1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Świętokrzyskie - świetny kierunek na rodzinną wycieczkę!

Szczypta historii, dużo zabawy i sporo spacerowania - tak można opisać nasz rodzinny wypad na Kielecczyznę.
Decyzja zapadła: ruszamy w Świętokrzyskie. Gdy usiedliśmy nad przewodnikami i mapą, okazało się, że atrakcji turystycznych jest więcej niż sądziliśmy. Dziewczynki (dwuipółletnia Antosia i sześcioletnia Marynia) były gotowe odwiedzić każde miejsce, w którym będą lody i plac zabaw. My, dorośli, chcieliśmy tak zaplanować tych kilka dni, żeby oprócz atrakcji dla dzieci znalazło się i coś dla nas.

Łysa Góra i polskie Carcassonne

Naszą wyprawę zaczęliśmy od wdrapania się na Święty Krzyż, zwany też Łysą Górą. Zostawiliśmy samochód na przygotowanym dla turystów parkingu w Hucie Szklanej. Był tam plac zabaw, kramiki z pamiątkami i ziołami oraz zrekonstruowana osada średniowieczna. Gdy już udało nam się ściągnąć spragnione ruchu dziewczynki z drabinek, rozpoczęliśmy wędrówkę pod górę - my i Marynia na nogach, Antosia w wózku. Szeroka asfaltowa droga wiodła przez porastający zbocze jodłowo-bukowy las. Po pół godzinie przyjemnego spaceru naszym oczom ukazała się ogromna wieża telewizyjna, a za nią zabudowania klasztorne. XVIII-wieczny kościół i Muzeum Przyrodniczo-Leśne nie zrobiły na dzieciach wrażenia. Wędrując po zakamarkach i krużgankach klasztoru, trafiliśmy jednak na Muzeum Misyjne, gdzie bardzo się dziewczynkom spodobało. Oglądały afrykańskie instrumenty z tykwy, torby ze skóry krokodyla, wyplatane z trzciny łapcie. Zachwyciła je też panorama Gór Świętokrzyskich roztaczająca się ze szczytu. Marynia, usłyszawszy o Krypcie Jeremiego Wiśniowieckiego, uparła się, żeby zobaczyć jego mumię. Po chwili wahania przystaliśmy na to.

- Mamo, mamo, ten szkielet w trumnie był obrzydliwy! - To wrażenie z oględzin księcia.

Jej emocje ukoiliśmy znakomitą szarlotką, którą raczyliśmy się w kawiarni urządzonej w pięknym wirydarzu.

Po drodze do gospodarstwa agroturystycznego, gdzie mieliśmy nocować, wstąpiliśmy do Szydłowa, które reklamuje się jako "Polskie Carcassonne". To jedyne w kraju miasteczko, w którym zachowały się XIV-wieczne mury miejskie. Senne miasteczko ożywa ponoć we wrześniu, w czasie Święta Śliwki (okolica to prawdziwe śliwkowe zagłębie!).

Zabawki dla małych i dużych

Kolejny przystanek naszej świętokrzyskiej wędrówki to Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach. Najpierw zauroczyła nas sama siedziba: pięknie odrestaurowany XIX-wieczny budynek dawnych hal targowych. A sama wystawa? Bogata i różnorodna. Najpierw zabawki prababek i pradziadków: lale jak z "Lalki" Prusa, miniaturowe serwisy z porcelany, szafy z malutkimi ubrankami, ołowiane żołnierzyki, konie na biegunach i mnóstwo stareńkich misiów. A do tego wzruszające listy i nagrania opowiadające historie ukochanych przytulanek, które wraz z właścicielami przeżyły podróże, wojny, bombardowania. Jest tu też całe bogactwo zabawek rodem z PRL, które przypomniały i mnie, i mężowi czasy dzieciństwa. Na koniec utknęliśmy na dobre w sali z modelami czołgów, samolotów i okrętów, które tata postanowił szczegółowo z córkami omówić.

Większość tutejszych zabawek mieści się za szkłem i nie można ich dotykać, na co maluchy miały wielką ochotę. Na szczęście organizatorzy pomiędzy gablotami urządzili kąciki do zabawy: można w nich np. składać materiałowe misie z części, jeździć metalowym wozem strażackim, układać ogromne puzzle czy turlać się po ziemi wśród kolorowych pluszaków.

Chęciny

Nasze córki od czasu pobytu w Malborku są fankami zamków. Byliśmy przekonani, że zbudowana na przełomie XIII i XIV wieku królewska twierdza w Chęcinach także zrobi na nich wrażenie. Podążając za drogowskazami, dotarliśmy do parkingu pod zamkiem. Tym razem spacerowaliśmy bez wózka - mielibyśmy kłopot z wpychaniem go pod górę stromą ścieżką. Wewnątrz murów w przelocie rzuciliśmy okiem na obie wieże (Marynia z tatą wdrapała się na jedną z nich), basztę, dziedziniec, studnię i pozostałości budynków mieszkalnych - w przelocie, bo czas w Chęcinach upłynął nam głównie na ściąganiu młodszej córki z murów, stopni i kamieni.

Gdzie kozy kują

Trzeci dzień wyprawy rozpoczęliśmy od wizyty w Europejskim Centrum Bajki im. Koziołka Matołka w Pacanowie. To nowoczesny budynek otoczony pięknym ogrodem. W środku już od wejścia zrobiło się bajkowo. W szatni stały czerwone kozaki Kota w Butach, pantofelki Kopciuszka, a na wieszaku czekały czapeczki siedmiu krasnoludków. Oczekując na wejście, dziewczynki nie nudziły się ani chwili: do dyspozycji dzieci były tu stoliki do rysowania, klocki, wielkie szachy, sala zabaw, a także księgarnia i czytelnia. My w tym czasie odebraliśmy zamówione przez internet z kilkudniowym wyprzedzeniem bilety (bez rezerwacji nie da się tu wejść). Ich koszt trochę nas zaskoczył: za godzinne zwiedzanie Centrum dorosły płaci 22 zł, a dziecko powyżej 3 lat - 17 zł.

Naszym przewodnikiem po wystawie była dobra wróżka, która wprowadziła naszą grupkę do świata bajki. W czasie niezwykłej godziny zdążyliśmy m.in. zmniejszyć się i wejść do mysiej norki, zobaczyć szpadę Kota w Butach i odcięty język smoka wawelskiego, odbyć podróż magicznym pociągiem, znaleźć się w Zaczarowanym Ogrodzie, zobaczyć z bliska śpiącego smoka, nauczyć się nowych piosenek, wysłuchać bajki opowiadanej przez ogromny tulipan, obejrzeć fragmenty klasyki polskiej animacji

Marynia czuła się tam jak ryba w wodzie, ale Antosia była zdezorientowana półmrokiem i dziwnymi odgłosami. Obu też trudno było przyjąć do wiadomości, że nie wolno im niczego dotykać: ani magicznych kwiatów, ani ekranów, na których pojawiały się postacie z bajek, ani szufladek, w których ukryto bajkowe pamiątki. Wyjeżdżały z Pacanowa podekscytowane, ale i rozczarowane, że Koziołka Matołka udało im się zobaczyć tylko na rysunkach i gadżetach reklamowych.

Rzeka i las

Na ostatni dzień naszego pobytu na Kielecczyźnie nie brakowało nam pomysłów: jaskinia Raj, skansen w Tokarni, Park Jurajski w Bałtowie, pałac w Kurozwękach z jedynym w Polsce stadem bizonów Po krótkiej naradzie zdecydowaliśmy się na spływ Czarną Nidą. Wynajęliśmy na kilka godzin dwa kajaki. Ruszyliśmy z Morawicy, a skończyliśmy w podkieleckiej Tokarni. Szlak wiódł wśród lasów, pól, łąk i wsi. Płynęliśmy niespiesznie spokojną, dość łatwą do pokonania nawet dla nowicjuszy rzeką. W ramach urozmaicenia zdarzyło nam się kilka spiętrzeń wody, na których trzeba ostrożnie manewrować wśród kamieni, i jedna przenoska (nie dało się, niestety, wyminąć leżącego w wodzie konaru). Mimo pięknej pogody szlak był niemal pusty. Dziewczynki śpiewały, obserwowały wędkarzy, rzucały do wody listki. Antosia zdrzemnęła się nawet w bujającym się na wodzie kajaku.

Ostatnim akcentem krótkich wakacji w Świętokrzyskiem była audiencja u króla polskich drzew - słynnego dębu Bartek. Żeby dotrzeć do Zagnańska, wystarczy odbić kilka kilometrów z trasy Kielce - Warszawa.

Bilans wycieczki w Kieleckie? Sporo wrażeń, torby pełne gadżetów z Koziołkiem Matołkiem i Babą-Jagą i apetyt na powrót w te strony.

Więcej o:
Komentarze (1)
Świętokrzyskie - świetny kierunek na rodzinną wycieczkę!
Zaloguj się
  • Katarzyna Domika

    0

    Zgadza się, jak tylko zaczniemy się zastanawiać, co zobaczyć w świętokrzyskim, to okazuje się, że trzeba by spędzić tam ze dwa tygodnie ;) Na nas jeszcze duże wrażenie zrobiło muzeum Sienkiewicza w Oblęgorku, nie spodziewaliśmy się, że muzeum będzie tak ciekawie zorganizowane i fajne nawet dla 4latka :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX