1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Policjant to też człowiek, ale tylko we Włoszech. Wyraz twarzy naszych mundurowych skutecznie odstrasza [FELIETON]

Gdy młoda widzi policję, to ścisza głos i lekko chowa się za mnie. Mundurowych kojarzy z mandatami, czyli karą. Bo nie słyszała jeszcze w relacjach bliskich i zaufanych o tym, że policjant komuś pomógł.
Pamiętam jak w połowie lat 90-tych wyjechałem z ojcem do Włoch. Dziwne to było przeżycie. Po pierwsze, żeby to zrobić musiałem opuścić ukochane kolonie, po drugie nigdy wcześniej nie byłem za granicą. Dostałem świeży paszport i żal go było nie wykorzystać. Cała podróż była magiczna i z niedowierzaniem patrzyłem na wiele zjawisk. Najbardziej ekscytujące było to, że wtedy nie jeździło się na wczasy z biurem podróży tylko pod namiot albo bezpośrednio do znajomych. Dzięki temu człowiek był bliżej lokalnej kultury, bo znajomi zwykle zdołali się bardziej zasymilować niż turysta. Jak się lepiej zastanowić to w latach 90-tych turystyki zagranicznej, to chyba nie było (ja nie uświadczyłem).

Dla niewtajemniczonych...

choć nie jest to tematem tego felietonu, w latach 90-tych we Włoszech (o ile mnie pamięć nie myli):

- walutą były liry

- ciężko było je wybrać z bankomatu, bo bankomatów było mało

- nawet jak były, to Polacy raczej nie mieli kart płatniczych

- na każdej granicy samochód musiał się zatrzymywać i mógł zostać skontrolowany (prawdopodobieństwo kontroli 10%)

- Włosi raczej nie mówili po angielsku a tym bardziej po polsku

- Polacy nie mówili po angielsku, a włoski znali z piosenek z San Remo

"Carabinieri" przy kolacji

Włoskie dzieci nie bały się "carabinieri". Pomimo tych wszystkich niedogodności udało nam się zasiąść do wspólnej wieczerzy w restauracji z widokiem na morze. Tego wieczoru zszokowały mnie 2 rzeczy: owoce morza (podobno były wyborne, nie mnie oceniać, z wody jem tylko ziemniaki) i służby mundurowe będące cały czas w bliskiej okolicy, a czasami nawet wewnątrz lokalu.

Cały czas im się przyglądałem, co zapewne też ich trochę stresowało. Dziwiło mnie, że ludzie pozwalają "milicji" zbliżać się do swoich dzieci. Co ciekawsze - włoskie dzieci nie bały się "carabinieri". I chyba to mnie najbardziej w tej sytuacji zdziwiło. Ja na widok milicjanta zawsze spuszczałem głowę, rozmowy na ulicy milkły a "pan władza", pełen radości z rozsiewanej wokół siebie aury, dumnie kroczył pośród pospólstwa. Włoski epizod pokazał mi, że policjant też człowiek. HA, nie dość, że człowiek to jeszcze uczynny i życzliwy.

Założenie: moje dziecko polubi policję

Obiecałem sobie, że postaram się, żeby moje dziecko też podchodziło z sympatią do służb mundurowych, szczególnie tych podległych MSWiA. W przypadku innych służb nie kojarzę, żeby kiedyś straszono mnie strażakiem, kolejarzem czy wojskowym. Przez lata starałem się nie używać w stosunku do dziecka popularnego zwrotu: "jak będziesz niegrzeczna, to przyjdzie pan policjant". Tłumaczyłem dziecku jakie są ich zadania, że są po to by nam pomagać (genialny slogan amerykańskiej policji).

Jak polubić policjanta (w praktyce)

Niestety podświadomość i strach są silniejsze od zdrowego rozsądku. Pewnego dnia, wychodząc z dzieckiem ze sklepu, młoda postanowiła się kulturalnie pożegnać z jego gośćmi. Pech chciał, że byli to patrolujący okolicę policjanci. Panowie nie odpowiedzieli, a mnie przeszedł strach, bo dziecko domagało się ode mnie zareagowania na brak reakcji z ich strony: "Tato, przecież powiedziałam do widzenia".



Już od ich wejścia dziecko zachowywało się nieswojo i nie spuszczało z funkcjonariuszy oczu. Co mnie jeszcze bardziej zaskoczyło, teatralnym szeptem ostrzegała mnie przed nimi, a naprawdę nic na sumieniu akurat wtedy nie miałem.

Cholera, gdyby po prostu podeszli do mnie...

Przywitali się oraz z przymrużeniem oka wylegitymowali, nic bym nie powiedział. Dziecko miałoby lekcję. Można to przecież zrobić z klasą.

Dotarło wtedy do mnie, że minęły dekady od czasów milicji, ale my wszyscy nadal boimy się podejść do policjanta i poprosić o pomoc, zapytać o drogę czy chociaż o to, która jest godzina.

Co gorsze, wyraz twarzy "władz" skutecznie odstrasza większość moich znajomych od aktywnej komunikacji. Pełna profesjonalizmu, pozbawiona jakiegokolwiek wyrazu twarz nie stwarza dla mnie warunków, które pozwoliłyby mi na świadomy lub niewymuszony kontakt.

Policjant = mandat i kara

Dzieci lepiej wyłapują takie niuanse i widzę, że gdy młoda widzi policję, to ścisza głos i lekko chowa się za mnie. Policję kojarzy z mandatami czyli karą. Bo nie słyszała jeszcze w relacjach bliskich i zaufanych o tym, że policjant komuś pomógł. Polski policjant w oczach mojego dziecka karze i karci i zastanawiam się, gdzie popełniłem błąd (sam nigdy nie dostałem mandatu!).

Polubić policjanta (podejście drugie)

Rok temu poszedłem krok dalej - byłem z nią na komisariacie. Pomagaliśmy okradzionym obcokrajowcom znaleźć policję, a na podstawie swoich doświadczeń sprzed kilku lat miałem podejrzenie, że nikt z nimi się nie dogada w żadnym obcym języku. Moje podejrzenia były zasadne, a wygląd i podejście pracowników komisariatu też nie utwierdziło w dziecku ani powagi instytucji ani szacunku do władz (bo jak to jest, że tata musi tłumaczyć policji, co mówi poszkodowana? Tata umie a policjant nie?)

Dlaczego u nas nie da się polubić policji?

Przerysowując, jak zawsze, mogę tylko zasugerować źródło problemu: zdecydowanie lepiej kontroluje się ludzi, którzy czują przed tobą strach. Być może dlatego we Włoszech, gdzie policja jest sympatyczna dla niewinnych ludzi, jest dobrze zorganizowana mafia, a u nas, gdzie wszyscy wiemy, że na każdego znajdzie się paragraf, względny spokój (o mafii mówi się "tylko" w sejmie).

Uśmiechnij się, policjo

Nie chciałbym, żeby policjanci rzucali mi się z uściskami na dziecko. Ale ich sympatyczny wzrok skierowany w stronę młodzieży na pewno by relacjom społeczeństwo-stróż porządku nie zaszkodził. Może warto czasami, wchodząc gdzieś, powiedzieć "dzień dobry", a wychodząc pożegnać się z ludźmi. Mnie uczono, że to standard, szkoła policyjna chyba zaleca inaczej. Jakiś czas temu lekarze pediatrzy, dentyści borykali się z problemem strachu u dzieci. Poradzili sobie: rozdają dzieciom naklejki, małe upominki itp. Rozmawiają jak z ludźmi z pacjentem-dzieckiem, a nie tak jak kiedyś tylko z rodzicami.

P.S.

Pozdrawiam wszystkich fajnych policjantów, których spotkałem na swojej drodze. Szkoda, że Was tak mało, ale zrobiliście dla munduru więcej niż seriale w telewizji czy festyny policyjne.



Więcej o:
Komentarze (65)
Policjant to też człowiek, ale tylko we Włoszech. Wyraz twarzy naszych mundurowych skutecznie odstrasza [FELIETON]
Zaloguj się
  • qqror

    Oceniono 182 razy 156

    W normalnych krajach policja jest od pomagania i karania za przewinienia, np. spowodowanie zagrożenia wtargnięciem na jezdnie na czerwonym świetle pod nadjeżdżający samochód lub szaleńczą jazdę rowerem po chodniku gdzie spacerują mamy z wózkami. W Polsce policja jest od trzymania ludzi za mordę, np. poprzez karanie za każdorazowe przejście na czerwonym świetle nawet przy pustej jezdni i jazdę rowerem po chodniku nawet gdy nikogo na nim nie ma a po jezdni szaleńczo śmigają samochody przekraczając dozwoloną prędkość o 30km/h.

  • unterhose

    Oceniono 121 razy 101

    Kiedyś w Niemczech poznałem różnicę pomiędzy rodzimą policją a niemiecką. Na zapytanie w niedzielę o jakiś sklep spożywczy w pobliżu gdyż chcę kupić jedzenie. Panowie Ci zaczęli sprzeczać się wzajemnie, gdzie może myć otwarty. Dylemat rozstrzygnął dyżurny w komendzie, z którym się połączyli i wskazał sklep w kierunku, którego zostałem podprowadzony. Grzecznie, sympatycznie z uśmiechem. Można? Można. W kraju zatrzymałem się pytając o ulicę policjantów, reakcją było żądanie dowodu osobistego, oraz pytanie skąd i po co przyjechałem. Wyrażone językiem daleko odbiegającym od empatii. Na taki szczek, odpowiedź moja była jedna. Zapytałem się o podstawy legitymowania. Po chwili żałowałem tego, że zapytałem się o drogę policjantów. Kontrola objęła całe auto, prawko, ubezpieczenie, spisanie danych, wywiad czy pracuję. Na zakończenie mandat za brudną i zgiętą lekko tablicę. O to gdzie jest ta ulica, o którą się pytałem, zapomniałem z powodu emocji się dowiedzieć.

  • social.assasin

    Oceniono 120 razy 98

    W UK policjant nigdy nie wlepi mandatu za przejscie na czerwonym czy jazde rowerem po chodniku. Bo tam policja ma powazniejsze zadania. Ale tylko zapytaj sie ich o droge: odeskortuja Cie pod sam dom :-)

  • uzdek98

    Oceniono 130 razy 94

    polaczkowo to kraj wschodni tak jak ukraina, bialorus czy rosja ... a na wschodzie chlop ma sie bac batiuszki i wladzy a pomaga mu w tym jej zbrojna reka sprawiedliwosci...

  • w.s3

    Oceniono 69 razy 55

    Niech nasze krawężniki pojadą do Londynu. Przez pierwszą godzinę zabraknie im bloku mandatowego i tuszu w długopisie przy wypisywaniu mandatów za przechodzenie na czerwonym świetle. W W-wie pytanie się policjanta o cokolwiek kończy się nie wiem, ja nie jestem stąd. Chłopcy z prowincji czują się niepewnie na ulicach miasta i nie wiedza jak się zachować.

  • michal.berg

    Oceniono 32 razy 26

    Opisze wammoje doswiadczenie z policja w Norwegii.
    Pewnego razu wybralem sie nad jeziorko na ryby. Znalazlem fajne miejsce, do ktorego byl dobry dojazd. Co prawda na drodze byl ustawiony szlaban, ale byl otwarty, nie bylo zadnych znakow zakazu tylko odrecznie namalowana tabliczka, ze moze zostac zamkniety bez ostrzezenia. Nie przejalem sie nia i wjechalem za ten szlaban.
    Niestety gdy chcialem wyjechac okazalo sie, ze faktycznie ktos go zamknal. W poblizu byla strzelnica sportowa, wiec domyslilem sie , ze to ktos stamtad musial mnie zamknac. Znalazlem numer w necie, dzwonie i mowie zeby mnie otworzyli bo ktos mnie niechcacy zamknal.
    Na to mi chlop odpowiedzial, ze nie mialem prawa tam wjezdzac, No to ja mowie ze on nie ma prawa mnie wiezic i dzwonie na policje, A on: dzwon sobie, oni i tak nie maja klucza i sie rozlaczyl.
    Wiec dzwonie na policje, mowie jaka jest sytuacja. Wzieli numer do tego typa i kazali mi czekac. Po jakims czasie dzwonia i pytaja sie czy mnie juz wypuscil. Ja mowie , ze nie.
    Policjant kazal a wlasciwie poprosil mnie, zebym jeszcze poczekal.
    Po jakichs 20 minutach znowu telefon, zebym sie nie denerwowal bo policja juz szuka klucza.
    Minelo znowu moze z 20 min, dzwonia znowu i mowia, zebym jeszcze cierpliwie czekal bo patrol juz do mnie jedzie,
    Faktycznie po jakichs 10-15 minutach podjechal radiowoz i wysiadlo dwoch usmiechnietych policjantow. Przywitali sie, pozartowali ze mnie , ze przyjechalem na ryby a sam zostalem zlapany, otworzyli szlaban i zyczac milego dnia wypuscili mnie z niewoli.
    Jestem ciekaw jak zareagowalaby polska policja gdybym zwrocil sie do nich z taka sprawa.

  • tytanowa_mrowka

    Oceniono 57 razy 23

    Ja tam nie mam takich problemów: jak zobaczę policję to przechodzę na drugą stronę ulicy i (bardzo! dyskretnie) sobie splunę.

  • oloros11

    Oceniono 38 razy 22

    ale to działa inaczej - jacy obywatele taka policja
    nic się nie bierze z przypadku
    poza tym to jest klimat wschodnio - białorusko - radziecki
    władza to władza plebs jest plebsem
    jak ktoś porównuje do policji np w południowej Francji to mnie po prostu rozśmiesza co najmniej jak Louis de Funes
    na zachodzie generalnie mogą ukarać mandatem ale w sytuacji na 100 procent - filmowanej i jeszcze jako świadek drugi policjant 0- inaczej maja kłopot - bo prawie każdy sie odwołuje
    ale generalnie źródło tkwi w tzw kapitale społecznym - zaufaniu do drugiego człowieka - w Polsce nie istnieje coś takiego - na zachodzie stanęło by wszystko - a przy takim ruchu samochodowym brak kultury =i zaufania, życzliwości - stanęli by wszyscy w jednym wielkim korku - musi w Polsce upłynąć jeszcze wiele lat - albo pokoleń, Polska to w ogromnej wiekszosci kraj Chamow a nie Panow i

  • q-ku

    Oceniono 22 razy 16

    chciałem napisać że internauci przesadzają z tym narzekaniem, i zacząłem nawet pisać:

    na te parę moich spotkań z policją mam inne - tzn bardzo rożne doświadczenia
    głównie człowieka karzą za prędkość na drodze, ale są uprzejmi, nie mam zarzutów, niestety jednak NIGDY nie widziałęm żeby policja złapałą naprawdę kogoś goźnego na drodze - chama spychającego ludzi z drogi na podwójnej ciągłej, chama najeżdżającego mi z tyłu na zderzak...

    jest gorzej jak chcesz zgłosić kradzież itp.. za Boga nie przyjmą łatwo skargi, będą zbywać żeby tylko nie mieć roboty

    no i wychodzi że macie rację - to banda leni i uciążliwców

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX