1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Filozof dr Mazur: Atak prof. Mikołejki jest nieco jałowy

Wykładowca filozofii na Uniwersytecie Warszawskim komentuje wypowiedź swojego kolegi po fachu dotyczącą ?wózkowych matek?.
Dawno już zdiagnozowałem w naszym społeczeństwie pewnego rodzaju "nerwicę aksjologiczną". Rozumiem przez to lęk przed ocenianiem i byciem ocenianym. Bardzo ciężko jest mi wydobyć od moich studentów sądy oceniające, zajęcie stanowiska w tej czy innej sprawie. Nie lubimy, nie umiemy, nie chcemy oceniać, że coś jest złe, dobre, właściwe, niewłaściwe. Ponieważ tego nie robimy, nie rozwijamy naszego myślenia oceniającego. Jego miejsce zajmują emocje, narastająca w nas irytacja, gdy coś nam się nie podoba. W końcu wybuchamy.

Dlatego, jeśli ktoś, jak prof. Mikołejko, decyduje się zająć stanowisko, ocenić jakieś zjawisko, wydaje mi się to bardzo cenne. Godzien uznania jest też oczywiście barwny język pana profesora. Że sprawa wydaje się niejednemu banalna (jak przeczytałem w komentarzach internetowych) i nie warta zainteresowania filozofa? To nie takie proste: pod przykrywką banału kryją się niekiedy sprawy największe. I na odwrót.

Kim są adresatki ataku prof. Mikołejki?

Czy dosadność oraz pogarda, jakiej wyraz daje profesor są jednak usprawiedliwione? Zacznijmy od tego, że adresatki jego ataków są bardzo słabo sprecyzowane. Używa wielu pojęć ogólnych o niejasnych znaczeniach. Co to jest na przykład "durne puszenie się świeżym macierzyństwem"? Ja nie wiem. jeśli ktoś przypisuje macierzyństwu szczególną wartość i następnie tą wartość manifestuje, to czy to jest durne? Czy, analogicznie, przypisywanie szczególnej wartości oczytaniu i rozwojowi duchowemu, które rekomenduje profesor jest więc w taki sam sposób durne? Kto ma klucz do rozstrzygania takich kwestii?

Dalej, czy matka z wózkiem, próbująca wbić się do autobusu przy bierności pasażerów (braku pomocy z ich strony) już się "panoszy" czy może raczej słusznie walczy o przestrzeń dla siebie? Uważam, że brak precyzji u profesora czyni jego atak nieco jałowym. Dla mnie sprawia on raczej wrażenie starszego pana mocno poirytowanego faktem, że obecnie macierzyństwo, rodzicielstwo, dzieciństwo, wyszły z domowego ukrycia i zajmują eksponowane miejsce w przestrzeni publicznej. Że czasami dochodzi przy tym do nadużyć, to normalne i przeciw temu trzeba walczyć, ale warto wpierw dobrze sprecyzować te nadużycia. Inaczej walczymy przeciw wszystkiemu na raz, a więc także przeciw sobie samemu.

W miejsce "matek wózkowych" wstawmy...

Argumenty profesora są bowiem szalenie obosieczne. W miejsce "matek wózkowych" wystarczy wstawić "rozhisteryzowany intelektualista" i uzyskamy panoszenie się ze swoimi książkami i ideałami. Kto daje nam prawo krytykować innych ludzi za to, że nie czytają książek? Jak ktoś nie czyta książek, bez względu na powód, to jego sprawa. Niech nie czyta. Kocham książki, to całe moje życie, ale nie uważam, żebym miał prawo krytykować innych, że tego nie robią. Że ktoś się szczyci swoim macierzyństwem? Niech się szczyci.

Uważam, że cały problem lokuje się gdzie indziej. To, co robi profesor jest przejawem wojny już nie pokoleniowej, ale gatunkowej. Jesteśmy świadkami narodzin nowego gatunku człowieka - nie jest ani lepszy, ani gorszy, ale po prostu inny. Nazywam ten gatunek homo electronicus. Homo electronicusa cechuje życie w nurcie ogromnej ilości obrazów i bodźców, które nieustannie i mało refleksyjnie przetwarza. Naturalne zjawisko żywotnego dziecka bardzo wcześnie przekształca się obecnie w figurę rozkojarzonego, rozbieganego, niesprecyzowanego, kapryśnego, rozemocjowanego dorosłego lub dorosłej. Taki osobnik mówiąc pozornie nie na temat, cały czas znajduje się w modusie przetwarzania informacji i przerabiania różnych stanów emocjonalnych. Dla tradycyjnego lub tradycyjnej homo sapiens jest to niezrozumiałe i patologiczne.

Wojna międzygatunkowa

Tradycyjny lub tradycyjna homo sapiens czyta książki i posiada zdolność koncentracji. Potrafi odróżnić tematy istotne od nieistotnych, bo ma służące do tego i wypracowane w wewnętrznej medytacji kryteria. Natomiast homo elestronicus ma zanikające życie wewnętrzne - żyje w obrazach i gadżetach elektronicznych. Cały czas jest poruszany lub poruszana przez różne emocje i nie ma za bardzo czasu zatrzymać się i pomyśleć. Nie rozumie typowego lub typowej homo sapiensa, uważa go lub ją za zacofanego i patologicznego. Żeby ocenić, który typ jest lepszy trzeba jakiegoś punktu odniesienia, kryterium zewnętrznego. Nie dysponujemy takim kryterium.

Mówiąc krótko: między homo sapiens a homo electronicus są znikome możliwości porozumienia. Homo sapiens jest gatunkiem wymierającym, czego jest świadom (lub świadoma) i co jest źródłem jego (lub jej) strasznego niekiedy rozgoryczenia. Ataki, krytyka, pogarda w stosunku do homo electronicus są pozbawione sensu. Jedynie taki (lub taka) homo eletronicus, który (lub która), na skutek swojego trybu życia doświadcza okresowej zapaści, egzystencjalnego kryzysu, rozdarcia, rozpaczy może być podatny (lub podatna) na słowa homo sapiens. Ale wtedy muszą to być bardzo precyzyjne, czułe i ostrożne słowa.

Tomasz Mazur: Współczesny Praktykujący Stoik, autor książki "Fiasko. Podręcznik nieudanej egzystencji"

Więcej o:
Komentarze (105)
Filozof dr Mazur: Atak prof. Mikołejki jest nieco jałowy
Zaloguj się
  • llollobrygida

    Oceniono 64 razy 36

    Nie międzygatunkowa, tylko stara wojna z kobietą. Posiadacz moszny i prącia jak już zliczy diabły na szpilce oraz zgłębi zagadnienia typu "kobieta istota szatańska","dlaczego ludzie mający macicę nie mogą należeć do uprzywilejowanej kasty kapłanów", "o niższości kobiet", " o posiadaczach moszny i prącia co rządzą światem widzialnym i transcendentnym" itp przyzwyczajony, że jego aktywność hmm... intelektualna jest powodem dumy, przywilejów i ch. wi czego, nagle widzi, że istoty z macicą ani myślą chować się po kątach, tematy które wybierają do rozmów uważają za ważne, a dociekania nosiciela moszny za puste i bezwartościowe, urodzenie dziecka traktują jako powód do chwały, a nawet wyjeżdżają za granicę, żeby dostać wsparcie od społeczeństwa potrzebne po urodzeniu dziecka.
    To się Panie w pale nie mieści!

  • chomone

    Oceniono 24 razy 22

    Ciekawe spojrzenie na całą sytuację i chyba pierwsza kreatywna wypowiedź na temat tego "konfliktu" jaką znalazłem. Inna sprawa, że ta na pozór bezstronna analiza moim zdaniem jest znacznym poszerzeniem kręgu "wózkowych matek" i pachnie mizantropią w stosunku do homo electronicus.

  • tosia.wolna

    Oceniono 54 razy 22

    Niestety wszyscy mają racje. Bardzo to smutne. Mikołejko ma 100% racji, że jest w Polsce wiele, bardzo wiele kobiet, które nic za wyjatkiem - często mniej niż bardziej świadomie - poczęcia dziecięcia nie osiągnęły. Samo macierzyństwo daje im nowe przywileje, miejsce w społeczeństwie. Biorą to i ... tyle.
    Same się nie kształcą, dzieci wychowują katastrofalnie - jeśli w ogóle. Niestety, rozumiem Profesora Mikołejkę - żyjemy w kraju patologii, dziadostwa, totaolnego zacofania i powszechnego buractwa. Takie społeczeństwo jest, więc takie się rozmnaża. Przecież trudno oczekiwać od zacofanej pannicy że jak wyjdzie za mąż, czy zajdzie w ciążę to przybędzie jej rozumu. Skoro dotychczas nie czyta, niczego nie rozumie, jest oczywistym analfabetą - to po urodzeniu dziecka nie stanie się intelektualistką. A czyja to wina? A Pana Profesora i Panu podobnym "profesorom" co to łatwą ręką rozdają dyplomy, co to nic nie wymagają od swoich studentów. Winni są ludzie, którzy pozwalają aby miernota stawała się "magistrami". Jak to możliwe, że nikt nie czyta książek a sami "wykształceni"? Skąd biorą te dyplomy? Trzeba mieć odwagę uderzyć się we własną pierś Panie Profesorze!

  • badebek

    Oceniono 33 razy 19

    Co za bzdury! Homo sapiens istnieje na tej planecie od około 40 tysięcy lat a "czyta książki" .. od około XVIII wieku, czyli od stu kilkudziesięciu lat. Wcześniej czytanie było tak marginalnym zjawiskiem, że trudno uważać je za część "differentia specifica" gatunku.
    Może Szanowni Panowie Filozofowie zastanowiliby się dlaczego w Polsce kobiety nie chcą mieć dzieci w przeciwieństwie do kobiet w wielu innych krajach i w ten sposób pożyteczniej spędziliby czas, w którym odrywają się od czytania. Co Panowie powiecie na taki argument: kobiety nie chcą decydować się na dzieci między innymi dlatego, że w takich warunkach, jakie dostępne są w tym kraju kobiecie wychowującej dziecko CZASU NA CZYTANIE ZOSTAJE JEJ NIEWIELE. Zwłaszcza na ambitniejsze pozycje, przy których trzeba się skupić.
    Jednym z powodów, dla których się nie rozmnażamy, jest to, że wykształcone kobiety nie chcą rezygnować z życia intelektualnego. Tym, które decydują się na macierzyństwo i rezygnują w ten sposób z części możliwości rozwoju w innych dziedzinach proszę tego przynajmniej dodatkowo nie uprzykrzać!!!
    Pozdrawiam - kobieta 28 lat, bezdzietna absolwentka filozofii.

  • joanelle

    Oceniono 19 razy 17

    Nerwica aksjologiczna??? Co za bzdura. Studenci filozofii to bardzo specyficzna grupa i nie ma sensu rozszerzać wniosków z jej obserwacji na resztę społeczeństwa. Wystarczy włączyć telewizor albo poczytać byle jakie forum, żeby zauważyć, że ludzie nie mają najmniejszego problemu z ocenianiem innych, i to bardzo surowo.

  • queserasera

    Oceniono 19 razy 13

    No to mamy przykład rozdzielania włosa na czworo. Autor zarzuca studentom/społeczeństwu lęk przed ocenianiem i byciem ocenianym po czym atak rozwadnia wypowiedzi kontrlokutora, że jakakolwiek ocena staje się wręcz niemozliwa

  • transact

    Oceniono 29 razy 13

    Niestety autor nie trafił.

    Problem pana Mikołejki (nie wiem czy dobrze odmieniam nazwisko) polega na tym, że opowiada o rzeczach, o których nie wiemy czy mają JAKIEKOLWIEK znaczenie społeczne. A nie sa li tylko wyrazem frustracji starszego pana tym, że jakaś "mama z dzieckiem" zwymyślała kogos pod jego oknem - co wytrąciło go z równowagi i skłoniło do nieprzemyślanej wypowiedzi. Wypowiedzi niestety dośc prostackiej, żeby nie rzecz chwilami chamskiej.

    Od naukowca wymagamy więcej: naświetlenia skali zjawiska, oparcia się na badaniach, wyjaśnienia nam - dlaczego to zjawisko zachodzi i dlaczego jest dla nas (jako społeczeństwa) ważne, jakichś prób diagnozy oraz "terapii" rozumianej jako sposób wyjścia z negtywnej społęcznei sytuacji.

    Ale w wywiadzie zamiast trzeźwego przedstawienia ważnej sprawy - otrzymaliśmy magiel, doszukiwałem się jakichś powodów ważności tego tematu - ale nic nie znalazłem, co skłoniło mnie do przypuszczenia, że to po prostu wylew frustracji i irytacji jednym,, jednostkowym przypadkiem do którego ten pan dorobił całą ideologię "matek wózkowych".

    Innymi słowy - nic wartego uwagi, w dodatku podane nieodpuszczalnym językiem.

    Czysta piana, poziom brukowców, które kazdy emocjonalny temat albo wręcz głupi typu "czajnik chciał mnie zabić" wałkują bez opamiętania.

    Dziennikarze - wstydźcie się, że nie zadaliście kilku inteligentnych pytań, które tego pana rozłozyłyby na łopatki pokazując miałkość tematu.

  • theorema

    Oceniono 30 razy 12

    przypomniało mi się jeszcze - w Austrii nie wolno mieć pralek w wielu wspólnotach mieszkaniowych w Wiedniu jest to zakazane. Dlaczego? Ano dlatego, że to jest głośne i mogłoby przeszkadzać sąsiadom! za to są pralnie na rogu każdej ulicy prawie i zapisy - tak, tak - na użytkowanie pralek. Są wyznaczone dni tygodnia, w które można sobie prać i takie, że nie ma zmiłuj, nie upierzesz, nie twoja kolej, albo święto np. W Polsce nigdy by się to chyba nie przyjęło - wolnoć Tomku w swoim domku to podstawowa dewiza.
    Z kolei w Nowym Jorku wspólnoty dobierają mieszkańców pod kątem upodobań, nawyków, sytuacji rodzinnej - ci co z dziećmi razem, palacze razem, psiarze razem, a ci co ani psów, ani dzieci, ani papierosów nie lubią, mają swoje enklawy. U nas też nie do pomyślenia.
    W Szwajcarii są wyznaczone dni, w które można jeździć do lasu za miasto, a w inne nie.
    W Mediolanie samochody jeżdżą co drugi dzień - raz te z parzystą rejestracją, raz te z nieparzystą. Bo jest smog w mieście i wszyscy rozumieją, że nie mogą na raz jeździć i ci i ci.
    Czy mieszkańcy tych krajów, tych miast - są nieszczęśliwi? Nie - np. Wiedeń został uznany najlepszym miastem do życia na świecie, dwa, czy trzy lata temu.
    Ludzie tam mieszkający nauczeni są szanować normy, przestrzegać przepisów, uważają to za naturalne. Polak zaraz by myślał jakby tu zakombinować, obejść to, zamanifestować swoją niezależność
    Dlatego wcale mnie nie martwi ujemny przyrost naturalny. Obecny system emerytalny i tak padnie i kluczowy argument "kto zarobi na nasze emerytury" nie będzie miał racji bytu. Natomiast choć trochę więcej tlenu, ciszy, przestrzeni - przyda się tym, którzy już tu muszą mieszkać i już są na świecie- od 30, 50, 70 lat. Jesteśmy krajem przeludnionym i nie ma co równać do Chin, albo Indii - bo tam jest jeszcze gorzej...Lepiej się opamiętać, zanim zaczniemy się zabijać walcząc o dostęp do podstawowych dóbr - jak mieszkanie, jedzenie, woda - albo spokój...

  • tak.ale

    Oceniono 44 razy 12

    Macierzyństwo dla pewnej grupy kobiet jest przyzwoleniem na chamstwo. Tylko tyle i aż tyle.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX