1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Chcę być kobietą domową

Chcę być w domu i wychowywać dzieci - coraz częściej słychać głosy Polek, które odkładają zawodowe ambicje na bok. Czyżby mit szczęśliwej mamy pracującej odchodził do lamusa?
Od zawsze chciały wcześnie założyć rodzinę, a kariera zawodowa nie była dla nich priorytetem. Gdy trafią na tego jedynego uważają, że nie ma po co czekać. - Zawsze wiedziałam, że jeśli pojawi się mąż, to zaraz będę chciała urodzić dzieci. Na pierwszym roku byłam już szczęśliwą mężatką, po pierwszym roku urodziłam zaplanowaną wcześniej córeczkę, trzy dni po obronie urodziłam drugą - zwierza się młoda psycholożka Agata. - Pomimo ukończonych z wyróżnieniem studiów i pierwszych sukcesów zawodowych zostałam w domu z dziećmi i jestem szczęśliwa - opowiada. Wygląda na to, że scenariusz życia i pragnienia Agaty nie są wyjątkowe.

Z tyłu głowy ciągle myśl: chcę być w domu

Agata szczerze opowiada o tym co skłoniło ją do decyzji o odłożeniu ambicji zawodowych na bok.- Zaczęłam mieć poczucie, że jestem nie na miejscu, praca mnie męczy, wszystko jest zbyt intensywne, za szybkie. Czasem nie wiedziałam już kiedy zaczyna się, a kiedy kończy dzień. Kilkugodzinny czas spędzany w samochodzie w drodze do pracy drażni mnie i irytuje a pieniądze, które dostaję w zamian za pracę nie cieszą tak, jak bym się mogła tego spodziewać. Pochwały wlatują jednym, a wylatują drugim uchem. Z tyłu głowy miałam ciągle myśl: chcę być w domu. Trudno było jednak podjąć decyzje o zostawieniu pracy, ponieważ mój perfekcjonizm mnie po prostu blokował - wspomina początki pracy zawodowej, które doprowadziły ją do decyzji o wybraniu życia kobiety domowej. W pewnym momencie poczuła, że jej organizm się buntuje. W domu z dziećmi czuła się super, nie wybiegała i nie wbiegała, nie patrzyła na zegarek czy ma jeszcze kilka sekund na doczytanie książeczki. - Dzieci kładły się wcześniej, bo nie musiały do późna nadrabiać godzin mojej nieobecności. Miałam więcej sił i werwy do działania. Uszczęśliwiało mnie bycia z dziećmi, nawet to, że je odprowadza i przyprowadza. Przyjemność sprawiało mi nawet gotowanie. W domu panował ład i porządek nie okupiony gonitwą i potem. Wszyscy byli zadowoleni - opowiada.

Chcę bogatego męża a nie kariery!

Jak się okazuje, pragnienie domowego życia Agaty nie jest niczym dziwnym. Zdaniem brytyjskich naukowców większość kobiet nadal woli wyjść za mąż za mężczyznę, który zarabia od nich więcej pieniędzy i chce zostać w domu z dziećmi, jeśli tylko będzie je na to stać. Pomimo kampanii zachęcających do równości i przywilejów dla kobiet w miejscach pracy, aż 64 proc. Brytyjek twierdzi, że mają zamiar znaleźć męża, który utrzyma dom i rodzinę. 69 proc. kobiet chciałoby zostać w domu po narodzinach dziećmi, jeśli mogą sobie na to pozwolić finansowo. Żadna z kobiet nie chce zarabiać więcej od męża i być główną żywicielką rodziny. Badanie przeprowadzono po kontrowersyjnym raporcie dr Catherine Hakim z London School of Economics, według którego obecnie więcej kobiet chce się dobrze wydać za mąż szukając zamożnych mężczyzn, niż w latach 40. W swoim raporcie naukowiec stwierdziła, że mężczyźni zdominowali wysokie stanowiska w biznesie, ponieważ tak naprawdę kobiety nie chcą robić kariery.

Zazdroszczę jej męża i dzieci

Podobny sposób myślenia prezentuje pokolenie młodych Polek. - Zazdroszczę koleżance, która nie uczyła się w klasie maturalnej za to rozglądała za mężem i go poznała. W wieku 20 lat urodziła dziecko, mając 22 lata drugie. Ma już ułożone życie - zrobiła licencjat z pedagogiki, jak mała podrośnie chce dokończyć magisterkę i ma fajnego męża - żali się na forum eMama 24-letnia Malwina. - Natomiast mi się zupełnie nie układa. W wieku 19 lat siedziałam nad książkami żeby dostać się na wymarzony kierunek studiów. Poznałam też faceta, ale nam się nie układa. I co mi po tych studiach? Nie mam dziecka, nie jestem szczęśliwa. Teraz nawet po dwóch kierunkach studiów ciężko o pracę, nie mam męża i jestem w kryzysie z połówką. Po co byłam taka ambitna? Mogłam brać przykład z koleżanki i szybko zakładać rodzinę. W końcu ona też powoli skończy studia. Zazdroszczę jej. Boję się, że ja nigdy nie założę rodziny - wyznaje. Popiera ją inna fortumowiczka. - Wiesz jak trudno w wieku 30 lat złapać "odpowiedniego zapładniacza", o przyzwoitym człowieku nie wspomnę? - zauważa jantarowo. - Sama mam 30 lat i trzy moje najbliższe koleżanki w tym samym wieku jakoś nie mogą strzelić w palce i znaleźć faceta. Niczego im nie brakuje, dobre wykształcenie, dobra praca, mieszkania, samochody. Kiedyś pewna starsza pani powiedziała mi: "Pamiętaj jak nie znajdziesz męża do trzeciego roku studiów to później jest coraz trudniej."

Co robisz całymi dniami?

Jednak kobiety, które prowadzą tylko rodzinne życie, też nie mają sielankowo. Często wpływ komentarzy otoczenia jest silny - żyją pod presją pytań dlaczego nie pracują, co robią całymi dniami, po co im było tyle lat nauki. Ale mimo to nie rezygnują z domowego życia. - Im dłużej byłam w domu, im bardziej zatapiałam się w spokój i codzienne funkcjonowanie bez stałej pracy, tym bardziej nie miałam potrzeby wracać - przyznaje Agata. - Było mi po prostu dobrze, czułam się na miejscu i tak zostało. Ale nie jest tak, że w mojej głowie panuje jednoznaczny spokój i harmonia. Pojawiają się myśli, czy to nie jest zbyt łatwe po prostu nie pracować tak jak 90 proc. społeczeństwa? - zastanawia się. Z drugiej strony wiele z nich ma na szczęście taką sytuację rodzinną, że partnerzy wspierają ich decyzję. - Mam tak kochającego i akceptującego męża, że mogę sobie na takie poszukiwania pozwolić. Mimo że nigdy nie spotkałam się ze słowem dezaprobaty czy powątpiewania ze strony osób na których mi zależy - przyjaciół, to nadal największym problemem są dla mnie imprezy, na których wszyscy świetnie się bawią. Niestety tematy, które na nich królują to praca, awanse i wszystko, co z tym związane. I to bywa trudne, bo ja się po prostu w tym nie odnajduję - przyznaje Agata.

Plan B pełnoetatowej mamy

Ale z drugiej strony pełnoetatowe mamy z dwójką dzieci nie mają poczucia, że się lenią. Nie mają za to pieniędzy, choć jak twierdzą dostają w zamian coś więcej. - Każdego dnia jestem świadkiem zmian, jakie w nich zachodzą, mogę reagować, pomagać, bawić się i uczyć z nimi i widzieć na bieżąco jak z małych bobasów wyrastają na młode kobietki - opowiada Agata. - Lubię po prostu być i czuć się w domu. Co zrobią, gdy dzieci wyfruną z domu? - Myślę o tym, postanowiłam nie odcinać się całkiem od mojej profesji, ale moją wiedzę wykorzystuję inaczej- prowadzę warsztaty wychowawcze dla przyszłych rodziców. Poza tym szukam ciągle przestrzeni, w której mogłabym działać zawodowo a jednocześnie nie rezygnować z tego, z czym mi dobrze. Nie wiem czy to możliwe, ale próbuję - wyjaśnia.

Więcej o:
Komentarze (41)
Chcę być kobietą domową
Zaloguj się
  • conun-drum

    Oceniono 28 razy 28

    kiedy jestesmy dziecmi i mlodymi dziewczetami, gonia nas do nauki. kiedy dorosniemy, nagle powinnysmy zapomniec o ambicjach. sa juz niewazne, najwazniejsza jest przeciez rodzina.
    to po co nam pozwalano, a nawet kazano, sie uczyc?
    co za paradoks. :/

  • dorismar

    Oceniono 24 razy 18

    Na portalach 80% panów nieudaczników poszukujących "dobrej partii" , czyli laski ( super ładnej, szczupłej dziewczyny), z dobrą pensją , przedwojenną willą po rodzicach i dużym, przestronnym mieszkaniem po babci. A spróbujcie naopowiadać panom , że jesteście dobrze sytuowane , że właśnie macie zamiar kupić sobie piękny apartament nad morzem, wtedy nie będziecie mogły pozbyć się panów. Pytanie pomocnicze panów zawsze brzmi- a mieszkasz w bloku czy w domku?A potem wielkie rozczarowanie i krzyk, ze kobiety tylko na kasę patrzą, może zainteresujcie się kobieta przeciętną na waszym poziomie materialnym, a nie tylko bogata, bo niby dlaczego bogata miałaby chcieć być z biednym?

  • dorotka.lubi.kotka

    Oceniono 28 razy 18

    Myślę że wynik tych badań jest w dużej mierze spowodowany kryzysem i bezrobociem na rynku pracy. To taka ucieczka od problemów.
    Zresztą mając 20 parę lat człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego co oznacza całkowita zależność finansowa od innego człowieka i że jest to coś zupełnie innego niż zależność finansowa od rodziców i z czym może się to wiązać.

  • ateofi

    Oceniono 23 razy 9

    conun-drum
    kiedy jestesmy dziecmi i mlodymi dziewczetami, gonia nas do nauki. kiedy dorosniemy, nagle powinnysmy zapomniec o ambicjach. sa juz niewazne, najwazniejsza jest przeciez rodzina. to po co nam pozwalano, a nawet kazano, sie uczyc? co za paradoks. :/
    -----------------
    Coś w tym jest co piszesz! Jakąs schizofrenia, czy co? Z jednej strony kobiety są lepiej wykształcone od mężczyzn, a z drugiej strony to od nich stereotypowo wymaga się "usługiwania i poświęcenia dla rodziny" nie tylko męża i dzieci. Nierzadko też wymaga się opieki nad rodzicami czy teściami. Później to kobiecie jest trudniej wrócić do pracy zawodowej niż meżczyźnie. Nie wspoaminam już o problemach z dyskryminacją w pracy i "szklany sufitem". Natomiast panie z tego artykułu są po prostu wyrachowane i jednocześnie naiwne. Oczywiście może i trafi się tak odpowiedzialny mężczyzna, który nie zdradzi, nie wypomni żonie "żyjesz za moje i nic nie robisz". Może w wieku 50 lat nie zostawi takiej żony, co w życiu nie pracowała dla panny w wieku córki? Kto wie może na starość taka żona będzie nawet miała za co żyć nie mając wypracowanej emerytury? Może taka żona będzie umiała się odnaleźć gdy dzieci założą własne rodziny? Dla mnie jet sytuacją nie do pomyślenia, aby być finansowo zależną od męża i w wyrachowany sposób szukać sobie jelenia który mnie będzie utrzymywał!!.

  • izomorfia3

    Oceniono 9 razy 9

    Chcę zamiast kasy i łapanki "na męża "-być z fajnym, a wiernym :)

  • bluemike

    Oceniono 36 razy 8

    Nigdy nie rozumiałem ludzi, dla których jedynym celem jest zdobycie małej stabilizacji - mąż, dzieci, domek na przedmieściach, niedzielne wyjścia do kościoła, obiadek u rodziców itd. Jak można żyć z perspektywą, że przez kolejne 20 lat nic się nie zmieni?

  • ptr0

    Oceniono 12 razy 8

    Otóż to, a mąż nie musi być bogaty, ale musi być dobry!

  • dorismar

    Oceniono 20 razy 6

    W Polsce nie ma takich facetów żeby zona mogła zostać w domu i kobieta robi na dwa etaty za nieudacznika z pensja 1000zł

  • dziewczyna-szamana

    Oceniono 38 razy 6

    Co za denny artykuł! Kto to pisał?
    jakie to jest żenujące mieć w życiu jeden cel - jak najszybciej złapać męża i urodzić dzieci, a potem siedzieć na jego utrzymaniu. a gdzie jest miejsce na zainteresowania, własne zycie?
    Ja też nie lubię pracowac, najchętniej bym pospała do 12.00. ale mając do wyboru pracować i mieć własne pieniądze a nie pracować i być na utrzymaniu męża - wolę pierwszą opcję. Praca to niezależność. Nie mam ciśnienia na karierę, ale praca daje mi pieniadze, a pieniądze mogę wydać na co chcę. Żaden facet mi nie wylicza, że wydałam 100 zł na bluzke, albo że kupiłam sobie kolejne buty. Praca daje mi tez to, że dbam o siebie. Wychodze do ludzi - muszę się umalować, ubrać, zadbać o siebie. Siedząc w domu bardzo łatwo się zapuścić, bo w sumie do kuchni nie ubiorę się w szpilki, nie będę się czesać ani malować.
    Kobiety siedzące w domu maja bardzo płytkie podejście do tego wszystkiego. Siedzą w domu, zapuszczone, ale zadowolone, że złapały męża. A mąż w pracy ogląda się za singielkami, ładnymi i zadbanymi. Z resztą spójrzmy na to z perspektywy mężczyzny. Powiedzmy że dał się wrobić w ciążę, mając te 23 lata. Mija dziesięc lat, facet ma 33 lata i zaczyna żałować. Przychodzi do domu, gdzie ma wszystko podane pod nos, ale nie ma o czym porozmawiać z własną żoną, która całymi dniami ogląda Trudne sprawy. Zaczyna zauważać inne kobiety, które są ładne, zadbane, coś osiągnęły, maja zainteresowania...

    Co mnie bawi najbardziej, to podejście do zycia takich pań. bo one myślą, że jak już złapały tego męża, to jest to już gwarancja do końca życia. Ślub to żadna gwarancja. Są jeszcze rozwody. Kilka moich koleżanek już się przejechało - powychodziły za mąż na studiach, zadowolone z siebie, a teraz są już po rozwodach.
    Jeśli kobieta pracuje, ma jakąs alternatywę po rozwodzie. A co w przypadku kobiet, których całym światem był dom? Nagle się okazuje, że mąż odchodzi do innej i co? I jest klops, bo wali się świat, bo trzeba ruszyć tyłek i iść do pracy. A jeśli się nie pracowało i nie ma się żadnego doświadczenia?

    Ja też dobiegam 30, nie mam faceta, nie mam dzieci, nie rozpaczam. Może kiedyś mi się trafi. A jeśli nie? Nie czuję się przegrana, nie mam ciśnienia na założenie rodziny. A tekst "Pamiętaj jak nie znajdziesz męża do trzeciego roku studiów to później jest coraz trudniej." rozwala. Otóż własnie mam szansę, na przykład na fajnego faceta, który znudzi sie swoją żoną siedzącą w domu i zapragnie przeżyc wielką miłość z kimś dużo bardziej wartościowym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX