1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Hymn według dziecka

Marsz, marsz, Dąbrowski - śpiewają Tosia i Franio. Śpiewają i objaśniają, o co w tej pieśni chodzi.
Miałem ten felieton napisać znacznie wcześniej, we wrześniu, bo wtedy Tosia, już uczennica, zaczęła się hymnu naszego narodowego w szkole uczyć i w domu go wyśpiewywać. Miałem napisać, ale się nie złożyło. W każdym razie było tak, że Franio to, co Tosia śpiewała, podchwycił - co jest dowodem na to, jak chwytliwa jest to pieśń, przynajmniej dla polskiego dziecka. Śpiewali więc ją razem i mieliśmy w domu sytuację podniosłą i patriotyczną.

Po naradzie stwierdziliśmy, że w czasie nauki hymnu nie trzeba stać na baczność. Może to i niesłuszne, ale kurczę blade, oni ten hymn śpiewali w zasadzie bez przerwy, więc musielibyśmy bez przerwy na baczność stać, a przecież i ugotować trzeba, i posprzątać, nie mówiąc już o innych czynnościach. Tak więc śpiewali, a od czasu do czasu przerywali i wyjaśniali, o czym jest to, co śpiewają.

"Jeszcze Polska nie zginęła,

Kiedy my żyjemy"...

- To znaczy, że Polska jest wtedy, kiedy my żyjemy. Ty, mama, ja i Franio. Proste - wyjaśnia Tosia.

"Co nam obca przemoc wzięła,

Szablą odbierzemy"...

- Będziemy ich szablą walić. - Franio jest wyraźnie podekscytowany. - I wszystko, co nasze, im odbierzemy. Domy, śmietniki, samochody, samoloty.

- Wszystko - mówi Tosia. - Bo nie wiem, czy wiesz, tato, ale był taki czas, że na Polskę napadły trzy kraje i ją pokonały.

- Jakie trzy kraje? - pytam.

- Niemcy.

- Tak, tak, Niemcy - włącza się Franio, który swoją wiedzę o tym, co Niemcy zrobili Polakom, czerpie z lektury napisów na pomnikach. To znaczy każe je czytać nam, jak również swojej niani.

- Poza tym Włochy - mówi Tosia.

- Włochy?! - jestem ciut zdziwiony.

- No tak, bo dalej jest przecież:

"Marsz, marsz, Dąbrowski,

Z ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

Złączym się z narodem"...

- Czyli nie było już Polski - tłumaczy Tosia. - Tylko część tego, co było kiedyś polskie, było włoskie. I oni stamtąd szli do takiego małego kawałeczka, który wywalczył dla nas Bonaparte, czyli taki szef tych, no, Francuzów, i który nam dał po to, byśmy tam mogli stworzyć wojsko, które mogłoby z nim razem walczyć. Bo on walczył z Niemcami i Włochami.

- Tak, tak to było! - wspiera Tosię Franio.

- A to trzecie państwo? - pytam.

- Au. Au.

- Australia - pomaga Tosi Franio.

- Dokładnie. Australia - Tosi wreszcie udaje się wymówić nazwę trzeciego zaborcy. I następują zawiłe wyjaśnienia, w których jest coś o statkach z żołnierzami i o tym, jak to Australia w pewnym momencie zrozumiała, że Włochy i Niemcy to jednak nie są zbyt miłe dla niej państwa, więc się z nimi pokłóciła i zaczęła z nimi walczyć, dzięki czemu Polska zyskała niepodległość.

"Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,

Będziem Polakami"...

- To znaczy, tato - mówi z powagą Franio - że przyjdzie taki czas, że wszyscy będziemy Polakami. Na całym świecie!

- Bardzo piękna interpretacja - mówię. - Taka, jakby to powiedzieć, hm. wszechpolska.

"Dał nam przykład Bonaparte.

Jak zwyciężać mamy.".

- Mamy?! - dziwi się Franio.

- Jak zwyciężać mamy?! - Tosia też wydaje się czegoś nie rozumieć. - Naszą mamę Agnieszkę?!

No, rzeczywiście, bardzo dziwny jest nasz narodowy hymn.

Więcej o: