Dlaczego on nie chce dziecka?

Anna Dodziuk
03.03.2004 , aktualizacja: 02.02.2010 17:11
A A A Drukuj
Mama i dziecko fot. CHRISTGR / sxc.hu Mama i dziecko
Mówiąc bez ogródek, myślę, że mężczyźni się boją. Oczywiście nie wszyscy i z wiekiem napięcie i lęk związane z perspektywą posiadania dziecka zmniejszają się, jednak większość reaguje w ten właśnie sposób. Czego się boją? Na pewno walki o byt. Pisze Anna Dodziuk
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Na początku oczywistość - młodzi mężczyźni w zasadzie nie chcą mieć dzieci. Oczywiście nie wszyscy, udałoby się pewnie znaleźć takiego, który lubi dzieci i chce je mieć, ale na pewno jest w nikłej mniejszości. Nie widziałam badań na ten temat, więc muszę wierzyć swoim obserwacjom. Nie spotkałam mężczyzny poniżej 25 lat, który chciałby mieć dziecko, a kobiety gotowe zostać matkami zdarzają się nawet 15-letnie. Z ostatnią taką rozmawiałam wczoraj, kiedy zaczepiała jakieś niemowlę. Dobry jest test przy wózku z niemowlakiem, kiedy tuż przy nim nie ma nikogo: dziewczyn zatrzyma się kilka, chłopiec żaden.

Potem chłopcy dorastają, żenią się i sprawa posiadania dziecka zaczyna ich bezpośrednio dotyczyć. I co prawda wszędzie słychać historie i plotki o kobietach, które poświęciły się karierze zawodowej i zrezygnowały z dzieci, ale jakoś w skali społecznej nie bardzo takie bizneswoman widać - czyli nawet te kobiety chcą mieć dzieci. I tu napotykają sprzeciw, a w najlepszym razie - brak entuzjazmu.

Dlaczego? Mówiąc bez ogródek, myślę, że mężczyźni się boją. Oczywiście nie wszyscy i - jak się wydaje - z wiekiem napięcie i lęk związane z perspektywą posiadania dziecka zmniejszają się, niemniej jednak sądzę, że większość reaguje właśnie w ten sposób.

Czego się boją? Na pewno walki o byt - trzeba zapewnić rodzinie środki utrzymania, na dzieci ktoś musi zarobić. Ale i tego, że nie podołają obowiązkom, bo po prostu nie umieją. Chyba przemawia też przez nich obawa, że skończy się atrakcyjny, niezobowiązujący styl życia, a zacznie domowy kierat. Może też nie chcą schodzić na dalszy plan, przestać być w takim stopniu jak dotychczas obiektem miłości i troski.

Wszystko to są realne obawy, ale patrząc szerzej, mam wrażenie, że dla wielu mężczyzn najtrudniejsza jest decyzja o odpowiedzialności i zaangażowaniu, jakie wiążą się z posiadaniem dziecka.

Nie wydaje mi się, żeby odosobniona była moja młoda znajoma Karolina, która zaszła w ciążę ze swoim Wojtkiem, kiedy obydwoje kończyli studia. Zrobiła test ciążowy, wynik był pozytywny, więc umówiła się z nim, żeby mu to powiedzieć. Była bardzo ucieszona, nawet szczęśliwa, ale szybko mina jej zrzedła, bo Wojtek miał taki wyraz twarzy...

Rzeczywiście był w rozpaczy, ogłuszony tą wiadomością, niezdolny do jej racjonalnego przemyślenia. Siedział i powtarzał: "To co ja zrobię? Co ja teraz zrobię?", aż Karolina zaniepokoiła się, czy on nie zrobi sobie czegoś złego. Opowiadała mi - dość załamana - że zaczęła go przekonywać, że sama da sobie radę z dzieckiem, że będzie świetnie, kiedy się takie fajne małe urodzi, że teraz, kiedy są pampersy i odżywki, opieka nawet nad niemowlętami nie jest taka pracochłonna.

Słuchałam jej i próbowałam określić różnicę w porównaniu z sytuacją jakieś 20-30 lat wcześniej, kiedy moje rówieśnice zachodziły w ciążę. Wtedy oczekiwano, że to mężczyzna zapewni poczucie bezpieczeństwa i oparcie kobiecie, która spodziewa się dziecka. Oczywiście nie wszyscy się z tego wywiązywali, ale takie były oczekiwania.

Mam wrażenie, że ewolucja poglądów zmierza w kierunku uznawania za normę społeczną coraz mniejszego udziału ojców w decydowaniu o posiadaniu dzieci. Karolina zachowywała się tak, jakby i decyzja, i zorganizowanie sobie życia w ciąży i po porodzie, a nawet zapewnienie oparcia ojcu przyszłego dziecka to było jej zadanie. Chyba miała rację moja przyjaciółka Roma, która powtarzała, że podstawową komórką społeczną jest kobieta i dziecko.

Wydawało mi się to trochę fantastyczne, dopóki nie usłyszałam opowieści pewnego kolegi o pobycie we wrześniu tego roku na Sachalinie. Na tej wyspie na wschodnich, głęboko azjatyckich rubieżach Rosji praktycznie nie ma rodzin, są tylko matki z dziećmi: "Tam rodzina rozpada się jako instytucja, ale dzieci się rodzą i potem też nie tworzą rodzin, i mają dzieci". A więc możliwe jest społeczeństwo, w którym rzeczywiście nie ma miejsca na ojcostwo.

Znam kilka kobiet, które bohatersko usiłowały wciągnąć swojego mężczyznę do procesu decydowania o pojawieniu się dziecka i nie bardzo im to wyszło. Nawet w dobrych, kochających się małżeństwach najczęściej brzmiały jak refren te same frazy: "To jeszcze nie jest dobra pora", "Nie jestem gotowy", "Musimy zaczekać na odpowiedni moment". Niestety, próby wysondowania, kiedy ma być ten właściwy moment, niewiele dały.

Słyszałam kilka smutnych historii kobiet, które uzgodniły z mężem, że on nie chce mieć dziecka, i po latach żałują, że były wobec niego tak bardzo fair. Natomiast z wielu innych historii rodzin, jakich wysłuchałam w swojej praktyce psychoterapeutycznej, wynika, że ci niechętni dziecku panowie po jego przyjściu na świat są w zdecydowanej większości bardzo zadowoleni. Obserwuję kilku ojców, którzy zostali nimi z zaskoczenia, i miłą niespodzianką jest dla mnie to, z jakim zaangażowaniem pełnią tę funkcję. Oni dopiero w kontakcie z dzieckiem przekonują się, czy i jakimi chcą być ojcami.

A gdyby kobiety czekały na nich z decyzją, tych dzieci może by nie było. Myślę, że decyzję "mieć dziecko czy go nie mieć" warto konsultować z mężem, ale nie warto traktować wyniku jako obowiązującego. Decyzja o dziecku należy do ciebie.

Nie chciałabym, żeby to, co napisałam, zostało potraktowane jako model, który uważam za optymalny. Tak nie jest, jednak zależało mi na tym, aby zacząć mówić nie tylko o tym, jak powinno być - tu chyba nie ma większych kontrowersji, najlepsze jest pełne współdecydowanie obojga przyszłych rodziców - ale i o tym, jak rzeczywiście jest.

PS Boję się, że to, co napisałam, będą mi słusznie mieli za złe ci mężczyźni, którzy podeszli do swojego przyszłego ojcostwa odpowiedzialnie i z radością. Niech napiszą! Chciałabym, żeby ich głos zabrzmiał donośnie, bo mają szansę ukształtować lepszy wzorzec społeczny niż ten, z jakim mamy do czynienia dzisiaj.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 200 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Re: Dlaczego on nie chce dziecka? orvokki 12.10.03, 12:15

    Szczerze mówiąc, z moich niewątpliwie zawężonych obserwacji wynika, że to właśnie faceci chcą mieć dzieci.Ilekroć w towarzystwie mówię, że nie lubię dzieci i jak na razie nie sądzę, żebym »

Szkoła karmienia

Choć początki karmienia piersią mogą być trudne, wiele mam szybko pokonuje trudności i nabiera wprawy.