Czego się boją współcześni ojcowie?
20.07.2009
, aktualizacja: 23.06.2010 13:09
Pamiętasz reakcję swojego partnera, gdy okazało się, że jesteś w ciąży? Był przerażony bardziej od ciebie? Cieszył się, ale jednocześnie chciał uciec? Czego boi się w dzisiejszych czasach mężczyzna w związku z posiadaniem dziecka? Okazuje się, że wielu rzeczy.
Mężczyźni niechętnie przyznają, że ojcostwo ich przeraża. Powód? - Ojciec nieczęsto może pozwolić sobie na komunikowanie własnych lęków czy strachu. Tego rodzaju wynurzenia nie pasują przecież do jego roli w rodzinnym systemie - ojciec ma być raczej źródłem wsparcia i energii, niż kimś, w kogo trzeba się wczuć i zrozumieć nurtujące go niepokoje - wyjaśnia psycholog Ewa Ulrich. - Chłopaki nie tylko nie płaczą, chłopaki nawet nie mówią o swoich uczuciach - dodaje.
Co za tym idzie, tatusiowie mają mniejszą możliwość rozładowania negatywnych emocji. Ale one gdzieś muszą mieć swoje ujście - na przykład w anonimowym wywiadzie dla serwisu eDziecko, czy na forum.
Facet w domu jest szemrany
- Jako początkujący tata, bałem się przede wszystkim tego, że będę na straconej pozycji z porównaniu z mamą i niezależnie od tego, jak bym się nie angażował, to i tak biologia przebije wszystko - wyznaje Paweł, tata 4,5-letniego Radka, socjolog. - Potem przekonałem się, że ten lęk jest w dużej mierze nieuzasadniony, bo moja relacja z synem rozwijała się śpiewająco. Ale wtedy z kolei włączyło mi się coś przeciwnego: zostałem z Radkiem na pół roku w domu i zacząłem się bać, że już całkiem wsiąknę w rolę "tatuśka" i nic innego ze mnie nie będzie. Na dysku miałem wiecznie odkładany doktorat, a pieniędzy przynosiłem do domu tylko tyle, ile skapnęło ze stypendium i różnych fuch. Bardzo nie chciałem ulegać temu stereotypowi, że "facet w domu" jest zawsze jakoś tam szemrany, ale czasem to było silniejsze ode mnie - zwłaszcza, kiedy rozmawiałem ze znajomymi, którzy bardziej równomiernie rozkładali czas pomiędzy rodzinę i karierę - wspomina Paweł.
Okazuje się, że lęk przed "zmamieniem", to uczucie, który coraz częściej towarzyszy dzisiejszym tatusiom.
- Ojcowie obawiają się coraz większej odpowiedzialności. Kiedyś kulturowo się przyjmowało, że opieka nad dzieckiem należy wyłącznie do matki. Typowe dla tamtych czasów było, gdy ojciec mówił "tak ją/jego wychowałaś to masz". Dziś jest inaczej, mężczyźni nie mogą tego powiedzieć" - wyjaśnia filozof i etyk, Paweł Łuków. - Teraz najczęściej obydwoje partnerzy pracują i zajmują się dziećmi. Mężczyźni stają się na równi z kobietami odpowiedzialni za wychowanie potomków. W naszych czasach mamy do czynienia ze schizofreniczną sytuacją, generalnie następuje zacieranie tzw. złych i dobrych wzorców. Z jednej strony, posiadanie rodziny wyzwala w nas lęk przed odpowiedzialnością, ale z drugiej strony, uwolnienie się od więzi rodzinnych izoluje nas od ludzi. To jest fajne do pewnego momentu, potem jednak pojawia się tęsknota. Jednocześnie więc chcemy się izolować i mieć dla kogo żyć - dodaje.
Lęk przed "zmamieniem" czy jak kto woli "zbabieniem" jest w dzisiejszych mężczyznach bardzo silny. Pokazują to badania na niemieckich ojcach, którzy zostali z dziećmi w domu, bo żona lepiej zarabiała. Zapytani, o przyczyny takiej decyzji, strasznie chcieli się wykręcić od czynnika ekonomicznego, bali się też przyznać, że zostali z dzieckiem w domu, bo lubią spędzać z nim czas. W większości odpowiadali, że "tego wymagała sytuacja", inaczej nie zamieniliby się z żonami.
Dzieci niszczą seks
Na forum "etata" aż kipi od ojcowskich złości i obaw. Tutaj sfrustrowani tatusiowie mogą się bezpiecznie (nikt ich nie zdemaskuje) wyżalić. Jedną z głównych obaw tych mężczyzn jest ta, że skończy się namiętność w ich związku.
- Od kiedy w naszym związku są dzieci, seksu jest w nim jak na lekarstwo. Najpierw jedna ciąża - nie można, potem małe dziecko - problemy choroby, niewyspanie, zupełny brak ochoty u żony, potem pomimo pigułek zaraz druga ciąża, nawet jak wreszcie położy się dzieciaki i jakiś nastrój powstanie i na coś udam mi się ją namówić, to jak na złość któreś zaczyna płakać i po nastroju - żali się konrad_777. - Ostatnio na samą myśl o tym już mi opada. Mam żal, że to jedynie ja nalegam i mi na tym zależy, a ona jedynie na coś z łaski się godzi. Mam wrażenie, że gdybym nie utrzymywał domu, to posłałaby mnie w diabły - pisze.
Niestety panowie, jest się czego bać, ale tylko częściowo
- Rzeczywiście w pierwszym okresie po porodzie kobieta jest zmęczona, obolała i, co naturalne, trochę wyłączona, gdzieś ten facet odchodzi, także jeśli chodzi o łóżko. Nie jest w stanie współżyć, jest nastawiona na maleństwo i może mieć blokadę - tłumaczy psycholożka społeczna Joanna Roszak. - W takiej sytuacji tylko związki o mocnych podstawach są w stanie przetrwać. Jeśli ludzie nie są bardzo ze sobą związani, mieli problemy już przed ciążą, to ta sytuacja może je tylko pogłębić. Ważne, żeby partnerzy oboje włączyli się w tą sytuację, żeby facet od początku uczestniczył w życiu dziecka. Wtedy nie czuje się odizolowany i niepotrzebny. A właśnie największy błąd jaki robią kobiety to odsuwanie ojców od dzieci, bo one "lepiej wszystko zrobią" - twierdzi Roszak.
Włączenie taty w opiekę nad maleństwem ma więc same plusy, poza tymi oczywistymi: gdy tatuś się zmęczy, też mu przejdzie ochota na seks.
Jednak nie tylko o seks tu chodzi. Gdy pojawia się dziecko wielu mężczyzn najzwyczajniej w świecie staje się zazdrosnych o uwagę partnerki.
- Strach mężczyzn przed tym, że stracą żonę, także wiąże się z dawnym modelem rodziny, z modelem "żony-matki". Kiedyś kobieta wszystkim w rodzinie matkowała, traktowała męża jak jedno z dzieci, dlatego mu robiła kanapki do pracy, sprzątała, prała skarpetki - twierdzi Łuków. - Dla mężczyzny, który ma takie oczekiwania wobec żony, rzeczywiście pojawienie się dziecka wywołuje strach przed odtrąceniem. Jednak jeśli facet traktuje kobietę jako życiowego partnera i nie oczekuje od niej matczynej troski, nie powinien się obawiać, że dziecko mu ją zabierze. W końcu dla kobiety związek z mężem i z dzieckiem, to są zupełnie inne relacje. Nie można jednej zastąpić drugą - podkreśla etyk.
Dziecko kosztuje
Kolejny ojcowski strach wynika z kwestii finansowych.
- Dziecko kosztuje, nie spodziewali się, że aż tyle. Jedna z moich pacjentek opowiadała, że pewnego razu, gdy wybierała się na zakupy dla ich 5-letniego syna, jej mąż zapytał z wyrzutem: "dlaczego ciągle kupujesz mu nowe buty?" - opowiada psycholożka Katarzyna Korpolewska.
W dobie kryzysu ten lęk w mężczyznach narasta. Potęguje go jeszcze fakt, że teraz większość z nas kupuje na kredyt, zaczynając od "drobiazgów" do mieszkania typu pralka, lodówka, na samym mieszkaniu kończąc.
Co za tym idzie, tatusiowie mają mniejszą możliwość rozładowania negatywnych emocji. Ale one gdzieś muszą mieć swoje ujście - na przykład w anonimowym wywiadzie dla serwisu eDziecko, czy na forum.
Facet w domu jest szemrany
- Jako początkujący tata, bałem się przede wszystkim tego, że będę na straconej pozycji z porównaniu z mamą i niezależnie od tego, jak bym się nie angażował, to i tak biologia przebije wszystko - wyznaje Paweł, tata 4,5-letniego Radka, socjolog. - Potem przekonałem się, że ten lęk jest w dużej mierze nieuzasadniony, bo moja relacja z synem rozwijała się śpiewająco. Ale wtedy z kolei włączyło mi się coś przeciwnego: zostałem z Radkiem na pół roku w domu i zacząłem się bać, że już całkiem wsiąknę w rolę "tatuśka" i nic innego ze mnie nie będzie. Na dysku miałem wiecznie odkładany doktorat, a pieniędzy przynosiłem do domu tylko tyle, ile skapnęło ze stypendium i różnych fuch. Bardzo nie chciałem ulegać temu stereotypowi, że "facet w domu" jest zawsze jakoś tam szemrany, ale czasem to było silniejsze ode mnie - zwłaszcza, kiedy rozmawiałem ze znajomymi, którzy bardziej równomiernie rozkładali czas pomiędzy rodzinę i karierę - wspomina Paweł.
Okazuje się, że lęk przed "zmamieniem", to uczucie, który coraz częściej towarzyszy dzisiejszym tatusiom.
- Ojcowie obawiają się coraz większej odpowiedzialności. Kiedyś kulturowo się przyjmowało, że opieka nad dzieckiem należy wyłącznie do matki. Typowe dla tamtych czasów było, gdy ojciec mówił "tak ją/jego wychowałaś to masz". Dziś jest inaczej, mężczyźni nie mogą tego powiedzieć" - wyjaśnia filozof i etyk, Paweł Łuków. - Teraz najczęściej obydwoje partnerzy pracują i zajmują się dziećmi. Mężczyźni stają się na równi z kobietami odpowiedzialni za wychowanie potomków. W naszych czasach mamy do czynienia ze schizofreniczną sytuacją, generalnie następuje zacieranie tzw. złych i dobrych wzorców. Z jednej strony, posiadanie rodziny wyzwala w nas lęk przed odpowiedzialnością, ale z drugiej strony, uwolnienie się od więzi rodzinnych izoluje nas od ludzi. To jest fajne do pewnego momentu, potem jednak pojawia się tęsknota. Jednocześnie więc chcemy się izolować i mieć dla kogo żyć - dodaje.
Lęk przed "zmamieniem" czy jak kto woli "zbabieniem" jest w dzisiejszych mężczyznach bardzo silny. Pokazują to badania na niemieckich ojcach, którzy zostali z dziećmi w domu, bo żona lepiej zarabiała. Zapytani, o przyczyny takiej decyzji, strasznie chcieli się wykręcić od czynnika ekonomicznego, bali się też przyznać, że zostali z dzieckiem w domu, bo lubią spędzać z nim czas. W większości odpowiadali, że "tego wymagała sytuacja", inaczej nie zamieniliby się z żonami.
Dzieci niszczą seks
Na forum "etata" aż kipi od ojcowskich złości i obaw. Tutaj sfrustrowani tatusiowie mogą się bezpiecznie (nikt ich nie zdemaskuje) wyżalić. Jedną z głównych obaw tych mężczyzn jest ta, że skończy się namiętność w ich związku.
- Od kiedy w naszym związku są dzieci, seksu jest w nim jak na lekarstwo. Najpierw jedna ciąża - nie można, potem małe dziecko - problemy choroby, niewyspanie, zupełny brak ochoty u żony, potem pomimo pigułek zaraz druga ciąża, nawet jak wreszcie położy się dzieciaki i jakiś nastrój powstanie i na coś udam mi się ją namówić, to jak na złość któreś zaczyna płakać i po nastroju - żali się konrad_777. - Ostatnio na samą myśl o tym już mi opada. Mam żal, że to jedynie ja nalegam i mi na tym zależy, a ona jedynie na coś z łaski się godzi. Mam wrażenie, że gdybym nie utrzymywał domu, to posłałaby mnie w diabły - pisze.
Niestety panowie, jest się czego bać, ale tylko częściowo
- Rzeczywiście w pierwszym okresie po porodzie kobieta jest zmęczona, obolała i, co naturalne, trochę wyłączona, gdzieś ten facet odchodzi, także jeśli chodzi o łóżko. Nie jest w stanie współżyć, jest nastawiona na maleństwo i może mieć blokadę - tłumaczy psycholożka społeczna Joanna Roszak. - W takiej sytuacji tylko związki o mocnych podstawach są w stanie przetrwać. Jeśli ludzie nie są bardzo ze sobą związani, mieli problemy już przed ciążą, to ta sytuacja może je tylko pogłębić. Ważne, żeby partnerzy oboje włączyli się w tą sytuację, żeby facet od początku uczestniczył w życiu dziecka. Wtedy nie czuje się odizolowany i niepotrzebny. A właśnie największy błąd jaki robią kobiety to odsuwanie ojców od dzieci, bo one "lepiej wszystko zrobią" - twierdzi Roszak.
Włączenie taty w opiekę nad maleństwem ma więc same plusy, poza tymi oczywistymi: gdy tatuś się zmęczy, też mu przejdzie ochota na seks.
Jednak nie tylko o seks tu chodzi. Gdy pojawia się dziecko wielu mężczyzn najzwyczajniej w świecie staje się zazdrosnych o uwagę partnerki.
- Strach mężczyzn przed tym, że stracą żonę, także wiąże się z dawnym modelem rodziny, z modelem "żony-matki". Kiedyś kobieta wszystkim w rodzinie matkowała, traktowała męża jak jedno z dzieci, dlatego mu robiła kanapki do pracy, sprzątała, prała skarpetki - twierdzi Łuków. - Dla mężczyzny, który ma takie oczekiwania wobec żony, rzeczywiście pojawienie się dziecka wywołuje strach przed odtrąceniem. Jednak jeśli facet traktuje kobietę jako życiowego partnera i nie oczekuje od niej matczynej troski, nie powinien się obawiać, że dziecko mu ją zabierze. W końcu dla kobiety związek z mężem i z dzieckiem, to są zupełnie inne relacje. Nie można jednej zastąpić drugą - podkreśla etyk.
Dziecko kosztuje
Kolejny ojcowski strach wynika z kwestii finansowych.
- Dziecko kosztuje, nie spodziewali się, że aż tyle. Jedna z moich pacjentek opowiadała, że pewnego razu, gdy wybierała się na zakupy dla ich 5-letniego syna, jej mąż zapytał z wyrzutem: "dlaczego ciągle kupujesz mu nowe buty?" - opowiada psycholożka Katarzyna Korpolewska.
W dobie kryzysu ten lęk w mężczyznach narasta. Potęguje go jeszcze fakt, że teraz większość z nas kupuje na kredyt, zaczynając od "drobiazgów" do mieszkania typu pralka, lodówka, na samym mieszkaniu kończąc.
1
2
następne »
- 74 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Czego się boją współcześni ojcowie?
ve1ociraptor
24.07.09, 14:03
Najpierw cytat z komentowanego artykułu: "Na forum "etata" aż kipi od ojcowskich złości i obaw. Tutaj sfrustrowanitatusiowie mogą się bezpiecznie (nikt ich nie zdemaskuje) wyżalić. »
-
Czego się boją współcześni ojcowie?
iqat
27.07.09, 00:31
"Mężczyznom nawiązanie kontaktu z dzieckiem przychodzi trudniej niż matce,która niejako obcuje z maleństwem od samego początku. Ojciec musi się tegouczyć." Nie wiem kto pisze takie bzdury. »
-
Re: Czego się boją współcześni ojcowie?
miljka
21.09.09, 22:27
Dobry ojciec nie musi byc obecny w zyciu dziecka od poczatku i nie musi sie nimopiekowac? Dla mnie to nie dobry ojciec, tylko dostarczyciel plemnika - dzieckojest wspolne i nie po to, zeby »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





