Coraz więcej polskich rodziców nie szczepi dzieci. Grozi nam epidemia?
23.02.2011
, aktualizacja: 23.02.2011 10:11
W Lublinie aż czterokrotnie wzrosła w 2010 r. liczba dzieci, których rodzice nie zgłosili na obowiązkowe szczepienia. W całym kraju nie odnotowano tak dużego wzrostu uchylania się od szczepień, ale takich przypadków jest coraz więcej - alarmują lekarze.
ZOBACZ TAKŻE
- Lepiej przechorować ospę niż się zaszczepić - nowe mity na temat szczepień (13-07-11, 11:30)
- Szczepienia dodatkowe - czy warte swej ceny? (18-11-10, 00:00)
- Szczepionki wróg czy przyjaciel? (14-05-10, 12:14)
- Po co te szczepienia (09-04-10, 12:30)
- Szczepić czy nie szczepić? (18-08-08, 11:31)
Alarm podniosła Agnieszka Sobstyl z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. W wypowiedzi dla polskiego wydania "Medical Tribune" poinformowała, że w 2010 r. odnotowano w tej Stacji ponad 200 przypadków nie zgłoszenia się na obowiązkowe szczepienia. Jej zdaniem, to gigantyczny wzrost, bo poprzednio jedynie 50 dzieci w tym regionie nie zostało zgłoszonych na szczepienie (podobnie było w latach poprzednich). - W całym kraju nie odnotowaliśmy aż tak dużego wzrostu uchylania się od szczepień, ale co roku takich przypadków jest coraz więcej - wyjaśnia PAP dr Paweł Grzesiowski, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. Liczba dzieci niezgłoszonych na obowiązkowe szczepienie na razie nie przekracza 1,5 tys. To nadal niewiele, bo w Polsce co roku przychodzi na świat ponad 400 tys. dzieci. - Z niepokojem jednak odnotowujemy, że coraz więcej jest takich sytuacji - mówi dr Grzesiowski. Tak jest szczególnie w tych regionach kraju, gdzie od lat częściej zdarzały się przypadki uchylania się od szczepień, czyli na południu i wschodzie Polski.
Bo autyzm, bo uszkodzenia mózgu
Rodzice najczęściej nie chcą przyprowadzać dzieci na szczepienia przeciwko: odrze, błonicy, krztuścowi, śwince, różyczce i gruźlicy. Jako powód podają jakąś infekcję u dziecka, choćby zwykłe przeziębienie. W takiej sytuacji faktycznie nie można szczepić. Podanie preparatu trzeba odłożyć. Ale później ci sami rodzice też nie zgłaszają swych dzieci na szczepienie. Dopiero po kolejnym wezwaniu jako główny powód uchylania się od szczepienia niektórzy z nich podają groźne powikłania, jakie mogą wywoływać szczepienia. Najczęściej wymieniane są powodujące autyzm uszkodzenia mózgu. - Dorośli twierdzą, że nie chcą na przykład, by szczepić ich dzieci preparatami zawierającymi tiomersal - tłumaczy dr Grzesiowski. Jest to substancja konserwująca preparat, w której znajduje się domieszka odrobiny związku rtęci. Wiele firm wycofało się z używania tej substancji, szczególnie tych przeznaczonych dla dzieci. Zmusiły ich do tego prężnie działające organizacje antyszczepionkowe, powołujące się na podejrzenie, że znajdujący się w szczepionkach związek rtęci może powodować autyzm.
Grozi nam epidemia?
Nigdy tego nie potwierdzono. Wręcz przeciwnie - przeprowadzono kilka badań, które temu zaprzeczają (jedno z nich opublikowano we wrześniu 2009 r. po 10 latach obserwacji zaszczepionych dzieci). Ale nadal pokutuje przekonanie, że szczepionki, szczególnie te wieloskładnikowe, przeciwko: śwince, różyczce i odrze, zwiększają ryzyko autyzmu. Opublikowany pod koniec stycznia 2011 r. sondaż The Harris Poll wykazał, że wierzy w to aż 48 proc. Amerykanów.
W Polsce na razie nikt takich badań nie przeprowadził. - Jeśli jednak niechęć do szczepień będzie narastać i dojdzie do tego, że 1-2 proc. populacji będzie się uchylać od szczepień obowiązkowych, może dojść do ograniczonych ognisk epidemicznych w środowiskach, w których dzieci nie są szczepione - alarmuje dr Grzesiowski. - Wtedy nikt z osób niezaszczepionych nie będzie bezpieczny, a nadrobienie zaniedbań w krótkim czasie nie będzie możliwe.
W całej Europie wzrosła już zachorowalność na odrę. W 2009 r. w Szwajcarii zmarły dwie nastolatki, których rodzice - na fali mody antyszczepionkowej w latach 90. XX w. - nie zgłosili do szczepienia przeciwko temu zakażeniu. W Wielkiej Brytanii nastąpił spadek szczepień na: świnkę, różyczkę i odrę poniżej granicy bezpieczeństwa.
Nie ma powodów, by nie szczepić
Tymczasem nie ma powodów, by nie szczepić nawet dzieci z grup tzw. podwyższonego ryzyka. Zaliczone są do nich maluchy cierpiące ma schorzenia kardiologiczne, choroby płuc oraz z osłabioną odpornością. - Te dzieci powinny być bezwzględnie zaszczepione, i to zarówno preparatami z obowiązkowego programu szczepień, jak i tymi, które są jedynie zalecane, np. przeciwko grypie i pneumokokom - przekonuje dr Wojciech Feleszko, pediatra kliniki pneumonologii i alergologii wieku dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Można i należy szczepić dzieci cierpiące na choroby przewlekłe, takie jak astma. "Chorzy na astmę są bardziej podatni na infekcje układu oddechowego. Dlatego u nich szczególnie wskazane są szczepienia przeciwko: pneumokokom, grypie i krztuścowi. Jedynym warunkiem jest to, by u tych dzieci choroba była stabilna i nie były u nich stosowane w dużych dawkach leki obniżające odporność - wyjaśnia dr Grzesiowski.
Jedną szczepionką można uodpornić dzieci na kilka infekcji. W Polsce najbardziej popularne tego rodzaju wieloskładnikowe preparaty wywołują reakcję immunologiczną chroniącą przed pięcioma zakażeniami, takimi jak: tężec, błonica, krztusiec, polio oraz bakterią Haemophilus influenzae typu b.
Są też dostępne szczepionki sześcioskładnikowe (wywołujące dodatkowo odporność przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B). Tego typu preparaty zmniejszają liczbę wkłuć, co jest szczególnie ważne u dzieci. Zawierają też mniej konserwantów i tzw. adjuwantów (środków wzmacniających reakcję odpornościową). Ułatwiają również terminowość szczepień, gdyż nie trzeba tak często zgłaszać się z dzieckiem na podanie szczepionki.
Bo autyzm, bo uszkodzenia mózgu
Rodzice najczęściej nie chcą przyprowadzać dzieci na szczepienia przeciwko: odrze, błonicy, krztuścowi, śwince, różyczce i gruźlicy. Jako powód podają jakąś infekcję u dziecka, choćby zwykłe przeziębienie. W takiej sytuacji faktycznie nie można szczepić. Podanie preparatu trzeba odłożyć. Ale później ci sami rodzice też nie zgłaszają swych dzieci na szczepienie. Dopiero po kolejnym wezwaniu jako główny powód uchylania się od szczepienia niektórzy z nich podają groźne powikłania, jakie mogą wywoływać szczepienia. Najczęściej wymieniane są powodujące autyzm uszkodzenia mózgu. - Dorośli twierdzą, że nie chcą na przykład, by szczepić ich dzieci preparatami zawierającymi tiomersal - tłumaczy dr Grzesiowski. Jest to substancja konserwująca preparat, w której znajduje się domieszka odrobiny związku rtęci. Wiele firm wycofało się z używania tej substancji, szczególnie tych przeznaczonych dla dzieci. Zmusiły ich do tego prężnie działające organizacje antyszczepionkowe, powołujące się na podejrzenie, że znajdujący się w szczepionkach związek rtęci może powodować autyzm.
Grozi nam epidemia?
Nigdy tego nie potwierdzono. Wręcz przeciwnie - przeprowadzono kilka badań, które temu zaprzeczają (jedno z nich opublikowano we wrześniu 2009 r. po 10 latach obserwacji zaszczepionych dzieci). Ale nadal pokutuje przekonanie, że szczepionki, szczególnie te wieloskładnikowe, przeciwko: śwince, różyczce i odrze, zwiększają ryzyko autyzmu. Opublikowany pod koniec stycznia 2011 r. sondaż The Harris Poll wykazał, że wierzy w to aż 48 proc. Amerykanów.
W Polsce na razie nikt takich badań nie przeprowadził. - Jeśli jednak niechęć do szczepień będzie narastać i dojdzie do tego, że 1-2 proc. populacji będzie się uchylać od szczepień obowiązkowych, może dojść do ograniczonych ognisk epidemicznych w środowiskach, w których dzieci nie są szczepione - alarmuje dr Grzesiowski. - Wtedy nikt z osób niezaszczepionych nie będzie bezpieczny, a nadrobienie zaniedbań w krótkim czasie nie będzie możliwe.
W całej Europie wzrosła już zachorowalność na odrę. W 2009 r. w Szwajcarii zmarły dwie nastolatki, których rodzice - na fali mody antyszczepionkowej w latach 90. XX w. - nie zgłosili do szczepienia przeciwko temu zakażeniu. W Wielkiej Brytanii nastąpił spadek szczepień na: świnkę, różyczkę i odrę poniżej granicy bezpieczeństwa.
Nie ma powodów, by nie szczepić
Tymczasem nie ma powodów, by nie szczepić nawet dzieci z grup tzw. podwyższonego ryzyka. Zaliczone są do nich maluchy cierpiące ma schorzenia kardiologiczne, choroby płuc oraz z osłabioną odpornością. - Te dzieci powinny być bezwzględnie zaszczepione, i to zarówno preparatami z obowiązkowego programu szczepień, jak i tymi, które są jedynie zalecane, np. przeciwko grypie i pneumokokom - przekonuje dr Wojciech Feleszko, pediatra kliniki pneumonologii i alergologii wieku dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Można i należy szczepić dzieci cierpiące na choroby przewlekłe, takie jak astma. "Chorzy na astmę są bardziej podatni na infekcje układu oddechowego. Dlatego u nich szczególnie wskazane są szczepienia przeciwko: pneumokokom, grypie i krztuścowi. Jedynym warunkiem jest to, by u tych dzieci choroba była stabilna i nie były u nich stosowane w dużych dawkach leki obniżające odporność - wyjaśnia dr Grzesiowski.
Jedną szczepionką można uodpornić dzieci na kilka infekcji. W Polsce najbardziej popularne tego rodzaju wieloskładnikowe preparaty wywołują reakcję immunologiczną chroniącą przed pięcioma zakażeniami, takimi jak: tężec, błonica, krztusiec, polio oraz bakterią Haemophilus influenzae typu b.
Są też dostępne szczepionki sześcioskładnikowe (wywołujące dodatkowo odporność przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B). Tego typu preparaty zmniejszają liczbę wkłuć, co jest szczególnie ważne u dzieci. Zawierają też mniej konserwantów i tzw. adjuwantów (środków wzmacniających reakcję odpornościową). Ułatwiają również terminowość szczepień, gdyż nie trzeba tak często zgłaszać się z dzieckiem na podanie szczepionki.
- 181 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Re: Coraz więcej polskich rodziców nie szczepi dz
tu-brzoza
25.02.11, 11:47
Jeśli jest się przymuszanym do szczepienia dziecka, należy lekarza poprosić o podpisanie oświadczenia, że w razie komplikacji poszczepionkowych podejmuje pełną za nie odpowiedzialność. I »
-
Re: Coraz więcej polskich rodziców nie szczepi dz
triss_merigold6
25.02.11, 18:07
Toż pisałam, że stwarzają zagrożenie epidemiologiczne :/Odrę, świnę, różyczkę przechorowałam w bardzo wczesnym dzieciństwie bardzo lekko (nie szczepiono wtedy), ale moja siostra z »
-
Re: Coraz więcej polskich rodziców nie szczepi dz
mmmaaammmaaa2009
28.02.11, 21:58
mnie rozwaliły bzdury o łączeniu szczepionek - każdy przytomny peediatra tego odradza ... »
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





