1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Mama w Wiedniu: w niektórych restauracjach bardziej pożądanym gościem bywają pieski niż dzieci

Dlaczego młoda mama może chcieć urodzić naturalnie? Jak wygląda Wiedeń z jej perspektywy i czy dzieci są mile widziane w austriackim społeczeństwie? W cyklu "Mama na emigracji" szczery wywiad z Kasią Ast, mamą mieszkającą w Austrii.
Agata Kowalczyk , eDziecko.pl: Jesteś bardzo doświadczoną młodą mamą

Kasia: Jestem mamą trójki: 7-letniej Julii, 5-letniego Leona i Liliany, która ma teraz dwa latka.

Jak trafiłaś do Wiednia?

- Do Wiednia wyjechałam zaraz po maturze z kuzynką i jej mężem, który dostał tu pracę. Miałam opiekować się ich dzieckiem i uczyć się niemieckiego. Nigdy nie sądziłam, że tu zostanę i założę rodzinę. Po roku złożyłam podanie o przyjęcie na zerowy kierunek pedagogiki, dostałam się i zostałam. Potem poznałam mojego przyszłego męża i wszystko potoczyło się bardzo szybko. Po dwóch latach byliśmy małżeństwem, a dwa miesiące po ślubie byłam już w pierwszej ciąży z Julcią.

Jak wspominasz ten pierwszy poród? Nie miałaś obaw związanych z tym, że będziesz rodziła za granicą?

- Miałam o tyle ułatwioną sytuację, że od początku mojego pobytu w Wiedniu zajmowałam się dziećmi i miałam kontakt z młodymi rodzicami. Placówkę Sankt Josef Krankenkaus poleciła mi kuzynka, która rodziła w niej wcześniej. Nie chodziliśmy z mężem do typowej szkoły rodzenia, ale wykupiliśmy kilka godzin zajęć z położną.

Dlaczego kuzynka poleciła Ci właśnie tę placówkę?

- Spotkała się tam z bardzo dobrą opieką położnych. Jej lekarz prowadzący, do którego ja również trafiłam, jest specjalistą w tym szpitalu. Sankt Josef Krankenhaus jest prowadzony przez Siostry Salwatorianki. Przekonał mnie panującą w nim kameralną atmosferą, pełną spokoju i bardzo osobistego oczekiwania na narodzenie się dziecka. Bliska mi była też idea naturalnego porodu, który przygotowywany jest tam przez siostry, tzw. Hebamme.

Rozumiem, że cesarskie cięcie jest w tym szpitalu traktowane jako ostateczność?

- Zdecydowanie. Cesarskie cięcie jest stosowane w sytuacjach zagrożenia życia. Ta zasada jest w tym szpitalu bardzo przestrzegana. Nawet położenie miednicowe, gdy dziecko ułożone jest główką do góry, nie jest traktowane tutaj jako wskazanie do cesarskiego cięcia.

Całą trójkę rodziłaś w tym szpitalu?

- Tak.

I ani razu nie żałowałaś decyzji o wyborze szpitala o takiej specyfice?

- Zależało mi na naturalnym porodzie, chociaż oczywiście miałam chwile załamania. Pierwszy mój poród trwał prawie dwie doby. Byłam wykończona i w innym szpitalu już pięć razy by mnie pocięli. Z Lilianą było szczególnie ciężko. Ale jestem zadowolona, że położne i lekarz nie poddali się razem ze mną i wszystko się udało.

Jak przebiega poród w austriackim szpitalu i jaki jest udział lekarza?

- Przeczytałam wywiad z mamą z Luksemburga i w Wiedniu również lekarz przychodzi na sam koniec akcji porodowej lub gdy występują komplikacje. Cały czas są przy mamie siostry położne.

Słyszę, że jesteś bardzo zadowolona z opieki położnych, a jakie są doświadczenia innych mam, z którymi rozmawiasz?

- Rzeczywiście, spotykam się z młodymi mami z Polski i żadna nie narzekała na opiekę okołoporodową w żadnym ze szpitali. Standardy są naprawdę wysokie. Jedna z mam rodziła nie znając jeszcze języka niemieckiego i specjalnie dla niej załatwiono personel mówiący po polsku. Przed porodem ogląda się tu szpital, położne spisują preferencje mamy. Można wybrać poród w wodzie, połączony z gimnastyką, przy ulubionej muzyce. Są również porody domowe i porody z tzw. jednodniowym pobytem, gdzie po kilku godzinach (ok. 3-6) po porodzie można już wracać do domu, co dla mam nie posiadających na miejscu pomocnych osób z rodziny i wychowujących kilkoro dzieci bywa dużym ułatwieniem. Szpitale oferują bezpłatne kursy w ramach szkoły rodzenia. Oczywiście, tu również są mniej i bardziej oblegane placówki, więc też obowiązuje zasada, że im wcześniej zameldujemy się w szpitalu, tym większe szanse, że będziemy mogły w nim urodzić.

Jak wygląda kwestia opłat za poród i badania w ciąży?

- Każda osoba przebywająca w Austrii, musi być tutaj zameldowana i ubezpieczona. W ramach podstawowego ubezpieczenia wszystkie wizyty są darmowe, jeśli wybierze się lekarza, który podlega publicznej kasie. Jest pięć wizyt obowiązkowych, tzw. stemplowanych, które wpisuje się do Mutter Kind Pass (więcej o Mutter Kind Pass ) i na podstawie których otrzymuje się wsparcie finansowe od państwa (szczegóły finansowania tutaj ). To 4 badania USG i badanie krwi. Jedynie jeśli chcemy wykonać dodatkowe USG, to będzie ono płatne. Inaczej pewnie wygląda sytuacja, gdy ma się prywatne ubezpieczenie i wybiera prywatny szpital.

Julia jest już w szkole podstawowej, więc doskonale znasz realia przedszkolne. Jak to wygląda?

- Tak, Julia idzie teraz do drugiej klasy. Od trzeciego roku można zapisywać tu dzieci do przedszkola. Natomiast bardzo popularne są zajęcia w grupach z opiekunami, w których biorą udział już trzymiesięczne dzieci. Jeszcze zanim urodziłam pierwsze dziecko, opiekowałam się dziewczynką, z którą chodziłam na zajęcia muzyczne. Polegało to na tym, że pani tańczyła nad dzieckiem wymachując chustami w rytm muzyki, więc powiedzmy, że to taki wstęp do muzyki.

Na jakiej zasadzie jest prowadzona rekrutacja do żłobków i przedszkoli?

- Podanie o przyjęcie do przedszkola składa się od drugiego roku życia dziecka. Jeśli wybieramy jednak przedszkole cieszące się dużym zainteresowaniem, w którym jest długa lista oczekujących, warto zrobić to wcześniej. Oczywiście, każda placówka prowadzi dni otwarte.

Istnieje podział na placówki państwowe, półpaństwowe i prywatne. W państwowych i półpaństwowych obowiązuje rejonizacja. W naszym przedszkolu są dzieci od 3 do 6 lat, a tak naprawdę Julia i Leon byli w grupie familijnej od 3 do 10 roku i mniej więcej o godzinie 12 dochodziły dzieci z okolicznych szkół podstawowych, w których nie było świetlicy.

Dlaczego o godzinie 12?

- Bo tutaj w pierwszych czterech klasach szkoły podstawowej zajęcia kończą się o 12, wyjątkowo o 13. Nigdy nie miałam problemu z tym, że małe dzieci będą miały kontakt z dziećmi szkolnymi, bo codziennie odbierała je około południa.

Jakie metody pedagogiczne są szczególnie popularne w wiedeńskich przedszkolach?

- Jest w czym wybierać. Oferta przedszkoli jest bardzo różnorodna, również ze względu na wielokulturowość Wiednia. Bardzo popularna jest, bliska również mnie, metoda Montessori, w której dziecko rozwija się według indywidualnego planu. Zgodnie z założeniami Montessori, nie ma tu sztywnego schematu wychowawczego i dydaktycznego bez uwzględnienia cech indywidualnych dziecka. Pedagogika Montessori daje więc dziecku szansę wszechstronnego rozwoju fizycznego, duchowego, kulturowego oraz społecznego. Wspiera jego spontaniczną i twórczą aktywność. Przy pomocy zmysłów dziecko przyjmuje informacje z otaczającego go świata. Popularna jest też oczywiście pedagogika waldorfska.

W niektórych krajach dzieci są traktowane szczególnie serdecznie, jak jest w Austrii, w Wiedniu?

- Jeśli chodzi o stosunek do dzieci i rodzin takich jak nasza, postrzegana jako wieloletnia, to powiem szczerze, że bywa z tym różnie. Szczególnie w naszej dzielnicy, w której mieszkają głównie ludzie starsi, czuć rezerwę. Zdarza się też, że w niektórych restauracjach bardziej pożądanym gościem bywają pieski niż dzieci.

Czy powiedziałabyś, że Wiedeń to miasto przyjazne rodzinie, dzieciom?

- Wiedeń to przede wszystkim przepiękne miasto, a przy tym oferuje naprawdę wiele ciekawych form spędzania wolnego czasu. W zasadzie w każdy weekend zwiedzamy coś nowego. Jeśli chodzi o infrastrukturę, baseny, ofertę zajęć dodatkowych, place zabaw, to jest to miasto bardzo przyjazne dzieciom. Duże wrażenie robią place zabaw. Są place z atrakcjami wodnymi, takie jak Wasserspielplatz Donauninsel, ze zwierzętami - np. Cobenzl, Poetzleinsdorfer Schlosspark, z pięknymi ogrodami jak Kurpark Oberlaa oraz parki-zabytki Der Schlosspark-Schloss Schonbrunn. Z Julcią krążyłam przez pierwszy rok praktycznie po całym Wiedniu, zwiedzając place. Poza tym z Wiednia jest wszędzie blisko: nad jezioro, w góry. Jednak, tak jak wspominała mama z Luksemburga, brakuje tutaj popularnych w Polsce klubików dla rodziców z dziećmi. Zastanawiamy się nawet z mamami z Polski, czy by czegoś takiego nie założyć.



Kasia odpowiada też na Wasze pytania:

Co to jest Mutter Kind Pass? Kiedy powinnam go dostać?

Wybraliśmy szpital w Wiedniu, w którym chciałabym urodzić. Kiedy powinnam się zameldować?

Jak wygląda w Austrii wsparcie finansowe dla rodziców nowonarodzonego dziecka?

Jakie metody pedagogiczne są popularne w wiedeńskich przedszkolach?

Co warto zwiedzić z dziećmi w Wiedniu?

Chcesz zadać swoje? Zapraszamy tutaj .

Więcej o:
Komentarze (5)
Mama w Wiedniu: w niektórych restauracjach bardziej pożądanym gościem bywają pieski niż dzieci
Zaloguj się
  • sapiens_h

    Oceniono 73 razy 61

    Gdyby każdy rodzic, a nie wyjątkowo normalny, zajął się takim wychowaniem dziecka, że będzie się potrafiło zachować przynajmniej na poziomie psa, nie byłoby problemu z dziećmi w miejscach publicznych. PS- a to czy dwie doby porodu wyjdą dziecku na dobre to dopiero przyszłość pokaże- i co to za zwrot "nie zostałam pocięta?" Cesarka to nie jakieś sznitowanie byle gó...arza.

  • rikol

    Oceniono 39 razy 33

    Jeśli wolą psy niż dzieci, to znaczy, że te dzieci są niewychowane.

  • 1group

    Oceniono 10 razy 2

    Najbardziej niepożądanymi gośćmi w restauracjach są i dzieci i zwierzęta.

  • my-opinion

    Oceniono 69 razy -51

    wolą pieski od dzieci? i to jest właśnie chore...
    niedługo żenić się z nimi będą....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX