1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Niemowlaki z okładki są retuszowane jak modelki! Przesada?

Podrasowanie koloru oczu, odcienia cery , wygładzenie zmarszczek i wycięcie fałdek tłuszczu - tak wygląda teraz obróbka wielu sesji zdjęciowych z dziećmi dla popularnych pism. Psychologowie alarmują: takie praktyki mogą się źle skończyć!
Bez photoshopa ani rusz?

Okładki magazynów mogą coraz gorzej wpływać na nasze samopoczucie. Najpierw kobiety zaczęły się denerwować, że nie są dość szczupłe i gładkie jak modelki z pism o modzie, potem panowie zaczęli stresować się, że maja zbyt wątłe mięśnie, teraz przyszedł czas na... dzieci, a nawet niemowlaki. Okazuje się, że wiele dziecięcych modeli, które zdobią okładki magazynów dla rodziców, zostało wyretuszowanych - czytamy w "Daily Telegraph". W przeszłości wydawcy magazynów zostali ostro skrytykowani za retuszowanie zdjęć modelek, tak by na zdjęciach wyglądały na szczuplejsze, co według niektórych specjalistów, mogło doprowadzić wiele nastolatek do zaburzeń jedzenia - anoreksji i bulimii. To nie zniechęciło wydawców do uprawiania kolejnej, kontrowersyjnej praktyki - retuszowania zdjęć dzieci. Wszystko wyszło na jaw w dokumencie BBC "My Supermodel Baby". Podczas pracy nad sesją fotograficzną dla jednego z magazynów dla rodziców, dyrektor sesji tłumaczy, jak zdjęcie 5-miesięcznego modela, Hadleya Corbetta, zostało zretuszowane. - Dodaliśmy blasku jego oczom i ogólny kolor jego cery. Wygładziliśmy go, żeby nie było krostek. i fałdek na ramionach. - Ale chcieliśmy, żeby wszystko wyglądało naturalnie - dodaje. Potem okazało się, że retuszowanie zdjęć dzieci jest na porządku dziennym także w innych wydawnictwach. - Usuwamy różne rzeczy, nawet zmieniamy kolor cery, itp. - zdradza w "The Sunday Telegraph" Daniella Delaney, wydawca jednego z magazynów, który ma nakład 40 tys. egzemplarzy. - Ale nasza ingerencja w zdjęcie jest niewielka, z oczywistego powodu, niemowlęta są piękne takie, jakie są i to jest cała tajemnica sukcesu. Jednak zapytana czemu retusz zdjęć dzieci jest powszechną praktyką, odpowiada zdziwiona szumem wokół tego. - To jest przecież zdjęcie, więc musisz mieć pewność, że masz niemowlę sfotografowane w dobrym świetle. Bobasy nie są jak dorośli, nie możesz im powiedzieć, żeby przestały się brudzić, dlatego potem musisz plamę z policzka. Albo jeśli dziecko właśnie płakało i ma czerwone oczy, możemy rozjaśnić mu spojrzenie. Czy też dopiero się obudziło, bo miało w drodze na sesję drzemkę i wtedy możemy usunąć to zaspanie z buzi. W grę wchodzą tylko takie rzeczy, niewielkie zmiany naprawdę.

Moje dziecko nie jest dość atrakcyjne?!

A co z "odchudzaniem" niemowląt, poprzez usuwanie im fałdek tłuszczu? - pyta dziennikarz. - Nie mogę tego komentować, ale nie mamy jakiejś listy topowych rzeczy, które usuwamy - odpowiada wymijająco Delaney. Inne firmy też przyznają, że ulepszają zdjęcia dzieci. - Kiedy robimy sesję dla strony internetowej, plamy albo czerwone noski odpadają. Możemy też zrobić, żeby spojrzenie nabrało blasku, jeśli oczy wyglądają na zmęczone. ale robimy niewielkie poprawki, bo klient musi wiedzieć, jak wygląda to dziecko - przyznaje Vanessa Brown, z Truly Scrumptious, agencji dziecięcych modeli. - Retuszujemy tak zdjęcia, żeby stroje dobrze wyglądały. Bardzo okazjonalnie możemy poprawić kolor ciała, jeśli wygląda na anemiczne - dodaje Tim Moscow, dyrektor produkcji.

Brytyjska opinia społeczna, a nawet sami ludzie z branży są zbulwersowani tymi informacjami. - To straszne i szokujące jeśli mamy sytuację, na której dziecięce fałdki tłuszczu są czymś niepożądanym. Dotykamy jakiś niebezpiecznych rejonów. Będziemy mieli rodziców, którzy pomyślą: "Moje dziecko nie jest dość atrakcyjne, co mogę zrobić, żeby ładniej wyglądało?" - ostrzega Belinda Coleman, z agencji retuszu The Shoemakers Elves w "Daily Telegraph".

Czy rzeczywiście dotykamy niebezpiecznych rejonów? - Takie działanie wpisuje się w narcystyczny rys naszego społeczeństwa. Zaczęło się od dorosłych, a teraz zaczyna dotykać nawet najmłodszych - komentuje psychoterapeutka, Agnieszka Iwaszkiewicz. - Moje dziecko świadczy o mnie: musi być nieskazitelne. Wielu rodziców widząc okładki z tzw. idealnymi dziećmi może się napinać: kurcze a moje dziecko nie wygląda tak ładnie - ma potówki, atopową skórę, odparzenia, jest czerwone od płaczu. Taki rodzic może zacząć chodzić po lekarzach i na siłę usuwać niedoskonałości swojego dziecka. A ojciec, który zrobi dziecku zdjęcie zaraz po urodzeniu, zanim pokaże je dziadkom i znajomym, poleci do photoshopa. W końcu moje dziecko jest niedoskonałe, więc i ja jestem niedoskonały. Jest to przedmiotowe traktowanie człowieka i dążenie do unifikacji a nie promowania indywidualności. Chodzi też oczywiście o to, żeby jak najlepiej sprzedać swój produkt.