1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Feministka może chodzić w mini i mieć tipsy: Polki o feminizmie

Nasz sondaż na temat współczesnego feminizmu pokazuje, że Polki są wciąż niezaangażowane - z jednej strony prawie połowa z nas nie utożsamia się z tym ruchem, z drugiej uważamy, że kobietom trzeba pomóc...Oczekujemy jednak, że stanie się to bez naszego udziału.
W naszym społeczeństwie reakcją na deklarację "Jestem feministką", zaskakująco często jest sarkazm, pełne wzgardy spojrzenie lub gorliwe zapewnienia "Ja nie, absolutnie, ja lubię mężczyzn". Dwie pierwsze reakcje to zwykle odpowiedź mężczyzn, ostatnia - jak łatwo się domyślić - kobiet. Sylwia Chutnik, często wymieniana jako sztandarowa feministka naszych czasów, wspominała w wywiadzie dla naszego serwisu, że kiedy znajduje się w nieznanym środowisku, stwierdzenie, że jest feministką często odbierane jest jako zaproszenie do dyskusji: - Naprawdę nie wiem o co chodzi z tym słowem na F! Nie wiem dlaczego dziewczyny nadal boją się tego słowa używać, albo - co mnie denerwuje - korzystają w pełni z tego, co feministki wywalczyły, często ponosząc koszty bardzo osobiste i będąc ciągle w kontrze, co też nie jest dobre - a one korzystają z tego deprecjonując jednocześnie pracę feministek albo nie zdając sobie z tego sprawy - podsumowuje Chutnik. Z naszego sondażu wyłania się obraz kobiety niezdecydowanej - z jednej strony prawie połowa ankietowanych pań nie uważa się za feministki, ale większość dostrzega problemy współczesnych kobiet i uważa, że należy je rozwiązać. Wygląda jednak na to, że lepiej, żeby zrobił to ktoś inny, bo większość kobiet nie chce się angażować.

Czy jesteś feministką?

Brytyjski serwis dla rodziców, netmums.com, zadał mamom kilka pytań dotyczących współczesnego feminizmu. Tylko 14 proc. ankietowanych uznało, że jest feministkami, prawie 40 proc. stwierdziło natomiast, że feminizm jest zbyt staroświecki i stwarza podziały, podczas gdy - zdaniem Brytyjek - powinniśmy celebrować różnice między płciami, zamiast dążyć do równości. Zadaliśmy użytkowniczkom naszego serwisu te same pytania, w ankiecie wzięły udział 172 osoby. Różnica pomiędzy "feministkami" a "nie-feministkami" wyniosła zaledwie 3 głosy: na korzyść tych, które nie uważają się za feministki (odpowiednio 72 odpowiedzi twierdzące i 75 przeczących). Podobnie jak Brytyjki, prawie 40 proc. Polek uważa, że powinniśmy cieszyć się różnicami między płciami, zamiast dążyć do ich zniwelowania.

Jak cię widzą, tak cię piszą...

Gdy do popularnej bazy zdjęć agencyjnych wpisuje się słowo "feministka", wyskakuje wiele obrazków kobiet-siłaczek, prężących muskuły i wykrzywiających twarze w grymasie złości. Sporo zdjęć przedstawia groteskowe panie w bieliźnie i z wałkami w dłoniach lub w rękawicach bokserskich, kobiety-dominatorki, które w kusej bieliźnie przydeptują półnagich mężczyzn do ziemi. To żadna pomyłka - tak reaguje wyszukiwarka poważnej zagranicznej bazy zdjęć dla mediów. Wygląda więc na to, że zniekształcanie wizerunku feministki nie jest naszą polską specjalnością. Problem ze współczesnym postrzeganiem ruchu może polegać na tym, co sygnalizuje przekaz płynący z opisywanych wyżej zdjęć: feministka to krzykliwa kobieta, najlepiej brzydka, która obowiązkowo nienawidzi mężczyzn. O ile ośmieszanie feministek przez samych mężczyzn można tłumaczyć poczuciem zagrożenia, o tyle kobiety, które głośno protestują przeciwko określaniu ich tym mianem, wywołują większe zdziwienie, zwłaszcza tych kobiet, które nie mają problemu z "tym słowem na F".

Zaopiekuj się mną!

Kolejnym mitem narosłym wokół feministek jest przekonanie, że nie potrzebują mężczyzn, że są samowystarczalne. Tymczasem odpowiedzi w ankiecie wskazują, że 1/3 kobiet nie chce być zawsze silna, czasem chciałyby, żeby to mężczyzna się nimi opiekował. Część kobiet jest zdania, że nie wszystkie osiągnięcia feminizmu są dla nich korzystne: 44 proc. uznało, że za sprawą ruchu feministycznego oczekiwania wobec kobiet są zbyt wyśrubowane i że muszą godzić zbyt wiele ról życiowych (dla porównania, w brytyjskiej ankiecie tę odpowiedź wybrało aż 70 proc. kobiet). Tylko 6 Polek, biorących udział w sondażu, stwierdziło, że brakuje im staroświeckich, szarmanckich zachowań, np. otwierania przed nimi drzwi. Natomiast zapytane o swoją definicję feminizmu, czytelniczki naszego serwisu odpowiadają, że jest to m.in. realna możliwość podejmowania wyborów dotyczących pracy zawodowej, rodziny i swojego życia (41 proc.) - o zagwarantowanie takiej możliwości chciałoby walczyć aż 58 proc. Brytyjek. 26 proc. naszych rodaczek uznało, że feminizm jest przyznaniem, iż kobiety w wielu obszarach życia nadal mają gorszą pozycję niż mężczyźni oraz że feministki walczą o zagwarantowanie obu płciom takich samych płac i praw.

Feminizm jest passé!

28 proc. Brytyjek uważa, że feminizm w tradycyjnym ujęciu zdezaktualizował się i jest zbyt agresywny w stosunku do mężczyzn, a kolejne 24 proc. dodaje, że samo określenie nie ma już pozytywnego wydźwięku. Te same odpowiedzi zaznaczyło tylko 9 proc. Polek. Ciekawe jest także postrzeganie feminizmu przez współczesne nastolatki- 31 proc. naszych czytelniczek twierdzi, że kilkunastoletnie dziewczyny nie mogą sobie wyobrazić czasów, w których kobiety nie miały tych samych praw, co mężczyźni, a 12 proc. uważa, że nastolatki w ich rodzinie nie są świadome istnienia ruchu feministycznego - to samo przyznaje ponad połowa Brytyjek! Zmiany wywalczone przez feministki są w odbiorze społecznym czymś oczywistym, nie wywołują już zdziwienia. Współczesne młode kobiety uważają za naturalne to, że mogą studiować na wyższych uczelniach, żadna z nich nie zastanawia się pewnie nad tym, że jeszcze 100 lat temu nie byłoby to takie proste.

Ten świat należy do mężczyzn

Od współczesnych matek nadal można usłyszeć zdania typu "Dobrze, że mam syna, będzie miał łatwiej w życiu". To przekonanie znalazło odzwierciedlenie w odpowiedziach naszych respondentek - aż 56 proc. z nich uznało, że nasz świat jest wciąż zdominowany przez mężczyzn. Podobnego zdania jest tylko 41 proc. Brytyjek. Sylwia Chutnik zauważa we wspomnianym wywiadzie, że najbardziej symboliczny jest przykład polityki, w którym przy jednym stole zasiadają kobiety i mężczyźni i każda ze stron wydaje się czuć niewygodnie: "(Kobiety) nadal mają problem, że siedzą przy tym stole albo mężczyźni mają problem, z tym, że one siedzą przy tym stole i chcą na równi rozmawiać, bo jest to oczywiście banalizowane, przecież: "Co one tam wiedzą". I ten podział: kuchnia - dziewczęta, gadające, szepcące albo gdzieś tam na papierosku na balkonie, a faceci w dużym pokoju, livingroomie, układają nowy rząd. To jednak jest bardzo jeszcze obecne".

Wojująca tipsiara

Autorzy brytyjskiego sondażu zapytali czy zabiegi takie jak przedłużanie włosów, tipsy, uczęszczanie na solarium, botoks i powiększanie piersi, przystoją współczesnym feministkom. Większość tych czynności zebrała ponad 80 proc. pozytywnych odpowiedzi, jedynie implanty w piersiach miały "tylko" 78 proc. głosów "na tak", a najmniejszym poparciem cieszył się botoks (ponad 60 proc.). Prawie połowa Polek jest zdania, że w naszych czasach tego typu zabiegi nie przynoszą ujmy wizerunkowi feministki, niemal tyle samo (41 proc.) uznało, że nie widzi związku pomiędzy feminizmem, a tymi czynnościami. O co powinny walczyć współczesne feministki w Polsce? Przede wszystkim o równa płacę dla kobiet i mężczyzn (51 proc. odpowiedzi) oraz zlikwidowanie innych przejawów dyskryminacji kobiet w miejscach pracy (30 proc.). Prawie jedna piąta ankietowanych chciałaby widzieć więcej kobiet na wysokich stanowiskach oraz w polityce.

Co nas boli?

Ankieta netmums.com jest ciekawa z jeszcze jednego względu - daje pewne rozeznanie, co do spraw trapiących współczesne kobiety. Wygląda na to, że zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Polsce, dla kobiet ważniejsze od życia zawodowego są jednak sprawy związane ze sferą prywatną: zarówno tą dotyczącą rodziny, jak i wizerunku kobiet w przestrzeni publicznej. 29 proc. Polek stwierdziło, że najbardziej potrzebne jest większe docenienie kobiet w roli matek oraz - jak twierdzi prawie połowa ankietowanych - zapewnienie dzieciom bardziej dostępnej i tańszej opieki przedszkolnej. Kobiety chętnie widziałyby też ograniczenie lub zlikwidowanie pornografii w Internecie oraz zakaz poddawania obróbce graficznej zdjęć reklamowych przedstawiających dziewczynki i dorosłe kobiety (równo po 16 proc. głosów dla każdej z tych odpowiedzi). Znacznie większym problemem jest seksualizacja kobiet w reklamach - jej zakazu chciałaby polowa polskich respondentek Tego samego zdania jest około 1/3 Brytyjek.

Polki, mimo że podzielone niemal idealnie na pól w swoim określaniu się mianem feministek lub odżegnywaniu się od tego terminu, dostrzegają sfery, które wymagają poprawy. Brytyjskie media na podstawie ankiety netmums.com ogłosiły koniec feminizmu, tymczasem obraz wyłaniający się z odpowiedzi Polek nie jest tak jednoznaczny. Internautka o nicku mruwa9 podsumowuje swoje zastrzeżenia co do sposobu, w jaki traktuje się kobiety: "Niedopuszczalne i seksistowskie jest nieustanne podkreślanie walorów zewnętrznych kobiet obecnych w życiu publicznym (polityce, gospodarce), zamiast skupiania się na ich kompetencjach. Pani minister Mucha jest tego świetnym przykładem: nikt o niej nie napisze, że jest kompetentna, rzeczowa, cokolwiek o charakterze merytorycznym, każdy komentarz dotyczący jej osoby musi zaczynać się od "piękna pani minister". Fakt, jest ładna, ale tego typu komentarze sprowadzają ją do roli ozdóbki na biurku, odwracając uwagę od rzeczywistej funkcji , jaką pełni w państwie, oraz sprawiają, że jej kompetencje są spychane na drugi plan, bo przecież tak naprawdę liczy się tylko ładna buzia i zgrabna sylwetka. Jakoś nikt nie zaczyna komentarzy o politykach płci męskiej od hasła "przystojny pan premier" czy "uroczy pan poseł". Mężczyźni są postrzegani przez pryzmat tego, co robią i co mówią, kobiety przez pryzmat tego, jak wyglądają. Z przesłaniem: nie ma znaczenia, ile wiesz, co potrafisz. Cała twoja wartość jako człowieka sprowadza się do cycków, twarzy i figury".

Więcej o:
Komentarze (70)
Feministka może chodzić w mini i mieć tipsy: Polki o feminizmie
Zaloguj się
  • tomasz.rze

    Oceniono 13 razy 13

    Jestem zwolennikiem feminizmu. Żona mi kazała tak napisać.

  • maja2005

    Oceniono 17 razy 9

    Prawdziwa feministka jest całkowicie samodzielną kobietą, która nie musi wisieć na swoim facecie a jest z nim tylko dlatego, że chce a nie że musi.

    Nie ma znaczenia w tym układzie czy nasza zosia samosia jest singielką, mężatką czy tzw życiową partnerką, czy ma piątkę dzieci czy tylko kota.

    Mdli mnie, kiedy słyszę o walce o równouprawnienie z ust osoby, która męża traktuje jak tatuśka a siebie jak jego kolejne dziecko. Tatuś zarobi, tatuś załatwi, tatuś obroni.

  • sylwadomowa

    Oceniono 12 razy -4

    Prosto a wręcz prostacko zabrzmi mój głos w odpowiedzi na pytanie główne:
    Jestem feministką, ale oficjalnie się do tego nie przyznaję, bo mogę wylecieć z pracy. W dalekim następstwie takiej otwartości. Nie do wiary?
    W kraju "powszechnej" wiary do wiary. I myślę, że nie jestem wyjątkiem.
    Więcej by było w Polsce kobiet otwarcie przyznających się do feminizmu, gdyby przetrwanie tu nie wymagało aż tak często symulowania własnego katolicyzmu.
    Nie symulować? Być bezrobotną za feminizm? Ja - przemyślałabym, ale dziecko by nie zrozumiało, czemu chodzi głodne. Komornik też by mnie nie pytał o światopogląd.
    A tu panie dziennikarki pytają, jakby nie wiedziały, w jakim kraju żyjemy...

  • zal.p.l

    Oceniono 30 razy 6

    typowa feminazistowska propaganda. Nawet Goebels moze im zazdroscic ! Nie dosc ze babska zagarnely wszystkie intratne posadki, nie dosc ze govno wnoszą do rodziny gdzie całosc pracy jak i srodkow finansowych wkladają mezczyzni to jeszcze te parszywe zlodziejki maja czelnosc wmawiac ze im jest gorzej ! Wiadomo, gdy sie stworzy taki obraz to latwo oczekiwac KOLEJNYCH przywilejow. Podsumujmy: dodatki, przywileje, darmowe badania czy imprezki ? Mezczyzni nie posiadają NIC jedynie rachunki do zaplaty. Za TO SAMO przestepstwo babsko dostaje wyrok mniejszy o 50% czyli baba stoi ponad prawem a na koneic warto podkrslic ze za NIC nie placi, jedynie wlasne buciki i torebeczki. Ulatwienia w zyciu, w pracy, w sądach. babsko to zwykla zlodizejka ktora na podstawie klamstw żąda kolejnych ulg. Dlatego wlasnie swiat nienawidzi feminazistek. Bo kradną, klamią i jest najwiekszymi rasistkami jakie splodzila natura. Baba to DNO DNA !

  • theorema

    Oceniono 12 razy 4

    nie wiem, czy jestem feministką. Nie wiem, co to oznacza. A Wy wiecie? Jeśli chodzi o przecenianie zasług i kompetencji kobiet na siłę, tylko dlatego, że są kobietami - jestem "na nie". Ale jeśli chodzi o przekonanie, że mężczyzna nie jest kobiecie potrzebny do szczęścia - to tak. Sama noszę swoje walizki, wynoszę śmieci i naprawiam kontakty. Jak czegoś nie umiem, to płacę fachowcowi i nie interesuje mnie, jakiej jest płci. Biedny mężczyzna nie dopuszcza do siebie myśli, że ta samodzielność jest źródłem niesamowitej frajdy, że samotność to relaks, że przebywanie samemu ze sobą może sprawiać radość nie tylko myślicielom -filozofom, oczywiście mężczyznom. Właściwie, to nie jest kwestia feminizmu, tylko wyboru samotnej drogi. Ale jakoś tak się składa, że bliskie mi kobiety nie mają problemu, żeby zrozumieć, że bycie samemu w lesie wieczorem to zupełnie inny rodzaj doznań, niż weekendowa eskapada z piknikiem z "ukochanym misiem", która najczęściej kończy się awanturą, zanim jeszcze wyjdą z domu. Mężczyzna słysząc o czymś takim od razu snuje wizje czyhających na samotną kobietę niebezpieczeństw, całym sobą krzyczy "przecież musisz mnie potrzebować". Nieważne, że tak naprawdę więcej z nim utrapienia, że to pewnie jego w tym lesie pogryzą komary(twardziele nie używają repelentów) i będzie chciał wracać, że koniecznie będzie chciał wypić piwo, choć jedzie rowerem, że nie pozwoli wyjąć mapy i dzięki temu wyjedzie się z lasu 10km dalej. I tak będzie przekonany, że bez niego kobieta nie dałaby rady i zjadłyby ją niechybnie wilki. Tam, gdzie mężczyźni naprawdę są potrzebni, to ich zazwyczaj nie ma. Z wieloma mężczyznami nie ma o czym porozmawiać, są jałowi, nie mają poglądów - a tego oczekuję od mężczyzny, nie noszenia walizek. Wielu nie ma żadnego talentu, pasji, którymi mogliby zaimponować - a tego oczekuję od mężczyzny, a nie naprawiania kranu. Wielu nie umie się zająć sobą, zanudza swoim towarzystwem, nie daje chwili oddechu, ma silną potrzebę bycia w stadzie. Wielu jest po prostu złymi ludźmi, przesiąkniętymi agresją, cwaniactwem, lenistwem. Zatruwają atmosferę zazdrością, pretensjami, brakiem tolerancji. Ale to samo można powiedzieć o kobietach. Po prostu o ludziach. Nie dzielę ludzi na kobiety i mężczyzn. Raczej na ludzi i ich podróbki. Po kontakcie z prawdziwym człowiekiem coś zostaje, jakaś myśl, refleksja, emocja. Po kontakcie z podróbką można tylko ziewnąć i pożałować, że nie poczytało się w tym czasie książki. Ostatnio sporo spotkałam i takich i takich. Tych drugich bez skrupułów ignoruję, nie daję się namówić na kolejne spotkania, żal mi czasu. A że statystycznie częściej są to mężczyźni, no co ja poradzę? Problem w tym, że oni będąc nudziarzami, uważają się za mędrców. Że mając słabe kompetencje doradzają innym. Są po prostu cholernie pewni siebie, czasem niestety bezpodstawnie. A feministki to chyba po prostu kobiety, które to zauważają, a nawet się na to nie zgadzają. Choć muszę przyznać, że najbardziej pewną siebie, przekonaną o swojej nieomylności osobą w moim otoczeniu była (bo już nie jest) kobieta. Nie przyjmująca żadnych rad, sugestii, opinii. Chciałoby się powiedzieć „jak facet”, choć nawet ten przykład pokazuje, że płeć naprawdę niewiele ma do rzeczy.

  • sorprendida

    Oceniono 19 razy 9

    nie podoba mi się to dzielenie kobiet na feministki i ... no właśnie i kogo? kobiety inkubatory? kobiety chcące odrzucić swoje prawa do udziału w wyborach? kobiety uważające się za gorsze od mężczyzn pod każdym względem? kobiety ofiary? kobiety zależne od mężczyzn, bezwolne i bezmózgie? po cholere takie rozważania? kobiety nie są gorsze od mężczyzn i już, wydaje mi się, że już Curie-Skłodowska wiele dekad temu udowodniła, że mogą byc nawet lepsze i to znacznie lepsze (który ze znanych wam panów dostał dwa noble?)

  • zlosliwyskrzat

    Oceniono 19 razy 15

    "Pani minister Mucha jest tego świetnym przykładem: nikt o niej nie napisze, że jest kompetentna, rzeczowa, cokolwiek o charakterze merytorycznym"

    Niestety przykład z Panią minister Muchą jest strzałem kulą w płot. Ona została ministrem sportu mając mniejsze pojęcie o funkcjonowaniu związków sportowych, klubów sportowych już nie mówiąc o sporcie, niż przeciętny gość - nazywany Januszem - który chleje browar na fotelu w piątkowy wieczór oglądając mecz ligi niemieckiej. Wiedza owego Janusza o funkcjonowaniu sportu jest zapewne większa od minister Muchy, gdyż interesuje się on sportem od najmłodszego wieku, dzięki czemu z wiekiem dorobił się pewnej wiedzy.
    W związku z tym trudno było o minister Musze mówić w kwestii jakichkolwiek kompetencji.
    Wprawdzie w przestrzeni Internetu spotkałem się z opiniami o urodzie minister Binkowskiej, ale to nie dotyczyło sfery publicznych wypowiedzi, gdzie przede wszystkim skupia się na jej kompetencjach, ale ona zajmuje się sprawami europejskimi od poziomu urzędniczego niższego szczebla i u niej można o kompetencjach mówić, czego o Pani minister Musze i sporcie powiedzieć się nie da.
    Natomiast w sferze internetowej i nie tylko spotkać można się nawet ze stwierdzeniami ze strony PIS kobiet, że przystojny jest J. Kaczyński, ale w takiej sferze to można się spotkać z takimi samymi wypowiedziami o ministrze Sikorskim czy Tusku. Tego nie brałbym pod uwagę, bo ludzie po prostu mówiąc sobie, co im się akurat podoba a faktem jest, że z różnych względów mężczyźni znaczenie częściej, nazwijmy to publicznie, o urodzie kobiet rozmawiają, wypowiadają się, itd. Co znów wynika z takiego a nie innego modelu tworzenia się par, związków krótszych i dłuższych.

    "Podobnie jak Brytyjki, prawie 40 proc. Polek uważa, że powinniśmy cieszyć się różnicami między płciami, zamiast dążyć do ich zniwelowania."

    To natomiast jest już bardzo istotna informacja statystyczna. Innymi słowy mamy przynajmniej 40% mądrych kobiet, które zamiast kopać się z koniem w postaci rzeczywistości - co niestety próbują czynić, niektóre hardcorowe odłamy feminizmu - widzą to, że różnice między płciami są, a ja dodam że będą, póki się nie zaczniemy genetycznie modyfikować, i zamiast na siłę z nimi walczyć - walka z wiatrakami - należy je przyjąć do wiadomości, a jak dodane było w ankiecie cieszyć się nimi, co już by było najlepsze. Różnorodność nie jest niczym złym a wręcz najczęściej jest czymś pozytywnym. Zamiast walczyć zawsze, zaś lepie jest współpracować.
    Różnice między płciami nie wpływają również w żadnym wymiarze na to, by prawa i obowiązki obu płci były tożsame. Dostęp do praw, jak też wypełnianie obowiązków społecznych dotyczy ludzi a nie płci.

  • kermit.dolomit

    Oceniono 34 razy 6

    Zazwyczaj im brzydsza tym bardziej sfeminizowana

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX