Napięcie mięśniowe u niemowląt - czy to słuszna diagnoza?

Paweł Zawitkowski
09.02.2012 , aktualizacja: 19.08.2015 09:54
A A A Drukuj
Problemy z napięciem mięśniowym spędzają sen z powiek wielu rodziców niemowląt. Czy nowe pokolenia masowo dotknęły zaburzenia rozwoju?
Państwa dziecko ma wzmożone/obniżone napięcie mięśniowego - słyszą często (zbyt często!) rodzice niemowlęcia. "Dziecko nie podnosi główki, ma zaciśnięte piąstki, prostuje nóżki, za słaby brzuszek, zbyt szybko podnosi się do góry, nie obraca się na boki, nie siada jeszcze, nie wstaje, chodzi często na palcach Trzeba rehabilitować!". Znacie to? Po takich wypowiedziach trudno się pozbierać, łatwo za to wpaść w przekonanie, że dziecko jest chore lub źle się rozwija. Zanim przestaniecie jeść i spać z nerwów, popatrzcie uważnie na swoje dziecko.

We własnym tempie

Organizmy noworodków i małych niemowląt są niedojrzałe. Owszem gotowe, by pojawić się na świecie, ale kompletnie niesamodzielne. Ta niedojrzałość dotyczy wszystkich układów: oddechowego (stąd np. częste bezdechy); pokarmowego (stąd ulewania, kolki, problemy z pasażem jelitowym); struktur kostnych (stąd niedojrzałość stawów biodrowych i konieczność ich kontroli). Niedojrzały jest również układ nerwowy, zmysły dziecka, sposób adaptacji i reagowania na bodźce płynące z otoczenia.

Bez kontroli

Dziecko na początku życia nie ma jeszcze kontroli nad swoim ciałem. Trudno mu koordynować swoje ruchy. Nawet je samo może zaskoczyć własna reakcja na światło, dźwięk, także pojawienie się kogoś w polu widzenia, gwałtowne podniesienie z podłoża, włożenie do wody, niezbyt wprawne przekazywanie malucha z rąk do rąk. Nawet leżenie na brzuchu bywa nie do zniesienia.

Do tego, niemowlęta reagują całym swoim ciałem, każdym jego centymetrem, prężąc się, wyginając, kuląc lub gwałtownie kopiąc nóżkami i machając rączkami. Niemowlę to istota emocjonalna w każdym calu, a jeśli dodamy do tego fakt, że i kontrola emocji jest niedojrzała - to zrozumiemy, dlaczego reaguje tak gwałtownie. I często chaotycznie.

Czy to na pewno wzmożone napięcie mięśniowe?

No dobrze, ale jaki ma to związek z kwestią napięcia mięśniowego? Napięcie mięśniowe to stały stan gotowości włókien mięśniowych do pracy, kontrolowany przez układ nerwowy. Mocno upraszczając: jest stan podstawowy - naturalny, właściwy dla danego dziecka w chwilach komfortu, ale jest też stan "alertu" - silnej aktywności, związany z koniecznością wykonania jakiegoś ruchu, wywołany dolegliwościami, utratą równowagi lub nagłym bodźcem. Gwałtowną reakcję może wywołać też kolka, silna skórna alergia, głód, zmiana otoczenia, gwałtowne ruchy rodziców, kąpiel, bóle brzucha, trudności z wypróżnianiem, rozdrażnienie, strach, niepewność. Tu główną rolę odgrywa emocjonalna kontrola napięcia mięśniowego, wyrażająca się silnym prężeniem ciała, sztywnością, chaosem. Niestety niektórzy widzą w tym "wzmożone napięcie mięśniowe". To pomyłka.

Napięcie mięśniowe w pierwszych tygodniach życia dziecka

Wzmożone napięcie mięśniowe to termin zarezerwowany dla zaburzeń związanych z dysfunkcjami ośrodkowego układu nerwowego. Nie można używać tego określenia w odniesieniu do wszelkich reakcji obronnych i adaptacyjnych noworodka i niemowlęcia. W znakomitej większości przypadków przedziwne, niepokojące rodziców zachowania noworodków i niemowląt nie są zaburzeniami rozwojowymi.

W pierwszych tygodniach życia dziecka napięcie mięśni rąk i nóg jest nieco większe niż mięśni tułowia. Czasami rodzice dopatrują się w tym nieprawidłowości, choć jest to norma. W tym okresie częstą reakcją na jakikolwiek bodziec lub dyskomfort jest silne prężenie się do tyłu, odginanie główki, usztywnianie się.

Często też, w swoim zachowaniu i postawie maluchy prezentują nawyki przeniesione jeszcze z okresu życia płodowego, np. asymetrię ułożenia główki, bardziej przykurczoną jedną rączkę, dłoń, stópkę. Jeżeli dziecko potrafi po chwili, spontanicznie i bez większych kłopotów, zmienić swoją pozycję, swobodnie otworzyć dłoń, nie ma się czym niepokoić.

Napięcie mięśniowe, a przez to postawa i ruch dziecka zmieniają się w ciągu pierwszych miesięcy życia. Istotne jest to, czy te zmiany nie utrudniają maluchowi nabywania kolejnych umiejętności ruchowych.

Obniżone napięcie mięśniowe

Często na rehabilitację trafiają dzieci, które nie mają żadnych zaburzeń rozwojowych, a jedynie niewielkie, przejściowe odstępstwa od linii rozwojowej. Specjaliści nazywają to zmianami adaptacyjnymi.

Wyobraźmy sobie noworodka, któremu trudno jest oderwać główkę od podłoża, kiedy leży na brzuchu, czy trudno unieść rączkę i precyzyjnie nią trafić w oczko tatusia Dziecko albo z tym walczy, albo poddaje się. Niektóre niemowlęta przy napięciu mięśniowym nieco niższym od tzw. "średniej krajowej" walczą, tzn. usztywniają swe ciało, prężą grzbiet, ściskają rączki, skręcają się niemiłosiernie - głównie w jedną stronę, a w rezultacie - utrudniają i sobie i wszystkim dookoła normalne funkcjonowanie łącznie z tymi najprostszymi czynnościami jak karmienie, ubieranie, kąpiel, noszenie i usypianie.

Inne dzieci, rezygnują, wydaje się że nie walczą, nie próbują unosić główki, wysuwać rączek, kopać nóżkami, obracać się, siadać, pełzać. Albo próbują, ale jakoś im nie w smak się wysilać. Sposobów reakcji na niemoc i dyskomfort są setki.

Prężenie niemowlęcia jako obrona

Czy widzieliście kiedyś dorosłego człowieka, który na co dzień sprawnie się porusza i który staje pierwszy raz na nartach, albo na łyżwach, i nagle podłoże ucieka spod jego nóg? Albo kogoś kto - bez wcześniejszych doświadczeń - siada na dużej, dmuchanej piłce? Kiedy przestaje panować nad sytuacją, uruchamia reakcje obronne, które do złudzenia przypominają chaotyczne reakcje niemowląt. Napina mięśnie, ściska dłonie, wypręża się do tyłu lub gwałtownie się zgina, przesadnie prostuje głowę i tułów, sztywnieje i nieruchomieje lub śmiesznie zaczyna wymachiwać rękami. Na dodatek się boi.

Dlaczego podobnych reakcji odmawiamy dzieciom, które nie mają tak wielkiego bagażu doświadczeń jak my? Trudno im doprawdy spokojnie sobie wytłumaczyć, że nic wielkiego się nie dzieje, kiedy główka opada na przewijak, kiedy rączki zwisają przy przenoszeniu, kiedy nagle opada się plecami na podłoże przy odkładaniu do łóżeczka, kiedy każdy ruch rączką powoduje utratę równowagi i nie sposób opanować swego ciała.

Wskazówki dla rodziców

Najważniejszym czynnikiem, od którego zależy zachowanie dziecka w rękach rodziców, na przewijaku, w kąpieli, jest poczucie bezpieczeństwa i komfort. Nie tylko poczucie sytości, sen oraz czułość i ciepło, które dają dziecku rodzice. Równie ważne jest to, aby każdy nasz dotyk i ruch w trakcie wykonywania codziennych czynności pielęgnacyjnych był delikatny i pewny, spokojny i zdecydowany, celowy i płynny.

Dotykamy i unosimy malca całą dłonią i na jak największej powierzchni naszego ciała. Nie chwytamy go kurczowo pod pachy, szyję i pupę. W trakcie przenoszenia i przewijania dziecko ma sprawiać wrażenie jakby płynęło w przestrzeni i na podłożu unoszone na naszym ciele jak na tacy.

Dodajmy jeszcze kilka wskazówek dotyczących naprzemienności: że warto podchodzić do dziecka raz z jednej, raz z drugiej strony, podnosić, kłaść i trzymać je to na lewej, to na prawej ręce, zmieniać pozycję malucha w łóżeczku, skłaniać do zmiany pozycji w poszukiwaniu zabawki i tak dalej.

Zwykle po kilku tygodniach takiego postępowania zachowanie, napięcie mięśniowe, ruch i postawa dziecka przestają nas niepokoić.

Nietrudno nauczyć się takiego postępowania (wskazówki znajdziecie np. na edziecko.pl i na mamotatocotynato.pl).

Spokojna obserwacja

Warto by rodzice uważnie obserwowali swoje dziecko, ale nie po to, by doszukiwać się u niego objawów zaburzeń, tylko żeby się go uczyć.

Dziecko samo chce poszukiwać różnorodnych doznań oraz możliwości działania. Jeśli widzimy, że tej naturalnej tendencji u malucha brak, albo mimo chęci nie jest w stanie doskonalić swoich umiejętności, warto powiedzieć o swoich spostrzeżeniach pediatrze. Tylko specjalista będzie potrafił właściwie zinterpretować zachowanie dziecka. Rodzice nie powinni bawić się w domorosłych diagnostów. Lepiej także, by nie "badali" swoich dzieci, nie testowali na nich ćwiczeń i sprawdzianów, jakie podpatrzyli u innych.

Rodzicielska intuicja i obserwacja będzie za to nieoceniona podczas rozmowy z lekarzem. Potrzebne są wasze relacje o zachowaniu i nawykach dziecka, o szczegółach codziennej opieki i pielęgnacji. Ktoś, kto zignoruje te relacje, będzie miał trudności w ocenie stanu dziecka, może nie dostrzec zagrożeń albo przesadzić w interpretacji objawów.

Zdrowe dziecko:

- gdy jest spokojne, jego ruchy są płynne, swobodne, zróżnicowane;

- potrafi zmieniać pozycje, a jeżeli jeszcze na to nie przyszedł czas, potrafi zaakceptować prawie każdą pozycję, w jakiej je ułożymy (choć niektóre może lubić mniej niż inne);

- bez trudu może poruszać wszystkimi częściami ciała razem i osobno;

- z tygodnia na tydzień jego ruchy stają się coraz bardziej precyzyjne i miłe dla oka;

- utrzymuje kontakt wzrokowy, koncentruje swoją uwagę na osobach i przedmiotach;

- jest głodne nowości i chłonie wszystko co się dzieje dookoła niego;

- w jego zachowaniu i ruchach widać postęp, systematyczny lub skokowy, ale stopniowo pozwalający na doskonalenie jego aktywności i zdobywanie nowych umiejętności;

- nawet jeśli sztywnieje i pręży się w chwilach niepokoju, nie paraliżuje to na dłuższy czas jego aktywności.

Na co musicie zwrócić uwagę:

Taki czy inny ruch rączki lub nóżki, takie czy inne ułożenie główki- to nic jeszcze nie znaczy. Rodziców mogą niepokoić dopiero (choć wcale nie przesądzają o zaburzeniach) takie objawy:

- stałe, nadmierne, sprawiające wrażenie chaosu, pobudzenie dziecka albo przeciwnie - bardzo słaba reakcja na bodźce; apatia lub nieustający płacz, niepokój, strach;

- trudności z jedzeniem - z chwytaniem lub utrzymywaniem w buzi piersi bądź smoczka butelki; częste, nie do opanowania zachłystywanie się, szybkie męczenie się;

- ciągłe kłopoty z ubieraniem spowodowane tym, że maluch pręży się, ściska nóżki, przykurcza rączki, jest spięty lub przeciwnie - leje się przez ręce, nie reaguje na zmiany pozycji;

- brak odpowiedzi na próby nawiązania kontaktu przez rodziców - np. umykanie wzrokiem w bok; trudności w rozpoznawaniu bliskich, brak reakcji na grymasy i mimikę twarzy;

- wrażenie, że dziecko jest cały czas (niezależnie od stanu emocji) sztywne i spięte, zaciska piąstki i wargi, albo przeciwnie - że jest bardzo wiotkie, "przelewa się przez ręce";

- utrzymująca się asymetria w ułożeniu ciała, taka sama niezależnie od pozycji dziecka;

- brak postępów w osiąganiu kolejnych umiejętności, brak, którego nie da się wytłumaczyć długotrwałą chorobą ani ciągłymi utrudnieniami (takimi jak nasilone ulewanie, leczenie ortezami).

Niemowlę rozwija się indywidualnie

Jeśli nasze dziecko rozwija się znacznie wolniej lub inaczej niż rówieśnik z sąsiedztwa, pamiętajmy, że istnieje coś takiego jak "okna rozwojowe", czyli okresy w których zazwyczaj pojawia się jakaś umiejętność. I tak, kiedy mówimy o sztywnym unoszeniu główki z leżenia na plecach (kiedy podnosimy niemowlę do góry za rączki) - niemowlę może to zacząć robić, gdy ma 2,5 a 3,5 miesiąca. A jeśli jest najbardziej "wypasionym" niemowlęciem w naszym województwie, możemy mu dać na to jeszcze ze dwa tygodnie. To samo dotyczy siadania i czworakowania - tu norma mieści się między 6 i 9, czasem 10 miesiącem życia. Jeszcze szersza norma dotyczy czasu zdobywania umiejętności stawania i chodzenia.



Paweł Zawitkowski, fizjoterapeuta, autor książek i filmów "Mamo, Tato co ty na to"

Chcesz wiedzieć więcej o zdrowiu niemowlaka? Lekarze odpowiadają

Zobacz także
  • 30
  • 13
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX