1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Jak to jest być ojcem

Mówi Tomasz Gleb z Ośrodka KARTA, tata 6-letniego Szymka i 12-miesięcznej Janki.
Chciałem dziecka. Ale chcieć dziecka i dowiedzieć się, że ono będzie, to są dwie różne rzeczy. Ja się bałem. Pamiętam stan lekkiej paniki, której nie uzewnętrzniałem wobec nikogo -zwłaszcza wobec Agnieszki. "Skończyło się! Nie będzie imprez, wyjazdów, kina, teatru. Będą zarwane noce, krzyk dziecka, zmęczona żona...". Te wszystkie lęki w ogóle się nie potwierdziły. I Szymek, i Janka byli bardzo spokojni. Kolkę mieli oboje, ale to też nie był straszny dramat. "Obsługa techniczna" odbyła się w miarę bezboleśnie. To było odkrycie - że posiadanie dziecka nie jest wkroczeniem w jakiś piąty krąg piekła. Straty okazały się niczym w porównaniu z tym, co dostałem. W Jankę mogę się wpatrywać i gaworzyć z nią - to jest po prostu kop energetyczny. Chodzę potem pełen ciepłego światła.

A zmiany? Dziecko uświadamia, że minęły czasy, gdy proste czynności dało się wykonywać błyskawicznie. Wyjście na zakupy z kilkulatkiem po chleb i ser to godzina, bo po drodze będzie wyjątkowo interesująca kałuża i fascynujące roboty drogowe. Kiedy można, pozwalam i synowi, i sobie na luz i brak pośpiechu. Ale wyobrażam sobie tatów, którzy mają listę zadań - spłacają raty za dom, kupują samochód czy muszą zrzucić pięć kilogramów - i dziecko im przeszkadza. Ja się zgodziłem na anarchię. I jest mi z tym dobrze.

Stan wrzenia osiągam rzadko - kiedy naprawdę musimy się spieszyć. Dziesięć razy powiem spokojnie, ale za jedenastym jestem już wulkanem. Głębszym problemem jest lęk: "jak ja tego dzieciaka ochronię przed tym światem?".U nas Agnieszka przytulała, gdy się stała krzywda, i dbała o to, żeby dziecko nie wyszło ubrane przeze mnie za lekko albo za ciepło (z reguły za lekko). To był nieustalony, ale naturalny przydział. A ja byłem od poznawania świata, od wyzwań, przekraczania barier - żeby nasz syn rósł na mężnego i ciekawego młodego człowieka. Chciałbym, żeby umiał dostrzegać piękno w drobiazgach i czerpał z tego radość. Żeby był otwarty na ludzi i świat, ale też żeby nie dał mu się pognębić czy ukąsić. Przedszkole to jest jeszcze w miarę bezpieczny teren, ale w szkole zaczyna się wyścig i tego się boję.

Szymo lubi teraz gry i łamigłówki. Latem byliśmy w Borach Tucholskich -miło to wspominam. Siedzimy przy ognisku, przelatuje meteoryt. I już rozmawiamy sobie o wszechświecie, Drodze Mlecznej, Wielkim Wozie. Szymo potrafi mnie zadziwić. Czytam mu na dobranoc, a potem często przychodzą do niego lęki albo coś, z czym chodził cały dzień. Pytania o śmierć (gdy zdechł nam kot) i inne pytania istotne. Mamę rzadziej pyta o takie rzeczy. Te chwile przed zaśnięciem dają mi poczucie, że jestem kimś, kto pomaga mu świat obłaskawić i przyswoić.

Od niedawna Szymo chce słuchać historii o nas. Szczególnie upodobał sobie moje wyprawy jaskiniowe. Na pewno nie jestem idealnym ojcem, ale mam nadzieję, że Szymowi jest ze mną dobrze i chce ze mną być,rozmawiać,wyjeżdżać. No a ja z nim.

Więcej o: