1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Praca w domu - idealna dla mamy?

Po urlopie macierzyńskim możesz zostać z dzieckiem w domu albo wrócić do pracy. A gdyby tak pracować i wychowywać dziecko jednocześnie?
Kasi, Oldze i Agnieszce udała się trudna sztuka łączenia wychowywania małych dzieci z pracą zawodową. Przeczytajcie, jak to osiągnęły i jak wygląda ich codzienne życie.

Z mamą za ladą

Gdy Olga przygotowywała się do otwarcia kawiarni, razem ze wspólniczką robiła zakupy, wybierała kolory farb i zasłon, malowała ściany - a wszystko to, mając stale przy sobie dwuletniego Kacperka i Maję w brzuchu. Czuła się znakomicie. Jeszcze w ciąży obsługiwała gości, twierdząc, że to dla niej relaks. Dopiero na miesiąc przed porodem przestała przyjeżdżać do "Placu Zabaw". Gdy Maja skończyła dwa miesiące, Olga zaczęła przychodzić z córeczką do kawiarni na dyżury - dwa, trzy razy w tygodniu na kilka godzin.

- Przyjmujemy zamówienia, parzymy kawę, podajemy desery, robimy sałatki - wylicza. - Trzeba też rozpalić w kominku, podlać rośliny, zgrabić liście na zewnątrz, latem skosić trawę, zimą odgarnąć śnieg.

Maja w tym czasie jest noszona przez Olgę w chuście, śpi w wózeczku na podwórku albo leży na macie w kąciku z zabawkami. Olga przyznaje, że ma taryfę ulgową. Obsługuje gości, ale pozostałe rzeczy robi na tyle, na ile pozwala jej sytuacja.

- Druga zmiana ma zwykle więcej pracy, ale trudno. Ze względu na dzieci pewne rzeczy są dla mnie niewykonalne i to jest OK. Takie było założenie.

Księgowa sama przychodzi po dokumenty, zakupami właścicielki zajmują się wspólnie z pracownikami. Trzeba jeszcze pamiętać o zamawianiu książek i ciast, ustalaniu grafików, rozliczeniach z kontrahentami i działaniach marketingowych.

- Trochę tego jest, ale w sumie to małe miejsce i nie wymaga wielkiego zachodu - konkluduje Olga.

Dziecko czy klienci?

Któregoś dnia Maja właśnie miała rozpocząć drzemkę, gdy do kawiarni weszła grupka ludzi. Ustawili się w kolejce po lody. Gdy Olga nakładała każdemu z nich po kilka kulek, Maja głośno płakała.

- Wystarczyłoby mi kilka minut, żeby ją uśpić, ale klientów trzeba było obsłużyć. W dodatku ci ludzie przyszli bez dzieci. Ta sytuacja zachwiała moją wiarą w to, że da się pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem - opowiada.

Ale kryzys minął. W godzinach przedpołudniowych, kiedy wypadają Oldze dyżury, przychodzą tu najczęściej mamy z maluchami. Gdy ona podaje im herbatę czy wyciska sok, często same proponują wzięcie Mai na ręce albo zapraszają ją do zabawy z własnymi dziećmi.

Laktator i szósta powieść

Kasia liczyła na to, że po narodzinach drugiego syna pisanie będzie jej szło tak dobrze, jak przy małym Antku. Ale Kostek kiepsko spał, jego drzemki w ciągu dnia trwały po 15 minut. W dodatku miał marny apetyt. Kasia, chcąc utrzymać laktację, musiała pół godziny po każdym karmieniu, w dzień i w nocy, pracować z laktatorem. Przez 14 pierwszych miesięcy życia Kostka udało jej się stworzyć zaledwie 30 stron szóstej powieści. Na szczęście w końcu niemowlęce problemy zniknęły i znów mogła przyspieszyć z pracą. Jej kolejna książka ma już 130 stron.

Laptop jest jej nieodłącznym towarzyszem. Miała go ze sobą nawet podczas pobytu w szpitalu z chorym na zapalenie płuc Kostkiem. Gdy mały spał, zabierała się do pisania.

- Mam fantastyczne dzieci i uwielbiam kontakt z nimi. Ale przychodzi taki moment, kiedy chce się zrobić coś innego. Niektórzy lubią leżeć na kanapie i czytać gazetę, a mnie relaksuje i uszczęśliwiapisanie.

Paweł, mąż Kasi, często zabiera dzieci na spacer, żeby dać żonie trochę czasu wolnego. Wie, że gdy wróci, zastanie ją w znakomitym nastroju. Czasem spędza na podwórku całe popołudnia, a nawet pół soboty i pół niedzieli.

- Chłopaków nie ma kilka godzin, a ja jestem tak pogrążona w pracy, że nie czuję upływającego czasu - opowiada Kasia.Dobra organizacja- Kiedy podczas USG usłyszeliśmy: "No tak, proszę państwa, bliźniaki", mój mąż zbladł- opowiada Agnieszka. - Marysia miała wtedy niewiele ponad rok.

Oprócz innych obaw Agnieszka martwiła się, jak powiedzieć szefowej, że nie wróci szybko do pracy. Tymczasem rozmowa poszła gładko.

- Moja szefowa nie robi sztucznych problemów - wspomina Agnieszka. - Powiedziałam jej, że nie chcę zrywać kontaktu z firmą przez najbliższe trzy lata, ale nie mam pojęcia, w jakim wymiarze będę mogła pracować po narodzinach dzieci. Zaproponowała, żebyśmy po zakończeniu urlopu macierzyńskiego podpisały umowę na pół roku.

Obie z Agnieszką uznały, że optymalne będzie dla niej pół etatu w trybie pracy w domu. Agnieszka ma stałą łączność z bazą danych Biblioteki Narodowej, dostęp do poczty służbowej, a wykonane zadania wysyła e-mailem. Jak do tej pory, nie zdarzyło się jej z niczym nawalić.

- Nauczyłam się po prostu organizacji pracy.

Agnieszka jest nie tylko świetnie zorganizowana, ale też bardzo energiczna. Widać, że jest wprawiona w robieniu kilku rzeczy naraz. Ranki są poświęcone na wyprawienie Marysi do przedszkola i podanie maluchom śniadania. Do wyjścia na spacer Agnieszka musi jeszcze ogarnąć dom, ugotować zupę, zająć się praniem. Wracając ze spaceru z bliźniakami, odbiera z przedszkola Marysię i razem idą do domu. Maluchy zasypiają, starsza córka ogląda bajkę i bawi się, a Agnieszka siada do pracy.

- Przez te dwie godziny jestem tak skupiona, że zawsze udaje mi się wyrobić z tym, co zaplanowałam - zapewnia.

Zdarza jej się też pracować wieczorami, choć woli spędzać ten czas z mężem, obejrzeć film albo wziąć do ręki książkę

Źródło energii

Zastanawiam się, czy Agnieszce nie brakuje kontaktu z ludźmi.

- Wręcz przeciwnie - słyszę. - Moje życie jest na tyle intensywne, że nie potrzebuję dodatkowych bodźców. Wolałabym raczej mieć chwilę ciszy, spokoju i żeby nikt ode mnie niczego nie chciał.

Praca daje jej dodatkową energię. Dzięki niej odpoczywa od domowej rutyny. Gdyby jednak praca negatywnie odbijała się na dzieciach, Agnieszka bez wahania zrezygnowałaby z niej.

- Mam jasno ustawione priorytety: dobro Marysi, Oli i Zuzi jest na pierwszym miejscu - mówi zdecydowanie. - Pewnie gdyby nie to, że Biblioteka Narodowa daje mi możliwość pracy w domu, wzięłabym urlop wychowawczy. Byłoby mniej pieniędzy, ale trudno.

Trudne wybory

- Czy czuję się czasem rozdarta między pisaniem a życiem rodzinnym? - zastanawia się Kasia. - Pewnie, że przeżywam ciągłe frustracje. Kiedy wypycham dzieci na spacer z tatą, mam wrażenie, że odmawiam im, szczególnie starszemu Antkowi, kontaktu ze sobą. Wiem, że on może mieć ochotę pobyć tylko z mamą i że mu się to należy.

Jeśli jednak Kasia nie siądzie przez tydzień do pisania, jest chodzącym wulkanem. Żeby wrócić w to samo miejsce, w którym przerwała i nie pogubić się w wątkach, nie może mieć za długich przerw.

- Myślę, że moi synowie za kilka lat docenią to, że mama oprócz nich, prania, prasowania i prowadzenia domu ma jeszcze swoją pasję. Być może sami też kiedyś znajdą w życiu coś, co będzie dla nich równie ważne, i zrozumieją mnie - mówi Kasia.

To jest naturalne

- Nie mam poczucia, że prowadzenie "Placu Zabaw" i opieka nad Mają i Kacprem to jakiś wyczyn - stwierdza Olga. - Pewnie dlatego, że nie jestem z tym sama. Mam wspaniałą wspólniczkę i wsparcie męża. W domu i w pracy mam się z kim dzielić obowiązkami i odpowiedzialnością.

Olga buja roześmianą córeczkę na zawieszonej w kawiarni huśtawce i mówi, że dobrze się czuje, mając Maję stale przy sobie.

- To, że dziecko w początkowym okresie życia ciągle towarzyszy matce, jest pomysłem starym jak świat. Przecież to naturalne, że obserwuje prawdziwe życie i bierze udział w gotowaniu, sprzątaniu, życiu towarzyskim i pracy.

Więcej o:
Komentarze (2)
Praca w domu - idealna dla mamy?
Zaloguj się
  • qwww

    Oceniono 2 razy 2

    bełkot
    ciekawe jak "w domu" ma pracować kasjerka z Tesco, pracownica poczty czy nauczycielka... o kombajnistkach nie mówiąc...

  • magdaly

    0

    wszystko pięknie tylko większość pracodawców nie podchodzi tak elastycznie do pracy z domu ...

    zapraszam nazakupyzdzieckiem.wordpress.com/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX