1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Wariaci, pijacy i suchotnicy: panie losie daj mi kogoś!

"Mój kolega z czasów studiów wyznawał zasadę, że idealna dziewczyna to taka, za którą nie musi się wstydzić w żadnej sytuacji. Uważaliśmy to za dziwny minimalizm, ale im jestem starsza tym częściej o tym myślę" - opowiada Marta. Czy nasze oczekiwania względem partnerów zmieniają się wraz z upływem czasu? Jak definiowałyśmy mężczyznę idealnego 15 lat temu, a jak teraz?
Ewa, trzydziestolatka, wyrzuca z siebie jednym tchem: - Faceci są teraz jacyś dziwni. Moje koleżanki, a mam same młodsze, mówią to samo. Żaden nie chce się wiązać. Czy to normalne, żeby facet chciał mieszkać z kobietą przez wiele lat, ale byle tylko nie kupować razem mieszkania, byle nie brać ślubu, niby razem, ale wygodnie? A kiedy coś więcej? Kiedy dzieci? - wzrusza ramionami, wyraźnie przestało ją to już nawet złościć. Wygląda na zrezygnowaną.

A z drugiej strony głosy mężczyzn: one chcą pracować, świetnie wyglądać, musi być pełen portfel, kasa na wszystkie zachcianki, a do tego pełne partnerstwo, pełne zaangażowanie, zarabiaj krocie, ale miej czas hołubić, robić zakupy, gotować i świadomie ojcować.

Rozmijamy się. Ale też nasze oczekiwania co do partnera, nasze definicje idealnego mężczyzny/idealnej kobiety zmieniają się z czasem. Czy po trzydziestce stajemy się coraz mniej wymagający? Czy w pewnym momencie wystarczy, żeby on nie był obciachowy, a ona nie przynosiła wstydu?

"tak, chcę wariata, chcę pijaka"

Ja na przykład, kiedy byłam studentką, najbardziej chciałam, żeby mój facet był biednym jak mysz kościelna artystą, który mieszka na poddaszu. Najlepiej pisarzem. Mógł nawet umierać na galopujące suchoty, byle był do tego szatynem o kręconych długich włosach, z dyplomem humanistycznej lub artystycznej uczelni w szufladzie. Idealnym sposobem, żeby mi nie zaimponować i nie mieć u mnie żadnych szans, było przyznanie się do studiowania na jakiejś ekonomicznej uczelni - wszelkie marketingi, zarządzania i inne finanse automatycznie skreślały delikwenta i nawet bujne loki nic tu nie mogły pomóc. Suchoty też nie.

Teraz myślę, że krótkie włosy są fajniejsze, a od biednego niespełnionego literata wolałabym bankiera. Z potrzebą inwestowania w sztukę, oczywiście! Los uchronił mnie przed studenckim ideałem, za co jestem mu wdzięczna, bankiera też nie dał, za co też mu dziękuję, bo męża mam zacnego i tak.

"prześlij mi chłopaka"

Pan los bywa niełaskawy i niespieszny, a o ideały niełatwo, o czym my, trzydziestokilkulatki, wiemy od jakiejś dekady. Wspaniale ujął to zespół Mikromusic w piosence "Takiego chłopaka". Nic dziwnego, że swego czasu chyba każda znana mi kobieta, w tym szczęśliwe mężatki, wrzucały link do utworu na swoje "fejsbukowe" profile albo przynajmniej ochoczo go "lajkowały" u swoich koleżanek. Podpytuję więc znajome o oczekiwania i ich ewolucję. Czy porzuciły marzenia o księciu z bajki, bo życie uczy pokory i czyni nas realistkami?



"kogoś, kto nie zeżre jabłek wszystkich"

Marta na moje wspomnienie o artyście z poddasza wybucha śmiechem. Sama nie ma poczucia, że jej dawne oczekiwania były sprzeczne z obecnymi. - Ja może nie chciałam mieć przymierającego głodem poety - mówi. - O nie. Bardziej odważnego i oczytanego podróżnika, z gestem i fantazją i z lekko anarchistycznym zacięciem. No i w sumie takiego chłopa mam, chociaż od jakiegoś czasu mniej anarchistycznego i z coraz większym podtatusiałym brzuszkiem.

- I w sumie wcale innego bym nie chciała - kontynuuje. - Aczkolwiek, jeśli chodzi o kwestie praktyczne i finansowe, wkurzam się, jeśli nie wykazuje sie tym gestem. Ale tak było zawsze. Jak śpiewała Danuta R. "Gdzie umysły epokowe, protoplaści czynów większych niż pokątne zarobkowe kombinacje tuż przed pierwszym" - śmieje się.

"daj nie biedaka"

Ilona mnie zaskakuje, twierdząc, że kiedyś mało myślała o swoich oczekiwaniach: - Za mało chyba - śmieje się. - Po prostu chciałam być zakochana i żeby on mnie kochał i adorował. Byłam romantyczką, teraz nie jestem. Szkoda mi nawet pieniędzy na kwiaty, wolę doniczkowe albo książki. Albo krem na zmarszczki - żartuje i dodaje: - Kiedyś nie myślałam w ogóle o finansach. Dziś już wiem, że wolałabym być szczęśliwa i bogata niż tylko szczęśliwa - podsumowuje. Bo kiedy w jednym miesiącu nagle trzeba kupić dziecku łóżko, a sobie i mężowi zimowe kurtki, zaczyna mieć to znaczenie. Nie zaprzeczajcie, proszę, bo i tak wam nie uwierzę.

"tak, daj siłacza"

Kasia, polonistka, mol książkowy, zaskakuje mnie z kolei swoim typem mężczyzny, w jej przypadku obstawiałam wrażliwego poetę lub elokwentnego literaturoznawcę: - Nie wiem czemu, ale jakieś artystyczne, humanistyczne umysły kompletnie mnie nie kręciły - Kasia odrzuca moje pomysły. - Nie wyobrażałam sobie mieć faceta, który do zatkanego kibla za przeproszeniem woła hydraulika. Nie cierpię też, jak facet ma wąskie i szczupłe dłonie! No i mój mąż ma wielkie łapska, takie jak powinien mieć i potrafi zrobić nimi całe mnóstwo rzeczy: wyremontować całe mieszkanie, zrobić mebel, naprawić sam praktycznie wszystko w samochodzie, a także przyszyć guzik.

- Także w seksie spełnia moje oczekiwania, a w zasadzie zawsze jest o krok przede mną, co jest strasznie fajne - zdradza. No fajne, fajne, nie oszukujmy się. Ale zaraz, o czym my tutaj? O związku duchowym przecież, uciechy cielesne odkładamy do następnego razu.

"kogoś, kto nie pryśnie jak zły sen"

Kilkanaście lat związku to wspaniała okazja do rewizji poglądów, które, kiedy byłyśmy pięknymi dwudziestolatkami, wydawały się nienegocjowalne. Idealnie ujmuje to Marta: - Mocno zmieniło się moje podejście do związku - na bardziej cyniczne i mniej idealistyczne. Jak byłam młodsza, to uważałam, że ohydne jest mówienie o jakichkolwiek obowiązkach, powinnościach w związku. Że nie wolno ograniczać niczyjej wolności. Że zazdrość zawsze jest zła. Że każdy może robić, co chce, a jeśli drugiej stronie to się nie podoba, to przecież może zawsze odejść, a że człowieka trzeba akceptować i kochać. No i że tkwienie w związku, w którym nie ma romantycznych uniesień, to jakaś zgroza. Kiedyś sądziłam, że jeśli dojdzie do tego, że pomyślałabym o swoim małżeństwie, że to krzyż, który trzeba nieść, to pora pakować walizki i zwiewać. No i bardzo, bardzo, bardzo mocno to sobie poprzestawiałam w głowie - przyznaje.

Zgadza się z nią Ilona: - Może życie z kimś innym byłoby inne, bardziej ekscytujące, ale ja lubię moje życie - mówi. Nie fantazjuje, nie snuje marzeń o innych scenariuszach.

"nie pajaca"

A tak zupełnie serio, ujmuje mnie opowieść Marty o koledze z czasów studiów i jego "minimalistycznych" oczekiwaniach. Gdzieś, coś, jakby... Jeszcze tego nie uchwyciłam, ale ten kolega mógł mieć sporo racji. Oczekiwania mają to do siebie, że zwykle są wyśrubowane do granic absurdu. Potem wzdychamy tęsknie do tych wszystkich Deppów, Dorocińskich i pierwszych licealnych miłości, wyobrażając sobie, że pewnie oni byliby "bardziej". Oczekiwania co do partnerów, jak mówi mój znajomy, pozostawiły wielu ludzi w poczekalni. Ma rację.

Czyli właściwie co? Moja zredukowana lista, z perspektywy prawie czterdziestu lat, wyglądałaby tak: niech nie wprawia mnie w osłupienie swoimi poglądami, niech nie będzie niezaradny, niech dziecku nos wytrze i lekarstwo poda, niech wie, do czego służy cedzak i żeby można z nim było wyjść do ludzi. Te oczekiwania to naprawdę mi się zmieniły. Kiedyś na przykład w ogóle nie rozmyślałam o akcesoriach kuchennych!

Więcej o:
Komentarze (381)
Wariaci, pijacy i suchotnicy: panie losie daj mi kogoś!
Zaloguj się
  • passazer

    Oceniono 2076 razy 1848

    Młodzi mężczyźni nie chcą być niewolnikami? Rzeczywiście bardzo dziwne.

  • grzegorz-lowicki

    Oceniono 1574 razy 1190

    kobiety drogie - najpierw spójrzcie na siebie !
    ja jestem za równouprawnieniem - w końcu mamy erę feminizmu ! tymczasem współczesne kobiety to najbardziej zdziecinniałe panny świata! uczone tego, że są "królewnami i bierz mnie taka jaka jestem " ale na codzień nie umie o siebie zadbać (nie mam na myśli makijażu i mycia rąk), nie umią zagotować wody na herbatę, jajecznicy zrobić (nie mówię już o pełnym obiedzie), sprzątać nie będzie bo "nie jest od tego w tym domu", guzika nie umie przyszyć, koszuli wyprasować, z włączeniem pralki też problem - kiedyś widziałem dziewczynę co patrzyła na pralkę automatyczną jak na urządzenie w wahadłowcu NASA;
    maminecóreczki - z każdą pierdółką dzwonią do mamusi jakby od tego zależało ich życie - a to ponoć faceci są maminsynkami;
    do pracy tak samo - najlepiej wylegiwać się w łóżeczku, potem SPA, galeria handlowa a w domu sprzątaczka, gosposia, niania czy opiekunka - jak za Pani Dulskiej; a to nie te czasy ! kobiety narzekają bo muszą iść na szóstą do sklepu pracować na kasie i ewentualnie bułki przerzucić z jednego kontenera do kosza na pieczywo na półce - kpina!!!
    kobiety same nie wiedzą czego chcą - mięśniaka źle, inteligenta źle, zaradnego źle - zawsze znajdą jakąś ujmę - były bez prawa głosu mimozami z XIX wieku to chciały emancypacji - jak zrodził się feminizm , który nakłada te same prawa i obowiązki to też im nie odpowiada bo muszą iść do pracy i są traktowane tak samo jak faceci - choć uważam, że w sądach rodzinnych i na rynku pracy jest pełno feminizmu krzywdzącego prawa mężczyzn;

    słowem kobiety same zgotowały sobie taki los - macie to co chciałyście a skoro wam coś nie odpowiada to same jestescie sobie winne tego stanu rzeczy;

    i darujcie sobie pisanie antypostów pod moim tekstem - mam 40 lat i swoje z niejedną kobietą przeszedłem

  • robmar2007

    Oceniono 1038 razy 874

    Współczesne kobiety mają jeden problem: zrobiły wiele by zmienić mężczyzn, ale nie zrobiły nic by zmienić siebie.
    Jestem doświadczonym facetem. Dziecko, drugie małżeństwo, dzieci mojej Nowej Żony. Nie mam problemu z tym, że w moim otoczeniu są w zasadzie same kobiety. Tylko mój brat nieopodal, ale samotny...
    Obserwuję zmieniającą się rzeczywistość i chociaż nigdy nie byłem bezkrytyczny w stosunku do włansej płci, widzę, że to faceci się zmienili na lepsze. Więcej sprzątają, częściej gotują i dbają o siebie inaczej niż kiedyś, bo wzorem stał się "metroseksualny".
    Tymczasem kobiety stanęły w miejscu i dalej mają te same wymagania co 50 lat temu (oprócz nowych): zarabiaj, naprawiaj, pomaluj, zrób, bo ja nie umiem. Do tego bądź szarmancki, romantyczny i silny.
    Współczesny facet nauczył się (albo musi) lepiej dbać o dziecko, zrobić zakupy (nawet z kartką w ręku) i ugotować obiad (jeśli w domu się gotuje). A czy kobiety nauczyły się myć samochody, montować anteny TV lub znaleźć usterkę w instalacji elektrycznej. Nie. Takie kobiety to wyjątkowa rzadkość.
    Więc i mężczyzn wyjątkowych będzie równie mało, skoro tak wysoko podniesiono poprzeczkę właśnie dla nich.
    Nowe pokolenie to pokolenie egoistów. Egoistów obu płci. Starsze pokolenia wiedziały, że gdy jest się razem, to jest lżej. Ale lżej było dlatego, że ludzie się uzupełniali, bo tak nakazywał zwyczaj. Dziś nie mamy sie w czym uzupełniać. Rano chłopak i dziewczyna stoją łokciem w łokieć przed lustrem, ale już przy kuchni... nikt nie stoi.
    Więc niestety to wina kobiet, które skazane są na samotność, bo nie potrafiły nigdy zaspokoić się na męski sposób, którego sednem jest pewnien kompromis. I zawsze ich marzenia odstawały od rzeczywistości - tym razem od rzeczywistości, którą same tworzą...

  • skrzynka_02

    Oceniono 569 razy 455

    Jednym z największych postępów w historii cywilizacji było wynalezienie antykoncepcji i feminizmu - odtąd można posuwać bez zakładania rodziny.

  • sceptykpancerny

    Oceniono 583 razy 429

    A co się k*** dziwić, że nie chcą się żenić?
    Ożenią się, za jakiś czas rozwód będzie. Po 15 latach nagle się okaże, że pani jest "ofiarą" przemocy, no i chłop będzie musiał jeszcze na nią alimenty bulić. To się nie dodaje, jak mawia Max Kolonko :P

  • brian123

    Oceniono 627 razy 353

    Przecież Gazeta lansuje takich właśnie mężczyzn. Wolnych, singli, a najlepiej mieszkajacych w squacie lub tęczowych. Chcecie to macie.

  • midnight_lightning

    Oceniono 407 razy 333

    I znowu dziwne żale kobiet po 30-ce. Mężczyźni ich nie chcą? A co robiły te wszystkie panie, gdy miały po 20 lat?

    Cóż, były bardzo zajęte segregacją swoich rówieśników: na garstkę tych "dobrze rokujących" godnych uwagi, i na tych nieudaczników, golców, bidoków niegodnych spojrzenia. Paskudną, prymitywną segregacją ze względu na kasę.

    Jesteś spokojnym, uczciwym, dobrym człowiekiem, dopiero wchodzisz w życie, nie masz pracy ani mieszkania, nie masz bogatych rodziców? nie masz kasy! - nie masz szans!, jesteś skazany na wykluczenie. Kobiety wiedzą, że będą musiały przy tobie długo czekać na "należne im" luksusy, a im się nie chce!

    Okazuje się, że ci "dobrze rokujący" to tacy, którzy "poradzą sobie w życiu", tacy którzy "nie dadzą sobie dmuchać w kaszę" - to po prostu łobuzy, bandyci, oszuści, cwaniaczki - albo rozpieszczeni synkowie bogatych rodziców. Najlepsi są oczywiście dealerzy narkotykowi, życie u boku takiego gościa takie kolorowe jest, nie ma nudy. Kobiet nie obchodzi fakt, jak ta kasa została zdobyta, aby tylko była szybko.

    Niektóre młode panie nie chcą czekać nawet krótko, i szukają panów, którzy już mają pieniądze, dużo pieniędzy, i nieważne, że mają też i żony i dzieci, i 2-3-krotnie więcej od nich lat.
    (rekord niejakiej Oliwii jest nie do przebicia, ona 16lat, on 68lat - 4 razy więcej)

    Sponsoring to przecież tylko miła przygoda, tymczasowa oczywiście, poznaje się ciekawych ludzi, jakoś trzeba te studia przeżyć na odpowiednim poziomie.

    A czas mija, panie chętne na wygodne życie przelatują z rąk do rąk tej garstki dobrze rokujących, majętnych panów i nagle się okazuje, że są dla swoich ulubieńców za stare! w wieku 30lat. Ubaw po pachy.
    Cóż, kobiety same ustawiły się w roli kolejnego gadżetu należnego im z powodu majętności. A gadżety się wymienia na coraz to nowsze, jak samochód, telefon itp. Oni szanować kobiet nigdy nie będą, co łatwo przychodzi, nie ma wartości.

    W tym czasie ci porządni i uczciwi pokończyli studia, zaczęli pracować, zarabiać i budować swoją przyszłość. Może oni powinni spojrzeć życzliwie na te 30-latki?

    Naprawdę, na te same rówieśniczki, które wcześniej traktowały ich z lekceważeniem i pogardą? te same, które dały im kopa? Oni już wiedzą, że miłość to mrzonki, że kobietom zależy tak naprawdę tylko na forsie, wiedzą, że nie ma sensu wiązać się z taką, bo jak straci pracę, majątek, to taka zabierze, co się da i wystawi jego walizki za drzwi.

    Tak, oni też wezmą sobie młodą dziewczynę, do rówieśniczek mają bowiem zupełnie uzasadniony uraz.

    I wychodzi na to, że nie zdaje egzaminu genialna strategia pt "..spróbuję załapać się na bogacza, przejść przez łóżka wszystkich przedsiębiorców i prezesów w okolicy, dorobię sobie na jachcie we Francji, poznam kilku miłych, starszych panów, a jak nie uda się załapać na stałe, to zrobię łaskę tym frajerom, którzy byli tak we mnie zakochani.." .

    Chcecie prawdziwego, partnerskiego związku, takiego "na dobre i na złe", to bierzcie golców, i wspólnie razem budujcie wspólną przyszłość. Bądźcie ze swoim mężczyzną, gdy jest źle, a nie pchajcie się na gotowe, zaliczone po drodze przez tabuny cwanych łajdaków.

  • zdunman

    Oceniono 452 razy 250

    a każdy faceta ma zawsze te same wymagania co do kobiety i sie nigdy nie zmienią, ma być ładna i dobrze sie ruc........ :P

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX