1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Do czego służy tata

Redakcja dyskretnie mnie upomina, że piszę wciąż o kobietach, jakby dzieci nie miały ojców. Zgoda, mają. Albo miewają.
Ale jaki jest pożytek z tych ojców? Ja tam nie wiem, bo jako feministka robię w kobietach, ale jeśli spytacie przedszkolaka: "Do czego służy tata?", to jest szansa, że odpowie wam słowami piosenki:

Na przykład do prania, Kiedy za dużo pracy miewa w domu mama.

Urocze, prawda? Tata czasem pomaga mamie. Mama robi wszystko sama, a jak już podpiera się nosem, to do akcji wkracza tata. Pierze, gdy mama ma "za dużo pracy w domu", czyli rzadko, bo z piosenek o mamie wynika, że zasoby energii tej pani są niewyczerpane. Dopiero gdy w łazience piętrzy się stos brudnych łachów, a mama słania się ledwo żywa, tata "na przykład" bierze się do prania. Bo takie zwykłe codzienne pranie to babska czynność, prawda? Czy domyślacie się, do czego jeszcze służy tata?

Do trzepania dywanów, jazdy odkurzaczem, do chodzenia z córeczką na lody, na spacer.

Oto męskie czynności. Pierwsza jest paskudna, ale odbywa się od wielkiego dzwonu. Druga jest super, bo wymaga jazdy warczącą maszyną. Trzecia to rozrywka. Co do maszyn, to przedszkolak wie, że są fajne i że to męska rzecz, bo ma serię książeczek pt. "Mały Chłopiec". A w niej takie szlagiery, jak: "Traktor Tadka", "Koparka Marka" i "Śmieciarka Jarka". Marek to jest kawał chłopa, ma także motor. W tym tomie oprócz Marka i Mańka (obaj mają motory) pojawia się nieśmiała Ala (motoru brak). Dla płci pięknej wydawca ma cykl pastelowy, a w nim: "Lola gotuje dla lalek", "Lila bawi się lalką" i, mój ulubiony, "Klara robi porządki".

Taki już jest ten świat, wnioskuje przytomny dzieciak, że kobitki zasuwają po domach, a faceci śmigają na fajnych maszynach. Właściwie należałoby się dziwić, że od czasu do czasu się spotykają. A jednak! Wielkoduszny Marek zaprasza wszak Alę na motor, a ta jest mu wdzięczna i ślicznie się uśmiecha, a autor ze wzruszeniem rymuje: "Ala cieszyła się, że może jeździć tak z Markiem na motorze".

Bywa, że w domu pojawia się zadanie wymagające męskiej ręki. Wtedy facet zsiada z maszyny i znowu służy do czegoś nieporadnej mamie.

Do wbijania haczyków w twardy beton ściany, wtedy gdy nową szafkę lub obraz wieszamy.

Przedszkolaki nie czytają w tygodników opinii. A szkoda, bo gdyby czytały, to by osłupiały. Oto "Wprost" promuje "nowego ojca", czyli takiego, który mniej więcej na równi z matką zajmuje się swoim dzieckiem. Jest to nowe, niezwykłe zjawisko, stąd szczegółowy opis: "Tomaszowi Śliwińskiemu z Warszawy, ojcu niespełna dwuletniego Igora, zdarza się czasem zasnąć na pluszowym krokodylu leżącym przy łóżeczku syna. Jest tak zmęczony po całym dniu pracy na dwóch etatach, w firmie i w domu". Mocne, co? Ciekawi was, co dzielny Tomasz uczyni, gdy się obudzi? No dobra, powiem wam. Otóż ten niezwykły mężczyzna "wstaje, zanosi synka do kuchni i razem szykują śniadanie: nalewają ciepłą wodę do butelki, odmierzają łyżki mleka w proszku. Potem Tomasz kładzie dziecko obok śpiącej jeszcze żony.". Niesamowite, prawda? Nie dość, że zanosi, to jeszcze nalewa! I odmierza! I kładzie dziecko obok żony!

No dobra, dość tych kpin. Facet jest w sumie do rzeczy. Robi to, co jest akurat do zrobienia, i daje żonie pospać. Mój osobisty mężczyzna też tak ma i aż do dziś do głowy by mi nie przyszło, by pisać o tym do gazet. Ale może coś jest na rzeczy? Może trzeba to opisywać i nagłaśniać? Inaczej wychowanych na takich piosenkach dziewczynkom pozostanie tylko liczyć na Marka, że je kiedyś zabierze na przejażdżkę motorem. Oczywiście pod warunkiem, że wcześniej posprzątają, upiorą i ugotują.

PS Ten felieton wywołał irytację mojego taty, który nie rozumie, czemu się czepiam sympatycznego pana Tomasza. Nie czepiam się! Panie Tomaszu, niech Pan nie ustaje w wysiłkach. Niech Pan niesie dobrą nowinę o "nowym ojcostwie". Pozdrowienia dla żony, synka i krokodyla. Czepiam się piosenki oraz patriarchatu, który powoduje, że pan Tomasz jest zjawiskiem wyjątkowym. A piosenka jest autentyczna, pochodzi z serwisu internetowego wychowanieprzedszkolne.pl i nie jest tam niczym szczególnym.