, i nie dowie się tego w żaden inny sposób, niż spotykając się z twoją stanowczą reakcją w "zabronionych" sytuacjach. Wbrew pozorom jest mu to równie potrzebne jak pewien stopień swobody w poznawaniu świata - nie tylko ze względu na zagrożenia, z których nie zdaje sobie sprawy ("nie wsadzaj palca do kontaktu"), ale też dlatego, że istnienie stałych granic daje mu poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.

Głównym zadaniem rodziców jest więc odnalezienie złotego środka pomiędzy swobodą a dyscypliną. Nikt nie znajdzie go za ciebie, chociażby dlatego, że każde dziecko "testuje granice" nieco inaczej. Możesz mimo to skorzystać z kilku podstawowych zasad, które przydają się w większości sytuacji:

•  Przygotuj dom jak najbardziej "dzieckoodporny", oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Jeżeli wszystkie niebezpieczne albo cenne rzeczy znikną z pola widzenia dziecka, problem "Nie ruszaj!" rozwiąże się sam.

•  Miej pod ręką "zapasowe" wersje przedmiotów, które chcesz uchronić przed zniszczeniem - stare i niedziałające telefony, piloty, klawiatury itp. (bez baterii!). Ten sposób ma jedną wadę: twoje dziecko nie odróżni oryginału od podróbki, więc nie nauczy się, z jakiego rodzaju przedmiotów nie wolno mu korzystać. Albo - co gorsza - połapie się w twoich zamiarach, a wtedy wracacie do punktu wyjścia.

•  Nie reaguj zbyt gwałtownie. Jeżeli na każde niewłaściwe zachowanie (niebezpieczne to nieco inna sprawa) będziesz podskakiwać w krześle i lecieć jak oparzony, żeby zapobiec "wykroczeniu", twoje dziecko może uznać to za niezłą zabawę i prowokować takie reakcje.

•  Bądź konsekwentny. Nie zabraniaj czegoś jednego dnia tylko po to, żeby pozwolić na to samo kilka dni później.

•  Nie mnóż i nie komplikuj zasad. Jeśli próbujesz nauczyć dziecko, że może drzeć gazety codzienne, ale nie tygodniki, nie spodziewaj się sukcesu.

•  Ogranicz liczbę ostrzeżeń. Mówiąc kilka razy "nie", a jednocześnie nie reagując na dalsze niewłaściwe zachowanie, dajesz dziecku sygnał, że może cię ignorować.

•  Dawaj dobry przykład. Duża część niewłaściwych zachowań wynika z naśladownictwa (nawet jeśli "przekręconego") tego, co robimy my, rodzice.

•  Chwal dziecko, kiedy zrobi coś dobrze. Trudno wyczuć, kiedy jest się po "jasnej stronie", jeżeli słyszy się wyłącznie zakazy i nagany.

Nasze dzieci nas złoszczą

Zanim zostałeś tatą, a być może również w pierwszych miesiącach tatowania, mogłeś obiecywać sobie, że nigdy nie podniesiesz na swoje dziecko głosu, ani nawet nie pomyślisz o nim niczego złego. Jednak na dłuższą metę trudno tego uniknąć - dziecko będzie od czasu do czasu robić coś, co nam się nie spodoba, nie mówiąc już o sytuacjach, kiedy podda nas umyślnemu "testowaniu". Jeśli nie jesteś okazem cierpliwości, a twoje dziecko nie jest wcielonym aniołem (a w przyrodzie jedno i drugie występuje raczej rzadko), może ci się przydać kilka rad.

•  Spróbuj zmienić swój sposób patrzenia. Często nasz gniew wynika z założenia, że dziecko "specjalnie" robi nam na złość. Tymczasem duża część zachowań roczniaka jest poza jego kontrolą, a niektóre są mu wręcz potrzebne, żeby mógł nauczyć się prawidłowego postępowania.

•  Porozmawiaj z partnerką, jak możecie ustawić opiekę nad dzieckiem, żeby żadne z was nie musiało przechodzić "maratonu wychowawczego". Wiele godzin spędzonych sam na sam ze złoszczącym się dzieckiem każdego może wyprowadzić z równowagi.

•  Jeżeli nie uda ci się uniknąć narastającej złości, postaraj się rozładować ją w kontrolowany sposób. Zaciskanie i rozluźnianie pięści, liczenie do dziesięciu i głębokie od-dechy mogą wydawać się "wyświechtane", ale często naprawdę działają.

•  Kilku sposobów "wyżywania się" powinieneś unikać za wszelką cenę. Bicie, potrząsanie, krzyk są oczywiście pierwszymi pozycjami na czarnej liście. Unikaj także innych sposobów fizycznego odreagowania (przynajmniej na oczach dziecka): walenia w ściany, kopania krzeseł itp. - dziecko uczy się od ciebie również sposobów wyrażania złości.

•  Na tej samej zasadzie powinieneś unikać krzyku, nie mówiąc już o niektórych wykrzykiwanych komunikatach - słowa: "Ty zawsze ", "Ty nigdy ", czy inwektywy potrafią zranić mocno i na długo.

•  Kiedy masz wolne, zrób wszystko, żeby wypocić z siebie stres - biegaj, pływaj, jeźdź na rowerze, rąb drewno na opał. Frustracja sama w sobie nie jest zbyt przyjemna, ale frustracja, która utrzymuje się - nawet w "pełzającej postaci" - przez dłuższy czas, to już prawdziwy problem.

Tato, odwagi!

Te rady mogą wydawać ci się przytłaczające, bo faktycznie brzmi to niemal tak, jakbyś miał iść na wojnę. Ale ta strona twojego tatowania jest tylko jedną z wielu stron, w dodatku wcale nie tą, która zajmuje najwięcej miejsca.

Złość często przesłania nam wszystko inne, nie tylko "na bieżąco", ale też w pamięci. Może ci się czasem wydawać, że konfliktów i starć w waszym rodzinnym życiu było więcej, niż w rzeczywistości. Na tej samej zasadzie możesz myśleć o sobie jako o wybuchowym ojcu, pamiętając tylko te sytuacje, kiedy straciłeś kontrolę, a nie pamiętając o wszystkich innych, kiedy spisałeś się na medal. Za to twoje dziecko często widzi cię w lepszym świetle niż ty sam i potrafi zapomnieć nawet te omsknięcia, którymi ty gryziesz się na okrągło. Dla niego cały czas - niezależnie od tego, co się dzieje - gracie w jednej drużynie. Wystarczy, że to odwzajemnisz i nie będziesz grać jako jego przeciwnik.

W dwunastym miesiącu życia...

•  Malec może zacząć buntować się przeciwko codziennym, zwykłym czynnościom. Pewnie niedługo znudzi mu się (jeśli już się nie znudziło) przewijanie. Jeśli ucieka ci z przewijaka i nie daje się rozebrać, musisz wspiąć się na wyżyny sprytu. Zacznij go przewijać na łóżku, na dywanie, na kocu, aranżując ciekawą zabawę. Zgromadź atrakcyjne i mało używane zabawki. Działaj szybko - zanim zabierzesz się do przewijania, zgromadź wszystkie potrzebne akcesoria, by nie tracić czasu na szukanie pieluchy czy kremu do smarowania pupy. Wypróbuj pieluchomajtki - zakłada się je szybciej niż zwykłą pieluchę i nie trzeba po omacku zapinać rzepów na uciekającym i wierzgającym człowieku.

•  Jeśli młody człowiek potrafi już trochę chodzić, podczas spacerów może nie chcieć siedzieć w wózku. Nie planuj dalekich spacerów, wybierz się na osiedlowe uliczki czy pobliski skwer i pozwól malcowi popchać swoją spacerówkę albo zabawkę do pchania.

•  Malec zainteresuje się zapewne zabawami, które plamią, brudzą i wprowadzają chaos w domu (np. przelewanie wody z kubeczka do kubeczka, malowanie rączkami). By uniknąć katastrofy i nerwów, zorganizuj mu zabezpieczoną przestrzeń do zabawy (łatwo zmywalna podłoga, plastikowy stół, ubranie, którego nie szkoda). Możesz także zaproponować mu zabawy w wannie - wtedy może do woli polewać się wodą. Tylko nigdy nie zostawiaj go w wannie samego! Kąpiel dodatkowo wyciszy malca i wtedy wieczorne ubieranie, zakładanie pieluchy, smarowanie kremem odbędzie się w wyjątkowo spokojnej atmosferze.

•  Syn lub córka zapewne zaczynają rwać się do samodzielnego jedzenia. I bardzo dobrze! Będzie przy tym sporo bałaganu, ale nie hamuj zapędów dziecka, chcąc ocalić ubranie i mieszkanie przed zniszczeniem. Dzieci, którym wcześnie pozwala się samodzielnie jeść, rzadziej wyrastają na "niejadków". Potrzebna wam będzie atestowana zastawa stołowa przeznaczona dla niemowląt i małych dzieci: plastikowe nietłukące talerzyki, miseczka z przyssawką (da się ją przymocować do blatu) i bezpieczne sztućce dopasowane do małych łapek.

Więcej o: