Podróże z dzieckiem - zwiedzamy polską Syberię

Tekst Izabela Meyza i Witold Szabłowski
18.05.2010 , aktualizacja: 13.12.2010 12:27
A A A Drukuj
Tym razem z kilkumiesięczną Marianną zwiedzaliśmy Suwalszczyznę.
W budynkach 
dawnego klasztoru 
w Wigrach można zatrzymać się na nocleg. Działa 
tu nawet galeria sztuki współczesnej dla dzieci.
FOT. MARIUSZ CIESZEWSKI / AGENCJ
W budynkach dawnego klasztoru w Wigrach można zatrzymać się na nocleg. Działa tu nawet galeria sztuki współczesnej dla dzieci.
W Puszczy Augustowskiej można przeżyć emocjonujące spotkanie 
z sarnami.
Fot. Mieczys3aw Michalak/ AG
W Puszczy Augustowskiej można przeżyć emocjonujące spotkanie z sarnami.
Nie jest łatwo wnieść bobasa na wysoką wieżę. Zziajany Tata odlicza schodki do końca. Na górze widok nieziemski - ze wszystkich stron otacza nas jezioro. Słońce odbija się w granatowej wodzie. Marianna otwiera buzię z wrażenia. Wyciąga rączki do nieba i próbuje go dotknąć.

- E hej! - krzyczy, a echo niesie jej głosik na cały Półwysep Wigierski.

Jesteśmy na Syberii. Nie tej dalekiej, gdzie spotkać można renifery i krogulce, ale na naszej polskiej. Zwiedzamy Suwalszczyznę - polski biegun zimna. Z wieży klasztornej na Wigrach mamy widok na kościół. U naszych stóp stoją stare eremy, w których kiedyś mieszkali zakonnicy. Na Wigrach dużo ludzi. Modlą się, spacerują, pływają łódkami po jeziorze.

- Wcześniej turystów to tu na palcach jednej ręki się liczyło. Tłoczno się zrobiło jedenaście lat temu, bo wtedy papież odwiedził Wigry - opowiada straganiarz. - Dziś nawet statkiem papieskim można się przepłynąć. Albo chociaż łóżko obejrzeć, na którym spał.

Wilki, ptaki i przylaszczki

Drogi są tu pofałdowane jak sękacz.

Na drzewach pączki przekształcają się w liście. Dzięcioł stuka w korę. Wigierski Park Narodowy jest jednym z największych w Polsce. Na jego skraju leży dzika Puszcza Augustowska. Z Wigier jedziemy prosto w jej stronę.

W słynnym augustowskim "Albatrosie" zatrzymujemy się na obiad. Marysia je rybę z pobliskiego jeziora, a my zawijańce z grzybami z Puszczy Augustowskiej. Palce lizać! Objedzeni ruszamy do lasu.

- Podobno po Puszczy Augustowskiej chodzą wygłodniałe wilki - straszy Tata, ale Mama z Manią się tylko śmieją.

Puszcza jest cała niebieska - ponad zielony mech wystają błękitne przy-laszczki. Marianna wkłada je sobie do buzi, jak wszystko, co jej się podoba. Ubieramy ją ciepło i pozwalamy poracz-kować po mchu. Mania głaszcze go, a potem wyrywa z korzeniami.

- Zaraz dorwie nas nie wilk, ale straż leśna - ostrzega Tata.

Przy źródełku

Po drodze z Augustowa do Sejn zatrzymujemy się w Studziennicznej, żeby zobaczyć zachód słońca i napić się wody z cudownego źródełka. Marianna najchętniej wskoczyłaby do niego cała. Robi się coraz zimniej. Chowamy się w aucie i ruszamy dalej. Kolejny zawijas na drodze. Tata hamuje z piskiem opon. Nasze auto odbija się w błyszczących oczach... sarenki. Stoi na środku drogi, a w rowie chowa się małe sarniątko.

Wtulony w fotelik bobas mruży oczy. Czas na nocleg. Na Suwalszczyźnie najlepiej znaleźć kwaterę agroturystyczną. Nocujemy we wsi Giby.

Litewskie przysmaki

Z Gib mamy tylko kilka kilometrów do Sejn - przygranicznego miasteczka. Nad miastem góruje biała barokowa bazylika. A w niej piękna drewniana figura Matki Boskiej. Kiedyś Sejny były najważniejszym miastem w regionie, siedzibą biskupstwa i centrum handlowym. A dziś? Oprócz bazyliki zachowała się jeszcze synagoga - dziś siedziba ośrodka "Pogranicze - sztuk, kultur, narodów". Latem odbywają się w niej koncerty i przedstawienia teatralne.

W Sejnach idziemy na targ. Można tu dostać chleb robiony na zakwasie, jaja prosto od kury i świeże warzywa. Marianna chwyta chleb w małe paluszki i próbuje cały wsadzić do buzi. Na bazarze słychać język litewski. Co trzeci mieszkaniec Sejneńszczyzny to Litwin. Działają tu litewskie zespoły muzyczne i teatralne. Ale nas bardziej interesuje litewska kuchnia. Razem z bobasem zajadamy się czenakami (warzywa z mięsem zapiekane w glinianym garnuszku). Próbujemy też kartaczy (duże pyzy z mięsem), babki ziemniaczanej i soczewiaków (smażone lub pieczone pierogi z soczewicy).

Za granicą

W Sejnach zapachniało nam Litwą, więc wybieramy się zagranicę. Marianna ma swój pierwszy dokument - paszport (nam wystarczą dowody osobiste). Malowniczą drogą na skraju lasu jedziemy do Kopciowa (po litewsku Kapc!iamiestis). Na lokalnym cmentarzu zaskakują nas polskie nagrobki. W Kopciowie pochowano Emilię Plater. Spacerujemy z Marianną główną ulicą wsi, zachwycając się melodią litewskiego języka. Mijamy drewniane kapliczki, szczekające psy i babcię we wzorzystej chuście, która uśmiecha się na widok bobasa wygodnie rozłożonego. Robimy sobie piknik nad rzeczką w cieniu sosen.

Marysia wystawia twarz do wiatru, który kręci jej włoski. Nad nami fruwają boćki, a pod taflą wody zwinnie ruszają się małe rybki. Tu jest jak w raju.

Bezpieczeństwo w podróży

1. Zawsze przewoźcie dziecko w odpowiednio dobranym do wagi i wieku foteliku. To ważne dla jego bezpieczeństwa.

2. Nigdy nie zostawiajcie śpiącego malucha bez opieki w zamkniętym samochodzie.

3. Układając dziecko w foteliku i zapinając pasy, zwróćcie uwagę, czy są one prawidłowo ułożone i odpowiednio dociągnięte.

4. W czasie jazdy sprawdzajcie, czy maluch nie jest przegrzany i jest dobrze nawodniony, zwłaszcza w czasie upałów. Podawajcie mu regularnie płyny.

5. Nigdy nie zostawiajcie ciężkich przedmiotów lub paczek na tylnej półce samochodu. Mogłyby spaść i zranić dziecko lub pasażera, np. podczas gwałtownego hamowania.

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy