Kawiarnia ze strefą wolną od dzieci. Dobry pomysł?
06.04.2010
, aktualizacja: 06.04.2010 11:50
"Tylko dla osób starszych bez dzieci!" - taki szyld wita gości jednej z berlińskich kawiarni, która stała się tematem burzliwej dyskusji. Właściciele chcieli zadowolić klientów ceniących sobie spokój, lecz zarzucono im dyskryminację rodziców i ich pociech.
ZOBACZ TAKŻE
- Brakuje Ci czasu dla dziecka? Zatrudnij osobistego trenera (31-03-10, 09:49)
- Big Brother z udziałem dzieci. Showbiznes sięgnął dna? (29-03-10, 11:25)
- Polki po 30-tce nie chcą mieć dzieci (03-02-10, 11:25)
SERWISY
"Cafe Niesen" to obecnie najsłynniejsza kawiarnia w niemieckiej stolicy. Jest bowiem pierwszym lokalem z odrębnym pomieszczeniem, do którego dzieci nie mają wstępu.
Właściciele kawiarni Christine Wick i Klaus Schulte twierdzą, że ich pomysł to odpowiedź na potrzeby niektórych klientów, którzy pragnęli w spokoju wypić kawę przeczytać gazetę i znaleźć stolik bez potrzeby pokonywania slalomu między dziecięcymi wózkami.
Kawiarnia leży w urokliwej i modnej zwłaszcza wśród młodych ludzi dzielnicy Prenzlauer Berg na wschodzie miasta. Od kilku lat okolica ta przeżywa prawdziwy "baby boom", a złośliwi przezwali ją nawet "Schwangerschaftsberg" (czyli"wzgórze ciążowe").
Zakaz używania smoczków
Dlatego też pomysł właścicieli "Cafe Niesen" wywołuje tu spore emocje. Lokalne media informowały o "strefie wolnej od dzieci", albo "zakazie używania smoczków". Także politycy różnych opcji nie szczędzili krytycznych słów. - To wyraz wrogiego nastawienia do rodziny - oświadczył polityk liberalnej FDP Markus Loening i wezwał nawet do bojkotu kawiarni.
Także dla berlińskiej socjaldemokratki Stefanie Winde pomysł właścicieli "Cafe Niesen" jest "nie do przyjęcia". - Jesteśmy społeczeństwem, w którym rodzi się coraz mniej dzieci. Musimy być bardziej tolerancyjni - oceniła Winde, cytowana przez dziennik "Bild". Zdaniem polityka Zielonych Benedikta Luxa "niesmaczna" akcja nie pasuje do tak światowego i otwartego miasta, jakim jest Berlin.
Gospodarze, którzy sami są rodzicami, odrzucają jednak wszelkie zarzuty. Wydzielona sala na 10 miejsc to bowiem niewielka część lokalu. W drugim pomieszczeniu celowo ustawiono nawet mniej stolików, by łatwiej było poruszać się z wózkami dziecięcymi, a w menu proponuje się porcje dla maluchów.
To bezdzietni są dyskryminowani?
Zadowoleni są też goście, do których adresowana jest nowa oferta "Cafe Niesen". - Świetny pomysł. Akurat w tej dzielnicy na dyskryminację mogą skarżyć się ci, którzy nie mają dzieci, bo to oni są w zdecydowanej mniejszości. Bezdzietna kobieta może się tu czuć jak jakiś nieudacznik - ocenia 38-letnia Rosa, singielka. - Może niedługo obok tabliczek "Psy czekają na zewnątrz" restauratorzy zaczną wywieszać szyldy "Dzieci czekają na zewnątrz" - żartuje 50-letni Joachim z dzielnicy Charlottenburg na zachodzie Berlina, zamieszkanej w dużej mierze przez starsze osoby. Szum medialny wokół kawiarenki na Prenzlauer Berg pan Joachim traktuje z politowaniem jako wyraz trudności mieszkańców Berlina w pokonaniu różnic pokoleniowych.
Niektórzy berlińczycy twierdzą nawet, że to dzieci wyznaczają nową linię podziału w Berlinie. Jak wynika ze statystyk, w stolicy Niemiec jest coraz mniej rodzin. Trzech na czterech mieszkańców miasta ma tylko jedno, a najwyżej dwoje dzieci. Najwięcej rodzi się ich we wschodnich dzielnicach: Pankow i Friedrichshain.
Tymczasem mieszkańcy Charlottenburga nie przejmują się widmem niżu demograficznego i wymieniając zalety swojej okolicy, mówią: "U nas jeździ mniej wózków z dziećmi".
Ustawa o hałasie powodowanym przez dzieci
Niemcy mają specjalne określenie na hałas, jaki powodują dzieci: "Kinderlaerm". Pod koniec stycznia parlament landu Berlin uchwalił nowelizację przepisów o ochronie przed szkodliwym oddziaływaniem w środowisku człowieka, zgodnie z którą tego rodzaju hałas, czyli np. odgłosy dziecięcej zabawy czy płacz dziecka uznawane są za oczywisty wyraz rozwoju osobowości dziecka, a nie za czynnik uciążliwy. Zmiana przepisów była reakcją na częste skargi sądowe, które prowadziły nawet do zamykania przedszkoli. Kilka innych landów Niemiec także zamierza pójść śladami Berlina i zmienić swoje przepisy.
Właściciele kawiarni Christine Wick i Klaus Schulte twierdzą, że ich pomysł to odpowiedź na potrzeby niektórych klientów, którzy pragnęli w spokoju wypić kawę przeczytać gazetę i znaleźć stolik bez potrzeby pokonywania slalomu między dziecięcymi wózkami.
Kawiarnia leży w urokliwej i modnej zwłaszcza wśród młodych ludzi dzielnicy Prenzlauer Berg na wschodzie miasta. Od kilku lat okolica ta przeżywa prawdziwy "baby boom", a złośliwi przezwali ją nawet "Schwangerschaftsberg" (czyli"wzgórze ciążowe").
Zakaz używania smoczków
Dlatego też pomysł właścicieli "Cafe Niesen" wywołuje tu spore emocje. Lokalne media informowały o "strefie wolnej od dzieci", albo "zakazie używania smoczków". Także politycy różnych opcji nie szczędzili krytycznych słów. - To wyraz wrogiego nastawienia do rodziny - oświadczył polityk liberalnej FDP Markus Loening i wezwał nawet do bojkotu kawiarni.
Także dla berlińskiej socjaldemokratki Stefanie Winde pomysł właścicieli "Cafe Niesen" jest "nie do przyjęcia". - Jesteśmy społeczeństwem, w którym rodzi się coraz mniej dzieci. Musimy być bardziej tolerancyjni - oceniła Winde, cytowana przez dziennik "Bild". Zdaniem polityka Zielonych Benedikta Luxa "niesmaczna" akcja nie pasuje do tak światowego i otwartego miasta, jakim jest Berlin.
Gospodarze, którzy sami są rodzicami, odrzucają jednak wszelkie zarzuty. Wydzielona sala na 10 miejsc to bowiem niewielka część lokalu. W drugim pomieszczeniu celowo ustawiono nawet mniej stolików, by łatwiej było poruszać się z wózkami dziecięcymi, a w menu proponuje się porcje dla maluchów.
To bezdzietni są dyskryminowani?
Zadowoleni są też goście, do których adresowana jest nowa oferta "Cafe Niesen". - Świetny pomysł. Akurat w tej dzielnicy na dyskryminację mogą skarżyć się ci, którzy nie mają dzieci, bo to oni są w zdecydowanej mniejszości. Bezdzietna kobieta może się tu czuć jak jakiś nieudacznik - ocenia 38-letnia Rosa, singielka. - Może niedługo obok tabliczek "Psy czekają na zewnątrz" restauratorzy zaczną wywieszać szyldy "Dzieci czekają na zewnątrz" - żartuje 50-letni Joachim z dzielnicy Charlottenburg na zachodzie Berlina, zamieszkanej w dużej mierze przez starsze osoby. Szum medialny wokół kawiarenki na Prenzlauer Berg pan Joachim traktuje z politowaniem jako wyraz trudności mieszkańców Berlina w pokonaniu różnic pokoleniowych.
Niektórzy berlińczycy twierdzą nawet, że to dzieci wyznaczają nową linię podziału w Berlinie. Jak wynika ze statystyk, w stolicy Niemiec jest coraz mniej rodzin. Trzech na czterech mieszkańców miasta ma tylko jedno, a najwyżej dwoje dzieci. Najwięcej rodzi się ich we wschodnich dzielnicach: Pankow i Friedrichshain.
Tymczasem mieszkańcy Charlottenburga nie przejmują się widmem niżu demograficznego i wymieniając zalety swojej okolicy, mówią: "U nas jeździ mniej wózków z dziećmi".
Ustawa o hałasie powodowanym przez dzieci
Niemcy mają specjalne określenie na hałas, jaki powodują dzieci: "Kinderlaerm". Pod koniec stycznia parlament landu Berlin uchwalił nowelizację przepisów o ochronie przed szkodliwym oddziaływaniem w środowisku człowieka, zgodnie z którą tego rodzaju hałas, czyli np. odgłosy dziecięcej zabawy czy płacz dziecka uznawane są za oczywisty wyraz rozwoju osobowości dziecka, a nie za czynnik uciążliwy. Zmiana przepisów była reakcją na częste skargi sądowe, które prowadziły nawet do zamykania przedszkoli. Kilka innych landów Niemiec także zamierza pójść śladami Berlina i zmienić swoje przepisy.
- 76 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kawiarnia ze strefą wolną od dzieci. Dobry pomysł?
lubie.garfielda
08.04.10, 15:46
Po prostu w Berlinie zrobili jeden błąd: przystosowali miasto do wózków dziecięcych. Gdyby sobie tego oszczędzili nie musieliby wyznaczać stref wolnych od dzieci bo mało kto ma ochotę »
-
Re: Kawiarnia ze strefą wolną od dzieci. Dobry po
asia_i_p
08.04.10, 16:16
Bardzo dobry pomysł.Dzięki temu może dotrze do wszystkich, że jeśli się nie chce mieć dziecka jako klienta, to trzeba mieć odwagę to napisać. I do innych kawiarni będzie można spokojnie z »
-
Kawiarnia ze strefą wolną od dzieci. Dobry pomysł?
nina_an
14.04.10, 16:47
Jak dla mnie świetny pomysł. Sama mam dzieci, więc tym bardziej rozumiem, że można chcieć odpocząć od dziecięcego jazgotu w ciszy i spokoju:)»
Najczęściej czytane
- 1.Dziecko to nadal tabu! Ranking niewygodnych tematów
- 2.Co dziadkowie naprawdę myślą o współczesnych rodzicach?
- 3.Po czym poznać tzw. tatuśka?
- 4.Pierwsza Komunia - 8 najdroższych prezentów
- 5.10 rzeczy, do których nigdy nie przyznają się matki
- 6.7 trików na zakamuflowanie zbędnych kilogramów po porodzie
- 7.Po czym poznać "mamuśkę"?

Co tydzień najciekawsze informacje na temat rozwoju oraz wychowania dzieci.
Przykładowy newsletterCiąża i poród





