Zazdrość, gniew - jak radzić sobie z uczuciami?
07.02.2012
, aktualizacja: 20.02.2012 16:58
Radość. Smutek. Miłość. Nienawiść. Spokój. Złość. Bezpieczeństwo. Strach. Uczucia to narzędzia o potężnej sile - w jednej chwili mogą zmienić rytm serca, dać nam chęć do życia lub odebrać ją na długie tygodnie. Tyle tylko, że, jak to bywa ze wszystkimi narzędziami, trzeba nauczyć się nimi posługiwać.
ZOBACZ TAKŻE
- Wyobraź sobie, że jesteś na miejscu swojego dziecka i słyszysz... (20-02-12, 16:22)
Jak sobie radzisz z uczuciami?
Jesteśmy więźniami naszych zasad, nakazów i zakazów. Przekonania typu: "wszystkich należy kochać", "strach to cecha ludzi słabych" "złość jest niemoralna", sprawiają, że nie potrafimy zaakceptować naszych uczuć. Nie pozwalamy sobie na te emocje, których się wstydzimy, których wolelibyśmy nie mieć. Niechętnie przyznajemy się do uczuć, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Skoro my sobie nie radzimy, co doradzimy naszym dzieciom?
Wyobraź sobie sytuację, w której syn mówi: - Nie znoszę cioci Ani. Tymczasem ciocia Ania to twoja najbliższa przyjaciółka. Nie wyobrażasz sobie, jak można jej nie lubić
- Moje urodziny były beznadziejne! - stwierdza twoja córka. A ty zapłaciłaś majątek za wynajem sali, a w nocy piekłaś tort i pakowałaś prezenty. I jeszcze zwolniłaś się wcześniej z pracy, żeby wszystkiego dopilnować.
- Jestem wściekła! Spóźniłam się na trening tylko trzy minuty, a trener kazał mi zrobić 20 przysiadów! No i jak tu się nie denerwować?! Tysiące razy mówiłaś, że lepiej poczekać 5 minut niż się minutę spóźnić.
Co usłyszą dzieci? Czy twoje odpowiedzi przypominają te podane niżej?
- Nie znoszę cioci Ani.
- No coś ty. Niemożliwe. Na pewno w głębi serca ją lubisz
- Moje urodziny były beznadziejne!
- Co ty opowiadasz! Wiesz, ile kosztowało nas wynajęcie sali?! A tort, a prezenty?!
- Jestem wściekła! Spóźniłam się na trening
- Jesteś wściekła?! Sama sobie jesteś winna. Trzeba się było nie spóźniać. Powinnaś być wdzięczna nauczycielowi za to, że pozwolił ci zostać na treningu.
Takie odpowiedzi przychodzą nam z łatwością. Dlaczego? Bo nie zastanawiamy się, co czują nasze dzieci, kiedy je słyszą. Spróbujmy się zatem przekonać, jak to jest.
Po drugiej stronie barykady
Wyobraź sobie typową życiową sytuację - szef zleca ci wykonanie dodatkowej pracy. Na wczoraj. Firma jest w trakcie przemian, praca ta będzie miała przełożenie na twoją premię, przystępujesz więc bez oporów do realizacji zadania.
Natłok bieżących spraw powoduje, że musisz dokończyć pracę w domu. Okazuje się jednak, że twoje dziecko jest chore. Idziecie do lekarza. Powinnaś wziąć zwolnienie i zostać w domu. Z drugiej strony masz świadomość, że pracę, która została ci powierzona, możesz wykonać tylko ty (jesteś bardzo samodzielnym pracownikiem). Co robić?
Korzystając z pomocy krewnych i przyjaciół, ustalasz "grafik" dyżurów przy dziecku.
Następnego dnia ochoczo ruszasz do pracy. Właśnie robisz sobie kawę, bo poprzedniego dnia siedziałaś w nocy przy komputerze, próbując coś nadrobić, kiedy do waszej firmowej kuchni wpada twój szef i pyta, dlaczego jeszcze nie skończyłaś tego, co ci zlecił. Próbujesz mu wytłumaczyć, ale on ci przerywa i zaczyna krzyczeć: "Nic dziwnego, że jeszcze nie skończyłaś! Na ploteczki przy kawie to się zawsze znajdzie czas, ale praca - to wieczny problem! Zawsze tysiące wymówek i żadnych efektów!". Chciałabyś coś powiedzieć, ale on rzuca tylko: "Zapomnij o premii" i wychodzi. Ludzie w kuchni z zapamiętaniem mieszają swoje kawy
Nie kryjesz zdenerwowania i o tym, co cię spotkało, opowiadasz różnym osobom. Twoi rozmówcy reagują w różny sposób - zapamiętaj lub zapisz, co czułaś, kiedy słyszałaś ich wypowiedzi. UWAGA! Nie ma złych ani dobrych reakcji! Ważne jest to, co naprawdę czujesz. Nie uruchamiaj więc "cenzora", który powie ci, co powinnaś poczuć.
Jesteśmy więźniami naszych zasad, nakazów i zakazów. Przekonania typu: "wszystkich należy kochać", "strach to cecha ludzi słabych" "złość jest niemoralna", sprawiają, że nie potrafimy zaakceptować naszych uczuć. Nie pozwalamy sobie na te emocje, których się wstydzimy, których wolelibyśmy nie mieć. Niechętnie przyznajemy się do uczuć, z którymi nie potrafimy sobie poradzić. Skoro my sobie nie radzimy, co doradzimy naszym dzieciom?
Wyobraź sobie sytuację, w której syn mówi: - Nie znoszę cioci Ani. Tymczasem ciocia Ania to twoja najbliższa przyjaciółka. Nie wyobrażasz sobie, jak można jej nie lubić
- Moje urodziny były beznadziejne! - stwierdza twoja córka. A ty zapłaciłaś majątek za wynajem sali, a w nocy piekłaś tort i pakowałaś prezenty. I jeszcze zwolniłaś się wcześniej z pracy, żeby wszystkiego dopilnować.
- Jestem wściekła! Spóźniłam się na trening tylko trzy minuty, a trener kazał mi zrobić 20 przysiadów! No i jak tu się nie denerwować?! Tysiące razy mówiłaś, że lepiej poczekać 5 minut niż się minutę spóźnić.
Co usłyszą dzieci? Czy twoje odpowiedzi przypominają te podane niżej?
- Nie znoszę cioci Ani.
- No coś ty. Niemożliwe. Na pewno w głębi serca ją lubisz
- Moje urodziny były beznadziejne!
- Co ty opowiadasz! Wiesz, ile kosztowało nas wynajęcie sali?! A tort, a prezenty?!
- Jestem wściekła! Spóźniłam się na trening
- Jesteś wściekła?! Sama sobie jesteś winna. Trzeba się było nie spóźniać. Powinnaś być wdzięczna nauczycielowi za to, że pozwolił ci zostać na treningu.
Takie odpowiedzi przychodzą nam z łatwością. Dlaczego? Bo nie zastanawiamy się, co czują nasze dzieci, kiedy je słyszą. Spróbujmy się zatem przekonać, jak to jest.
Po drugiej stronie barykady
Wyobraź sobie typową życiową sytuację - szef zleca ci wykonanie dodatkowej pracy. Na wczoraj. Firma jest w trakcie przemian, praca ta będzie miała przełożenie na twoją premię, przystępujesz więc bez oporów do realizacji zadania.
Natłok bieżących spraw powoduje, że musisz dokończyć pracę w domu. Okazuje się jednak, że twoje dziecko jest chore. Idziecie do lekarza. Powinnaś wziąć zwolnienie i zostać w domu. Z drugiej strony masz świadomość, że pracę, która została ci powierzona, możesz wykonać tylko ty (jesteś bardzo samodzielnym pracownikiem). Co robić?
Korzystając z pomocy krewnych i przyjaciół, ustalasz "grafik" dyżurów przy dziecku.
Następnego dnia ochoczo ruszasz do pracy. Właśnie robisz sobie kawę, bo poprzedniego dnia siedziałaś w nocy przy komputerze, próbując coś nadrobić, kiedy do waszej firmowej kuchni wpada twój szef i pyta, dlaczego jeszcze nie skończyłaś tego, co ci zlecił. Próbujesz mu wytłumaczyć, ale on ci przerywa i zaczyna krzyczeć: "Nic dziwnego, że jeszcze nie skończyłaś! Na ploteczki przy kawie to się zawsze znajdzie czas, ale praca - to wieczny problem! Zawsze tysiące wymówek i żadnych efektów!". Chciałabyś coś powiedzieć, ale on rzuca tylko: "Zapomnij o premii" i wychodzi. Ludzie w kuchni z zapamiętaniem mieszają swoje kawy
Nie kryjesz zdenerwowania i o tym, co cię spotkało, opowiadasz różnym osobom. Twoi rozmówcy reagują w różny sposób - zapamiętaj lub zapisz, co czułaś, kiedy słyszałaś ich wypowiedzi. UWAGA! Nie ma złych ani dobrych reakcji! Ważne jest to, co naprawdę czujesz. Nie uruchamiaj więc "cenzora", który powie ci, co powinnaś poczuć.
1
2
następne »
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?
Czy umiesz powiedzieć: nie?! Quiz

Postawienie i utrzymanie własnych granic to podstawa udanego życia.

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród

