1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Matka tygrysica czy matka luzaczka?

Zdaniem niektórych naukowców zanik twardej miłości jako metody wychowawczej powoduje, że maleją szanse wielu dzieci na sukces życiowy
Marzeniem każdego dobrego rodzica jest zapewnić dziecku udany start w życiu. Jak się okazuje, można robić to na różne sposoby. Nikt nie wywołał ostatnio tyle dyskusji na temat wychowania dzieci co Amy Chua, amerykańska profesorka chińskiego pochodzenia i autorka "Bojowej pieśni tygrysicy". Chua przedstawia twardą i wymagającą postawę rodzicielską i uważa, ze rodzice niepotrzebnie utrudniają potomstwu odnoszenie sukcesów.

Po pierwsze wymagać

Autorka wyróżnia dwie metody wychowawcze, zachodnią i chińską, której sama jest wyznawczynią i w myśl której wychowała swoje dwie córki. Często porównuje chiński model wychowania dążący do maksymalnych osiągnięć i wyników z podejściem rodziców na Zachodzie, którzy próbują przede wszystkim zaszczepić dzieciom wiarę, że porażka nie jest niczym złym, że niezależnie od wyników w nauce będą kochane. Chińska matka natomiast zmusza dzieci do ciągłej pracy, nie chwali za rzeczy poniżej oczekiwań, ciągle podnosi poprzeczkę, pokładając niczym niezmąconą wiarę, że jej dzieci stać na więcej.

38-letnia Natalia wyznaje, że taka filozofia życiowa była jej zawsze bliska, bo uważa, że od dzieci trzeba w pierwszej kolejności wymagać. Jej niespełna pięcioletnia córeczka Lila chodzi na lekcje baletu, matematyki w formie zabawy, by nie mieć uprzedzeń do tego przedmiotu gdy zacznie szkołę i ceramiki. W wolnych chwilach uczy się grać na pianinie i poznaje pierwsze francuskie słówka - jej mama kilka lat mieszkała w tym kraju. Zna już wszystkie litery i próbuje łączyć je w słowa. Natalia nie uważa tego za wyczyn, sama poszła do szkoły rok wcześniej a i tak była najlepszą uczennicą, więc nie uważa, że jej córka jest mniej zdolna. - Lila nie wymaga pochwał, sama stara się nauczyć jak najwięcej i jestem przekonana, że dziecko w przedszkolu wykorzystuje tylko część swoich możliwości umysłowych - przekonuje. - Dla Lili to norma, jej koleżanki też mają ambitnych rodziców i taki reżim im nie przeszkadza.

Wrzuć na luz

Na przeciwnym biegunie znajduje się Brytyjka Shona, matka czworga dzieci, która na łamach popularnego dziennika przedstawia się jako mama wyluzowana. Shona bardzo kocha swoje dzieci, ale nie przejmuje się, że nie pcha ich do kariery za wszelką cenę. Jej potomstwo nie ma nadmiaru zajęć pozalekcyjnych a gdy chce uprawiać sport, to mama proponuje im by pograli w piłkę w ogrodzie. Jej zdaniem jeśli dzieci wyrastają na zdrowych i szczęśliwych ludzi to znaczy, że są właściwie wychowywane. - Moje dzieci nie chodzą na zajęcia sportowe w weekendy i nie wypełniam ich czasu przed i po szkole pływalnią, lekcjami plastyki czy muzyki. Częściowo z powodu kosztów, ale też dlatego, że gdy masz więcej niż jedno dziecko, to dopasowanie do siebie zajęć wszystkich jest logistycznym koszmarem - wyznaje bez wstydu Shona. Dodaje, że gdy ma wolną chwilę, to woli poczytać niż spędzać czas na dusznej sali gimnastycznej czekając na koniec zajęć synka z karate. A jej chwile dla siebie i tak są już bardzo rzadkim dobrem z powodu liczby dzieci i konieczności przygotowania ich do szkoły, zawiezienia, odebrania oraz prac domowych.

Podobnie uważa jedna z polskich mam. - Po południu wolę napić się herbaty i posłuchać muzyki czy pograć z synkiem na playstation niż jeździć na zajęcia taekwondo na drugi koniec miasta - przyznaje Monika, 29-letnia redaktorka i mama sześciolatka. - Mateusz jest jeszcze mały, gdy pójdzie do szkoły będzie miał wuef i basen, to mu wystarczy - uważa. - Jeśli będzie miał do czegoś większy zapał to jako nastolatek sam się zapisze na wybrane zajęcia i co najważniejsze sam będzie na nie dojeżdżał - zapowiada. - Poza tym dziecko musi mieć czas na swobodną zabawę a nie tylko spędzać popołudnia w aucie jadąc z jednych zajęć na drugie - przekonuje.

Komentarze (7)
Matka tygrysica czy matka luzaczka?
Zaloguj się
  • elenita

    Oceniono 24 razy 24

    Od dzieci trzeba wymagać, na pewno. Ale to wymaganie może dotyczyć sprzątania pokoju, nie musi dziecko zostać cyborgiem.

  • abies

    Oceniono 21 razy 17

    Zauwazcie, ze argumentacja 'luzackiej' mamy to nie jest "Nie mozna dziecka zmuszac do setki zajec i stresowac wymaganiami sukcesow" tylko "nie chce mi sie jechac na drugi koniec miasta, wiec sadzam go przed Playstation zamiast pomoc realizowac jego pasje".
    Czyli tak na prawde wyroznijmy 3 rodzaje wychowania:
    a) zmuszanie dziecka do ciaglego bycia lepszym i podnoszenie poprzeczek
    b) pozwalanie dziecku na realizacje jego zainteresowan i wspieranie przy porazkach tlumaczac ze nie kazdy musi byc najlepszy
    c) tlumienie zainteresowan dziecka i kierowanie go celowo w kierunku porazki, tlumaczac ze to i tak wszystko bez sensu bo mi sie nie chce

    Myslalem, ze bedzie o wyzszosci a) nad b) i odwrotnie, a nie propagowaniu c) jako normalnego zachowania...

  • amalieanne

    Oceniono 4 razy 4

    Dzieci się WYCHOWUJE (trudna rzecz, tylko dla odważnych i myślących rodziców, połączenie miłości, akceptacji oraz reguł i wymagań), nie hoduje ("bezstresowe" wychowanie) ani nie tresuje (model chiński).

    Pozdrawiam z Subiektywnej Dezaprobaty
    subiektywnadezaprobata.wordpress.com

  • ergiel

    Oceniono 8 razy 4

    W krajach skandynawskich, 38-letnia Natalia miałaby nasłaną ze szkoły kontrolę opieki społecznej, czy aby na pewno nadaje się na wychowanie zdrowej psychicznie osoby.

  • amalieanne

    Oceniono 2 razy 2

    Dzieci się WYCHOWUJE (trudna rzecz, tylko dla odważnych i myślących rodziców, połączenie miłości, akceptacji oraz reguł i wymagań), nie hoduje ("bezstresowe" wychowanie) ani nie tresuje (model chiński).

  • zebet

    Oceniono 6 razy 2

    Niestety, duża część dzieci wychowuje się z pokolenia na pokolenie w domu, gdzie jedyną zasadą jest - rób co chcesz, ale na dworze, za darmo, byś mi nie przeszkadzał/a i żeby kurator nie przyszedł do domu. Takiemu podwórkowemu dziecku, które jest od najmłodszych lat bardzo silnie zniechęcane do jakichkolwiek konstruktywnych zajęć bardzo trudno później dorównać kroku rówieśnikom, którzy mieli jakieś zajęcia, opiekę, wzorce osobowe, wyjazdy i w ogóle poczucie, że ktoś interesuje się tym, co robią. Chodząc do szkoły w bardzo społecznie wymieszanej dzielnicy i później obserwując, jak potoczyły się losy koleżanek i kolegów w dorosłym życiu trudno mi oprzeć się wrażeniu, że najważniejszą zasadą na drodze do sukcesu życiowego jest:

    1. należy urodzić się we właściwej rodzinie.
    2. nie należy rodzić się w niewłaściwej rodzinie. .

    Oczywiście, miłość własna zmusza nas do stwierdzenia, że to nasz i tylko nasz wysiłek odpowiada za osiągnięcia, ale pułap z jakiego startowaliśmy, choćby przychodząc codziennie do szkoły wyspani w czystym łóżku, w czystych ciuchach, z drugim śniadaniem w plecaku i buziakiem na drogę radykalnie podwyższył nasze szanse życiowe.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX