Czasem wnukami opiekują się babcie, bo mama też jest zapracowana i mało dostępna. Ostatnio zaczyna się jednak zdarzać, że to mężczyźni decydują się zostać w domu z dzieckiem, podczas gdy ich żony przejmują rolę żywiciela rodziny. I choć takie rozwiązanie wciąż jest uważane za niezwykłe i tymczasowe, wynikające np. z utraty pracy przez męża, to zdarza się, że trwa kilka lat. Czasami pojawia się jeszcze kolejne dziecko.
Dlaczego warto?
Jest wiele powodów, by ojcec od początku miał bliski kontakt z dzieckiem. Oto kilka z nich:
• Mężczyźni, którzy towarzyszyli żonie przy porodzie, już wtedy nawiązują silną więź z dzieckiem; potrafią też dużo więcej powiedzieć na jego temat niż pozostali tatusiowie.
• Jeśli ojciec aktywnie uczestniczy w pielęgnacji niemowlaka już w pierwszym półroczu jego życia, dziecko w przyszłości lepiej się rozwija pod względem intelektualnym i ruchowym.
• Niemowlęta, którymi już w ciągu pierwszych dwóch miesięcy opiekował się tata, są podobno bardziej towarzyskie.
• Matki mają tendencję do nadmiernego pilnowania dziecka, które bada otoczenie i swoje możliwości. Ojcowie pozwalają maluchowi odejść dalej, sprzyjając jego ciekawości i potrzebie eksperymentowania. Dzieci, które przebywają pod opieką taty, mogą być w przyszłości bardziej samodzielne i niezależne.
Dwa razy więcej
Małe dziecko przegląda się w oczach najbliższych. To od nich dowiaduje się, że jest urocze, cudowne, ładne i kochane. Aprobata ze strony rodziców pozwala maluchowi rozkwitać - jest źródłem wiary we własne siły. To z mamą i tatą odkrywa, że jest zręcznym majsterkowiczem, wspaniałym pomocnikiem w kuchni, czy zdolnym młodym artystą. Każde z rodziców dostrzega i rozwija w dziecku nieco inne cechy i umiejętności. Maluch, który jest w bliskim, codziennym kontakcie z obojgiem, ma okazję obserwować różne style kochania, nauczania i sprawowania opieki. Jego wiedza o sobie jest dzięki temu bogatsza, bardziej ugruntowana i stabilna.
Zrozum żonę
W rodzinie z tradycyjnym podziałem ról jedno jest pewne: mama czuje się niezastąpiona. Choć narzeka czasem, że jest niewolnicą domowego ogniska, że dzieci ze wszystkim zwracaja się do niej i nie ma czasu dla siebie, świadomość swojej wyjątkowości wiele jej wynagradza. Maluchy protestują, gdy wychodzi, i witają jak świętego Mikołaja, kiedy wraca. Czasem zżyma się na to - dopóty, dopóki jej pozycja jest niezachwiana.
Dla kobiety, której instynkt macierzyński opiera się na pragnieniu wyłączności w kontaktach z dziećmi, sytuacja, gdy mąż zaczyna odgrywać większą rolę w domu, może okazać się trudna. Kiedy widzi, że jej maluchy czują się bezpieczne i świetnie się bawią bez niej, może poczuć się niepotrzebna. Wie, że traci wyłączną kontrolę nad tym, co się z nimi dzieje. Do własnych wątpliwości dołącza się chór krytycznych głosów innych kobiet z najbliższego otoczenia: "Co z ciebie za matka! Dlaczego je zostawiasz?!".
Niekiedy z tego powodu dochodzi nawet do kryzysu małżeńskiego. Elastyczność i twórczy stosunek do swoich obowiązków wymagają więcej energii niż sztywne trzymanie się roli wyznaczonej przez tradycję. Trzeba tylko koniecznie zadbać o to, żeby kwestia kontaktów z dziećmi nie podzieliła rodziny. Dlatego tak ważne jest, żebyście znaleźli czas na bycie tylko we dwoje.
Dyscyplina - dwa różne style
Zanim dzieci dorosną, trzeba nauczyć je wielu różnych rzeczy, do których wcale się nie garną, powstrzymać od robienia głupstw, wyżywania sie na słabszych i mnóstwa innych niepożądanych zachowań.
Oczywiście można się spierać, czy to my mamy je uczyć, czy pozwolić, by same pod naszym czujnym okiem przekonały się, co jest dobre, a co złe.
Jednak nie ma się co oszukiwać: czasem nie wystarczy dobry przykład i trzeba wkroczyć, by utrzymać dzieci w ryzach i wyegzekwować posłuszeństwo. Inaczej radzą sobie z tym mamy, inaczej ojcowie. Choć konsekwencja i stanowczość nie są przypisane jednej płci, to jednak mężczyźni częściej mówią po prostu "nie" - i powstrzymują dzieci, gdy trzeba.
Wyobraźmy sobie taką oto scenkę: rodzice robią zakupy, w tym czasie ich starszy syn wyraźnie dokucza młodszemu, a ten w odpowiedzi złości się i płacze. Mama zareaguje prawdopodobnie słowami: "Co wy wyprawiacie? Robicie mi taki wstyd przy ludziach!"
Ojcowie w takiej sytuacji częściej mówią: "Dosyć, masz natychmiast przestać!", traktując złe zachowanie dziecka jako oczywiste naruszenie pewnych zasad i wyciągają konsekwencje. Kobiety natomiast czują się osobiście dotknięte, skarżą się i narzekają, licząc na to, że winowajcy sami zrozumieją, jak brzydko jest martwić mamę.
Dzieci nie lubią, gdy im się prawi kazania (kto lubi?). W pewnym momencie przestają słuchać - i dalej robią swoje. Częściej są posłuszne wobec tych dorosłych, ktorzy mniej mówią, za to okazują stanowczość i konsekwencję.