Ojciec to brzmi dumnie
11.09.2007
, aktualizacja: 17.06.2008 06:29
Jest ktoś taki, kto dorosłemu mężczyźnie pozwala na nowo zachwycić się światem, odkryć nieznane dotąd emocje i poczuć Kimś Naprawdę Ważnym.
ZOBACZ TAKŻE
- Mam wielki apetyt na... seks (12-06-06, 15:00)
- Nie daj się chandrze (11-10-05, 00:00)
- Jak pokonać kompleksy? (12-09-05, 00:00)
- Jeśli to twój kłopot (27-09-07, 13:00)
- Robię to dla siebie (03-02-11, 00:00)
- Nie rezygnuj z siebie dla partnera (03-03-04, 00:00)
Dzień Taty wg...Taty :) Dyskutuj na forum >>
Czy to prawda, że ojcowie najczęściej chcieliby, żeby pierwszy urodził im się syn?
Jako terapeuta staram się unikać nadmiernych uogólnień, ale rzeczywiście wielu mężczyznom zależy na przedłużeniu rodu, czego wyrazem jest przetrwanie nazwiska. Nazwisko to nie jest czysta formalność. To także widomy znak więzi z tymi, którzy odeszli. Za mężczyzną stoi jego ojciec, dziad, pradziad... Syn ma wyraźniejszą tożsamość, bo nosi nazwisko przodków. I może tym się tłumaczy pragnienie mężczyzny, by mieć syna.
A jeśli bardzo chce się mieć syna, a rodzi się córka?
Jeśli rodzi nam się dziecko płci przeciwnej, niż chcieliśmy, to może pojawić się jakiś element odrzucenia albo też próba zakwestionowania płci dziecka, na przykład z dziewczynki rodzice robią wtedy chłopczycę...
To wyobraźmy sobie, że rodzi się ten upragniony pierworodny syn. Czy niemowlęciu ojciec jest w ogóle potrzebny? Przecież to matka ma oksytocynę we krwi, ona i dziecko są w siebie tak miłośnie zapatrzeni... Co tu ma do roboty mężczyzna?
No cóż, natura nie ułatwia mu sytuacji... Nie ma mleka w piersi i może czuć się mniej potrzebny. Co gorsza, nie pomaga mu też kultura, bo u nas nie ma tradycji, że mężczyzna opiekuje się malutkim dzieckiem. Zapewne nie robił tego ani jego ojciec, ani tym bardziej dziadek, więc i on nie jest na to nastawiony. Ba! Niańczenie dziecka może odczuwać nawet jako nielojalność wobec swych męskich przodków... I dlatego często z początku odsuwa się na drugi plan albo odsuwa go żona czy teściowa w obawie, że coś przy tym dziecku "zmajstruje".
Mężczyzna jest też w trudnej sytuacji emocjonalnej - to wzajemne urzeczenie, jakie jest między dzieckiem a matką, budzi jego zazdrość, i to podwójną: dziecku zazdrości bliskości ze swoją kobietą, matce - bliskości ze swoim dzieckiem. Dlatego w tym okresie dochodzi nieraz do poważnych konfliktów. Żona, która dotąd była głównie kochanką, staje się przede wszystkim matką i opiekunką, a mężczyzna bywa wyganiany do drugiego pokoju. Przestają dzielić z sobą łoże, a i odmienność rodzicielskiego doświadczenia raczej oddala ich od siebie niż zbliża; zaczynają narastać pretensje i nieporozumienia, które potęgują wzajemną obcość - powstaje błędne koło.
Co można zrobić, by tak się nie stało?
Angażować się od samego początku. Dlatego podoba mi się idea wspólnego rodzenia. Włączając się w poród ojciec nadgania te dziewięć miesięcy, w czasie których matka była z dzieckiem w ciąży. A kiedy ono już jest na świecie, nie może wprawdzie karmić go piersią, ale poza tym może się nim zajmować na równi z matką. A jeśli tylko zacznie, to między nim a maleństwem zadzierzgnie się więź, która szybko przerodzi się w miłość.
Czy ojcowie inaczej traktują niemowlęta płci męskiej?
Nie tylko ojcowie. Za pomocą ciekawego eksperymentu wykazano, że ludzie inaczej interpretują płacz chłopca i dziewczynki - kiedy płacze dziewczynka, sądzą, że jest jej smutno, a gdy płacze chłopiec - że się złości. A więc od samego urodzenia patrzymy na człowieka przez pryzmat płci, ściślej - przez pryzmat stereotypów związanych z płcią. Stereotypów, które wiążą płeć ze skłonnością do przeżywania określonych emocji. Zatem ojciec będzie skłonny przypisywać więcej agresji synowi niż córce, od początku będzie w nim widział małego mężczyznę, nieświadomie powielając kulturowy stereotyp w jego wychowaniu.
Czy w życiu małego chłopca przychodzi taki moment, kiedy ojciec staje się szczególnie ważny? Kiedy jego obecność w życiu syna staje się nieodzowna?
Przychodzą mi tu na myśl starosłowiańskie postrzyżyny. Antropologowie twierdzą, że w życiu człowieka ważne są momenty transgresji, czyli przejścia. I właśnie postrzyżyny - obcięcie siedmioletniemu chłopcu dziecięcych kędziorów - stanowiły znak przejścia spod opieki matki pod opiekę ojca. Zauważmy, że w naszych czasach w podobnym wieku dziecko rozpoczyna edukację szkolną - staje wobec nowych wyzwań, jego świat społeczny niebywale się rozszerza i zaczyna wymagać od niego odpowiedzialności. I tu ojciec jest bardzo potrzebny, bo to on ten świat opisuje, objaśnia, nazywa. Choć oczywiście najbardziej bym chciał, żeby obydwoje rodzice byli obecni od początku...
Czyli dla dziecka ważne jest, żeby rodzice tworzyli całość?
Tak. Przeżycia dziecka związane z rozwodem rodziców pokazują, jak istotne jest dla niego, by móc rodziców postrzegać w jedności. Dlatego tak niechętnie odpowiadam na pytania, w których rozdziela Pani to, co powinien ojciec, od tego, co powinna matka...
Jednak pozwolę sobie być nieustępliwa i zapytam, czy jest coś takiego, co - na ogół - daje synowi właśnie ojciec?
Na ogół to ojciec ułatwia synowi orientację w świecie - powie, gdzie jest wschód, a gdzie zachód, objaśni, jak działa silnik w samochodzie, pomoże w sprawach technicznych. Podkreślam - na ogół. Ojciec również przekazuje mu kulturowy wzorzec męskości, który zresztą tak szybko zmienia się na naszych oczach. Choć moim zdaniem nie da się zupełnie zniwelować kulturowych różnic płci. Mój trzyipółletni wnuk właśnie odkrył, że jest chłopcem i widać, że nie poprzestaje na zwykłej konstatacji różnicy w budowie genitaliów, że go ta sprawa fascynuje. A i ja nie potrafię się powstrzymać i mówię do wnuka: "To my, mężczyźni, idziemy teraz naprawiać auto...", choć moja córka się na to obrusza. Ale ja widzę, że on zupełnie inaczej przeżywa świat, niż przeżywała ona. Mojego wnuka zachwycają wprost wszelkie dźwigi, koparki i wyścigówki.
Co się dzieje, kiedy w życiu chłopca zabraknie ojca? Co trzecie małżeństwo w Polsce się dziś rozpada, poza tym mężczyźni bardzo ciężko pracują, chłopiec nawet jeśli ma ojca, to go rzadko ogląda...
Kiedy zabraknie ojca w pełnym i tragicznym sensie, to miejsce po zmarłym jest realnie puste i z upływem czasu może w nie zostać "wessana" inna osoba - dziadek, wujek, ktoś, kto może być takim ojcem kulturowym. A kiedy ojciec jest, ale nieobecny, to nie ma komu objaśniać dziecku tego świata, wskazywać mu, co dobre, a co złe, odpowiadać na fundamentalne pytania. Czasem musi to robić matka i wiele matek znakomicie radzi sobie z pełnieniem podwójnej rodzicielskiej roli. Kiedy indziej dziecko szuka odpowiedzi u rówieśników czy w telewizji, ale to są już mniej doskonałe źródła orientowania się w świecie...
Czy to prawda, że ojcowie najczęściej chcieliby, żeby pierwszy urodził im się syn?
Jako terapeuta staram się unikać nadmiernych uogólnień, ale rzeczywiście wielu mężczyznom zależy na przedłużeniu rodu, czego wyrazem jest przetrwanie nazwiska. Nazwisko to nie jest czysta formalność. To także widomy znak więzi z tymi, którzy odeszli. Za mężczyzną stoi jego ojciec, dziad, pradziad... Syn ma wyraźniejszą tożsamość, bo nosi nazwisko przodków. I może tym się tłumaczy pragnienie mężczyzny, by mieć syna.
A jeśli bardzo chce się mieć syna, a rodzi się córka?
Jeśli rodzi nam się dziecko płci przeciwnej, niż chcieliśmy, to może pojawić się jakiś element odrzucenia albo też próba zakwestionowania płci dziecka, na przykład z dziewczynki rodzice robią wtedy chłopczycę...
To wyobraźmy sobie, że rodzi się ten upragniony pierworodny syn. Czy niemowlęciu ojciec jest w ogóle potrzebny? Przecież to matka ma oksytocynę we krwi, ona i dziecko są w siebie tak miłośnie zapatrzeni... Co tu ma do roboty mężczyzna?
No cóż, natura nie ułatwia mu sytuacji... Nie ma mleka w piersi i może czuć się mniej potrzebny. Co gorsza, nie pomaga mu też kultura, bo u nas nie ma tradycji, że mężczyzna opiekuje się malutkim dzieckiem. Zapewne nie robił tego ani jego ojciec, ani tym bardziej dziadek, więc i on nie jest na to nastawiony. Ba! Niańczenie dziecka może odczuwać nawet jako nielojalność wobec swych męskich przodków... I dlatego często z początku odsuwa się na drugi plan albo odsuwa go żona czy teściowa w obawie, że coś przy tym dziecku "zmajstruje".
Mężczyzna jest też w trudnej sytuacji emocjonalnej - to wzajemne urzeczenie, jakie jest między dzieckiem a matką, budzi jego zazdrość, i to podwójną: dziecku zazdrości bliskości ze swoją kobietą, matce - bliskości ze swoim dzieckiem. Dlatego w tym okresie dochodzi nieraz do poważnych konfliktów. Żona, która dotąd była głównie kochanką, staje się przede wszystkim matką i opiekunką, a mężczyzna bywa wyganiany do drugiego pokoju. Przestają dzielić z sobą łoże, a i odmienność rodzicielskiego doświadczenia raczej oddala ich od siebie niż zbliża; zaczynają narastać pretensje i nieporozumienia, które potęgują wzajemną obcość - powstaje błędne koło.
Co można zrobić, by tak się nie stało?
Angażować się od samego początku. Dlatego podoba mi się idea wspólnego rodzenia. Włączając się w poród ojciec nadgania te dziewięć miesięcy, w czasie których matka była z dzieckiem w ciąży. A kiedy ono już jest na świecie, nie może wprawdzie karmić go piersią, ale poza tym może się nim zajmować na równi z matką. A jeśli tylko zacznie, to między nim a maleństwem zadzierzgnie się więź, która szybko przerodzi się w miłość.
Czy ojcowie inaczej traktują niemowlęta płci męskiej?
Nie tylko ojcowie. Za pomocą ciekawego eksperymentu wykazano, że ludzie inaczej interpretują płacz chłopca i dziewczynki - kiedy płacze dziewczynka, sądzą, że jest jej smutno, a gdy płacze chłopiec - że się złości. A więc od samego urodzenia patrzymy na człowieka przez pryzmat płci, ściślej - przez pryzmat stereotypów związanych z płcią. Stereotypów, które wiążą płeć ze skłonnością do przeżywania określonych emocji. Zatem ojciec będzie skłonny przypisywać więcej agresji synowi niż córce, od początku będzie w nim widział małego mężczyznę, nieświadomie powielając kulturowy stereotyp w jego wychowaniu.
Czy w życiu małego chłopca przychodzi taki moment, kiedy ojciec staje się szczególnie ważny? Kiedy jego obecność w życiu syna staje się nieodzowna?
Przychodzą mi tu na myśl starosłowiańskie postrzyżyny. Antropologowie twierdzą, że w życiu człowieka ważne są momenty transgresji, czyli przejścia. I właśnie postrzyżyny - obcięcie siedmioletniemu chłopcu dziecięcych kędziorów - stanowiły znak przejścia spod opieki matki pod opiekę ojca. Zauważmy, że w naszych czasach w podobnym wieku dziecko rozpoczyna edukację szkolną - staje wobec nowych wyzwań, jego świat społeczny niebywale się rozszerza i zaczyna wymagać od niego odpowiedzialności. I tu ojciec jest bardzo potrzebny, bo to on ten świat opisuje, objaśnia, nazywa. Choć oczywiście najbardziej bym chciał, żeby obydwoje rodzice byli obecni od początku...
Czyli dla dziecka ważne jest, żeby rodzice tworzyli całość?
Tak. Przeżycia dziecka związane z rozwodem rodziców pokazują, jak istotne jest dla niego, by móc rodziców postrzegać w jedności. Dlatego tak niechętnie odpowiadam na pytania, w których rozdziela Pani to, co powinien ojciec, od tego, co powinna matka...
Jednak pozwolę sobie być nieustępliwa i zapytam, czy jest coś takiego, co - na ogół - daje synowi właśnie ojciec?
Na ogół to ojciec ułatwia synowi orientację w świecie - powie, gdzie jest wschód, a gdzie zachód, objaśni, jak działa silnik w samochodzie, pomoże w sprawach technicznych. Podkreślam - na ogół. Ojciec również przekazuje mu kulturowy wzorzec męskości, który zresztą tak szybko zmienia się na naszych oczach. Choć moim zdaniem nie da się zupełnie zniwelować kulturowych różnic płci. Mój trzyipółletni wnuk właśnie odkrył, że jest chłopcem i widać, że nie poprzestaje na zwykłej konstatacji różnicy w budowie genitaliów, że go ta sprawa fascynuje. A i ja nie potrafię się powstrzymać i mówię do wnuka: "To my, mężczyźni, idziemy teraz naprawiać auto...", choć moja córka się na to obrusza. Ale ja widzę, że on zupełnie inaczej przeżywa świat, niż przeżywała ona. Mojego wnuka zachwycają wprost wszelkie dźwigi, koparki i wyścigówki.
Co się dzieje, kiedy w życiu chłopca zabraknie ojca? Co trzecie małżeństwo w Polsce się dziś rozpada, poza tym mężczyźni bardzo ciężko pracują, chłopiec nawet jeśli ma ojca, to go rzadko ogląda...
Kiedy zabraknie ojca w pełnym i tragicznym sensie, to miejsce po zmarłym jest realnie puste i z upływem czasu może w nie zostać "wessana" inna osoba - dziadek, wujek, ktoś, kto może być takim ojcem kulturowym. A kiedy ojciec jest, ale nieobecny, to nie ma komu objaśniać dziecku tego świata, wskazywać mu, co dobre, a co złe, odpowiadać na fundamentalne pytania. Czasem musi to robić matka i wiele matek znakomicie radzi sobie z pełnieniem podwójnej rodzicielskiej roli. Kiedy indziej dziecko szuka odpowiedzi u rówieśników czy w telewizji, ale to są już mniej doskonałe źródła orientowania się w świecie...
- 52 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
szkoda, że nie pamiętaja o tym polskie sądy!
marekirek
13.09.07, 17:15
Czy jest kara dla bezmyślnej sędzi, która odbiera dwójkę dzieci rodzinie ojca i macochy, ustanawiając babkę (matkę zmarłej mamy) ich rodziną zastępczą? Ojciec od sześciu lat nie widział »
-
Ojciec to brzmi dumnie
1onewolf
21.09.07, 20:53
moja kobieta ma termin rozwiązania w styczniu. ale jakoś kompletnie mnie niekręci to co się urodzi. z całej tej szopki chyba najbardziej ekscytujący jestwybór nowego samochodu dla przyszłej »
-
Ojciec to brzmi dumnie-Jak To?
paralela1
22.09.07, 09:34
Tyle lat wbijała GW do głów, że wolność mężczyzny (singla) jest najważniejsza a wszelka rodzina go ogranicza i jest to zacofana tradycja katolska, no chyba że poprawni politycznie dwaj »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





