1. I trymestr ciąży

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
  2. II trymestr ciąży

    1. 15
    2. 16
    3. 17
    4. 18
    5. 19
    6. 20
    7. 21
    8. 22
    9. 23
    10. 24
    11. 25
    12. 26
    13. 27
  3. III trymestr ciąży

    1. 28
    2. 29
    3. 30
    4. 31
    5. 32
    6. 33
    7. 34
    8. 35
    9. 36
    10. 37
    11. 38
    12. 39
    13. 40
  4. I rok życia

    1. 1
    2. 2
    3. 3
    4. 4
    5. 5
    6. 6
    7. 7
    8. 8
    9. 9
    10. 10
    11. 11
    12. 12
    13. 13
    14. 14
    15. 15
    16. 16
    17. 17
    18. 18
    19. 19
    20. 20
    21. 21
    22. 22
    23. 23
    24. 24
    25. 25
    26. 26
    27. 27
    28. 28
    29. 29
    30. 30
    31. 31
    32. 32
    33. 33
    34. 34
    35. 35
    36. 36
    37. 37
    38. 38
    39. 39
    40. 40
    41. 41
    42. 42
    43. 43
    44. 44
    45. 45
    46. 46
    47. 47
    48. 48
    49. 49
    50. 50
    51. 51
    52. 52

Podaj: planowaną datę porodu lub datę urodzin dziecka

Nowy trend wśród przyszłych rodziców: domówka z USG w roli głównej

USG jako forma diagnostyki prenatalnej to za mało dla niektórych spodziewających się dziecka rodziców - teraz pora na rozrywkę: goście, jedzenie i USG ciążowe w domowym zaciszu. Czy współczesny ekshibicjonizm ma granice?
Myśleliście, że wszystko już było i w kwestiach dotyczących ciąży nic nie może już was zaskoczyć? Ja też, zwłaszcza od czasu, gdy zobaczyłam gipsowe odlewy ciężarnych brzuchów, a Tom Cruise kupił swojej (wówczas) ciężarnej (wówczas) żonie, Katie Holmes, ultrasonograf (i oberwało mu się za to od środowiska lekarskiego). A jednak okazuje się, że współczesna potrzeba dzielenia się intymnymi szczegółami dotyczącymi ciąży może jeszcze bardziej przybrać na sile: po publikacji zdjęć USG płodu na portalach społecznościowych i forach internetowych, po rozbieranych sesjach ciążowych, po przyjęciach, na których przyszli rodzice, w towarzystwie przyjaciół i znajomych, poznają płeć swojego dziecka - nadeszła pora na "imprezy USG". Spodziewający się dziecka Amerykanie wpadli na nowy pomysł, przenoszący nasz XXI-wieczny ekshibicjonizm na wyższy poziom: domowe przyjęcia, na które zaprasza się znajomych i... specjalistę, który na własnym sprzęcie USG pokazuje zebranym rozwijające się w brzuchu dziecko. "Wow!", prawda?

Driny z parasolkami i żel do USG

Jak wygląda impreza z USG w centrum uwagi? To skrzyżowanie "domówki" z prywatnym seansem filmowym i podejrzanymi rytuałami. Oto ciężarna kobieta, z obnażonym brzuchem wysmarowanym lepkim żelem do USG, leży pośrodku pokoju, a specjalista pokazuje zebranym wokół niej gościom (drinki w dłoniach, przekąski na talerzykach) płód na ekranie - jego serce, ręce, twarz i - rzecz jasna i najważniejsza - genitalia. Chłopiec czy dziewczynka? Szmer zachwytu bądź niedowierzania. Kurtyna.

Kosztowny catering

Zamówienie specjalisty z własnym żelem i sprzętem USG nie należy do tanich, nie zniechęca to jednak rodziców, podekscytowanych zbliżającymi się narodzinami dziecka, do organizowania tego typu przyjęć. W Stanach Zjednoczonych przybywa firm świadczących takie usługi, a za domową sesję oglądania rozwijającego się płodu w obecności znajomych, trzeba zapłacić od 150-500 dolarów. Specjaliści obsługujący ultrasonograf podczas domowej imprezy podkreślają, że pokaz ma funkcję wyłącznie rozrywkową, a nie diagnostyczną. Jednak środowisko lekarskie ostrzega przed tego typu przyjęciami: łatwo sobie wyobrazić, jak poczuliby się rodzice i goście, gdyby podczas badania okazało się np. że serce dziecka nie bije.

Co dalej?

Takie rzeczy tylko w Ameryce? Na razie tak, ale imprezy USG świetnie obrazują bardziej uniwersalny trend: zaangażowane oczekiwanie na dziecko, dzielenie się wszystkimi szczegółami naszego rodzicielstwa - tego przyszłego i tego już trwającego - z każdym, kto chce słuchać i oglądać (a równie często także z tymi, którzy wcale tego nie chcą! Patrz: znajomi na portalach społecznościowych), opisywanie każdej, nawet najmniejszej i najbardziej intymnej sprawy dotyczącej naszej ciąży, porodu, a później dziecka: na Facebooku, na blogu, na forum... Za chwilę zabraknie nam sfery, która będzie tylko nasza, naszego partnera i (przyszłego) dziecka.

Nie chciałabym otrzymać zaproszenia na seans filmowy z rozmazanym czarno-bialym płodem w roli głównej i naprawdę zastanawiam się, czy dałabym radę udawać entuzjazm i zainteresowanie. Mam co do tego poważne wątpliwości. Mój egocentryzm najwyraźniej ma też swoje granice, gdyż trudno mi wyobrazić sobie, że moi znajomi mogliby szczerze zachwycać się widokiem rozwijającego się w moim łonie dziecka. Zastanawiam się, co będzie następne? Obstawiam domówkę z porodem na żywo - zdarzają się już przecież porody w obecności starszych dzieci. Pomnicie moje słowa: szampan, chińskie petardy, radosne szlagiery dobiegające z głośników i grupa bliższych i dalszych znajomych entuzjastycznie zagrzewająca rodzącą do boju: "Przyj! Przyj!".

Więcej o: