Syna wywróżono mi kilkakrotnie

Z Kayah rozmawia Agnieszka Wirtwein
02.10.2008 , aktualizacja: 20.10.2008 10:00
A A A Drukuj
Niech telewizyjna niania będzie specjalistką od dzieci. Ja wychowywałam jak umiałam, a po relacji jakie mam z synem myślę, że jednak nie było najgorzej. Wiem, jakie błędy popełniłam, jako babcia będę lepsza. Mam jedynie nadzieję, że nie nastąpi to zbyt szybko - śmieje się Kayah i opowiada o swoim doświadczaniu macierzyństwa serwisowi edziecko.pl.
Kayah/ materiały wytwórni Kayax
Wytwórnia Kayax
Kayah/ materiały wytwórni Kayax
Jak znosiłaś ciążę?

Całkiem nieźle. Jestem duchem niespokojnym,wiec nie dałam się zakląć w świętą krowę, byłam bardzo aktywna, koncertowałam do 7-ego miesiąca ciąży, póki nie dostałam ostrzeżenia od lekarza prowadzącego. Wkrótce po zwolnieniu z tempa zaczęły się pierwsze nieprzyjemne dolegliwości, rozwiązania więc oczekiwałam z niecierpliwością, ale nie bezczynnie, nadal byłam zdolna odmalować mamie mieszkanie, czy heblować szafeczkę kupioną na starociach.

Skąd brałaś wiedzę o ciąży - polegałaś na kobiecej intuicji czy może z książek? Możesz polecić jakieś książki?

Był to czas kiedy rzeczywiście :"Vogue" i "Elle" ustąpiły miejsca periodykom dla przyszłych rodziców, w tym również magazynowi "Dziecko". Szybko wszystkie dobre rady miałam w jednym paluszku, ale że praktyka nie jest z reguły tak prosta jak teoria, przestałam się dręczyć i żyłam normalnym życiem kobiety, z tą tylko różnicą, że kobiety w ciąży. "Vogue" powrócił do łask. (śmiech)

Ministerstwo zdrowia chce zakazać "cesarki na życzenie", co o tym sądzisz, jakie są Twoje doświadczenia z porodu?

Urodziłam siłami natury. Było to mistyczne i duchowe przeżycie. Mój poród jednak trwał bardzo krótko. Miałam po prostu więcej szczęścia, może odpowiedni do tego stosunek... a może wspaniałą opiekę Jeanette Kalyty. Wydaje mi się że Ministerstwo Zdrowia powinno najpierw zająć się sprawami niecierpiącymi zwłoki, jak warunki w szpitalach, higiena, opieka medyczna i jej godne sprawowanie. Póki co, jest to trochę odwracanie naszej uwagi od istotnych problemów. Od jakiegoś czasu w Polsce w sferach rządzących wszyscy się głowią, jak tu jeszcze skomplikować kobietom życie, cofnąć zbawienne zdobycze cywilizacyjne, wolność samodecydowania o sobie. Coż, jako kobieta zabierałam już głos w tej sprawie, dając poparcie Partii Kobiet. Jako matka na Waszych łamach mogę tylko tą wypowiedzią podkreślić swoje zdanie.

Jak po ciąży wróciłaś do formy, katowałaś się dietą i ćwiczeniami?

Rok karmiłam piersią, o dziwo opowieści o gubienu nadwagi dzięki karmieniu w moim przypadku były legendą. Przy 30 ciążowych kilogramach więcej, ubytek paru był niezauważalny. Pechowo zbiegło się to z moją aktywnością zawodową i bumem jaki przypadł na sukces płyty "Kayah Bregovic". Czułam się nieatrakcyjnie i źle. Półtora roku zajęło mi dojście do formy, a właściwie 2 tygodnie po tym okresie, kiedy zastosowałam 13 dniową dietę kopenhaską. Bardzo mi pomogła, zrzuciłam 13 kg, ale przestrzegam przed taką determinacją.

Czy znalezienie opiekunki dla Rocha było trudne?

W moim przypadku chyba najtrudniejsze. Osoby publiczne muszą się liczyć z różnymi aspektami takiej pomocy, a o zaufanie ciężko. Przez pierwszy rok dawaliśmy radę sami, po pierwsze Roch był przy piersi, a więc stale przy mnie, czasem to osiągało wręcz komiczne wymiary, bo nieraz zmuszona byłam niemalże stać z nim przy mikrofonie. Tak niefortunnie poukładały mi się plany zawodowe, a przy połączeniu ich jeszcze z rzadką dyspozycją Gorana jak i nieustępliwością wytworni płytowej, nie miałam innego wyjścia. Po drugie, Roch był absorbujący, przez pierwszy rok nie spał ani jednej nocy, fundował nam torturę bezsennych nocy spędzanych na wiecznym bujaniu i kołysaniu, dziś wiem, że to i nasza wina, ponieważ idea zimnego i rozsądnego chowu była nam obca, a i dziś pewnie nie zdałaby egzaminu. Po tym okresie zaczęła pomagać nam Babcia, też ulegając co jakiś czas załamaniu nerwowemu, no ale poza ogromną radością dziecko wymaga wyrzeczeń i ogromu poświęcenia. Gdy Roch miał 3 latka opiekowali się nim jeszcze drudzy Dziadkowie, a potem bezlitosna matka zostawiła go już w przedszkolu (śmiech). I tak zaczęła się nasza przygoda życia razem, ale czasem gdzie indziej.

Twoja i Rocha ulubiona zabawa z dzieciństwa?

O dziwo czytanie książeczek. Tylko karmiąc piersią odczuwałam podobne zbliżenie. Książki dały nam wspólny świat, a ich czytanie stało się rytuałem, jednym z niewielu, na jaki przy moim trybie pracy mogliśmy sobie pozwolić. Wierzę, że dzięki temu udało mi się zaszczepić Rochowi miłość do książek.

Jak udaje Ci się godzić pracę z macierzyństwem, jak czas spędzony w pracy wynagradzasz Rochowi?

Mówimy tu o rzeczach praktycznie nie do pogodzenia. Bo jeśli robisz coś dobrze, oddajesz się temu bez reszty, a wtedy pozostałe sfery życiowe na tym cierpią. W moim życiu musiałam boleśnie dla siebie decydować sinusoidalnie czemu się poświęcam w danej chwili, choć oczywiście syn zawsze był na pierwszym miejscu i w razie potrzeby wszystko inne gotowa byłabym rzucić. A jednak były ciężkie sytuacje, kiedy musiałam wyjść z domu, bo czekał na mnie cały plan filmowy z kilkudziesięcioosobową ekipą, a moje dziecko właśnie walczyło ze straszną temperaturą. Rozdarcie, jakie towarzyszy wtedy, jest nie do opisania, jak i poczucie winy. Ale nie jestem tu bohaterką. Jak się rozejrzymy wokół, zrozumiemy czemu. Większość kobiet jest czynna zawodowo i jednocześnie prowadzi gospodarstwo i wychowuje dzieci. Dostaje za to ochłap w postaci becikowego, zero wsparcia i innych świadczeń socjalnych, a o wszystko musi walczyć z pazurami. Kiedy okazuje się, że jest w ciąży, musi się liczyć z sankcjami w pracy, a kiedy ma 45 lat i jest w pełni sił, pomysłów, wreszcie odchowała dzieci i może być bardziej produktywna zawodowo niż kiedykolwiek indziej, jest odstawiana na drugi tor, jak element psujący ogólne estetyczne wrażenie. Taka jest prawda o życiu kobiet w Polsce. To nie są uśmiechnięte kobiety pokazywane na zdjęciach reklamujących perfumy, ani kobiety o jakich się kręci tak popularne ostatnio komedie romantyczne, to niestety częściej wędrujące z pracy do domu postacie w prochowcu, siadające zmęczone w fotelu, gdy już dzieci zasną.

Jakie są przełomowe momenty Twojego macierzyństwa?

Największą torturą był dla mnie brak snu. Roch też zanim nauczył się budować zdania, swoje zdanie miał zawsze i na ogół odmienne od mojego. Każde ubieranie się, czy wybór jedzenia to była walka. Dziś wiem, że wyczuwał intuicyjnie moje poddenerwowanie, czy właśnie strach, że taka walka mieć będzie miejsce. Kto z nas nie jest mądrzejszy dziś niż parę lat temu?

Są różne szkoły wychowania dzieci, na jaką Ty stawiasz, czego chcesz Rocha nauczyć?

Niech telewizyjna niania będzie specjalistką od dzieci. Ja wychowywałam jak umiałam, a po relacji jakie mam z synem myślę, że jednak nie było najgorzej. Wiem, jakie błędy popełniłam, jako babcia będę lepsza. Mam jedynie nadzieję, że nie nastąpi to zbyt szybko (śmiech).

Jaki masz pogląd na karanie dzieci, w naszym kraju często bagatelizuje się klapsa?

W świetle zatrważających doniesień o katowaniu dzieci, należy rzeczywiście być bardzo wyczulonym na ten problem. Istnieje jednak znacząca różnica między biciem i znęcaniem się a lekkim, przywołującym do porządku klapsem. Trzeba również być czujnym i pamiętać, że przemoc psychiczna, jakiej doświadczają dzieci w niektórych rodzinach, często bardziej boli i zostawia gorsze ślady, bo niewidoczne dla Pani pielęgniarki w szkole, niż siniaki. Alkoholizm, drwiny, strach przed znieważeniem, to wszystko sprawia, że dziecko wychowuje się w fałszywym przeświadczeniu o swojej niższości, zatapiając się w kompleksach, rodzących agresję...

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Syna wywróżono mi kilkakrotnie michelle77 13.10.08, 18:48

    Ot cali Polacy..zawistni, wredni, zazdrosni, krytyczni tylko wobec innych.No nic tylko klaskac ze szczescia, ze jest sie czescia tej spolecznosci...Ja Kayah bardzo lubie i cenie. Obserwuje »

  • Syna wywróżono mi kilkakrotnie skomroch1 14.10.08, 10:09

    Fajna baba i aż sie wzruszyłam, jak to czytałam.Mam takie same odczucia.»

  • Bardzo mądra babka sanna.i 04.12.08, 19:41

    Przynajmniej tak wynika z wywiadu.»