Ojciec na serio
22.04.2009
, aktualizacja: 22.04.2009 01:04
Trzy miesiące tatowania to wystarczająco dużo czasu, żebyś mógł dostrzec zmiany nie tylko w swoim życiu - tych nie trzeba daleko szukać - ale też w sobie samym.
ZOBACZ TAKŻE
- Etat: kogut domowy (19-05-09, 13:58)
- Czego się boją współcześni ojcowie? (20-07-09, 12:02)
- Jak być tatą zaangażowanym? (22-06-09, 14:29)
- Poradnik taty: 8. miesiąc życia dziecka (05-10-09, 10:34)
- Czas dla dwojga (12-03-09, 15:38)
- Niemowlę - instrukcja obsługi dla ojców (08-02-07, 15:00)
- Kurs ojcostwa stosowanego (22-05-06, 12:40)
- Wieczorowy tata (18-04-05, 17:24)
- Ojciec na wychowawczym (11-04-05, 16:45)
Wbrew pozorom, to nie jest jedno i to samo: można zewnętrznie przystosować się do wypełniania rodzinnych obowiązków, a jednocześnie w głębi duszy pozostać wiecznym chłopcem, który tylko dla świętego spokoju godzi się na rezygnację z części swoich zabaw. Jednak większość ojców doświadcza dużo głębszej przemiany: zaczynają inaczej patrzeć na życie i na swoje w nim miejsce. Jeżeli więc do tej pory obserwowałeś wyłącznie swoje dziecko, to teraz nadszedł czas, żebyś przyjrzał się trochę samemu sobie. Być może spodoba ci się to, co zobaczysz.
Czy naprawdę ojcostwo zmieniło mnie całego?
Jest tylko jeden sposób, żeby to sprawdzić - porównaj rzeczy, które robiłeś przed porodem, z tymi, które robisz teraz. Oczywiście nie chodzi o te, z których musiałeś zrezygnować - bo nie masz już na nie czasu, bo z dzieckiem się nie da itp. Takich też pewnie jest sporo, i chwała ci, jeżeli mężnie zniosłeś ich utratę. Ale poza tym możesz zauważyć - i to jest prawdziwe sedno tej zmiany - że z własnej nieprzymuszonej woli i bez większego żalu poświęcasz niektóre z dawnych rozrywek na rzecz nowych rodzinnych przyjemności. Długi niedzielny spacer z wózkiem zamiast meczu z kolegami? Wanna z kaczuszką zamiast drinka z palemką? To naprawdę możesz być nowy ty - family man pełną gębą. "Możesz" nie znaczy "musisz" , ale ta zmiana i tak zachodzi w dużej mierze poza świadomością, i podobnie jak trudno wywołać ją na siłę, tak samo trudno z nią walczyć.
Ale na czym właściwie polega ta zmiana?
Kluczem do twojego nowego ja może okazać się to straszne słowo: odpowiedzialność. U dużej części ojców - może nawet u większości - pojawia się poczucie, że nagle zaczęło od nich zależeć więcej, niż dotychczas. Przestają myśleć w kategoriach "ja" i zaczynają zwracać uwagę na to, jak ich postępowanie może wpłynąć na życie ich najbliższych. Przykłady? Jeżeli ni stąd, ni zowąd zacząłeś wolniej jeździć samochodem (nawet kiedy jedziesz sam), zdrowiej się odżywiać i częściej dzwonić do swoich rodziców, to być może właśnie włączył ci się tryb pt. "nie jestem sam na świecie". Co ciekawe, według badań samo zawarcie małżeństwa czy związanie się z kimś na stałe nie wywiera tak silnego wpływu na osobowość i zachowanie. Dopiero pojawienie się kogoś, kto jest od ciebie całkowicie i bezapelacyjne zależny, może przewartościować twoje priorytety - nawet jeżeli ty sam wcale tego nie planowałeś.
Czy inni ludzie też będą odbierać mnie inaczej?
Zapewne tak - nawet jeżeli w rzeczywistości nie zmieniłeś się aż tak bardzo. Skojarzenie ojcostwa z powagą i odpowiedzialnością jest jedną z najmocniej utrwalonych społecznych klisz, dlatego nawet sama wzmianka o tym, że masz dziecko, może wpłynąć na sposób traktowania cię przez innych Być może sąsiadka z parteru, która do tej pory ledwie odpowiadała ci na "dzień dobry", teraz zacznie cię wyciągać na rozmowy o życiu, a twój szef przestanie traktować cię protekcjonalnie? Ta nagła zmiana atmosfery wokół ciebie może z czasem zacząć cię uwierać (zwłaszcza jeżeli sam nie czujesz tej nowej powagi), ale otwiera też przed tobą nowe możliwości. Chyba największą z nich jest szansa na ułożenie sobie od nowa relacji z własnymi rodzicami.
Czy teraz jestem już na równi z nimi?
Pewnie pamiętasz ten nieśmiertelny argument mający wykazać twoją niedojrzałość - "Zobaczysz, jak sam będziesz miał dzieci". No cóż, teraz już masz - i rzeczywiście na wiele spraw z własnego dzieciństwa już wkrótce będziesz mógł spojrzeć z tej drugiej strony. Być może dzięki temu staniesz się bardziej wyrozumiały dla swoich rodziców.
Twoi rodzice rzecz jasna też mogą zacząć traktować cię inaczej - jako równego sobie czy przynajmniej równiejszego, o ile nie traktowali cię tak już wcześniej. Jednak aby to osiągnąć, musisz pokazać im, że rola ojca cię nie przerasta i że jesteś w stanie wypełniać ją bez ich ciągłej pomocy. Dlatego tak ważne jest wyraźne zakreślenie granic twojej nowej rodziny - zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych. Zamieszkanie w domu rodziców nie musi oznaczać utraty niezależności. Wszystko zależy od tego, jak relacje z twoimi rodzicami czy rodzicami twojej partnerki wyglądały wcześniej, i na ile jesteś w stanie je negocjować. Narodziny dziecka to chyba najlepsza do tego okazja.
Czy mogę być lepszym ojcem niż mój ojciec?
Być może nie będziesz czuł takiej potrzeby - wszystko zależy od tego, jaki był dla ciebie twój ojciec, a raczej jak go zapamiętałeś. Jeżeli nigdy nie miałeś z nim na pieńku, a wasza relacja była dla ciebie źródłem satysfakcji, jest bardzo prawdopodobne, że odtworzysz ją ze swoim dzieckiem. Jeżeli natomiast nie miałeś z ojcem najlepszych doświadczeń, pewnie będziesz chciał zbudować swoją rolę taty na byciu jego dokładnym przeciwieństwem. Co więcej, masz dużą szansę na to, że ci się uda - istnieją badania, według których np. synowie wycofanych ojców zwykle otaczają swoje dzieci czulszą opieką, zaś ci, przed którymi ojcowie stawiali wygórowane wymagania, są dla swoich dzieci bardziej wyrozumiali.
Pamiętaj jednak, że twoje dziecko nie jest tobą, i nie przyszło na świat po to, żeby "nadrobić" twoje dzieciństwo. Jeżeli wspomnienia przesłonią ci teraźniejszość, będziesz toczyć zaległą i niepotrzebną już walkę, zamiast skupiać się na nim i jego potrzebach. Łatwo bowiem wpaść ze skrajności w skrajność i zostać nadopiekuńczym lub zbyt pobłażliwym tatą, zwłaszcza w obecności dziadka. Po prostu nie rób niczego na pokaz ani po to, żeby coś komuś udowodnić. To jest sprawa pomiędzy tobą a twoim dzieckiem, i to ono oceni kiedyś twoje starania - oby tak, jak na to zasługujesz.
Czy moi rodzice sprawdzą się w roli dziadków?
Będzie ci trudno odpowiedzieć sobie na to pytanie, zanim nie dasz im szansy na wykazanie się. Pamiętaj, że to dla nich zupełnie nowa rola, a nie po prostu przedłużenie ich relacji z tobą. Nawet nienajlepsi rodzice mogą okazać się fantastycznymi - lub "wystarczająco dobrymi" - dziadkami, bo w relację z twoim dzieckiem wchodzą z czystym kontem, być może mądrzejsi o te kilkadziesiąt lat. Ono ze swojej strony też może wiele skorzystać na bliższej znajomości z nimi, bo stanowią naturalne uzupełnienie jego świata - właśnie dlatego, że pod tak wieloma względami różnią się od ciebie.
Stopień, w jakim zaangażujesz swoich rodziców (oraz rodziców swojej partnerki) do opieki nad dzieckiem, zależy zarówno od twoich potrzeb, jak i od ich możliwości. Na tym etapie nie ma jeszcze mowy o zostawianiu im waszej pociechy na wakacje, ale już kilkugodzinne zastępstwo, które możecie z partnerką wykorzystać na randkę w mieście, jak najbardziej wchodzi w grę. Zbawienne mogą też być dla was wizyty u dziadków, podczas których oni wezmą na siebie przynajmniej część czynności związanych z opieką nad dzieckiem, nawet jeżeli to będą głównie te przyjemniejsze.
Trzeba jednak umieć zachować granicę, poza którą rozmywa się wasza odpowiedzialność rodzicielska - i wasza odrębność jako rodziny. Jeżeli jedni czy drudzy dziadkowie zaczną spędzać u was większość wieczorów, a ty zorientujesz się, że twój ojciec zaczyna być lepszy od ciebie w kąpaniu i przewijaniu, to być może ta granica już została przekroczona. Dzwonkiem alarmowym powinny też być dla ciebie sytuacje, w których wasi rodzice otwarcie kwestionują wasze metody zajmowania się dzieckiem lub próbują po cichu zastąpić je własnymi. Postaw sprawę jasno - cieszycie się z ich pomocy, a czasem wręcz jej potrzebujecie, ale to wy jesteście rodzicami. Dzięki temu unikniecie sporów kompetencyjnych w przyszłości - kiedy ich "obiekt" będzie już na tyle duży, żeby móc wykorzystywać je przeciwko wam.
Co robić z trzymiesięczniakiem
Twoje dziecko w trzecim miesiącu swojego życia jest fanem wszystkiego, co się rusza, albo szerzej - wszelkich zmian w swoim otoczeniu. Zaczyna też wyrabiać w sobie początki koordynacji wzrokowo-ruchowej i intencjonalnego sięgania po przedmioty, co wymaga choćby tak ważnego odkrycia, jak to, że te dwa ruchome przedmioty w polu jego widzenia - jego ręce - w rzeczywistości należą do niego i może nimi kierować. Dzięki temu możliwości waszych wspólnych zabaw zwiększyły się niezmiernie - oto niektóre z nich:
Śledź mnie wzrokiem: twoje dziecko potrafi podążać wzrokiem za nawet bardzo małymi przedmiotami. Powieś mu nad łóżeczkiem karuzelę- poszukaj takiej, w której figury i wzory będą lepiej widoczne od spodu niż z boku. Możesz też przesuwać mu przed oczyma kredkę, piłeczkę czy inny drobiazg - jeżeli będziesz to robić w określony sposób (np. na planie kwadratu), twoje dziecko może nawet próbować przewidywać twój następny ruch!
Jest-nie ma: nagłe i niewytłumaczone zniknięcie przedmiotu albo twarzy taty to w tym wieku niewyczerpane źródło ekscytacji. Chowaj rzeczy w dłoni, za kartką albo poniżej poziomu materaca w łóżeczku, a potem je pokaż (odpowiednia oprawa dźwiękowo-mimiczna też będzie nie od rzeczy). Zaskoczenie murowane - tym bardziej, że minie jeszcze wiele miesięcy, zanim twoje dziecko nauczy się, że schowane przedmioty nie znikają naprawdę.
Złap mnie, jeśli potrafisz: wyciągaj w stronę twojego dziecka bezpieczne przedmioty (nic twardego ani zbyt małego) albo kładź je ma materacu w zasięgu jego rąk i obserwuj, jak będzie próbowało je chwycić. Póki co będzie to robić tylko jedną ręką - skoordynowanie obu to wyższa szkoła jazdy. Nie przejmuj się, jeżeli na początku nie będzie mu szło, i nie pomagaj mu za bardzo - bez wyzwań nie ma rozwoju.
Bezpieczny boks: to chyba najbardziej spontaniczna i najprzyjemniejsza z waszych pierwszych zabaw. Połóż swoje dziecko na plecach i delikatnie boksuj się z jego piąstkami - dość szybko nauczy się trzymać je w "prawidłowej" pozycji i wykonywać nimi "bokserskie" ruchy. Uwaga: dziewczynki potrafią to równie dobrze, jak chłopcy!
Praktyczne rady
* Kup niemowlęcy leżaczek. Trzymiesięczny maluch nade wszystko lubi obserwować otoczenie, będzie więc zachwycony nowym nabytkiem. Może w nim bezpiecznie siedzieć i przyglądać się, jak krzątasz się po kuchni, odkurzasz czy serfujesz po internecie.
* Jeśli przewijając dziecko, zauważysz na jego pupie zaczerwienienie, nie wpadaj w panikę. To prawdopodobnie odparzenie, czyli pieluszkowe zapalenie skóry.
Wystarczy odpowiednia pielęgnacja, by wszystko wróciło do normy. Częściej zmieniaj maluchowi pieluchy i przy okazji każdego przewijania pozwól mu przez chwilę pofikać na golasa. Pamiętaj o dokładnym umyciu, a potem delikatnym osuszeniu pupy i okolic intymnych. Przed założeniem czystej pieluszki posmaruj podrażnioną skórę maścią przeciw odparzeniom. A do kąpieli przed kilka dni dodawaj garść mąki ziemniaczanej.
* Jeśli w weekend idziecie całą rodziną na spacer, zostawcie w domu wózek i włóż malucha w chustę. Jest jeszcze lekki, więc nie zmęczysz się, nosząc go, a jemu to na pewno się spodoba. Zwłaszcza gdy posadzisz go tak, by mógł obserwować świat. Jeśli nie wiesz, jak wiązać chustę i ułożyć w niej dziecko, zajrzyj na naszą stronę internetową www.edziecko.pl. Jeżeli niemowlę dobrze już trzyma główkę, można nosić je też w nosidełku. Chusta jest jednak znacznie wygodniejsza zarówno dla dziecka, jak dla taty.
* Gdy malec awanturuje się po kąpieli tak, że nie sposób posmarować go oliwką, daj mu spokój. Po prostu wytrzyj go dokładnie o ubierz. A do mycia zamiast mydła używaj płynu do kąpieli z dodatkiem oliwki. To wystarczy.
Czy naprawdę ojcostwo zmieniło mnie całego?
Jest tylko jeden sposób, żeby to sprawdzić - porównaj rzeczy, które robiłeś przed porodem, z tymi, które robisz teraz. Oczywiście nie chodzi o te, z których musiałeś zrezygnować - bo nie masz już na nie czasu, bo z dzieckiem się nie da itp. Takich też pewnie jest sporo, i chwała ci, jeżeli mężnie zniosłeś ich utratę. Ale poza tym możesz zauważyć - i to jest prawdziwe sedno tej zmiany - że z własnej nieprzymuszonej woli i bez większego żalu poświęcasz niektóre z dawnych rozrywek na rzecz nowych rodzinnych przyjemności. Długi niedzielny spacer z wózkiem zamiast meczu z kolegami? Wanna z kaczuszką zamiast drinka z palemką? To naprawdę możesz być nowy ty - family man pełną gębą. "Możesz" nie znaczy "musisz" , ale ta zmiana i tak zachodzi w dużej mierze poza świadomością, i podobnie jak trudno wywołać ją na siłę, tak samo trudno z nią walczyć.
Ale na czym właściwie polega ta zmiana?
Kluczem do twojego nowego ja może okazać się to straszne słowo: odpowiedzialność. U dużej części ojców - może nawet u większości - pojawia się poczucie, że nagle zaczęło od nich zależeć więcej, niż dotychczas. Przestają myśleć w kategoriach "ja" i zaczynają zwracać uwagę na to, jak ich postępowanie może wpłynąć na życie ich najbliższych. Przykłady? Jeżeli ni stąd, ni zowąd zacząłeś wolniej jeździć samochodem (nawet kiedy jedziesz sam), zdrowiej się odżywiać i częściej dzwonić do swoich rodziców, to być może właśnie włączył ci się tryb pt. "nie jestem sam na świecie". Co ciekawe, według badań samo zawarcie małżeństwa czy związanie się z kimś na stałe nie wywiera tak silnego wpływu na osobowość i zachowanie. Dopiero pojawienie się kogoś, kto jest od ciebie całkowicie i bezapelacyjne zależny, może przewartościować twoje priorytety - nawet jeżeli ty sam wcale tego nie planowałeś.
Czy inni ludzie też będą odbierać mnie inaczej?
Zapewne tak - nawet jeżeli w rzeczywistości nie zmieniłeś się aż tak bardzo. Skojarzenie ojcostwa z powagą i odpowiedzialnością jest jedną z najmocniej utrwalonych społecznych klisz, dlatego nawet sama wzmianka o tym, że masz dziecko, może wpłynąć na sposób traktowania cię przez innych Być może sąsiadka z parteru, która do tej pory ledwie odpowiadała ci na "dzień dobry", teraz zacznie cię wyciągać na rozmowy o życiu, a twój szef przestanie traktować cię protekcjonalnie? Ta nagła zmiana atmosfery wokół ciebie może z czasem zacząć cię uwierać (zwłaszcza jeżeli sam nie czujesz tej nowej powagi), ale otwiera też przed tobą nowe możliwości. Chyba największą z nich jest szansa na ułożenie sobie od nowa relacji z własnymi rodzicami.
Czy teraz jestem już na równi z nimi?
Pewnie pamiętasz ten nieśmiertelny argument mający wykazać twoją niedojrzałość - "Zobaczysz, jak sam będziesz miał dzieci". No cóż, teraz już masz - i rzeczywiście na wiele spraw z własnego dzieciństwa już wkrótce będziesz mógł spojrzeć z tej drugiej strony. Być może dzięki temu staniesz się bardziej wyrozumiały dla swoich rodziców.
Twoi rodzice rzecz jasna też mogą zacząć traktować cię inaczej - jako równego sobie czy przynajmniej równiejszego, o ile nie traktowali cię tak już wcześniej. Jednak aby to osiągnąć, musisz pokazać im, że rola ojca cię nie przerasta i że jesteś w stanie wypełniać ją bez ich ciągłej pomocy. Dlatego tak ważne jest wyraźne zakreślenie granic twojej nowej rodziny - zarówno fizycznych, jak i emocjonalnych. Zamieszkanie w domu rodziców nie musi oznaczać utraty niezależności. Wszystko zależy od tego, jak relacje z twoimi rodzicami czy rodzicami twojej partnerki wyglądały wcześniej, i na ile jesteś w stanie je negocjować. Narodziny dziecka to chyba najlepsza do tego okazja.
Czy mogę być lepszym ojcem niż mój ojciec?
Być może nie będziesz czuł takiej potrzeby - wszystko zależy od tego, jaki był dla ciebie twój ojciec, a raczej jak go zapamiętałeś. Jeżeli nigdy nie miałeś z nim na pieńku, a wasza relacja była dla ciebie źródłem satysfakcji, jest bardzo prawdopodobne, że odtworzysz ją ze swoim dzieckiem. Jeżeli natomiast nie miałeś z ojcem najlepszych doświadczeń, pewnie będziesz chciał zbudować swoją rolę taty na byciu jego dokładnym przeciwieństwem. Co więcej, masz dużą szansę na to, że ci się uda - istnieją badania, według których np. synowie wycofanych ojców zwykle otaczają swoje dzieci czulszą opieką, zaś ci, przed którymi ojcowie stawiali wygórowane wymagania, są dla swoich dzieci bardziej wyrozumiali.
Pamiętaj jednak, że twoje dziecko nie jest tobą, i nie przyszło na świat po to, żeby "nadrobić" twoje dzieciństwo. Jeżeli wspomnienia przesłonią ci teraźniejszość, będziesz toczyć zaległą i niepotrzebną już walkę, zamiast skupiać się na nim i jego potrzebach. Łatwo bowiem wpaść ze skrajności w skrajność i zostać nadopiekuńczym lub zbyt pobłażliwym tatą, zwłaszcza w obecności dziadka. Po prostu nie rób niczego na pokaz ani po to, żeby coś komuś udowodnić. To jest sprawa pomiędzy tobą a twoim dzieckiem, i to ono oceni kiedyś twoje starania - oby tak, jak na to zasługujesz.
Czy moi rodzice sprawdzą się w roli dziadków?
Będzie ci trudno odpowiedzieć sobie na to pytanie, zanim nie dasz im szansy na wykazanie się. Pamiętaj, że to dla nich zupełnie nowa rola, a nie po prostu przedłużenie ich relacji z tobą. Nawet nienajlepsi rodzice mogą okazać się fantastycznymi - lub "wystarczająco dobrymi" - dziadkami, bo w relację z twoim dzieckiem wchodzą z czystym kontem, być może mądrzejsi o te kilkadziesiąt lat. Ono ze swojej strony też może wiele skorzystać na bliższej znajomości z nimi, bo stanowią naturalne uzupełnienie jego świata - właśnie dlatego, że pod tak wieloma względami różnią się od ciebie.
Stopień, w jakim zaangażujesz swoich rodziców (oraz rodziców swojej partnerki) do opieki nad dzieckiem, zależy zarówno od twoich potrzeb, jak i od ich możliwości. Na tym etapie nie ma jeszcze mowy o zostawianiu im waszej pociechy na wakacje, ale już kilkugodzinne zastępstwo, które możecie z partnerką wykorzystać na randkę w mieście, jak najbardziej wchodzi w grę. Zbawienne mogą też być dla was wizyty u dziadków, podczas których oni wezmą na siebie przynajmniej część czynności związanych z opieką nad dzieckiem, nawet jeżeli to będą głównie te przyjemniejsze.
Trzeba jednak umieć zachować granicę, poza którą rozmywa się wasza odpowiedzialność rodzicielska - i wasza odrębność jako rodziny. Jeżeli jedni czy drudzy dziadkowie zaczną spędzać u was większość wieczorów, a ty zorientujesz się, że twój ojciec zaczyna być lepszy od ciebie w kąpaniu i przewijaniu, to być może ta granica już została przekroczona. Dzwonkiem alarmowym powinny też być dla ciebie sytuacje, w których wasi rodzice otwarcie kwestionują wasze metody zajmowania się dzieckiem lub próbują po cichu zastąpić je własnymi. Postaw sprawę jasno - cieszycie się z ich pomocy, a czasem wręcz jej potrzebujecie, ale to wy jesteście rodzicami. Dzięki temu unikniecie sporów kompetencyjnych w przyszłości - kiedy ich "obiekt" będzie już na tyle duży, żeby móc wykorzystywać je przeciwko wam.
Co robić z trzymiesięczniakiem
Twoje dziecko w trzecim miesiącu swojego życia jest fanem wszystkiego, co się rusza, albo szerzej - wszelkich zmian w swoim otoczeniu. Zaczyna też wyrabiać w sobie początki koordynacji wzrokowo-ruchowej i intencjonalnego sięgania po przedmioty, co wymaga choćby tak ważnego odkrycia, jak to, że te dwa ruchome przedmioty w polu jego widzenia - jego ręce - w rzeczywistości należą do niego i może nimi kierować. Dzięki temu możliwości waszych wspólnych zabaw zwiększyły się niezmiernie - oto niektóre z nich:
Śledź mnie wzrokiem: twoje dziecko potrafi podążać wzrokiem za nawet bardzo małymi przedmiotami. Powieś mu nad łóżeczkiem karuzelę- poszukaj takiej, w której figury i wzory będą lepiej widoczne od spodu niż z boku. Możesz też przesuwać mu przed oczyma kredkę, piłeczkę czy inny drobiazg - jeżeli będziesz to robić w określony sposób (np. na planie kwadratu), twoje dziecko może nawet próbować przewidywać twój następny ruch!
Jest-nie ma: nagłe i niewytłumaczone zniknięcie przedmiotu albo twarzy taty to w tym wieku niewyczerpane źródło ekscytacji. Chowaj rzeczy w dłoni, za kartką albo poniżej poziomu materaca w łóżeczku, a potem je pokaż (odpowiednia oprawa dźwiękowo-mimiczna też będzie nie od rzeczy). Zaskoczenie murowane - tym bardziej, że minie jeszcze wiele miesięcy, zanim twoje dziecko nauczy się, że schowane przedmioty nie znikają naprawdę.
Złap mnie, jeśli potrafisz: wyciągaj w stronę twojego dziecka bezpieczne przedmioty (nic twardego ani zbyt małego) albo kładź je ma materacu w zasięgu jego rąk i obserwuj, jak będzie próbowało je chwycić. Póki co będzie to robić tylko jedną ręką - skoordynowanie obu to wyższa szkoła jazdy. Nie przejmuj się, jeżeli na początku nie będzie mu szło, i nie pomagaj mu za bardzo - bez wyzwań nie ma rozwoju.
Bezpieczny boks: to chyba najbardziej spontaniczna i najprzyjemniejsza z waszych pierwszych zabaw. Połóż swoje dziecko na plecach i delikatnie boksuj się z jego piąstkami - dość szybko nauczy się trzymać je w "prawidłowej" pozycji i wykonywać nimi "bokserskie" ruchy. Uwaga: dziewczynki potrafią to równie dobrze, jak chłopcy!
Praktyczne rady
* Kup niemowlęcy leżaczek. Trzymiesięczny maluch nade wszystko lubi obserwować otoczenie, będzie więc zachwycony nowym nabytkiem. Może w nim bezpiecznie siedzieć i przyglądać się, jak krzątasz się po kuchni, odkurzasz czy serfujesz po internecie.
* Jeśli przewijając dziecko, zauważysz na jego pupie zaczerwienienie, nie wpadaj w panikę. To prawdopodobnie odparzenie, czyli pieluszkowe zapalenie skóry.
Wystarczy odpowiednia pielęgnacja, by wszystko wróciło do normy. Częściej zmieniaj maluchowi pieluchy i przy okazji każdego przewijania pozwól mu przez chwilę pofikać na golasa. Pamiętaj o dokładnym umyciu, a potem delikatnym osuszeniu pupy i okolic intymnych. Przed założeniem czystej pieluszki posmaruj podrażnioną skórę maścią przeciw odparzeniom. A do kąpieli przed kilka dni dodawaj garść mąki ziemniaczanej.
* Jeśli w weekend idziecie całą rodziną na spacer, zostawcie w domu wózek i włóż malucha w chustę. Jest jeszcze lekki, więc nie zmęczysz się, nosząc go, a jemu to na pewno się spodoba. Zwłaszcza gdy posadzisz go tak, by mógł obserwować świat. Jeśli nie wiesz, jak wiązać chustę i ułożyć w niej dziecko, zajrzyj na naszą stronę internetową www.edziecko.pl. Jeżeli niemowlę dobrze już trzyma główkę, można nosić je też w nosidełku. Chusta jest jednak znacznie wygodniejsza zarówno dla dziecka, jak dla taty.
* Gdy malec awanturuje się po kąpieli tak, że nie sposób posmarować go oliwką, daj mu spokój. Po prostu wytrzyj go dokładnie o ubierz. A do mycia zamiast mydła używaj płynu do kąpieli z dodatkiem oliwki. To wystarczy.
- 30 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Ojciec na serio - relacja młodego taty
bmc3i
25.04.09, 16:17
Najzabawniejsze, ze nie zauważyłem kiedy upłynęły dwa lata, od czasu kiedytakie artykuły dla ojców niemowlaków były skierowane do mnie :)»
-
Ojciec na serio - relacja młodego taty
boykotka
25.04.09, 17:46
Przykre jest to, że urlopy ojcowskie, które do dziś według prawa są nazwane dosłownie "macierzyńskimi" nadal wzbudzają tak wiele kontrowersji. Ostatnio zaproponowałam mojemu sasiadowi, że »
-
Ojciec na serio - relacja młodego taty
amorvertical
26.04.09, 10:26
Zyję już trochę na tym świecie i z niejednego pieca chleb jadłem. A ostatnio zdecydowaliśmy się na dzieci. Mamy dwójkę. I wiecie co? Żałuję, że tak późno. To najlepsze co mi się w życiu »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





