1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Kobieta kobiecie rywalką

Dlaczego musimy zawsze być lepsze od innych matek? - naukowcy przyjrzeli się temu zjawisku.
Dom z ogrodem pod Warszawą, w białej sypialni 28-letnia Karolina nosi na rękach ząbkującą zaślinioną córeczkę. Choć minęło południe, ma na sobie nocną koszulę i japonki. - Moje dziecko ciągle wyje. Mam ochotę wyjść i nie wrócić, ale nigdy się nie przyznam koleżankom, że nie radzę sobie z byciem mamą. Przecież w pracy jestem najlepsza - mówi Karolina, account executive w agencji reklamowej na macierzyńskim i mama półrocznej Hani. - Moje znajome rywalizują o to, która z nich szybciej urodziła dziecko, dłużej karmiła je piersią i wcześniej wróciła do formy po ciąży. Liczy się nawet najbardziej oryginalne imię dla malucha - wymienia. Sama ma nadprogramowe kilogramy, zero czasu na siłownię a modne ubrania zastąpiła wygodnymi legginsami i luźnymi tunikami. Dzisiejsza nosi ślady mleka, bo Hania ciągle ulewa.

Matka idealna w każdym calu

Karolina uważa, że na własne życzenie odmawiamy sobie prawa do bycia matką niedoskonałą. - Rzadko proszę o pomoc, koleżanki też nie przyznają się do depresji poporodowej, braku czasu na sprzątanie czy tego, że nie potrafią gotować. Każda udaje, że wszystko przychodzi jej naturalnie i bez wysiłku - mówi. Kobiety ze sobą nie współpracują, ale rywalizują - kto jest lepszą matką, żoną, pracownicą. Zdaniem Tomasza Szlendaka, profesora socjologii z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, konkurowanie ojców oparte jest na konkretach a nie emocjach, inaczej jest z matkami. Rywalizacja między nimi jest również silnie wpisana w geny, różni się od męskiej tylko formami. Kobiety potrafią używać technik, których mężczyźni nie znają.

Iwona, 32-letnia pełnoetatowa mama dwóch synków uważa, że rywalizacja bierze się stąd, że społeczeństwo stawia nam nierealne do spełnienia wymagania. - Mamy być wykształconymi matkami, które doskonale dbają o dom, tworzą zgraną parę z mężem, wymyślają ciekawe zajęcia dla dzieci i mają czas na aerobik, chiński i organizowanie spotkań rodzinnych. Do tego jeszcze świetnie gotują - wymienia. Kiedyś miała bliską koleżankę, razem jeździły autobusem do liceum, potem studiowały na tym samym kierunku. W tym samym czasie się zaręczyły, śluby miały miejsce w te same wakacje, Iwona zaczęła podróżować po świecie. - Urodziłam dzieci, ułożyłam sobie życie a mąż cudzoziemiec okazał się być fajnym facetem. Gdy ja w przeciwieństwie do niej spełniłam się jako mama i jestem szczęśliwa w związku, szybko straciłam koleżankę - podsumowuje z goryczą. - Nie mogła przeżyć, że jestem w czymś od niej lepsza.

Ciąża to koniec przyjaźni

Agnieszka, 36-letnia biznesmenka, mama trójki dzieci uważa, że poza zazdrością o wygląd, kobiety rywalizują między sobą także w sferze płodności. Kilka lat temu mieszkała w północnej Francji. Do domu obok wprowadziła się fajna rodzinka - ich dwoje i trójka dorastających, pięknych i zdrowych dzieci. Były to domy służbowe, więc zdani byli na swoje sąsiedztwo, które bardzo dobrze się układało. - Latem grille, aperitify, spotkania. Wystarczyło tylko przestawić drinki na drugą stronę siatki i przeskoczyć przez murek - śmieje się Agnieszka. Pewnego dnia oznajmiła sąsiadom, że oczekuje pierwszego dziecka. Od tego dnia serdeczne i regularne kontakty praktycznie natychmiast się urwały. Sąsiadka nie odpowiadała na zaproszenia, nie spotykali się już więcej. - Wtedy pomyślałam sobie, że jesteśmy jednak bardzo zbliżone do zwierząt - opowiada. - Jej reakcja była reakcją samicy, która po ostatniej ciąży poprosiła o podwiązanie jajowodów, a później w głębi duszy tego żałowała. Ona wtedy miała 40 lat, ja 27. Wydaje mi się, że moja ciąża wybiła ją z rywalizacji bo ja mogłam, a ona już nie mogła mieć dzieci. Nie zniosła tego, więc się odwróciła ode mnie i ucięła znajomość.

Podobne doświadczenia miała 31-letnia Marzena, prawniczka i mama półtorarocznego synka Maksa. Nie zdawała sobie sprawy, że nawet ciąża może być powodem do rywalizacji. Miała przyjaciółkę, która w tym samym czasie co ona wyjechała za granicę. Nie wie skąd wziął się w niej pęd do udowodnienia, że jest we wszystkim szybsza i lepsza. - Na pewnym etapie nasza korespondencja ograniczyła się do tego, że ona już kupiła mieszkanie, już wyszła za mąż, właśnie dostała awans w pracy i teraz zarabia więcej ode mnie. Wyliczanka trwała dopóki nie zaszłam w ciążę. Wtedy skasowała mnie z listy facebookowej i więcej się nie odezwała - wspomina. - Popis biologicznej sprawności jest znany od dawna i wpisany w geny kobiet. Przedmiotem stałych rozgrywek są zarówno atrybuty fizyczne, takie jak atrakcyjny wygląd, zgrabna pupa czy kształtny biust jak i reprodukcyjne, czyli urodzenie i wychowanie dziecka - tłumaczy profesor Szlendak.

Kobiece tabu

Rzadko czytamy o kobiecej rywalizacji, często poruszany jest za to temat damskich przyjaźni. Mamy wizję jak z "Seksu w wielkim mieście" gdzie cztery przyjaciółki, które czasem działają sobie na nerwy, wspierają się i okazują sobie kobiecą solidarność. Ale zdaniem Susan Shapiro Barash, autorki "Tripping the prom queen - the truth about women and rivalry" - książki o rywalizacji kobiet, od dzieciństwa wpaja nam się przekonanie, że tortu nie wystarczy dla wszystkich. Dlatego takie dobra jak sukces zawodowy, udany partner i dobrze wychowane dzieci są ograniczone i trzeba o nie mocno konkurować. Jednak podczas gdy rywalizację wśród mężczyzn uważamy za zdrową a nawet pożądaną, to ta kobieca jest tematem bardziej wstydliwym i zagłuszanym. Według psychologów rywalizacja między nami uderza w nas same, bo to my ponosimy koszty i konsekwencje takich zachowań, czyli podwyższone oczekiwania otoczenia, napięcie, niemożność okazania słabości czy przyznania się do macierzyńskiej porażki. Trafiamy do ślepego zaułka - coraz więcej osiągamy, łącząc wiele ról ale padamy ofiarą własnych nienasyconych ambicji i chęci pokazania światu na co nas stać. Według Marzeny kobiety rywalizują ze sobą, bo mają zaburzone pojęcie o tym, co to znaczy być kimś. - Hołdujemy przekonaniu, że trzeba dobrze wyglądać, mieć pozycję, konkretne pieniądze, wpływy, podziw, szacunek, ładne i zdolne dzieci. Brakuje poczucia wartości płynącej z samego faktu, że się jest człowiekiem.

Jaka matka taka córka?

- Kobiety, które rywalizują w roli matki doświadczają często negatywnych uczuć - od złości i rozczarowania po frustrację - mówi Monika Karewicz, socjolożka i trenerka rozwoju osobistego. - Charakterystyczny jest u nich lęk, że ktoś okaże się od nich lepszy. Córka koleżanki wygrywa konkursy taneczne, syn siostry jest zdolnym tenisistą, sąsiadka ma dzieci, które świetnie się uczą i grają w reklamach. Wozimy dzieci na zajęcia z matematyki dla pięciolatków w nadziei, że zostaną sławnymi finansistami albo na castingi niemowląt do reklam by przygotować je do kariery aktorskiej. Wybieramy markowe gadżety szkolne, obmyślamy czym zadziwić inne matki na urodzinowym kinderbalu. - U przyjaciół był ostatnio klown, animatorka i pokaz sztucznych ogni. Może zrobimy Hani przyjęcie na korcie tenisowym albo na statku płynącym po Wiśle? - śmieje się Karolina. - Podobnie jak moja mama uwielbiam zaskakiwać koleżanki niebanalnymi pomysłami.

Naukowcy podkreślają, że nasze zachowanie zależy od wzorców, jakie przekazały nam nasze matki. Jeśli były usatysfakcjonowane swoim życiem, pewne siebie i miały poczucie własnej wartości, to przekazały nam taką postawę życiową. Jeśli natomiast przepełniała je frustracja i zaangażowanie w rywalizację z innymi kobietami, to my też będziemy się z nimi zmagać. Jednak nikt nie jest na straconej pozycji. Warto pracować nad sobą i walczyć ze swoimi "demonami", a przy okazji być wsparciem dla innych kobiet.

O macierzyństwie bez lukru, zakłamania i lęku przed krytycznym osądem sąsiadów - przeczytaj w książce >>

Więcej o:
Komentarze (5)
Kobieta kobiecie rywalką
Zaloguj się
  • fajnajozia

    Oceniono 7 razy 5

    Rywalizacje opisane wyżej, zdarzają się jedynie zakompleksionym, niezbyt mądrym gęsiom.

  • sapiens_h

    Oceniono 6 razy 4

    Hm, nie znam takich kobiet. Najwidoczniej mam szczęście żyć w normalnym środowisku, a nie wyssanym z palca.

  • minor.revisions

    Oceniono 3 razy 3

    Doczytałam do "Gdy ja w przeciwieństwie do niej spełniłam się jako mama i jestem szczęśliwa w związku, szybko straciłam koleżankę - podsumowuje z goryczą. - Nie mogła przeżyć, że jestem w czymś od niej lepsza." i doszłam do wniosku, że szkoda moje go młodego życia na taki szkodliwy bełkot i że w ogóle całość to opis postaci fikcyjnych. Jeśli pożalsieboże autorka tego nie jarzy, to wyjaśniam: problemem nie jest koleżanka, która odpuścila kontakty, bo "nie mogla zdzierżyć, że ta druga jest lepsza", problemem jest dziumdzia, która uważa, że jest lepsza, bo wyszła za męża i ma dzieci, do kułwy nędzy. Pani pożalsiebożeautorka naprawdę nie widzi, że nakręca tę spiralę? A może o to chodziło, żeby nakręcić? Ostatecznie kto by komciał artykuł, który nikomu nie depnie na nerw?

  • roman_

    Oceniono 4 razy 0

    A mnie opisane zachowania bardzo dobrze tłumaczy serial "Zaklinacz Psów" Cesara Millana.
    Jak nie wyobrażalnie blisko nam do naszych przodków w tym sensie że człowiek pochodzi ze świata zwiezrat .
    Porzucanie patriarchalizmu stawia wszystkich w nowej sytuacji. Ciekawe jak kobiety na przestrzeni dłuższego czasu poradzą sobie z nowymi wyzwaniami i jaki to m będzie miało długofalowi skutek na życie społeczne ludzi .
    Wracając do Cesara . Jezeli zastaje on chaos w psiej społeczności to naprawa tego polega na przewróceniu starach odwiecznych zasad. Na przyklad takiej że to człowiek jest panem psa. Pies mający swego pana od razu staje się spokojny , wraca mu poczucie bezpieczeństwa i znika chęć rywalizacji oraz obniża się poziom agresji .
    Oczywiście człowiek to nie zwierze i może użyć rozumu i samoświadomości do rozwiązania problemów powstałych z odrzucenia starych zasad. Elementem samoświadomości jest zapewne ten artykuł. Tylko ilu czytelników tego artykułu domyśli że to o nich mowa ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX