Jak pogodzić macierzyństwo z pracą? Założyć własny biznes!

Justyna Dzieduszycka-Jędrach
25.06.2010 , aktualizacja: 21.09.2010 12:32
A A A Drukuj
Fotografia dziecięca, projektowanie biżuterii - coraz więcej mam otwiera własną działalność, która w przeciwieństwie do pracy na pełen etat pozwala na pogodzenie pracy i wychowywania dziecka.
Założycielki klubu
Założycielki klubu "Czas dla mam". Od lewej: Tatiana z synem Brunem, Ania z córką Zosią

"sion2", czyli Katarzyna - działa na forum "Pomocne emamy"
Trudne początki?

Ania i Tatiana prowadzą wspólnie "Czas dla mam", czyli jak same mówią: "miejsce, w którym mogą one się rozwijać nie rezygnując z towarzystwa swoich dzieci". Obie mają maluchy w podobnym wieku - Bruno, synek Tatiany ma niecałe 3 lata, Zosia, córeczka Ani - 2. Są niespokojnymi duchami, więc nie mogły usiedzieć w domu. Zaczęło się od wspólnych całodziennych spacerów. Problem pojawił się, gdy zrobiło się zimno. Okazało się, że praktycznie nie ma miejsc, do których można pójść z dzieckiem. I tak powstał "Czas dla mam". Organizują tu zajęcia z języków obcych, warsztaty fotograficzne, chustowe, artystyczne, konsultacje ze specjalistami m.in. z psychologiem, pediatrą, ratownikiem medycznym, który prowadzi kursy pierwszej pomocy dla dzieci oraz fitness dla mam z dziećmi i kobiet w ciąży. - W pewnym sensie dzieci przewartościowały nam życie i nie chciałyśmy ich zostawiać i tracić ich pierwsze uśmiechy itd. - mówi Ania, która wcześniej pracowała w korporacji. - Nie wyobrażałyśmy sobie powrotu do pracy od 8 do 18. Ale jednocześnie chciałyśmy spędzać czas aktywnie, a nie takie zakopane w domu. Zauważyłyśmy, że ciężko jest znaleźć miejsce, w którym mamy mogłyby się dokształcać i realizować swoje pasje w towarzystwie dzieci. Przeważnie na rynku są albo zajęcia przeznaczone dla maluchów albo dla dorosłych. Wpadłyśmy więc na pomysł, by stworzyć miejsce, do którego każda mama może zabrać dziecko - dodaje.

Ania i Tatiana zainwestowały własne oszczędności, nie ukrywają jednak, że cała akcja nie byłaby możliwa bez wsparcia mężów i stałego dochodu w rodzinie. Ich projekt jest nadal w fazie inwestycji, na zarobki muszą jeszcze poczekać.

Przedsiębiorcze i pomocne

Nilem czyli Agata, moderatorka forum eDziecko.pl "Majówki 2008" (mama 2-letniej Zuzi i 2-miesięcznej Zojki), na urlopie macierzyńskim zaczęła zajmować się fotografią dziecięcą, Monika (mama 4-letniego Kuby i rocznego Piotrusia) projektuje i sprzedaje biżuterię, Kasia (mama 5-letniego Antka) tłumaczy powieści i materiały dla firm. To tylko niektóre przykłady mam, które znalazły nowy pomysł na siebie. Dla niektórych to tylko "przystanek" w drodze do powrotu na etat, dla innych - stała działalność, która dostarcza mniej lub więcej funduszy do domowego budżetu.

Nowa działalność internetowych mam wcale nie musi być zarobkowa. Wokół forów powstają kluby samopomocy, w których wspólnie organizują opiekę nad dziećmi czy wymieniają się przedmiotami, ubraniami itd.

"Pomocne emamy" organizują wspólnie akcje prezentowej pomocy dla dzieci z rodzin w trudnej sytuacji majątkowej. Jak same mówią to "pospolite ruszenie czytelniczek forum internetowego". Akcje są organizowane trzy razy w roku: na Dzień Dziecka, Gwiazdkę i powrót do szkoły - wyprawka. Mają swoje zasady i szczegółowy regulamin. Rodziny potrzebujące pomocy zgłaszają się do organizatorów, a mamy tworzą dla nich listę darczyńców. Następnie organizatorki łączą obie grupy w pary.

Pracy jest naprawdę sporo - rodziny trzeba zweryfikować, oznacza to rozmowy ze szkołą, lokalnym ośrodkiem pomocy społecznej a nawet wycieczkę do domu zgłaszanego dziecka i sprawdzenie na własne oczy sytuacji majątkowej rodzin. To często niełatwe wizyty. Do tego trzeba dobrze przydzielić darczyńców i dzieci, żeby kupić odpowiedni prezent.

- Staramy się o to, żeby np. 12-latek nie dostał zestawu do golenia, a dziewczynka, która organicznie nie znosi lalek nie została uszczęśliwiona Barbie - tłumaczy "bj32" - Blanka, mama 8-letniej Ani, moderatorka na forum Gazeta.pl. - Celem przewodnim naszych akcji jest to, aby dziecku ze skrajnie ubogiego środowiska, często patologicznego dać namiastkę tego, co mają na co dzień jego rówieśnicy - dodaje "sion2", czyli Katarzyna, która wcześniej pracowała jako przedszkolanka i niania, a teraz pomaga dzieciom poprzez forum.

Chroniczny brak czasu

Pomysł akcji "Pomocne emamy" narodził się ok. 4 lata temu. Z czasem do działań dołączały kolejne wolontariuszki. "Pomocne" są z różnych części Polski, niektóre znają się osobiście, inne tylko przez internet i telefon. Codziennie akcji poświęcają ok. 1-2 godziny, w czasach finałów poszczególnych działań nawet więcej. Czy ciężko jest wygospodarować tyle czasu na dodatkowe zajęcie? Jak mówią, jakoś "dają sobie radę", mimo, że część z nich, tak jak Ewa, mama 4-letniego Patryka i księgowa, pracuje zawodowo czy jak "douczająca się" Andżelika ("nawias001") cierpi "na chroniczny brak czasu". Gosia ("kogosia"), mama 7-letniej Karoli i 3-letniego Filipka jest na urlopie wychowawczym i także nie narzeka na jego nadmiar. Ale żadna nie zamierza rezygnować.

Akcje angażują też emocjonalnie. Zgłaszające się rodziny są często w tak opłakanej sytuacji, że nie wiadomo, od czego zacząć. - Dramatyczne jest, gdy dziecko marzy o ciepłych butach albo paczce cukierków - mówi Katarzyna ("slonko1335"), mama 4-letniej Alicji i 20-miesięcznego Szymona. Kasia pracowała w firmie transportowej w księgowości. Jednak zaszła w drugą ciążę i wylądowała w szpitalu z komplikacjami. Z nadmiaru wolnego czasu zaczęła przeglądać fora i postanowiła pomóc dziewczynom z forum. We wrześniowej akcji z Wyprawkami szkolnymi miała obawy, czy zdąży przed porodem. Na szczęście, jak mówi: "Szymon grzecznie poczekał z pojawieniem się na świecie" i dokończyła pomocową akcję.

- Myślę, że stworzyłyśmy zgraną ekipę, choć musiałyśmy się dotrzeć i nie uniknęłyśmy przy tym błędów - zdradza. O dobrej współpracy "pomocnych" świadczy chociażby statystyka: w tym roku na Dzień Dziecka prezenty pojechały do 188 dzieci. Na ostatnią Gwiazdkę wysłano blisko 300 paczek. Ale mamy pamiętają o tym, że pomagać trzeba przez cały rok. - Potrzebujących przybywa, istnieją obawy, że kiedyś zacznie brakować darczyńców. Szczególnie, jeśli chodzi o Wyprawki, do których jest najmniej zgłoszeń, ale jednocześnie są najdroższe - mówi "bj32".

Na głęboką wodę

Ania i Tatiana myślą o rozwoju - teraz zaangażowały się w zajęcia dla dzieci: urodziny, zajęcia umuzykalniające i artystyczne oraz tzw. kitchen science - projekt, w którym dzieci uczą się angielskiego poprzez doświadczenie (np. przy eksperymentach kulinarnych).

Dziewczyny z forum "Pomocne emamy" na razie robią, co mogą, by edukować i mobilizować każdą ze zgłoszonych matek do samodzielnej walki o polepszenie bytu rodziny, wskazują, gdzie może szukać pomocy i jak znaleźć pracę.

Czy łatwo jest skoczyć na głęboką wodę i założyć nową działalność? Papierologia w Polsce skutecznie utrudnia mamom start. Co gorsza wciąż wiele urzędów nie ma podjazdów i zdecydowanie nie należą do przyjaznych miejsc dla rodziców. A jak już się dostaniemy do środka warto przygotować sobie zestaw zabaw dla malucha - na wypadek długiej kolejki.

Ryzyko finansowe też jest duże - na pewno trzeba dobrze przeliczyć potencjalne zyski i koszty. Pamiętać o tzw. kosztach stałych - jak np. wynajem biura czy pensje dla pracowników i sprawdzić, czy w okolicy jest odpowiednia ilość osób zainteresowanych ofertą. Jednak mimo to coraz więcej młodych mam wybiera opcję działalności na własny rachunek, żeby móc godzić swoje pasje, przy okazji zarabiać i co najważniejsze mieć czas dla dzieci. Większość z nich działa lub reklamuje się w internecie. Najlepszą formą promocji dla firmy okazuje się być internetowa poczta pantoflowa, czyli puszczenie informacji o swojej działalności na serwisie społecznościowym, znajomi to podchwycą, roześlą swoim znajomym itd.

Własny projekt działalności

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów