1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Panel

Zostałem zaproszony na zjazd Kobiet Lubelszczyzny. Jako panelista...
Tytuł panelu: "Matka, babcia, a gdzie ojciec?". Denerwujące, prawda? Bo niby jeśli chodzi o matkę i babkę to wszystko jasne, tak?

- Kurczę, moja żona tyra jak wół, babcia jest na emeryturze, ale również tyra, natomiast ja jestem na wychowawczym, a tu "gdzie jest ojciec"?

Co za straszliwe stereotypy - wkurzałem się w drodze do miejsca przeznaczenia.

I w końcu dojechałem.

Uroczy hotelik obstawiony był samochodami tak, że trudno było zaparkować. A w środku setki, a może i tysiące pań. I tylko kilku mężczyzn.

Zgroza!

- Jak mam im powiedzieć, co ja naprawdę myślę?

Poszedłem do salki, w której miał się odbyć panel i usiadłem za stołem na krześle, przy którym stała karteczka z moim imieniem i nazwiskiem.

Obok mnie zasiąść miały jeszcze trzy osoby. Spojrzałem na karteczki. Same kobiety.

A potem zaczęły wchodzić zainteresowane.

Poczułem ich spojrzenia i przyznam, że jako jedyny facet na sali nie czułem się komfortowo.

- Pewnie tak samo czują się kobiety w typowo męskich gremiach - pomyślałem. A potem Pani prowadząca dokonała prezentacji mojej osoby oraz innych panelistek i mnie jako rodzynkowi - to określenie pojawiło się kilka razy i nie powiem, żeby sprawiło mi przyjemność - przypadł zaszczyt zabrania głosu w pierwszej kolejności.

- Szanowne Panie, moja żona pracuje jak wół pociągowy, babcia jest na emeryturze, ale również tyra, natomiast ja jestem na wychowawczym, a tytuł tego panelu został sformułowany "Matka, babcia, a gdzie ojciec?". Czy to nie wydaje się wam

- To się nie zdarza często! - głos z sali.

- Pan jest wyjątkiem! - głos z sali.

- Mam wrażenie, że Panie nie dostrzegacie zmian, które się dzieją. Tego, że dla mężczyzn ojcostwo, bycie z dziećmi jest coraz ważniejsze. No, ale nie będę się kłócił i zgodnie z tytułem tego panelu zapytam: gdzie jest ojciec?

No więc gdzie on jest? Może pod sklepem? Może w pubie? Albo u kolegi? A może w garażu? Na rybach? W pracy?

A dlaczego on tam jest? Dlaczego nie jest w domu? Otóż mnie się wydaje, że on tam jest, bo tam się czuje jakby bardziej u siebie.

I tak samo jest z dziećmi. Otóż często, gdy się rodzi dziecko, ojciec zostaje zepchnięty na margines. Bo matka wie lepiej. I babka wie lepiej. Oczywiście mógłby walczyć o swoje, są tacy, ale są też tacy, którym to na rękę. Bo człowiek to istota leniwa.

Nie tylko matka i babka spychają go na margines. Pamiętam, jak córka była chora, do gabinetu weszliśmy we trójkę. To znaczy córka, żona i ja. Jak myślicie, do kogo zwracała się pani doktor?

Pomyślałem wtedy: "Po co ja mam do tej pani doktor z córką chodzić? Niech żona chodzi. One tak świetnie się rozumieją". Podobnie jest w przedszkolach, szkołach

To irytujące.

To wykluczające.

Od dawna zastanawiam się, dlaczego podczas rozstań, rozwodów ojcowie tak rzadko walczą o dzieci. I myślę sobie, że to może dlatego, że oni czują, że to są dzieci raczej tych matek niż ich...

Panie pokiwały głowami ze zrozumieniem

A potem, po skończonym panelu, podeszła do mnie kobieta i mówi mniej więcej tak:

- Wie pan, jak mi ciężko było tutaj dzisiaj przyjść? Wprost umieram z poczucia winy. Bo jest sobota, a ja jestem mamą, powinnam być z dziećmi.

- Ja również umieram z poczucia winy - powiedziałem. - Bo jest sobota, ja jestem tatą

- To mężczyźni też tak mają?!

Więcej o: