Każda matka chce być Szwedką

Tekst: Magdalena Grzebałkowska
2007-12-03, ostatnia aktualizacja 2007-12-03 16:31

Mimo że kobiety funkcjonują na konkurencyjnym rynku pracy, że wymaga się od nich tego samego co od mężczyzn, to nadal głównie im przypisuje się role opiekuńcze.



ZOBACZ TAKŻE
Weź udział w trzeciej edycji plebiscytu Firma przyjazna mamie >>

W Polsce rodzi się najmniej dzieci w Europie. Na jedną kobietę przypada u nas 1,24 dziecka, zaś na Europejkę żyjącą w Unii półtora dziecka. Mistrzyniami kontynentu są Francuzki, gdzie niemal każda kobieta rodzi dwoje dzieci. Demografowie twierdzą, że najlepiej byłoby, gdyby wszystkie kobiety w Europie rodziły średnio dwoje dzieci. Wtedy następowałaby prosta wymiana pokoleń.

W lutym urodziłam Tosię. Nawet nie zauważyłam, jak przeleciał mi urlop macierzyński. Na myśl o powrocie do pracy już w czerwcu, po 18 ustawowych tygodniach, miałam ciarki na plecach. Zostawiać takiego pikusia w domu? Straszne. Na szczęście zaoszczędziłam wcześniej dwa miesiące urlopu wypoczynkowego. Do pracy wróciłam więc we wrześniu.

Żeby przysłużyć się mojemu krajowi, powinnam już myśleć o rodzeństwie dla Tosi. Ale wiem, że wtedy wypadnę na dłużej z rynku pracy, że potencjalnych pracodawców będzie mdliło na widok pracownicy z dwójką dzieci (choroby maluchów, święta w przedszkolu, wyjazdy na wakacje, urywanie się z pracy), że będę musiała znów kombinować i oszczędzać urlop wypoczynkowy, bo wychowawczy jest bezpłatny. Już się boję, czy będzie mnie stać na nianię (na razie z dzieckiem w domu zostanie mąż), czy dostanę miejsce w żłobku, przedszkolu, czy będzie mnie stać na basen dla córki i kolonie. Czuję się z tym wszystkim samotna. Wydaje mi się, że mój kraj nie zachęca mnie wcale do podnoszenia dzietności. Pomysłów typu likwidacja przedszkoli, żeby kobiety siedziały z dziećmi w domu, bardzo długie urlopy macierzyńskie, urlopy wychowawcze bez rekompensaty finansowej lub żłobki przy wyższych uczelniach nie biorę serio.

Postanowiłam więc sprawdzić, jak inne kraje europejskie troszczą się o swoje kobiety, żeby rodziły więcej dzieci.

Który system najlepszy?

Ale najpierw spotkałam się z profesor Ireną E. Kotowską, demografem z Instytutu Statystki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej. Pojechaliśmy z Tosią do nadmorskiego kurortu, gdzie pani profesor wypoczywała w czasie wakacji. Mąż krążył z dzieckiem w wózku gdzieś po zatłoczonych uliczkach, a profesor Kotowska tłumaczyła mi zawiłości polityki rodzinnej w Europie:

- Modele polityki rodzinnej wiążą się z pewną ideologią dotyczącą zobowiązań opiekuńczych i postrzegania ról społecznych kobiet i mężczyzn wpisaną w model polityki społecznej. W Skandynawii obowiązki związane z opieką i jej organizacją przejęło na siebie państwo. Tam obywatele mają prawo do opieki. Towarzyszy temu wysokie poparcie społeczne i instytucjonalne dla pracy zawodowej kobiet i ich udziału w działalności politycznej i społecznej wraz z partnerskim podziałem obowiązków w rodzinie między kobiety i mężczyzn.

Po drugiej stronie stoi system śródziemnomorski, gdzie rodzina jest prawnie odpowiedzialna za sprawowanie opieki nad bliskimi. Jednocześnie funkcje opiekuńcze przypisywane są wyłącznie kobietom wraz z podporządkowaniem innych ról zobowiązaniom rodzinnym, a rozwiązania ułatwiające godzenie pracy zarobkowej z obowiązkami rodzinnymi są stosunkowo słabo rozwinięte. Dane pokazują, że właśnie Skandynawia może się poszczycić wysoką dzietnością, a w krajach Europy Południowej dzietność należy do najniższych w Europie.

Inna sytuacja jest we Francji i w Niemczech reprezentujących tzw. model kontynentalny. Jednak mimo generalnych wspólnych cech, które pozwalają mówić o tym samym typie modelu polityki społecznej, kraje te różnią się zasadniczo podejściem do interwencji państwa dotyczącym decyzji o dzieciach i postrzeganiem pracy zawodowej kobiet. We Francji wspieranie rodzin i zachęcanie przez państwo do posiadania dzieci mają już kilkudziesięcioletnią tradycję. Rodzina i zachowanie zastępowalności pokoleń były i są traktowane jako sprawa wagi państwowej. W Niemczech, mimo że już w połowie lat 70. dzietność była najniższa w Europie (1,45) i utrzymuje się nadal na bardzo niskim poziomie (1,34), prowadzenie przez państwo polityki bezpośrednio zachęcającej do rodzenia dzieci nie było możliwe. Był to problem bardzo drażliwy ze względu na możliwe konotacje z polityką pronatalistyczną stosowaną przez nazistów. Uważano, że to prywatna sprawa rodzin i państwo nie powinno wkraczać na ten teren. Ten sposób myślenia o zmienił się w Niemczech dopiero pod koniec lat 90.

Inna różnica dotyczy postrzegania pracy zawodowej kobiet. O ile we Francji matka pracująca zyskuje aprobatę społeczną, a rozwój usług opiekuńczych i ich finansowanie przez państwo wraz z rozwiniętym systemem urlopów oraz różnych form zatrudnienia sprzyjają łączeniu pracy i wychowywania dzieci, o tyle w Niemczech ciągle jeszcze silne jest postrzeganie pracy zawodowej kobiet jako podporządkowanej powinnościom rodzinnym. Dopiero rozwiązania wprowadzane ostatnio dotyczą nie tylko rozwoju usług opiekuńczych, ale mają zachęcać ojców do udziału w obowiązkach opiekuńczych i promować partnerski podział obowiązków w rodzinie, obejmujący zarówno dostarczanie środków utrzymania, jak i pełnienie funkcji opiekuńczych.

Francja 1,9 - im więcej dzieci, tym mniejsze podatki

Skręca mnie zazdrość, gdy dowiaduję się, jak jest we Francji. Francuzi promują model rodziny z trójką dzieci. Kobietom przysługuje 16 tygodni urlopu macierzyńskiego, przy trzecim dziecku wzrasta on do 26 tygodni. Urlop należy się każdej pracującej kobiecie, także tej prowadzącej własną firmę. Jedynym warunkiem uzyskania urlopu jest praca w jednej firmie przynajmniej rok przed urodzeniem dziecka. Ojcowie mogą brać dwa tygodnie płatnego urlopu "tacierzyńskiego". Urlop wychowawczy może trwać do trzeciego roku życia dziecka.

Rząd francuski zachęca do powiększania rodziny poprzez dużą ofertę udogodnień zmniejszających bezpośrednie koszty utrzymania dzieci ponoszone przez rodziców - od rosnących ulg podatkowych do darmowych biletów na basen czy do muzeum. Im więcej dzieci, tym mniejsze podatki płacą rodzice. Mogą też odliczyć od swoich dochodów wydatki na pomoc w prowadzeniu domu. Pracownicy sektorów publicznych dostają na Boże Narodzenie prezenty dla dzieci, bonusy finansowe z okazji rozpoczęcia roku szkolnego, dofinansowanie do wakacyjnych obozów. Specjalne karty "Duża rodzina" upoważniają do 30-procentowej zniżki na bilety kolejowe i 50-procentowej na metro. Rodzina otrzymuje rocznie około 200 euro na bilety na imprezy artystyczne i sportowe.

Zasiłków otrzymywanych przez francuskich rodziców polscy mogą tylko pozazdrościć. Po sześciu miesiącach ciąży kobieta otrzymuje premię macierzyńską. Samotna kobieta w ciąży i rodzic samotnie wychowujący dziecko do trzeciego roku życia dostaje zasiłek, który ma gwarantować co najmniej 150 procent dochodów uznawanych przez prawo za minimum rodzinne. Zwykły zasiłek (dla pełnej rodziny) wynosi 513 euro miesięcznie. Jeśli jednak rodzina liczy co najmniej troje dzieci, wzrasta on do 750 euro. Pieniądze można otrzymywać praktycznie do ukończenia przez dziecko dwudziestu lat, przy czym w rodzinach z co najmniej trojgiem dzieci - do czasu ukończenia tego wieku przez najmłodsze z dzieci.

Każde z rodziców ma prawo do zasiłku tzw. wolnego wyboru. Dostaje go, jeśli przerwie pracę, żeby zająć się wychowaniem dziecka. Zasiłek przysługuje przez sześć miesięcy przy pierwszym dziecku, trzy lata przy drugim i następnych. Państwo płaci w tym czasie za osobę niepracującą składki ubezpieczeniowe i emerytalne. Gdy rodzic zechce wrócić do pracy, pracodawca musi mu zapewnić co najmniej takie same warunki pracy i płacy, jakie miał przedtem.

Państwo nie tylko gwarantuje pełny dostęp do żłobków i przedszkoli, ale dofinansowuje też opiekę nad dzieckiem. Są zwykłe przedszkola, ale dzieci mogą także brać udział w grupowych zajęciach zabawowych lub chodzić do świetlic rodzinnych. Dofinansowanie dotyczy też opiekunek angażowanych prywatnie.

We Francji niemal każda kobieta bierze urlop wychowawczy. Jednak im wyższy jest jej status materialny, tym ten urlop jest krótszy. Francuscy ojcowie niechętnie korzystają z urlopów wychowawczych. Po pierwsze dlatego, że zarabiają więcej niż żony, a po drugie dlatego, że we Francji wciąż obowiązuje model rodziny, w którym wychowywanie dzieci pozostawia się kobietom.

Szwecja 1,77 - ojciec powinien pomagać

Wprawdzie Szwecja nie ma najwyższej dzietności w Europie, nie jest nawet na drugim miejscu, bo wyprzedza ją Wielka Brytania, Finlandia czy Irlandia, ale każda matka chciałaby być Szwedką. W tym roku Szwecja znalazła się na pierwszym miejscu Mothers Index - rankingu krajów określającego warunki życia matek, układanego co roku przez amerykańską organizację opieki nad dziećmi Save the Children.

Ocena:

słabe

nic specjalnego

dobre

bardzo dobre

znakomite

0

0 głosów

  • my nie chcemy dzieci tomek693 08.12.07, 00:10

    jesteśmy małzeństwem od 15 lat, kochamy się, ale od poczatku nie chcielismy dzieci.Jesteśmy płodni, ale w tych czasach rozumni ludzie umieją zapobiegać ciaży.Jesteśmy majętni.Pieniądze »

  • niemcy wcale nie rodzą dzieci miliarder 08.12.07, 12:51

    tylko robią to turcy (ci za adresami .de),a coraz czesciej polacy.de»

  • wykopuje stare gó... p3nisista 17.01.09, 10:54

    pojebało mnie»