1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Król zabawek

Jo i Je wykąpani wskakują do łóżek. Słodko zasypiają, w domu cisza i spokój. Idę do ?pokoju zabawkowego? i wpadam w konstrukcję z klocków.
Zdarza się, że chłopcy zapominają o posprzątaniu. Nie wyciągam ich z łóżek, tylko siadam na dywanie i zaczynam wrzucać do koszy pluszowe, gumowe, plastikowe... Coś do mnie zagada, coś zaśpiewa piosenkę, coś błyśnie światełkiem. Znów ich przybyło.

Przypomina mi się moje dzieciństwo. Miałem kosz z zabawkami, owszem. Jeden. Jo i Je mają pięć... Ale czy to znaczy, że mają pięć razy radośniejsze dzieciństwo?

Mądrzy ludzie, którzy od wielu lat badają zależność dobrobytu i poczucia szczęścia, mówią, że ludzie w krajach bogatych nie zawsze są szczęśliwsi od tych z krajów biedniejszych. Że bywa wręcz odwrotnie. Pomiary tak zwanego szczęścia narodowego brutto pokazały, że na przykład mieszkańcy Kostaryki są bardziej szczęśliwi od Niemców, Belgów i Amerykanów.

Podobno najszczęśliwszymi ludźmi na świecie są górale z Bhutanu. Na ulicach Timphu, skrytej pośród gór stolicy tego królestwa, próżno by szukać sklepów z zabawkami. A jednak dzieci biegają tam radosne i uśmiechnięte. Dlaczego?

Czterdzieści lat temu profesor Richard Easterlin z Kalifornii zauważył, że po przekroczeniu pewnego progu bogactwa jego dalszy wzrost nie zwiększa dobrego samopoczucia. W ekonomii nazywają to paradoksem Easterlina.

Czy paradoks Easterlina występuje w naszym "pokoju zabawkowym"? Tak! Mamy pięć koszy wypełnionych autkami, klockami, bączkami, dinozaurami...

Czy gdyby wstawić szósty kosz, chłopcy by się z niego ucieszyli? Na pewno mniej, niż cieszyli się z pierwszego czy drugiego.

Kiedy ruszamy w podróż, kosze z zabawkami zostawiamy w domu. Bawimy się - niczym te dzieci z Bhutanu - tym, co wpadnie nam w ręce: piaskiem, kamykami, piórkiem, kartką papieru, łyżką, własnymi dłońmi.

Je w ogóle nie potrzebuje zabawek. Nawet w domu najchętniej sięga po to, co wcale do zabawy nie służy. Chwyci pogrzebacz, wygarnie ziemię z doniczki, rozsypie karmę dla kota, stanie przed szafą i cieszy się tym, jak fajnie drzwi trzaskają.

Czasem wsuwamy kosze głęboko na półkę i razem poszukujemy najlepszej zabawki świata. Czarodziejska różdżka, miecz, mikrofon i wędka w jednym. Może udawać konika, rysować po piasku, strącać owoce z drzewa. Można - niczym Kubuś Puchatek - upuścić ją do rzeki i przyglądać się, jak płynie z nurtem, a można nią rzucić i piesek przyniesie, jeśli ma się pieska.

Od niepamiętnych czasów, jak świat długi i szeroki, królem zabawek był i zawsze będzie. patyk.

Więcej o: