1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Co naprawdę myślą bezdzietni o zaprzyjaźnionych rodzicach?

Od kiedy urodziło się Tobie dziecko wokół jakby mniej znajomych? Nie proponują spotkań, rzadziej dzwonią? Ciekawi Cię dlaczego? Oto cała prawda!
Z Tobą to tylko o zupkach i kupkach

Wraz z pojawieniem się na świecie dziecka Twój świat ulega poważnemu przemeblowaniu. Co z tego, że do Polski przyjechał światowej sławy jazzman na jedyny w tym stuleciu koncert, skoro Twoje dziecko pomyślnie przeszło próbę przecieru marchwiowego? Brzmi to strasznie, ale Ty potrzebujesz podzielić się z kimś, kto doceni epokowość tego wydarzenia. Singiel uprzejmie wysłucha, a jak ma odrobinę zdolności aktorskich to i w odpowiednim momencie zakrzyknie entuzjastycznie. Każda kolejna rozmowa, która będzie krążyła wokół tematu dzieckowego, zniechęci nawet największego fana maluchów. Wyjściem z tej sytuacji jest barwna i humorystyczna narracja. Umiejętnie dawkowane napięcie zaciekawi singla i sprawi, że zaintrygowany zgłosi się po kolejną porcję przygód z życia Twojego dziecka. Opowieść musi jednak być pełna anegdot, żywa i co ważne z puentą!

Spontaniczność niewskazana

O 18.30 dostajesz SMS-a, że przyjaciel ma wolny bilet do teatru i gorąco zaprasza. Normalna reakcja zakłada błyskawiczna zmianę stylizacji, szybki makijaż - jeśli jesteś kobietą, i sprint pod teatr. Nienormalna (dla nieposiadającego potomka człowieka) wersja wydarzeń wygląda inaczej. Ty właśnie odklejasz od podłogi dwulatka, który przechodzi trzeci w ciągu dwóch godzin atak wściekłości, współrodzic stoi w korku i nie wiadomo, czy uda mu się dojechać do domu w tym, czy w następnym życiu, niania uciekła w popłochu, jak tylko usłyszała Twoje kroki na schodach. Teoretycznie można ściągnąć myślami dziadków, ale nikt jeszcze nie wynalazł skutecznej metody teleportacji. Dlatego nie drogi bezdzietny przyjacielu, nie szurnę z Tobą do teatru.

Wszędzie z dzieckiem

Bezdzietnemu znajomemu wydaje się całkiem naturalne, że jak Ciebie zaprasza na 21 to nie z przychówkiem u boku. Kaman! Przecież o tej porze dzieci chrapią już w najlepsze. Ty jednak postanawiasz, że malec będzie chrapał, owszem, ale w sypialni gospodarza. W związku z tym terroryzujesz otoczenie jak najgorszy sąsiad. Biegasz i ściszasz muzykę, zabraniasz stukania obcasami, potępiającym wzrokiem obrzucasz palaczy na balkonie. jednym słowem zamieniasz się w potwora. A to przecież nie Twoja impreza. Oczywiście bezdzietny Cię nie wygoni, ale następnym razem dwa razy się zastanowi, zanim zaprosi...

Biust na wierzchu

Karmienie piersią jest zdrowe, modne, polecane, zalecane, wskazane, promowane i absolutnie fantastyczne! Ty to wiesz, Twoje dziecko to wie i... wszyscy męscy znajomi. Kiedy spotyka się grupa z dziećmi z grupą dzieci pozbawioną, jeśli w tej pierwszej są maluchy karmione mlekiem matki, to nieuchronnie wybije godzina obnażania piersi. Dla matek, które nie chcą na czas posiłku potomka odcinać się od towarzystwa, sytuacja jest naturalna. Panowie także raczej nie narzekają, bo widoku pełnych piersi nigdy w nadmiarze. Płeć piękna, która nie ma dzieci na stanie może być jednak mocno zniesmaczona, chociaż na głos tego nie powie...

Cisza nocna

Rodzice dzieci padają do łóżka zaraz po nich. Muszą, bo inaczej maluch, który lubi się obudzić bladym świtem, wykończy ich w tempie ekspresowym. Dlatego bezdzietny znajomy, który uparcie dzwoni na domowy telefon po 22.00 sam sobie zbiera na plombę. Jeśli dzwonek telefonu w pierwszej kolejności obudzi dziecko, a dopiero potem Ciebie, wściekłość na spragnionego nocnych rozmów gwarantowana. To działa także w drugą stronę. Jak mówi stereotypowa wizja singla, bezdzietny baluje do rana. Kiedy wybierasz jego numer w sobotę o 7.45, to możesz liczyć na niezrozumienie i niezadowolenie. Hmmm.

Rozmowa na trzy głosy

Rodzic rozmawiając przez telefon równocześnie musi panować nad całym wszechświatem. Tobie wydaje się, że to szczyt uroku, kiedy gadając ze znajomym równocześnie zabawiasz rozmową dziecko. Musimy wyprowadzić Cię z błędu. Ani to nie jest urocze, ani ciekawe. Wręcz przeciwnie - wieje nuda, irytacją i beznadzieją. Jak już znajdujesz czas na pogaduszki, to wcześniej oczyść teren z dzieci, zamknij się w sypialni, połóż płasko i niczym innym poza rozmową się nie zajmuj. Tak robi singiel (o ile nie prowadzi właśnie auta albo nie stoi w kolejce po kawę).

Czy coś pominęliśmy? Lista jest otwarta i chętnie ją uzupełnimy!

Więcej o:
Komentarze (97)
Co naprawdę myślą bezdzietni o zaprzyjaźnionych rodzicach?
Zaloguj się
  • a_weasley

    Oceniono 391 razy 371

    Dzwonienie na stacjonarny po 22-giej do kogoś, kto dzwoniącemu nie powiedział w sposób wyraźny, że można, jest niekulturalne bez względu na stan cywilny i rodzinny osoby, do której się dzwoni.

  • karan-6

    Oceniono 302 razy 226

    Pierwszy szok przeżyłem, gdy krewna posiadajaca czwórkę dzieci w wieku przedszkolnym zaprosiła mnie z żoną, bezdzietnego " żeby wpaść" z wizytą. Obiecała przygotować coś do zjedzenia - pizzę. Na miejscu okazało się, że mamy zajmować się jej dziećmi, bo ona w tym czasie dopiero szykowała jedzenie, a wcześniej nie dała znać, że może potrzebować pomocy. Nie ma sprawy, przynieśliśmy dla dzieci słodycze, jednak mama, na codzień karmiąca je kluskami, ziemniakami i podobnymi frykasami, zabroniła dzieciom jeść, bo zawierały cukier i czekoladę. Potem okazało się, ze na pięć dorosłych osób i czwórkę dzieci przygotowała pizzę wielkości 25 cm. Dzieci, gdy tylko zobaczyły coś innego niż kluski rzuciły się na jedzenie jak wygłodzone zwierzątka. Na każdą osobę przypadł kawałeczek wielkości znaczka a do tego, dzieci i tak nie pozwalały tego zjeść gapiąc się jak pies w gnat w nasze talerze. Skończyło się tak, że mamusia siedziała sobie w kuchni a my własnymi porcjami karmiliśmy jej wygłodzone dzieci. Dla nas, "gości" już nie starczyło. Co za oszczędność i gospodarność, by zapraszać gości na kolację, a potem skazać ich na zajmowanie się własnymi dziećmi! Wyszliśmy nadspodziewanie szybko dla mamusi, która jeszcze na deserek przygotowała ciasteczka ekologiczne z pudełka, które też musiała ukrywać przed dziećmi. Wyszliśmy, obiecując sobie by nigdy więcej nie dać się tak wmanewrować w opiekę nad cudzymi dziećmi. A zaproszenia nie ustają i już nie wiadomo jak sie wykręcać. Mamusia, na stałe osiadła w domu, potrzebuje przecież kontaktu z ludźmi, wynudzona niczym mops.

  • mhm6

    Oceniono 324 razy 210

    "rozmowa na 3 głosy" występuje też w wersji "z wrzeszczącym wtrętem wychowawczym", czyli przerywaniem rozmowy ze znajomym wrzaskiem do dziecka typu "Kasiu, ZOOOOOSTAW TO", "Jacuś, nie rusz! NIEEEEEEE RUSZ", z tym że całość wywyrzeszczana w słuchawkę skutkuje głuchotą rozmówcy i skutecznym zniechęceniem do jakichkolwiek telefonów przez najbliższe 18 lat.

    "Wszędzie z dzieckiem" to też niestety wizyty ze zstępnymi w miejscach typu kino (pokazy inne niż dla mać z przychówkiem), czytelnia/ biblioteka, wystawa itp. Efekt: cała reszta kulturalnych i cichych dorosłych jest wku...ona, że znudzony bachor marudzi, wrzeszczy, kopie, łazi pod nogami, dotyka brudnymi łapami wszystkiego i zamiast kontemplować rzeczywistość (za co się zapłaciło!!!) trzeba uciekać, wsadzać korki w uszy, pilnować swoich rzeczy bardziej niż w autobusie linii 175 i patrzeć pod nogi zamiast w ekran/ książkę/ obrazy etc.

    KOSZMAR.

  • a_weasley

    Oceniono 204 razy 182

    Kiedy nie miałem dzieci, zdawało mi się, że dzieciaci dzielą świat na dzieciatych i resztę.
    Teraz wiem, że mi się nie zdawało.

  • real.avalanche

    Oceniono 179 razy 161

    To teraz "zmienia się stylizacje" zamiast "zmienić ubranie" albo po prostu "przebrać się"? Czas umierać...

  • bo-tak

    Oceniono 211 razy 133

    "Płeć piękna, która nie ma dzieci na stanie może być jednak mocno zniesmaczona, chociaż na głos tego nie powie..."
    Otóż płeć piękna, dzieciata i ogólnie z dorobkiem życiowym, jest również zniesmaczona widokiem nagich kobiecych piersi w miejscu publicznym, również jeśli miejsce to to dom znajomych. Sama karmiąc nie byłam w stanie wywalić cycka na wierzch przy obcych, po przecież karmię. Nie!!! To jest moja intymność, widok zarezerwowany dla partnera (bo dziecko i tak pamiętać nie będzie) i nie życzę sobie być oglądana przez innych chłopów, czy baby.

  • zembaty66

    Oceniono 255 razy 115

    Publicznym karmieniem piersią panowie są także zniesmaczeni, piersi w tym okresie może i są "pełne', jak to napisano w tekście, ale też delikatnie mówiąc są odpychające z wyglądu... i to mocno...

  • nameja

    Oceniono 109 razy 103

    Gdyby dewizą wszystkich było: "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się Twoja" nie byłoby tylu problemów. Niestety społeczeństwo staje się coraz bardziej egoistyczne, każdy uważa siebie za najważniejszą osobę na świecie. Widać to w szkole, bo dzieciaki i rodzice roszczeniowi, widać to na drodze, kierowcy nie myślą, jak usprawnić i upłynnić ruch, tylko, żeby dla nich było najwięcej miejsca, widać to na forach internetowych również.

  • iszaki

    Oceniono 100 razy 88

    Mam jednych, świeżo dzieciatych znajomych, którzy szanują innych ludzi i ich mieszkanie.
    Przewijając swoje dziecko na moim łóżku są przygotowani - mają swoje kocyki i maty nieprzemakalne, dziecku przywieźli do zabawy samochodzik z gumowymi kołami (żeby podłogi nie zarysowało i nie hałasowało). To rzadkość, ale naprawdę doceniam tę dbałość zarówno o potrzeby malca jak i znajomych, do których jadą w odwiedziny.
    Ale prawda, porozmawiać z dzieciatymi ciężko. I to nie tylko ze względu na dobór tematów, ale też nieustanne mówienie do dziecka, podczas kiedy rozmawia się z dorosłym.
    Rozmowa przerywana jest co chwilę charakterystycznym:
    - a jej! a co to się stało?
    - a co to?
    - a jak robi krowa?
    - a gdzie jest oko?

    Po godzinie ma się tego serdecznie dość, po dwóch starasz się zachowywać normalnie, po trzech odkładasz decyzję o zrobieniu sobie dziecka o kolejnych 10 lat.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX