1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Starzeję się. Skończyło się "przynudzanie", "pouczanie" i inne wyrazy rozpoczynające się na "P" [FELIETON]

Ego nie pozwala mi narzekać na własną głupotę, więc uczepiłem się wieku. Nie ma co ukrywać, że nie jestem nastoletnim ojcem. Dziecko też młodsze się nie chce robić i każdy kinderbal młodej przypomina mi, że u mnie też czas nie stanął. W skrócie - starzeje się.
Bunt 30-latka

Sztetter zawsze narzeka. Narzeka na wszystko i na wszystkich. Sztetter narzeka również na siebie, bo jak wszyscy to wszyscy.

Starość czy też dorosłość niesie z sobą kryzysy, a kryzysy powodują bunty. Każdy współczesny rodzic słyszał na pewno o buncie 2-latka, 3-latka. Idąc za promowana przez dziecięcych psychologów modą ja mam bunt 30-latka.

Stałem się miłośnikiem używania numeru NIP - ten z PESEL zawsze przypomina mi o wieku

Tylko przeciwko czemu tutaj się buntować? Bo gdy mój rówieśnik (na oko 22 lata) mówi mi w windzie "proszę Pana", to mi się to nie podoba (ziemi nie mam, nawet ogrodu). Bo gdy mam urodziny, świeczki przestają się mieścić na torcie. Bo stałem się miłośnikiem używania numeru NIP - ten z PESEL zawsze przypomina mi o wieku, a co do mnie dzwoni obsługa klienta, to właśnie o PESEL mnie pyta. Bo jak byłem młodszy, to nie dzwoniła obsługa klienta(!). Bo patrząc na moje otoczenie mam wrażenie, że byłem umysłowo niewydolny już na etapie szkoły podstawowej - spędziłem w niej 2 lata więcej niż moi współpracownicy. Bo dziecko siedząc mi na barana zauważa przerzedzające się włosy na czubku głowy. Buntuje się tak jak 2-latek, bo nie rozumiem, bo nie chce, bo widzę konsekwencje. W zasadzie coraz gorzej widzę i to też mnie denerwuje.

"Tradycyjnie" młodych nienawidzę

Pierwszym i chyba najważniejszym objawem starości to brak fascynacji "dorosłością". Jeszcze 10 lat temu cieszyłem się tym, że jestem kowalem swojego losu. Teraz wiem, że nie kowalem tylko wędkarzem - jak się uda złowić szczęście to super. Jak nie, to też przeżyję (jutro tu wrócę). Nie chcę być dorosłym i zazdroszczę młodym wolności, braku barier, chęci do robienia rzeczy głupich. Za to "tradycyjnie" młodych nienawidzę i mruczę pod nosem "ech, ta dzisiejsza młodzież".

Zapominam o wszystkim co "powinienem", "muszę" i "nie wypada"

Objaw pochodny to amnezja. Zapominam o wszystkim co "powinienem", "muszę" i "nie wypada". "Zapomnieć" nie daje jednak takiego samego efektu co "nie wiedzieć" przez co wybryki starszych są po prostu żenujące (ale o wstydzie też można zapomnieć). O swoich urodzinach też nie pamiętam i wychodzi mi to nad wyraz dobrze - przez 3 dni potem jeszcze nic nie pamiętam.

Najlepiej wspominam swoją wagę i wydolność organizmu sprzed kilkunastu lat

Jedyną frajdą z dorosłości jest (długa) przeszłość. Ta jednak powoduje nawroty wyrzutów sumienia i wspominanie dawnych czasów. Wyrzuty mam do siebie za wszystkie niewykorzystane sytuacje. Najlepiej wspominam swoją wagę i wydolność organizmu sprzed kilkunastu lat. To nawet dobrze, że jeszcze o tym pamiętam, bo widzę zmiany, a gdy nie widać zmian to nie ma motywacji. Jak na razie mam motywacje (i to mi wystarcza). Urósł we mnie sceptycyzm: wiem, że na pewno swoją kondycję wspominam lepiej niż naprawdę wyglądała. Kiedyś nie musiałem nosić dzień w dzień 20 kilogramów "na barana".

Zmiany starcze zaszły tak daleko, że zacząłem myśleć o wnukach i popadłem w paranoję.

System immunologiczny dał sygnał zagrożenia chorobą umysłową. Autodiagnozę odstawiłem jednak na bok i postanowiłem udać się do specjalistów. Odzwyczaiłem się trochę od wizyt u lekarza dorosłych (nie potrafię go nawet nazwać). Po 20 minutach oczekiwania na swoją kolej zacząłem mieć wyrzuty sumienia, bo na mojej twarzy zamiast popularnego w przychodni cierpienia był delikatny uśmiech, powszechnie uznawany w kraju nad Wisłą za objaw choroby umysłowej (a jednak!). Lekarz również był zaskoczony. Trochę mu chyba brakowało utyskiwania na system połączonego z grymasem bólu.

Ja też byłem zaskoczony - okazało się, że jestem zdrowy i jak umrę, to nie wiadomo na co. Czyli jest szansa na bycie dziadkiem! Nadal nie wiem z czego się cieszę, ale patrząc na swoich rodziców, to musi być przyjemne (jak tylko jest się zdrowym).

Przeżywam koszmar nastolatka: "Tak mamo, miałaś rację"

Z tych wszystkich objawów jeden niepokoi mnie najbardziej - spotkania z rodzicami jakoś mniej bolą. Zaczynam ich rozumieć. Skończyło się "przynudzanie", "pouczanie" i inne wyrazy rozpoczynające się na "P". Zaczęły się dyskusje i dwustronna wymiana zdań. Wychodzi na to, że przeżywam koszmar nastolatka. "Tak mamo, miałaś rację". Szczęśliwie to mi jeszcze przez usta nie przeszło.

Poniżej kilka innych zachowań powodujących u mnie strach przed zmianami wynikającymi z upływu czasu:

•  jeżeli rano młoda dziewczyna coś do mnie mówi, to jest to: "Tato nie chrap". I tak lepiej, bo parę lat temu zalatywała moczem

•  nucę piosenki z bajek

•  znam imiona koników pony i innych krwiożerczych i rzygających tęczą stworzeń

•  składam życzenia na imieniny

•  po imprezie głowa mnie boli dlatego, że było za głośno

•  łowienie ryb wygląda na całkiem ciekawe zajęcie; upatruje w nim rozrywkę

•  wyraz "Huncwot" nie powoduje już śmiechu. "Ów huncwot" to coś całkiem naturalnego w moim słowniku

Czerpiąc wiedzę na temat kończenia artykułów od koleżanek z redakcji Plotka zwrócę się do Was bezpośrednio: a co wy sądzicie o byciu dorosłym? Fajnie?

Komentarze (26)
Starzeję się. Skończyło się "przynudzanie", "pouczanie" i inne wyrazy rozpoczynające się na "P" [FELIETON]
Zaloguj się
  • 100lej

    Oceniono 182 razy 142

    wniosek - żona i dziecko postarzają cię wewnętrznie. ja mam 28 lat, żony i dziecka brak i staro się nie czuję. kiedy słyszę narzekania na wiek zawsze przypomina mi się mój ulubiony cytat z Marka Twaina "Age is an issue of mind over matter. If you don't mind, it doesn't matter".

  • jaco1234

    Oceniono 182 razy 134

    Chociaż pewnie zaraz odezwą się głosy oburzonych (przebojowych, podróżujących, obieżyświatów) 30 letnich małżonków i rodziców to prawda jest jedna - człowieka postarzają dzieci, własna rodzina i praca. o ile to ostatnie jest niestety raczej niezbędne (choć można wieść radosny żywot bezrobotnego, to jednak mimo obiegowej opinii pieniądze do szczęścia potrzebne SĄ) to zakładanie rodziny i posiadanie dzieci już nie. Szczególnie dzieci - te małe krwiopijcze stworzenia potrafią sprawić, że człowiek, który jeszcze dziewięć miesięcy temu miał pasje, zainteresowania i hobby teraz interesuje się głównie tym czy w pieluszce jest na rzadko, miękko czy może klocek jest zwarty i twardy. I nagle nowy sens życia odnaleziony - nie trzeba już interesować się sobą - wystarczy "maleństwo".
    Ja mimo wszystko wolę być ograniczonym (ale ograniczonym w swoich rodzicielskich instynktach, nigdzie indziej poza tym) hedonistą.
    ---
    jestesmyfajni.pl

  • meloman_13

    Oceniono 117 razy 109

    Oj tam! Zacznij się przyzwyczajać. Albo dojrzewać. Rok temu miałem ciągnącą się jak smarki rwę kulszową, potem operowaną przepuklinę pachwinową. Myślałem, że to koniec, że teraz już będę wrakiem człowieka z przyrastającymi w tempie geometrycznym dolegliwościami.

    Dziś mam 39 lat i nigdy nie czułem się tak dobrze we własnej skórze, obiektywnie (wertowałem zdjęcia z całego życia) wyglądam lepiej niż kiedykolwiek, chodzę po mieście z bananem na gębie i w pół minuty zagaduję ludzi do wciągającej rozmowy. Ot tak, ze zwykłej sympatii. Tylko młodych dziewcząt jakoś nie chce mi się gorszyć, bo damy w moim wieku są nie tylko piękniejsze, ale i ciekawsze.

    I nie mogę się doczekać 40-stki. Nowego, fascynującego etapu w życiu, mądrości, pokory i spokoju, który na mnie spłynie. Fajnie jest pogodzić się z własnym wiekiem, używać telefonu wyłącznie do dzwonienia, nosić normalnie skrojone spodnie, czuć pewną odrębność wobec rówieśników silących się na kolorowe trampki.

    A cała przeszłość jawi się nie jako bezpowrotnie utracone dobro, lecz rodzaj kokonu, który miał mnie przygotować do bycia tu i teraz. Jak wspaniale jest być dojrzałym człowiekiem!

  • rocker74

    Oceniono 100 razy 88

    A ja skończyłem 40 i co mam powiedziec? :) Gwiazdą rocka już nie zostanę. Kobiety notorycznie zmieniają mnie na lepszy model a ja sobie trwam na złośc i na przekór wszystkim. :) W formie jestem lepszej niż 20 lat temu, zdrowie póki co dopisuje i tylko ta siwa broda przypomina że to już dalej. A i wolę nie odzywac się do młodych kobiet bo to już za chwilę będzie żałosne. :) Pozdrawiam.

  • rocky.bravo

    Oceniono 85 razy 39

    Idiotyczne wynurzenia.

  • pompek87

    Oceniono 55 razy 35

    Bo trzeba było kochać siebie a nie innych i angażować sie w prokreację. Egocentryzm, samouwielbienie swietnie konserwują. Moj braciszek skonczy 30 w tym roku, uswiadomił samego siebie, że nie chce dorastać i gó...arz wygląda na 23 (za dnia!) a ja płacze i zazdroszcze wspominając, bo mam INNE zobowiązania, tak łatwo spier..lić własną młodość.

  • kkrzz

    Oceniono 57 razy 35

    W tym roku stuknęła 30, więc z zainteresowaniem zacząłem czytać artykuł. Dziecka jeszcze nie mam, ale już jest w drodze:) Moczenia się i słabego wzroku współczuję, ale czy to takie złe że bierzesz dziecko na barana, znasz imiona kucyków i zacząłeś lubić ryby? Ktoś tu chyba się rozczula nad sobą, a to nie przystoi facetowi. I powiem Ci że ja tam osobiśnie nie tęsknie za byciem dzieckiem. Nic nie wolno, a jak wolno to nie ma za co, nie możesz prowadzić auta, wypić piwka, pojechać gdzieś daleko... do czegu tu tęsknić? Że Ci ktoś uprał i pozmywał za Ciebie? Młodszy nie bedzięsz, ale pamiętaj że życie zaczyna się po 50-tce. A zwłaszcza po dwóch 50-tkach:) Pozdro i weź się w garść.

  • proroczyprorok

    Oceniono 38 razy 32

    Każdy wiek ma swoje wady i zalety. Nie bądź typowy maruda i znajduj przyjemność w tym co jest teraz, bo za 15 lat znowu będziesz pisał artykuł o tym, jak to bezpowrotnie minęły czasy kiedy dzieci były małe, miałeś kondycję na sporty, byli znajomi żeby się z nimi spotkać i pobawić itd.
    Stop malkontentom :D

  • nogy

    Oceniono 42 razy 22

    myśle,że 'młodzi' 30-latkowie jeszcze tego artykulu nie zrozumieją, mi już bliżej do 40, jestem styraną matką 2 dzieci i tak, czuje się staro więc podpisuję się pod nim wielkimi literami :( Pocieszający jest fakt,ze prędzej czy później każdego te przemyślenia dorwą. Jednak są i pozytywy - każdy z dziećmi czy bez starzeje się tak samo a mimo wszystko te czasem nieznośne dzieciaki wnoszą do tej szarej rzeczywistości dużo radości

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX