Przedszkole pod żaglami
21.07.2008
, aktualizacja: 21.07.2008 14:52
Co najbardziej łączy dużych i małych? Wspólna pasja albo mała przestrzeń. Na jachcie oba warunki są spełnione.
ZOBACZ TAKŻE
- Podróże z dzieckiem - odkrywamy wschód (10-03-10, 12:54)
- Plusk! Zabawy z wodą (04-07-08, 00:00)
- Rodzinne wakacje nad wodą (18-06-08, 00:00)
- Boi się wody - wychowanie dziecka (01-08-06, 12:41)
- Wakacje z dziećmi. W Disneylandzie - krainie inżynierów wyobraźni (01-06-09, 06:00)
Jeśli jesteś żeglarzem i mamą lub tatą przedszkolaka, najwyższy czas, żeby zarazić miłością do wiatru i wody twoje dziecko. Wakacje pod żaglami z całą rodziną mogą być wspaniałym przeżyciem. Wystarczy, że dostosujesz program wycieczki do najmłodszego wilka morskiego.
Kapok i sznurek
Bezpieczne wakacje to udane wakacje. Na jachcie zasady bezpieczeństwa są szczególnie ważne - z wodą nie ma żartów.
- Dziecko przebywające w kokpicie musi zawsze mieć na sobie kapok dostosowany do swej wagi i wzrostu. Od tej reguły nie ma odstępstw. Jeśli od początku będziesz egzekwować jej przestrzeganie, maluch zacznie traktować kamizelkę jako coś zupełnie naturalnego. Jeszcze lepiej gdy rodzice świecą przykładem i sami zakładają kapoki. Na morzu to standard. Czemu nie przenieść dobrych zwyczajów również na mazurskie jachty? Nowoczesne kamizelki są tak lekkie i małe, że prawie niezauważalne.
- Gdy płyniecie przypnij dziecko do jachtu liną asekuracyjną. Dziecięce kapoki mają zintegrowaną uprząż do wpięcia liny. Na jachtach morskich są specjalne taśmy i punkty bezpieczeństwa do wpinania się. Jeśli na łódce, która pływasz, brakuje takiego wyposażenia, musisz zdać się na własną inwencję. Zamiast liny zakończonej karabinkami, możesz zastosować dziecięce szelki do nauki chodzenia.
- Bardzo pomocnym podczas pływania z dziećmi, choć rzadko stosowanym rozwiązaniem, jest siatka rozciągnięta na relingu.
- Zabierz dla dziecka buty z podeszwą, która nie będzie ślizgała się po pokładzie. Najlepsze są specjalne buty żeglarskie, ale zwykłe trampki też powinny się sprawdzić. Wszelkie klapki są surowo zabronione, po łódce nie można też chodzić na bosaka, właśnie ze względu na ryzyko poślizgnięcia się.
- Podczas naprawdę niebezpiecznych manewrów (np. na Mazurach trzeba często składać maszt) wyślij dziecko na chwilę pod pokład. Staraj się jednak nie nadużywać tego prawa - w końcu to właśnie manewry są dla małych żeglarzy najciekawsze.
- Jeśli płyniecie we trójkę, przygotuj łódkę tak, żeby poradzić sobie ze wszystkim samemu. Może okazać się, że druga osoba właśnie zajmuje się dzieckiem.
- Nie zapomnij o ochronie przed słońcem i deszczem. Zapakuj krem z wysokim filtrem i okrycie głowy dla malucha a także nieprzemakalną kurtkę z kapturem.
- Zaopatrz się w odpowiednie do wieku dziecka środki odstraszające komary. W czasie noclegów na jachcie sprawdza się moskitiera zakładana na wejściu do kabiny.
Pływanie i postoje
Zadowolone dziecko to zadowoleni rodzice. Dlatego czas pływania dostosuj do wymagań malucha. Trzy godziny na wodzie będą dla przedszkolaka nie lada atrakcją, sześć zmieni wesołego czterolatka w grymaszącego potwora, a rejs w udrękę dla wszystkich. Planując wycieczkę, pamiętaj o kilku zasadach:
- Wybieraj atrakcyjne miejsca na postoje. Jeśli port, to najlepiej w pobliżu wesołego miasteczka. Jeśli postój "na dziko", to w miejscu, gdzie można rozpalić ognisko. Ważne jest też łagodne zejście do wody i możliwość kąpieli.
- Szukaj innych ludzi z dziećmi. Twój przedszkolak będzie miał towarzystwo rówieśników, a ty - odrobinę czasu dla siebie.
- Przy dłuższym rejsie zaplanuj co najmniej dwa dłuższe niż jedna noc postoje. Zabierz dziecko na lody, karuzelę, albo na jagody.
- Zabierz dużo zabawek - tych ulubionych i kilka zupełnie nowych. Odwrócą uwagę dziecka, kiedy znudzi mu się żeglowanie, a w czasie deszczowej pogody będą niezastąpione. W te ostatnie przydadzą się też gry i puzzle.
- Nie przywiązuj zbyt dużej wagi do higieny. Lepiej odpuścić kąpiel w chłodny dzień niż ryzykować przeziębieniem.
- I najważniejsza rada - zadbaj, żeby dziecko czuło się członkiem załogi. Powierzaj mu odpowiedzialne zadania, którym już teraz może sprostać, jak wywieszanie flagi (obowiązkowe na jachtach morskich), podawanie odbijaczy, kręcenie kabestanem czy trzymanie końca ciągniętej przez tatę lub mamę liny.
Z życia wzięte
Moja trzyletnia córka Hania musiała chyba wyssać miłość do żeglarstwa z moim mlekiem, bo od początku woli mieszkać na łódce niż w domu. Na pewno ogromne znaczenie ma fakt, że w czasie rejsu ma przez cały czas oboje rodziców - zwłaszcza zapracowanego na co dzień tatę - dla siebie. Na jachcie Hania najbardziej lubi "pomagać" tacie. Razem sterują, ciągną liny, wieszają odbijacze, sprawdzają prognozę pogody. Z każdym rejsem Hania potrafi więcej. Oprócz czynności pokładowych, bardzo podoba jej się też wypompowywanie wody z kingstona (toaleta na morskim jachcie). Przez cały czas, kiedy płyniemy, Hania ma na sobie kapok. Przekonaliśmy ją do noszenia kamizelki, pozwalając samej dokonać zakupu. Wybrała żółty kolor kapoka, który od tej pory dumnie zakłada, zaznaczając za każdym razem, że "tylko Hania ma taki ładny lifejacket" (kamizelki mamy i taty są prozaicznie czarne). Gdy płyniemy przypinamy Hanię liną asekuracyjną do punktu bezpieczeństwa przy zejściówce. Lina jest rozciągliwa i pozwala na ograniczoną wędrówkę na obie burty. W czasie postojów Hania maszeruje po całym jachcie pewnie i bez strachu, trzymając się relingu. Pływamy zazwyczaj dłużej niż zalecane przeze mnie trzy godziny. Morze i większe odległości między portami niż np. na Mazurach wymuszają dłuższe przebiegi. Mamy jednak to szczęście, że Hania po dwóch godzinach kołysania zasypia na co najmniej dwie godziny (w każdych warunkach i w każdej pozycji). Kupiliśmy dla niej specjalne miękkie podkładki, żeby mogła wygodnie spać w kokpicie. Wolimy mieć ją na oku, więc nie pozwalamy na schodzenie pod pokład gdy płyniemy. Dlatego zawsze zabieramy też zapas ciepłych ubrań i obowiązkowo czapkę (pływamy przez cały rok, nie tylko w lecie). Wszystkim rodzicom - żeglarzom, którzy wahają się czy warto zabierać dzieci w rejs mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć - warto!
Kapok i sznurek
Bezpieczne wakacje to udane wakacje. Na jachcie zasady bezpieczeństwa są szczególnie ważne - z wodą nie ma żartów.
- Dziecko przebywające w kokpicie musi zawsze mieć na sobie kapok dostosowany do swej wagi i wzrostu. Od tej reguły nie ma odstępstw. Jeśli od początku będziesz egzekwować jej przestrzeganie, maluch zacznie traktować kamizelkę jako coś zupełnie naturalnego. Jeszcze lepiej gdy rodzice świecą przykładem i sami zakładają kapoki. Na morzu to standard. Czemu nie przenieść dobrych zwyczajów również na mazurskie jachty? Nowoczesne kamizelki są tak lekkie i małe, że prawie niezauważalne.
- Gdy płyniecie przypnij dziecko do jachtu liną asekuracyjną. Dziecięce kapoki mają zintegrowaną uprząż do wpięcia liny. Na jachtach morskich są specjalne taśmy i punkty bezpieczeństwa do wpinania się. Jeśli na łódce, która pływasz, brakuje takiego wyposażenia, musisz zdać się na własną inwencję. Zamiast liny zakończonej karabinkami, możesz zastosować dziecięce szelki do nauki chodzenia.
- Bardzo pomocnym podczas pływania z dziećmi, choć rzadko stosowanym rozwiązaniem, jest siatka rozciągnięta na relingu.
- Zabierz dla dziecka buty z podeszwą, która nie będzie ślizgała się po pokładzie. Najlepsze są specjalne buty żeglarskie, ale zwykłe trampki też powinny się sprawdzić. Wszelkie klapki są surowo zabronione, po łódce nie można też chodzić na bosaka, właśnie ze względu na ryzyko poślizgnięcia się.
- Podczas naprawdę niebezpiecznych manewrów (np. na Mazurach trzeba często składać maszt) wyślij dziecko na chwilę pod pokład. Staraj się jednak nie nadużywać tego prawa - w końcu to właśnie manewry są dla małych żeglarzy najciekawsze.
- Jeśli płyniecie we trójkę, przygotuj łódkę tak, żeby poradzić sobie ze wszystkim samemu. Może okazać się, że druga osoba właśnie zajmuje się dzieckiem.
- Nie zapomnij o ochronie przed słońcem i deszczem. Zapakuj krem z wysokim filtrem i okrycie głowy dla malucha a także nieprzemakalną kurtkę z kapturem.
- Zaopatrz się w odpowiednie do wieku dziecka środki odstraszające komary. W czasie noclegów na jachcie sprawdza się moskitiera zakładana na wejściu do kabiny.
Pływanie i postoje
Zadowolone dziecko to zadowoleni rodzice. Dlatego czas pływania dostosuj do wymagań malucha. Trzy godziny na wodzie będą dla przedszkolaka nie lada atrakcją, sześć zmieni wesołego czterolatka w grymaszącego potwora, a rejs w udrękę dla wszystkich. Planując wycieczkę, pamiętaj o kilku zasadach:
- Wybieraj atrakcyjne miejsca na postoje. Jeśli port, to najlepiej w pobliżu wesołego miasteczka. Jeśli postój "na dziko", to w miejscu, gdzie można rozpalić ognisko. Ważne jest też łagodne zejście do wody i możliwość kąpieli.
- Szukaj innych ludzi z dziećmi. Twój przedszkolak będzie miał towarzystwo rówieśników, a ty - odrobinę czasu dla siebie.
- Przy dłuższym rejsie zaplanuj co najmniej dwa dłuższe niż jedna noc postoje. Zabierz dziecko na lody, karuzelę, albo na jagody.
- Zabierz dużo zabawek - tych ulubionych i kilka zupełnie nowych. Odwrócą uwagę dziecka, kiedy znudzi mu się żeglowanie, a w czasie deszczowej pogody będą niezastąpione. W te ostatnie przydadzą się też gry i puzzle.
- Nie przywiązuj zbyt dużej wagi do higieny. Lepiej odpuścić kąpiel w chłodny dzień niż ryzykować przeziębieniem.
- I najważniejsza rada - zadbaj, żeby dziecko czuło się członkiem załogi. Powierzaj mu odpowiedzialne zadania, którym już teraz może sprostać, jak wywieszanie flagi (obowiązkowe na jachtach morskich), podawanie odbijaczy, kręcenie kabestanem czy trzymanie końca ciągniętej przez tatę lub mamę liny.
Z życia wzięte
Moja trzyletnia córka Hania musiała chyba wyssać miłość do żeglarstwa z moim mlekiem, bo od początku woli mieszkać na łódce niż w domu. Na pewno ogromne znaczenie ma fakt, że w czasie rejsu ma przez cały czas oboje rodziców - zwłaszcza zapracowanego na co dzień tatę - dla siebie. Na jachcie Hania najbardziej lubi "pomagać" tacie. Razem sterują, ciągną liny, wieszają odbijacze, sprawdzają prognozę pogody. Z każdym rejsem Hania potrafi więcej. Oprócz czynności pokładowych, bardzo podoba jej się też wypompowywanie wody z kingstona (toaleta na morskim jachcie). Przez cały czas, kiedy płyniemy, Hania ma na sobie kapok. Przekonaliśmy ją do noszenia kamizelki, pozwalając samej dokonać zakupu. Wybrała żółty kolor kapoka, który od tej pory dumnie zakłada, zaznaczając za każdym razem, że "tylko Hania ma taki ładny lifejacket" (kamizelki mamy i taty są prozaicznie czarne). Gdy płyniemy przypinamy Hanię liną asekuracyjną do punktu bezpieczeństwa przy zejściówce. Lina jest rozciągliwa i pozwala na ograniczoną wędrówkę na obie burty. W czasie postojów Hania maszeruje po całym jachcie pewnie i bez strachu, trzymając się relingu. Pływamy zazwyczaj dłużej niż zalecane przeze mnie trzy godziny. Morze i większe odległości między portami niż np. na Mazurach wymuszają dłuższe przebiegi. Mamy jednak to szczęście, że Hania po dwóch godzinach kołysania zasypia na co najmniej dwie godziny (w każdych warunkach i w każdej pozycji). Kupiliśmy dla niej specjalne miękkie podkładki, żeby mogła wygodnie spać w kokpicie. Wolimy mieć ją na oku, więc nie pozwalamy na schodzenie pod pokład gdy płyniemy. Dlatego zawsze zabieramy też zapas ciepłych ubrań i obowiązkowo czapkę (pływamy przez cały rok, nie tylko w lecie). Wszystkim rodzicom - żeglarzom, którzy wahają się czy warto zabierać dzieci w rejs mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć - warto!
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
Ciąża i poród






