1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Godzenie pracy z macierzyństwem wcale nie jest łatwe: prof. Środa się myli, wiwat Graff!

Jestem matką. Pracuję. Profesor Magdalena Środa pochwaliłaby mnie, mogę więc odetchnąć z ulgą: też mam pralkę, więc jest mi łatwo. Tylko coś mi tu nie gra - godzenie macierzyństwa z pracą zawodową to łatwizna? Nic z tych rzeczy! I nie wrzucajmy feministek do jednego wora, wcale nie mówią jednym głosem!
Ilekroć użyję w artykule słowa równouprawnienie, tudzież podział obowiązków, w komentarzach pod tekstem roi się od sformułowań typu "WY feministki', "feminazistki" i "ciotki rewolucji". Czasem wystarczy nawet, że napiszę "kobieta". Domyślam się, że takie komentarze mają mnie urazić, ale nic z tego - naprawdę nie wiem, dlaczego miałabym uznać to słowo na F za obelgę.

Idąc dalej tym tropem, nie za bardzo wiem też, o co chodzi w zwrocie "WY feministki'. Że niby wszystkie myślą tak samo i działają według ustalonego schematu, a dekalog każdej feministki (czyli nienawidzącej mężczyzn hetery) rozpoczyna się i kończy nawoływaniem do nieszanowania i poniżania panów oraz do odzierania kobiet z wrodzonej potrzeby zajmowania się domem? No tak, to przecież oczywiste!

Matko, musisz chcieć pracować i już!

Otóż nic bardziej mylnego, feministka niejedno ma imię, niejedno nosi nazwisko i wyznaje pluralizm poglądów (religii także). Spójrzmy zatem na wywiad, którego prof. Magdalena Środa udzieliła ostatnio Agnieszce Kublik ("Magazyn Świąteczny", 15-16 czerwca 2013 r.). Najpierw krótkie wyjaśnienie: lubię panią profesor, podoba mi się odwaga i naturalność, z jaką wygłasza swoje poglądy. Jakby chciała powiedzieć: "Mam poglądy i nie zawaham się ich użyć!". Zazwyczaj myślę więc: "Brawo!". Tym razem jednak prof. Środa mówiła o sprawie, w której nie dość, że się z nią nie zgadzam, to jeszcze słuchanie jej poglądów na ten temat powoduje u mnie pewien dyskomfort: w końcu zawsze to przykre, kiedy autorytet robi lub mówi coś, co każe nam strącić go z piedestału.

Co to za temat? Matki i praca zawodowa. Otóż zdaniem prof. Środy godzenie macierzyństwa z pracą to pestka. Jest łatwo, Magdalena Środa o tym wie, bo sama tego spróbowała. Od prania to jest pralka, a od sprzątania inna pani. Łatwizna!

Nie byłam zaskoczona wypowiedzią Magdaleny Środy, bo miałam okazję rozmawiać z nią na ten temat przy okazji pisania artykułu o Cherie Blair krytykującej niepracujące matki. "Czy kobieta powinna zostawać w domu z dzieckiem?" - zapytałam wtedy trwożnie, jak to ja w obliczu znakomitości. - To głupie - odrzekła bez namysłu pani profesor. Bez namysłu, bo jest o tym głęboko przekonana. I tej pewności co do słuszności swoich przemyśleń naprawdę jej zazdroszczę, bo jeśli o mnie chodzi, rozważania o godzeniu macierzyństwa z pracą zawodową prowadzą mnie donikąd.

Wtedy też pani profesor mówiła o autorytecie matki i o dziecku przed komputerem (kobieta nie pracuje, dziecko siedzi przed komputerem, z autorytetu nici, matka jest w oczach potomka mało wartościowa, bo nie pracuje, dziecko nie doceni jej "poświęcenia"). O pralce i pani do sprzątania nie było nic, ale przekaz pozostał ten sam: to głupie nie wrócić do pracy wkrótce po urodzeniu dziecka. Niemądre bardzo.

Bułka z masłem matki na etacie

A teraz okazuje się, że godzenie macierzyństwa z pracą jest nie tylko konieczne, ale i łatwe. Oj tak, bardzo łatwe! Wszak mamy w bród żłobków, a jeśli akurat nie odpowiada nam kolor ścian w tym najbliższym to zatrudniamy opiekunki, bo nasze pensje pokrywają ich wynagrodzenie bez szczególnych wyrzeczeń z naszej strony. Wynagrodzenie plus nadgodziny (kiedy my sterczymy w korku wracając z pracy do dziecka), plus premię (wszak musimy czasem wyjść do jakiegoś przybytku kultury, matka nie przestaje być rozumną kobietą po urodzeniu dziecka, musi się rozwijać i dbać o własne, intelektualne, potrzeby), plus ubezpieczenie i świadczenia emerytalne (wszak nie mogłybyśmy wyzyskiwać innej kobiety, prawda?).

Pal licho żłobki i opiekunki, jeśli mamy etat, a na dojazdach do i z pracy spędzamy dodatkowo dwie godziny dziennie, udaje nam się nawet położyć nasze niemowlę, tudzież starsze dziecko, spać. Taka nagroda za to, że jesteśmy dla dziecka autorytetem i że może nas szanować. A kiedy już małżonek nas opuści, to nie zostaniemy przynajmniej z niczym, przecież prof. Środa już dawno ostrzegała, że taki będzie skutek dłuższych urlopów wychowawczych (tak, tę rozmowę też czytałam: po takim urlopie kobieta nie ma gdzie wracać, bo pracodawca nie będzie dla niej trzymał miejsca, a później małżeństwo jej się rozpadnie, a ona zostanie z niczym).

No to wszystko jasne, łatwo godzić macierzyństwo z pracą. Jestem zresztą idealnym tego przykładem. Co prawda ciągle mam wrażenie, że wcale nie jest to godzenie, a co najwyżej wykonywanie obu funkcji paralelnie, bez żadnych punktów stycznych, ale hej - mam chociaż aprobatę prof. Środy! Nie przespałam ostatnio kilku nocy, bo dziecko miało wysoką gorączkę, ale pięknie i współcześnie skopywałam się o szóstej z łóżka, by dojechać do pracy, skąd zdalnie mogłam sprawdzać postęp choroby dziecka. Godziłam, widzicie? Nie mam pani do sprzątania, ale mam przecież telefon. Łatwizna!

Od matek to jest Graff

Nie, nie wrzucajcie feministek do jednego wora! O macierzyństwie dużo mówi i pisze także Agnieszka Graff, jedna z najważniejszych kobiet polskiego ruchu feministycznego. Jej wypowiedzi utrzymane są w innym tonie. Mam wrażenie, że więcej tu przestrzeni dla wyborów, mniej narzucania swojej wizji i jedynie słusznego rozwiązania, brak pogardy, ukrytej pod płaszczykiem troski o dobro drugiej kobiety. Może więc pora o macierzyństwo pytać panią Graff, a profesor Środzie zadawać inne pytania?

Syn nadal chory, widzicie. A ja jestem i mamą, i kobieta pracującą, i wcale nie uważam, że to szczególnie łatwe. Bywa różnie, chcę robić jedno i drugie, wiem też, że jest to możliwe, ale z tym stwierdzeniem, że macierzyństwo można z łatwością pogodzić z karierą, mam pewien problem. W znanej mi rzeczywistości matek nie jest tak łatwo jak w świecie Magdaleny Środy. I jeszcze - o zgrozo! - myślałam, że feminizm to także pełne empatii podejście do potrzeb i decyzji innych kobiet. A te są różne, zupełnie tak jak feministki. Agnieszka Graff zdaje się to szanować i rozumieć.

Więc naprawdę - nie wiem, o co internautom chodzi z tym "WY feministki". I tak: jestem feministką. Przecież jestem kobietą!

Więcej o:
Komentarze (29)
Godzenie pracy z macierzyństwem wcale nie jest łatwe: prof. Środa się myli, wiwat Graff!
Zaloguj się
  • good_vibrations

    Oceniono 136 razy 80

    Czas najwyższy zrzucić niektóre autorytety z piedestału. Nie tylko panią Środę. Nie ważne jaki temat, ta pani zawsze się wypowie. Nawet Euro 2012 potrafiła sprowadzić do kwestii walki płci. Super.

  • matmitek

    Oceniono 108 razy 76

    Pani Środa jest wg mnie typowym przykładem wojującego socjalisty wywodzącego się z klasy, jak na Polskę, wyższej. Osobiście nie przepadam za autorytetami, które z jednej strony osiągnęły sporo, ale z drugiej, nigdy nie miały pod górkę i tak naprawdę nie bardzo mają pojęcie jak wygląda życie przeciętnego szaraka, ale zawsze są mu gotowi udzielić jedynej słusznej porady.
    Poza tym, proszę mi powiedzieć, kto sprząta tej Pani od sprzątania, jeżeli ta chce się realizować zawodowo?

  • mak00

    Oceniono 81 razy 41

    Niestety, ale u pani Środy fanatyzm już dawno przeważył intelekt...

  • ta_ruda

    Oceniono 45 razy 39

    oczywiscie ze nie jest latwe, dlatego ojcowie do godzenia ojcostwa z praca maja zony-matki;-)

  • wojciechkr-ysztofiak

    Oceniono 51 razy 33

    Ciekawe dlaczego feministki nie pisza o krzywdzącej ustawie o prawie rocznym urlopie rodzicielskim (to nie to samo co urlop macierzyński). Ustawa ta nie pozwala na wyplatę takich samych świadczeń socjanych dla dziecka kobiety bezrobotnej (świadczenie rodzicielskie jest bowiem swiadczeniem uzasadnianym prawem niemowlaka do godziwej opieki finansowej). W Wielkiej Brytanii wsyzstkie kobiety otrzymuja taki sam zasiłek w ramach urlopu rodzicielskiego. W Polsce bezrobotna kobieta nie otrzyma go. To jest potworna dyskryminacja dzieci w biały dzień. Poczytajcie
    blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/672509,dzien-dziecka-%e2%80%93-w-polsce-sa-%e2%80%9edzieci-rowniejsze%e2%80%9d.html
    Większość polskich, młodych kobiet, w wieku rozrodczym, nie posiada zatrudnienia. Projektowana ustawa o rocznym urlopie macierzyńskim w żaden sposób ich nie wspiera. Co więcej, jest kolejnym sposobem okradania młodych, bezrobotnych dziewczyn z należnej ich niemowlakom opieki państwa. Dlaczego Sejm nie zaproponował rocznych urlopów rodzicielskich wszystkim polskim matkom (skoro wszystkie dzieci są nasze)? Dlaczego noworodek bezrobotnej osoby nie ma zagwarantowanego tego samego prawa do godziwej, finansowej opieki, jakie będzie miał noworodek kobiety pracującej?

    Jak dotychczas żadna z czołowych polskich feministek nie zajeła się tym problemem. czyżby polski feminizm to feminizm bogatych kobiet - feminizm kobiet sukcesu? Oczekuję odpowiedzi na to pytanie od Agnieszki Graff - dlaczego posłanka która będzie miała dziecko i nie wybiora jej w następnej kadencji dostanie 8 tys.; a berrobotna dziewczyn, która "zaciazy" dostanie figę z makiem?

  • poemes

    Oceniono 34 razy 28

    Wiele chyba zależy od zorganizowania, priorytetów i wartości. Ja już wiem,że od urodzenia dziecka podejmowałam same złe decyzje zawodowe. Zarac po macierzyńskim wróciłam do pracy na 1,5 etatu, z przekonaniem,że przy widmie likwidacji firmy, ta drugsa uciułana połówka w innej firmie uchroni mnie przed bezrobociem. Płakać mi się chciało,że mnie tak długo nie ma w domu, wpadłam wręcz w depresję. Przestałam lubić swoją pracę. W końcu firmę zlikwidowali. Poszłam więc do innej, leipej płatnej, ale która wymagała ode mnie dyspozycyjności w weekendy, święta. Awansowałam po 1,5 roku na stanowisko kierownicze, ale co z tego, jak znowu w domu mnie nie było. Dopiero teraz powiedziałam sobie "stop". NIe chcę tak. Męczy mnie to. NIe chcę robić kariery, wolę pracować normalnie i spędzać maximum czasu z dzieckiem. Wtedy jestem szczęśliwa. Mam nadzieję,że w mojej decyzji będzie wspierał mnie mąż i że w końcu będzie dobrze. Złożyłam wypowiedzenie. Kamień z serca mi spadł.

  • noir.rouge

    Oceniono 34 razy 22

    ta wojna płci już mi obrzydła! kto ma lepiej, kto ma gorzej, kto ma łatwo, a kto trudno. oczywiście bycie matką łatwe nie jest, ale bycie ojcem - też nie! chyba już czas rozmawiać, a nie przemawiać do podobnie myślących.
    szkoda, ze niektóre z naszych czołowych feministek (vide pani Środa, która jak ten cysorz ma fajne życie) w ogóle tego nie widzą!

  • ateofi

    Oceniono 24 razy 20

    fajny_zajety
    Godzenie pracy z macierzyństwem jest łatwe rano o 6:30 przychodzi Niania, a po pracy o 18:00 dom jest posprzątany, obiad ugotowany i dziecko ma odrobione lekcje. Można się chwilę z nim pobawić i człowiek spokojnie kładzie się spać. Wystarczy zatrudnić tylko dobrą służbę i nawet mozna się wybrać na weekend w góry.
    -------------------
    No jasne mądralo. A ile kobiet wg Ciebie stać na opiekunkę i slużbę? No chyba, ze Twój post to ironia.

  • ola_dom

    Oceniono 20 razy 14

    Prof. Środa - jako rasowa feministka - oczywiście nieustannie podkreśla, że każda kobieta powinna mieć wybór. I w tym samym zdaniu jasno mówi, że tylko jeden wybór jest słuszny. Taki, którego ona dokonała.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX