1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Narodziny taty

Z byciem tatą jest jak z pisaniem powieści - nikt Cię tego nie nauczy, i kopiowanie nawet najlepszych autorów nie sprawi, że staniesz się jednym z nich. Z drugiej strony, trudno napisać cokolwiek, nie przeczytawszy ani strony z tego, co napisali inni. Jeśli znasz innych ojców i rozmawiasz z nimi o tym, czego możesz się spodziewać, będzie Ci trudno znaleźć lepszy ?poradnik?. Jeżeli natomiast czujesz, że siedzisz przed kompletnie pustą kartką - ten tekst jest dla Ciebie.
Kiedy zaczyna się Tata? Może już wtedy, kiedy widzi dwie kreski na teście ciążowym - a może później, kiedy stara się coś dojrzeć na ekranie USG, albo czuje przez sen kopniaka z sąsiedniego brzucha. Chyba każdy ma swoją własną granicę - Ty też. Ale na pewno jest taki moment, w którym trudno już nie być Tatą - ten, w którym pierwszy raz spotkacie się naprawdę, Ty i Twoje dziecko. W dużej mierze od Ciebie zależy, jak ten moment będzie wyglądał - i jak go zapamiętasz. Pomyśl nad tym. Gotowy? Zaczynamy.

Czy muszę przy tym być?

Nie musisz. Ale tak naprawdę pytanie brzmi: czy chcesz przy tym być? Jeżeli tak, możesz spokojnie pominąć ten punkt - i następny, mam nadzieję, też. Jeżeli nie jesteś pewien (albo jesteś pewien, że nie), zastanów się, z czego to się bierze. Boisz się, że nie wytrzymasz napięcia i "zejdziesz" ze sceny? Nie Ty pierwszy - i nie pierwszy będziesz się z tego śmiał, kiedy będzie po wszystkim. Zresztą może pocieszy Cię statystyka: znakomita większość "rodzących" facetów jakoś utrzymuje się na nogach aż do szczęśliwego zakończenia.

A może myślisz, że Twoja obecność nie będzie nikomu potrzebna? Zawsze możesz o to zapytać główną zainteresowaną, a jeżeli ona kategorycznie stwierdzi, że chce Cię mieć przy sobie, potraktuj to raczej jako komplement niż zamach na Twoją wolność. Możliwość przeżycia porodu we dwoje, jest jednym z najbardziej jednoczących doświadczeń, niezależnie od tego, co dokładnie będzie się działo w trakcie. Nawet jeżeli Twoja partnerka od pewnego momentu nie będzie chciała dać Ci się dotknąć, albo zacznie krzyczeć: "To ty mi to zrobiłeś!", prawdopodobnie będzie potrzebowała Twojej obecności przez cały , czas.

Poza tym, czy jesteś pewien, że chciałbyś przegapić pierwsze chwile Twojego dziecka po drugiej stronie brzucha? Ze wszystkich rzeczy, które mogą Cię ominąć, tylko ta jest jedyna i niepowtarzalna. Po pierwszym słowie, kroku czy uśmiechu będą drugie, trzecie i następne, ale thriller pt. "Przyjście na świat" grają tylko raz - przynajmniej w tej konkretnej obsadzie.

A jeśli to ona nie chce?

Cóż, ma do tego prawo - w końcu to ona wyprawia to przyjęcie (chociaż czasem lekarze czy pielęgniarki wydają się myśleć inaczej). Jeżeli z jakiegoś powodu będzie wolała, żebyś obgryzał paznokcie w korytarzu, nie pozostaje Ci nic innego, jak spróbować ją zrozumieć. Dla części kobiet, poród jest wydarzeniem nawet nie intymnym, ale prywatnym - momentem całkowitej fizyczności, kiedy nie istnieje nic oprócz własnego ciała. To, że Twoja partnerka nie chce, żebyś widział ją w tym momencie, nie znaczy, że Ci nie ufa. Trudno tu o dobre porównanie, ale zastanów się, czy Ty sam na pewno chciałbyś, żeby ona trzymała Cię za rękę podczas wizyty u dentysty?

Postaraj się też zrozumieć jej lęk, że migawki z rodzenia odbiorą Ci ochotę na seks z nią, do końca życia. Sam poród jest czymś tak niewiarygodnym, że żadne, nawet najbardziej irracjonalne (dla Ciebie) obawy nie są "nie na miejscu". Dlatego nie wahaj się przed powtarzaniem prawd oczywistych ("Dla mnie zawsze będziesz atrakcyjna"), a jeżeli to nie pomoże - nie rób jej wyrzutów. Pamiętaj, że z waszej dwójki, to ona bardziej potrzebuje komfortu psychicznego, a Twoją rolą jest zapewnić go jej w taki sposób, w jaki będzie chciała.

No i zawsze istnieje szansa, że się rozmyśli. Dlatego lepiej nie odchodź za daleko.

Co mam robić, kiedy się zaczyna?

Jeżeli wasz poród będzie przebiegał w miarę standardowo (tzn. poszczególne fazy będą trwały tyle, ile zazwyczaj), od pierwszego skurczu do rozpoczęcia właściwej akcji porodowej może minąć ładnych kilka godzin. Dlatego zazwyczaj nie ma potrzeby od razu gnać do szpitala (o ile nie rodzicie w domu) - warto przynajmniej trochę opóźnić ten moment i cieszyć się ostatnimi chwilami we dwoje. To nie znaczy, że przez ten czas nie będziecie mieli nic do roboty: decyzję, "czy już", podejmuje się zazwyczaj po telefonicznej konsultacji z lekarzem czy położną, na podstawie tego, jak częste i długotrwałe są skurcze. Właśnie tu masz pierwszą szansę, żeby się wykazać: wystarczy Ci zegarek, kartka, długopis, i mocny uścisk ręki, żeby Twoja partnerka czuła nie tylko ból. Jeżeli skurcze pojawiają się rzadziej niż co dziesięć minut, macie jeszcze czas na przyrządzenie lekkiego posiłku, krótki spacer (przyspieszy rozwieranie się szyjki macicy), a nawet na seks, który - poza stymulującym działaniem na akcję porodową - może być dla Was najlepszym sposobem na odprężenie. Kiedy częstotliwość skurczów zejdzie poniżej pięciu minut, albo Twojej partnerce odejdą wody płodowe, to będzie znak, że pora się zbierać.

Jesteśmy na porodówce, i co teraz?

Pierwsze chwile po przyjeździe do szpitala mogą przyprawić Cię o poczucie, że nikt się Wami specjalnie nie przejmuje: być może będziecie musieli poczekać chwilę na pierwsze badanie (jeszcze przed przyjęciem na oddział), a w recepcji odpowiedzieć na serię pytań o daty urodzenia, imiona rodziców i choroby przebyte w dzieciństwie. Po przebrnięciu przez formalności i zainstalowaniu się w pokoju porodowym też prawdopodobnie zostawią Was samym sobie. To całkowicie normalne: jeśli wszystko będzie toczyć się bez komplikacji, większość czasu spędzicie tylko we dwoje. W ten sposób będziecie mogli zachować jak najwięcej z poczucia intymności, które mieliście przed opuszczeniem domu.

Spora część mężczyzn, którzy decydują się na poród rodzinny, przyjmuje w szpitalu pozę "wojownika": domagają się od personelu jak najczęstszych kontroli, denerwują, jeśli wanna dla rodzących jest ciągle zajęta, a czasem nawet bardziej niż ich partnerki naciskają na podanie znieczulenia. Najczęściej to po prostu ich sposób na odnalezienie się w tej sytuacji - próba wykazania się aktywnością wtedy, kiedy tak naprawdę niewiele od nich zależy. Ty też dosyć szybko możesz poczuć, że chciałbyś coś zrobić dla swojej partnerki, zamiast biernie czekać na rozwój wypadków. Ale miej świadomość, że walcząc z wszystkimi dookoła pomożesz bardziej sobie niż jej. Ona potrzebuje przede wszystkim spokoju, a prawdziwą walkę - z własnym ciałem i bólem - i tak ma jeszcze przed sobą.

To oczywiście nie znaczy, że nie możesz niczego wymagać od personelu. Warunki porodu rodzinnego powinny być dla Was jasne już w momencie dokonywania zapisu, i macie pełne prawo przy nich obstawać. Jeżeli umawialiście się na poród w wodzie czy przynajmniej dostęp do wanny, przypomnij o tym. Warto też walczyć o respektowanie Waszego prawa do informacji - jeżeli lekarze chcą podjąć jakieś działanie (np. podać oksytocynę czy przebić pęcherz płodowy), powinni Was o tym uprzedzić. Chodzi o to, by Twoja partnerka nie czuła się przedmiotem czy przypadkiem numer x, a zabiegi dokonywane na niej bez wyjaśnienia mogą wpędzić ją w to poczucie. Na szczęście sama obecność partnera często wystarczy, żeby lekarz (zwykle też mężczyzna) czuł się w obowiązku tłumaczyć, co robi. To jeszcze jeden argument za tym, żebyś tam był.

Jak przetrzymać najtrudniejsze?

Druga faza porodu - od momentu, kiedy Twoja partnerka zaczyna mieć skurcze parte - będzie najtrudniejsza nie tylko dla niej, ale też dla Ciebie. O ile wcześniej mogliście żartować, czy rozmawiać na tematy niezwiązane z porodem, o tyle teraz ona skupia się wyłącznie na tym, co się z nią dzieje. Skurcze staną się dłuższe i o wiele bardziej bolesne, a Ty będziesz musiał zmierzyć się z poczuciem własnej bezradności. W tym okresie ona może nie chcieć, żebyś ją dotykał, czy do niej mówił, ale pamiętaj, że sama Twoja obecność daje jej poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli będzie tego chciała, oddychaj razem z nią w trakcie skurczu. Częściową ulgę może jej też przynieść masaż i uciskanie okolic krzyża.

Kiedy Twoja partnerka dostanie "zielone światło" i będzie mogła zacząć aktywnie przeć, postaraj się pomóc jej w znalezieniu najlepszej pozycji. Niektóre z nich mogą wymagać Twojego udziału, np. podtrzymywania jej pod pachami. Być może będziesz też musiał bronić jej przed wsadzeniem na fotel porodowy, o ile lekarze czy położne będą do tego dążyć. To oczywiście kwestia waszych wcześniejszych ustaleń (niekiedy da się to zastrzec w umowie ze szpitalem czy z lekarzem przyjmującym), ale warto pamiętać, że pozycja "fotelowa" na pewno ułatwi pracę wszystkim obecnym - tylko nie jej.

W trakcie ostatnich skurczów rób to, co widziałeś na filmach - pomagaj jej uwierzyć, że za chwilę będzie już po wszystkim. Teraz powinieneś być cały dla niej. To jest ta rzecz, której nie uczą w żadnej szkole rodzenia, ale potrafisz to - inaczej nie byłoby Cię tutaj.

Jestem tatą. Naprawdę?

Naprawdę - chociaż to coś, co przed chwilą wyskoczyło z brzucha, może odbiegać od Twoich wyobrażeń na temat ludzkich dzieci. Spokojnie: on/ona też jest po przejściach, i potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie. Za chwilę Ty będziesz miał swoje pięć sekund chwały i przetniesz pępowinę. Nie jest unerwiona, nie boli, za to świetnie konserwuje się w miodzie czy parafinie.

Twoja rola jako taty zaczyna się już teraz, z pierwszym dotykiem. Nie bój się, że nie znajdziesz odpowiedniego chwytu - sam zobaczysz, że jego/jej głowa idealnie pasuje do Twojej zgiętej ręki. Być może potrzymasz go/ją przez dłuższą chwilę - Twoja partnerka po krótkim odpoczynku musi jeszcze urodzić łożysko. Po wszystkich wstępnych badaniach, znajdziecie się znowu sami w pokoju i będziecie mogli zacząć budowanie rodziny. Na razie tylko przez dwie godziny, bo i ona, i ono wkrótce przeniosą się na salę matek, a Ty - po dziesięciokrotnym sprawdzeniu, czy mają wszystko, czego im trzeba - pojedziesz do domu. Wszyscy zasłużyliście na odpoczynek. Ale projekt "Tata" dopiero się zaczyna.

Warto wiedzieć:

Poród rodzinny jest - na mocy ustawy - bezpłatny we wszystkich państwowych szpitalach.

Szpitale często organizują szkoły rodzenia - to dobra droga, żeby poznać personel i możliwości danej placówki.

Żeby wziąć udział w porodzie rodzinnym, musisz mieć swoje aktualne wyniki RTG płuc oraz czyste ubranie na zmianę (o szczegóły dopytaj w szpitalu).

Wartą rozważenia alternatywą dla rodzinnych porodów w szpitalu jest poród domowy. Więcej na ten temat na www.edziecko.pl

Więcej o: